Wyniki i statystyki dzień #118: Triple-double Jamesa w przegranym meczu z Hawks, świetna końcówka Aldridge’a

Atlanta Hawks (19-38) – Los Angeles Lakers (28-29) 117:113 (38:32, 27:37, 35:26, 17:18)
(Collins 22, Young 22, Prince 17, Dedmon 12 – James 28, Ingram 19, Kuzma 19, Bullock 15)

LeBron James (28pts, 11reb, 16ast) rozegrał chyba najlepszy mecz od momentu gdy wrócił po kontuzji. Jego dobra gra nie przełożyła się jednak na wynik drużyny i Lakers zostali pokonani na wyjeździe przez Hawks. Do 19 zwycięstwa w sezonie „Jastrzębie” zostały poprowadzone przez Trae Younga (22pts, 14ast) oraz Johna Collinsa (22pts, 8reb).

Philadelphia 76ers (36-21) – Boston Celtics (36-21) 109:112 (23:28, 23:24, 28:25, 35:35)
(Embiid 23, Butler 22, Simmons 16, Redick 16 – Hayward 26, Horford 23, Tatum 20)

Trzeci mecz w sezonie tych ekip i po raz trzeci lepsi okazali się Celtics. Tym razem wzmocniona Philadelphia m.in. Tobiasem Harrisem (10pts, 4-14fg, 0-6fg3) nadal nie jest w stanie pokonać Brada Stevensa i jego podopiecznych. Joel Embiid był najlepiej punktującym (23) oraz zbierającym (14) zawodnikiem gospodarzy. Celtics byli osłabieni brakiem Kyrie Irvinga. Jayson Tatum (20pts, 10reb) oraz Al Horford (23pts, 8reb, 5ast, 4stl) wzięli więc ciężar na swoje barki. Nie można jednak pominąć świetnego występu z ławki Gordona Haywarda (26pts, 8-11fg, 6-7fg3, 28min).

Memphis Grizzlies (23-35) – San Antonio Spurs (33-26) 107:108 (33:20, 25:37, 28:37, 21:14)
(Bradley 33, Valanciunas 23, Holiday 11 – Aldridge 22, Mills 22, Bertans 17, Gay 15)

LaMarcus Aldridge zdobył ostatnie 7 punktów swojego zespołu i z łącznym bilansem 22 punktów oraz 11 zbiórek poprowadził Spurs do domowej wygranej nad Grizzlies. „LA” nieźle dzisiaj bronił strefy podkoszowej notując aż 4 bloki. 2 asysty od triple-double był Rudy Gay (15pts, 12reb, 8ast). DeMar DeRozan tym razem nieco mniej skuteczny (12pts, 5-19fg). 6 celnych trójek oraz 22 punkty z ławki zaoferował Patrick Mills. W szeregach Grizzlies poszalał nieco Avery Bradley (33pts, 15-21fg, 3-5fg3), dla którego był to dopiero drugi mecz w nowych barwach. Double-double z ławki zanotował także nowy zawodnik „Miśków” – Jonas Valanciunas (23pts, 10reb, 9-11fg, 21min). Mike Conley nie zagrał.

New Orleans Pelicans (25-33) – Orlando Magic (26-32) 88:118 (17:39, 29:24, 15:29, 27:26)
(Moore 19, Holiday 16, Randle 15 – Vucevic 25, Fournier 22, Isaac 20, Gordon 20)

Jedyny pojedynek, który nie był wyrównany minionej nocy. Magic bez problemów ograli na wyjeździe Pelicans. Aż 4 graczy gości miało w tym starciu zdobyte minimum 20 punktów (najwięcej Vucevic 25, który dołożył także aż 17 zbiórek). Pels zdecydowanie przegrali walkę na deskach (58-42) i od samego początku spotkania byli gorszą drużyną (pierwsza kwarta 39-17 dla Magic). Anthony Davis rozegrał tylko 24 minuty w których zaliczył uwaga – 3 punkty na skuteczności 1 na 9 z gry. Szkoda, że tak to się wszystko dzieje. Nie mamy okazji niestety podziwiać jego umiejętności i tak będzie się działo jeszcze jakiś czas.

Golden State Warriors (41-15) – Utah Jazz (32-25) 115:108 (25:14, 22:30, 34:40, 34:24)
(Durant 28, Cury 24, Thompson 22 – Mitchell 25, Rubio 16, O’Neale 13, Favors 13, Gobert 13)

Warriors na luzie, kontrola przez praktycznie całe spotkanie a w końcówce gdy trzeba było, podkręcenie tempa i kolejna wygrana. Jazz postawili ciężkie warunki, zawsze to robią w pojedynkach z „Wojownikami” ale wygrana gospodarzy absolutnie zasłużona mimo, że trójka na przykład słabo siedziała (13-41fg3, 32%) i to mogła być szansa gości. Jazz jednak popełniali zbyt dużo błędów własnych (16-6 w stratach). Tercet Durant – Curry – Thompson zdobył łącznie 74 punkty. DeMarcus Cousins pomimo słabej skuteczności (4-17fg, 1-6fg3) to zakończył zawody z double-double na koncie (12pts, 10reb, 5ast). Świetne minuty z ławki dał od siebie Andre Iguodala (13pts, 5-6fg, 3-3fg3). Donovan Mitchell na zdobycie 25 punktów potrzebował aż 29 rzutów (trafił 10). Nie jest to imponujący wynik delikatnie mówiąc.

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

6 komentarzy

  1. Woy pisze:

    Orlando Magic po raz pierwszy w historii klubu wygrali trzy mecze wyjazdowe z rzędu co najmniej 16 pkt. Wracają do gry o Play offs

  2. batman pisze:

    Myślicie że A. Davis ‚sabotuje’ i celowo nie gra na 100% czy to tylko chwilowy spadek formy i dobra gra przeciwnika? Ktoś oglądał mecz? Jestem ciekaw jak to będzie dalej wyglądało.

    • Endergoth pisze:

      Batmanie: a czemu mialby sabotowac albo co mialoby mu to dac? Nie ma nic do ugrania a bardzo duzo do stracenia (reputacja, marka wlasna czy imadż, percepcja GM z ligi apropo jego profesjonalizmu).

  3. August pisze:

    Coś się zapowiada że LeBron będzie miał dłuższe wakacje w tym roku…
    Lakers się totalnie posypali i ciężko się im będzie pozbierać.
    Za to walka o finał na wschodzie zapowiada się rewelacyjnie w tym roku.
    Boston chyba grają na dużym luzie, bez napinania się – trzymają siły na PO?

    • xionc pisze:

      jemu to przydałoby się nie wracać po kontuzji i dopiero na następny sezon, jak MJ miał przerwę czy nawet Kawhi i po powrocie z pełną parą.
      teraz jego szansa w dobrych tradeach i rozwoju młodych a on z czasem będzie grał swoje spokojne triple double bez obrony…

  4. Knyppo pisze:

    Tak swoja droga widzial ktos asysty Trae Younga? Podoba mi sie ten gosc coraz bardziej. Nie skreslalbym go, mysle ze media go troche skrzywidzily przyklejajac mu latke Currego od samego poczatku. Ma cholernie duzy potencjal. Ale te asysty…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *