Półmetek sezonu 2018-19: największy postęp

1. Trójka graczy, która wg Ciebie uczyniła największy postęp w porównaniu z poprzednim sezonem to?

Kubala: Primo: Zach LaVine: prawie 7 oczek na mecz więcej, wyższa średnia asyst, zbiórek, lepsze wszystkie skuteczności…; chyba najbardziej oczywisty wybór w tym momencie, stał się liderem drużyny i dla niektórych kandydatem dla ASG.

Po drugie Pascal Siakam: 7.7 PPG w górę, więcej asyst, zbiórek, przechwytów, bloków, wyższe skuteczności – np z gry z 50.8 na 58%, a z dystansu z 22 do 35,6%, gra teraz w pierwszej piątce Raptors i wydaje się jej dosyć pewnym punktem.

I po trzecie Buddy Hield. Mógłbym wybrać kogoś innego, ale u niego zmiany widać pomimo tego, że gra w słabym zespole. Pasowałby tu też jego kolega z drużyny, De’Aaron Fox, ale ja osobiście wybieram Hielda. Z 13.5 do 20.5 punktu co spotkanie, do tego wyższe skuteczności, więcej asyst oraz zbiórek… Czyli prawie wszystko, czego się wymaga do tej nagrody.

Interesujące inne picki do trójki:
Caris LaVert – eh, ta kontuzja
Derrick Rose – comeback roku to ma już w garści; ale był już MVP i grał na wyższym poziomie niż teraz, więc do MIP raczej się nie kwalifikuje… Zwłaszcza, że podobne cyferki do obecnych robił tylko dwa sezony temu.
Josh Collins – ale, w przeciwieństwie do Hielda/Foxa, Atlanta cieniuje tam bardzo, że mało kto zwraca na Collinsa uwagę (a ponadto atencję zabiera mu Trae Young)
Josh Richardson – jest postęp, ale skuteczności trochę w dół poszły, a ponadto skok nie jest taki duży.

To jest siódemka zamiast trójki. A dokładniej trójka i czterech „rezerwowych”. Przepraszam, ale nie ma wyraźnych liderów jak dla mnie i nie chciałem zabrać komuś zasłużonego (wg mnie) wspomnienia.

Kacper Krysiak: Josh Richardson, Julius Randle, Pascal Siakam. Richardson stał się jednym z najbardziej wszechstronnych graczy w lidze. Znany był ze swojej świetnej defensywy, ale w tym roku znacznie poprawił swoją grę w ofensywie – 18.6 punktów na mecz (prawie o 6 więcej niż w zeszłym sezonie) , 3.8 zbiórki i career-high 3.5 asyst. Randle poprawił swoją grę i statystyki w Pelicans, którzy są lepszym zespołem niż ubiegłoroczni Lakers. Poza tym notuje blisko double-double na mecz, a rzut zza lini 6.75 poprawił o blisko 10% (do 32.7%), lecz uważam że to Pascal Siakam jest faworytem do zdobycia tej nagrody (punkt 5).

Alan Jaguszewski: Josh Richardson – gracz Miami Heat rozwija się pod skrzydłami Erica Spoelstry i zmierza w stronę bycia graczem w stylu Jimmy’ego Butlera.

Zach LaVine – sam mam trochę dylemat z tym wyborem, ponieważ zwracam uwagę nie tylko na cyferki (a te się u LaVine’a zgadzają) ale również na pracę w defensywie. Ciężko nie odnieść wrażenia, że poza tym że jest to słaby element gry u Zacha to dodatkowo kompletnie nie przywiązuje do niego. Mimo wszystko jego eksplozje w przeciętnych Bulls dają sporo radości kibicom, oby dopisywało mu zdrowie.

Pascal Siakam – najlepsze na koniec. Rewelacja tego sezonu, zawodnik który jest jednym z liderów Raptors. Trzeba tutaj ponownie bić brawo Nurse’owi za to że udało mu się uwolnić potencjał tego gracza a coś mi mówi że to jeszcze nie koniec. Świetna defensywa, cieszy oczy w tej na wskroś ofensywnej NBA.

Woy: Zacznę trochę nietypowo i od gracza, który dostał ją 2 lata temu – Giannis Antetokunmpo. W zeszłym roku mówiło się sporo, zwłaszcza po pierwszym miesiącu, że Giannis może bić się o MVP. Dziś Giannis walczy w pełnym tych słów znaczeniu o MVP. Jest to przeskok z gwiazdy drugiej wielkości na postać absolutnie pierwszego planu NBA. Już same fakty, że Mike Budenholzer wydobył z niego jeszcze więcej, a on jest liderem najlepszej ekipy Wschodu to najlepsze rekomendacje. Giannis dziś to obok Jamesa Hardena największa postać ligi, która aspiruje do nagrody MVP (dalej Joel Embiid, LeBron James czy Kawhi Leonard). Dla mnie jest to wyraźny skok o jeden poziom.

Moim numerem 2 – Buddy Hield. Z momentami wyśmiewanego, gdzieś zapomnianego, Dave Jorger odczarował nam strzelca. Snajpera, który zdobywa po 20 pkt na mecz i trafia seryjnie, wyraźnie wpływając na dobre wyniki Kings. Jeśli Sacto awansowało w hierarchii drużyn NBA to mocno i wyraźnie dzięki postawie Buddy’ego.

Z jedynką stawiam Tobiasa Harrisa, który przeżywał małą stagnację w Pistons, a po transferze do Clippers wyraźnie ruszył. W tym sezonie TH jest gwiazdą drużyny (nie zdziwcie się jeśli znajdzie się w ASG), na którą niewielu stawiało. Harris może nie wrzuca dużo więcej punktów niż kilka miesięcy wstecz w Mo-town (3 więcej), ale zbiera 3 piłki więcej, rzuca z gry przy 5% wyżej. Wszystko to prezentuje w świetnej taktyce Doca Riversa, w której czuje się jak ryba w wodzie. Stał się liderem ofensywy LAC oraz graczem, który pozwolił kibicom zapomnieć o takich nazwiskach jak Griffin czy Jordan. Nigdy nie byłem wielkim fanem Clippers, ale ich gra w tym sezonie przy świetnej postawie Harrisa, bardzo przypadła mi do gustu. Równie wysoko, o czym pisałem przy wyborze Trenera Roku, stoją akcje Doca Riversa.

2. Jeśli miałbyś wskazać drużynę, która wg Ciebie uczyniła największy postęp, na którą byś postawił?

Kubala: Brooklyn Nets! Tak, jestem ich prawie fanboyem. Mieli 28 wygranych przez cały sezon, w tym (po równo połowie spotkań) mają już 20 (więc powinno być 40 na koniec), to daje +12 wygranych. Ale nie tylko to: mają dwóch potencjalnych dobrych rozgrywających (Russell i Dinwiddie) oraz innych młodych, którzy robią robotę (Harris, Allen BLOKÓW KRÓL oraz stracony przez kontuzję LaVert). I wszyscy są młodzi i się rozwijają. Jest potencjał, jest postęp. I kto by pomyślał w wakacje, że będą walczyli o Playoffs?

Wiem, że tacy Lakers też poszli w górę. Ale po 40 meczach mają 21 wygranych. Więc to droga do 42-43 zwycięstw, a mieli poprzednio 35. Więc różnica mniejsza, max +8. Oraz – to, że ekipa z LBJem będzie grać lepiej, wszyscy się spodziewali. Ale wielu zakładało, że będą jeszcze wyżej.

Warto też wspomnieć o Bucks, którzy są na drodze do około 58 wygranych, czyli +14 względem poprzedniego sezonu. I prezentują styl gry, który może dać im wynik w PO. Więc stawiam na dwa zespoły: Nets i Bucks. Podium zamykali by Kings (jeśli utrzymają formę, to będzie około 40 wygranych, czyli +13). Oraz ich gracze (gwiazdy i zadaniowcy) poczynili indywidualne postępy.

Wiem, Nuggets. Też ich uwielbiam. Ale rok temu już mieli 46 wygranych. I nie grają jakoś zupełnie inaczej. Tak, warto ich wyróżnić wspomnieniem. Ale do top 3 się dla mnie nie łapią. Na czwartą lokatę zasługują, może być? Wszyscy zadowoleni?

Kacper Krysiak: Milwaukee Bucks. Uważam, że Bucks uczynili ten postęp, któy najtrudniej osiągnać – z dobrego zespołu stali się postrachem ligii, który potrafi grać bardzo wyrachowany basket. Czapki z głów przed Budenholzerem, ktory potrafi wywarzyć grę uptempo ze świetnym „swingowaniem” (tak mówi pan Wojtek).

Alan Jaguszewski: Postawię na Denver Nuggets. Już tłumaczę dlaczego. Otóż zespół ten nie został wzmocniony w offseason, nie powstała tutaj nowa koncepcja gry jak np. w Bucks czy Detroit Pistons (których również należy wróżnić) dlatego też uważam że to oni sumienną, ciężką pracą na treningach zasłużyli na tytuł drużyny która notuje największy postęp. Idąc zupełnie odwrotnym tokiem myślenia można wybrać np. Lakers, ale tutaj wiadomo, czynniki są zupełnie inne, każdy może wybrać co uważa, wybór całkiem spory.

Woy: Wschód to oczywiście Bucks i o takich możliwościach Bucks mówiliśmy z Alanem Jaguszewskim podczas czerwcowego podcastu. Jak wiele wniósł do drużyny Brook Lopez, jak poprawił się spacing, swing oraz liczba rzutów zza łuków Kozłów – sami wiecie! Przy tym rozwój graczy z pozycji numer 4 i 5, którzy trafiają za trzy punkty. Mike Budenholzer kapitalnie i jak na razie rozwinął team z Milwaukee.

Zachód to z kolei Kings i Nuggets. Kings, bo wyszli z bagna i mimo wewnętrznych kłótni zbudowali bardzo perspektywiczny zespół z utalentowanym trenerem. David Joerger szybko znalazł właściwą rotację, w pełni wykorzystując siłę zespołu czy potencjał, stawiając na liderów Foxa oraz Hielda. Nuggets to eksplozja talentu Jamala Murray’a przy kolejnym wszechstronnym sezonie Nikoli Jokića. Mike Malone, który nie dostał zbyt długiej szansy w Sacramento świetnie spisuje się w Denver, gdzie jeszcze czekają na Isaiaha Thomasa. Samorodki świetnie poradziły sobie z kontuzjami Harrisa i Bartona, zachowując pierwsze miejsce na półmetku sezonu.

3. Mieliśmy postęp, czas na regres. Zawodnicy, którzy najwięcej stracili w Twoich oczach w nawiązaniu do poprzednich rozgrywek (czyli rok temu wysoki poziom, a teraz zadziwiająco niżej)?

Kubala: D’Angelo Russell! Może nie gra dużo gorzej, ale miał być All-Starem, niekwestionowaną gwiazdą drużyny, a nie jest w stanie wygrać starcia o bycie nr 1 na PG z Dinwiddiem! Ale dobra, miało być o regresie formy, a nie o staniu w miejscu. Notabene drugim, co ja mówię, pierwszym pewniakiem powinien być w tej kategorii Andrew Wiggins, nr 1 Draftu 2014, który stoi w miejscu i nie rozwija się, mając 23 lata. A zarabia za ten sezon ponad 25 mln $ (wkrótce może być wygwizdywany w Minnesocie, jak nie zacznie się starać i iść w górę). Wracając do regresu…

Carmeloooo Anthoooonyyyyy… Może nie same statystyki, ale jednak rok po roku leci w dół w całościowej ocenie. I nawet mały kontrakt nie miał tego zwiastować, bo przecież mógłby być (i miał być) dodatkowymi pewnymi punktami z ławki. A tak nie było. I teraz jest poza NBA. A dwa lata temu robił powyżej 20 PPG. I trzy lata temu też. I przez całą karierę zawsze miał powyżej 20 oczek na sezon. I był rok w rok uznawany za gracza z czuba Ligi, jeśli chodzi o  możliwości ofensywne. Ups…

Nie chcę tu umieszczać nikogo z Lakers, bo to, że LBJ zatrzyma rozwój Lonzo oraz innych młodych, było jasne dla niemal wszystkich. Więc tutaj ciężko mówić o regresie, bardziej o spowolnieniu rozwoju. A wymieniłbym jeszcze kogoś… Więc niech będzie Goran Dragic, który rok temu był All-Starem, a teraz jest dopiero trzecim najlepszym graczem Heat (po Richardsonie i Whiteside’zie).

Kacper Krysiak: John Wall, Markelle Fultz, Donovan Mitchell. Przypominam sobie wywiady z utytym Wallem w preseason, gdzie dziennikarze zarzucali mu brak formy, a pan Jan Ściana naburmuszony odbijał piłeczkę w stronę pytających – Wizards nie istnieją w tym sezonie, a jeśli istnieją to z Beal’em jako liderem, Wall’a nie ma. Markelle Fultz to nic innego jak zawód, ale to bardzo przykra historia i liczę, że jeszcze będziemy rozmawiać o tym graczu w kontekście MIP. Donovan Mitchell był dynamitem, stałym bywalcem notowań top10, prowadzącym Jazz od zwycięstwa do zwycięstwa, w tym roku nie widzimy go zbyt często w highlights, nie zrobił kolejnego kroku do przodu i nie prowadzi Jazz od zwycięstwa do zwycięstwa. Zawód.

Alan Jaguszewski: Chris Paul, pisałem już o tym w jednej z poprzednich serii. Jak grał to nie podobała mi się jego dyspozycja fizyczna, nie wyglądał najlepiej, wierzę mimo wszystko że jest to tylko pochodna problemów zdrowotnych i wrócił stary, dobry CP3.

Specjalna nominacja dla Jaylena Browna, który zapomniał jak się rzuca zza łuku.

Woy: John Wall, który najpierw aspirował do miana „króla tłustego czwartku”, a następnie kontuzjował sobie ostrogę piętową. Dalej – Markelle Fultz – który wzorem Anthony’ego Bennetta – powoli kończy swoje występy na NBA (przynajmniej tak oceniam na dziś i jeszcze do końca nie skreślam chłopaka). Donovan Mitchell i jego selekcja rzutowa. Dalej z potencjalnego lidera zrobił nam się mały show-man – egoista. Mitchell ma sporo przed sobą pracy nad sobą.

4. Zespół, który wyraźnie obniżył loty i zawodzi w tym sezonie?

Kubala: Washington Wizards. Ale w sumie wszyscy się tego spodziewali, że zapchany zespół będzie leciał w dół. Jasne, Dwight mógł coś pomóc (dalej jest wartościowym środkowym). Ale to nie zadziałało. A Wall i Beal to nie jest niestety duet na przyszłość. Jeśli miałbym wymienić jeszcze jakiś zawód, to byłaby to ekipa Jazz, która rok temu zrobił przecież drugą rundę PO, a teraz, mając prawie taki sam skład, przy stale rozwijającym się Mitchellu, powinna być w czubie Zachodu. A nie jest nawet w ósemce. A, i Pelikany. RIP szanse Anthony’ego Davisa na tytuł MVP. Oraz RIP szanse Nola na zatrzymanie go. Jasne, nie ma dużo pomocy. Ale już bez przesady, Holiday i Randle to nie kołki.

Kacper Krysiak: Wizards, Suns. Tylko, że Suns szkoda…

Alan Jaguszewski: Za każdym razem jak widzę takie pytanie to mam wrażenie że znęcam się nad Wizards… Drugi wybór to na pewno Utah Jazz, którzy nie mogą wejść na swój wysoki poziom w defensywie, który dawał im wygrane (tutaj kamyczek do ogródka Rudy’ego Goberta, sporo problemów w obronie pod koszem w porównaniu do poprzedniej kampanii) a ich lider ofensywny, Donovan Mitchell gra mocno w kratkę. Pora się budzić bo apetytu urosły a może się okazać że Play offy będą tylko w telewizji.

Woy: Wizards na Wschodzie, ze względu na brak formy u Johna Walla oraz praktyczny regres, o czym świadczy bilans. Dodatkowo, wspominaliśmy przy wyborze Trenera Roku, zero nowych pomysłów od strony ławki szkoleniowców. No i ten chybiony transfer, imprezującego „tu i ówdzie”, Dwighta Howarda.

T’Wolves na Zachodzie, i nie chodzi tutaj o bilans, ale o „chaos w drużynie”, w której najjaśniejszym ogniwem jest – świetny w tym sezonie – Derrick Rose. Organizacja toczyła wewnętrzną batalię, jak i gdzie oddać Jimmy’ego Butlera, wcześniej Butler „wyciął numer” Townsowi. Potem odsunięto o pozycji managera Toma Thibodeau, a minionej nocy go zwolniono… Gdzieś po drodze oglądamy rozkapryszone gwiazdki czyli Andrew Wigginsa i Karla Anthony’ego Townsa. Wilki nie bronią, wilki się lenią w obronie i z drużyny, która aspirowała do pozycji numer 4-5 na Zachodzie są trzecią od końca drużyną konferencji. Sen o potędze szybko prysł, a Kevin Garnett miał rację mówiąc, iż szefostwo nie zna się na koszykówce.

5. Moim wyborem na MIP jest…?

Kubala: Ciężki wybór. Chyba jednak Zach LaVine. Chociaż nie jest łatwo, bo wśród graczy z czołowych ekip nie ma kogoś, kto bardzo skoczyłby do przodu (tak jak w ubiegłych latach Dipo, Giannis czy CJ; tak, Siakam jest, ale mimo wszystko dalej jest tylko trzecią-czwartą opcją). Dlatego ciężko wskazać wyraźnego kandydata. Może pominąłem kogoś w mojej siódemce (ósemce, licząc Foxa)? Nie wiem. Tak czy siak – na teraz stawiam na Zacha.

Kacper Krysiak: Pascal Siakam. Jestem pod wrażeniem jego aktywności do gry w kontrze i super pozytywnej boiskowej energii. Praktycznie podwoił swoje zdobycze w porównaniu do swojego drugiego (zeszlorocznego) sezonu. 14.4 punktów na mecz, 6.2 zbiórki i świetne 60% skuteczności z gry. Dodatkowo 36.7% skuteczności rzutów zza linii, co oznacza 15% awans w porównaniu z zeszłym rokiem. MIP.

Alan Jaguszewski: Pascal Siakam.

Woy: Jak na razie Tobias Harris, ale sporo może się zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *