Wyniki i statystyki dzień #69: popisowe występy Hardena i Irvinga, Lakers gromią Mistrzów

New York Knicks (9-26) – Milwaukee Bucks (23-10) 95:109 (24:22, 22:26, 22:36, 27:25)
PKT: Knox 21, Hardaway Jr 14, Vonleh 14 oraz Antetokuonmpo 30, Lopez 20, Brogdon 17

  • Giannis poprowadził Bucks do świątecznej wygranej nad Knicks, zdobywając 30 pkt oraz 14 zb. Bucks przejęli mecz na przestrzeni trzeciej odsłony wygrywając ją 36-22 i po raz 23. w tych rozgrywkach schodzili z parkietu jako zwycięzcy. Miejscowi trafiali na słabej 36% skuteczności z gry oraz generowali dwa razy więcej strat od rywala, bo 15. Ozdobą meczu okazał się blok Noah Vonleha na Giannisie

Houston Rockets (18-15) – Oklahoma City Thunder (21-12) 113:109 (22:22, 30:38, 34:28, 27:21)
PKT: Harden 41, Gordon 17, Capela 16 oraz George 28, Westbrook 21, Adams 17

  • James Harden rozegrał popisową partię prowadząc Rockets do świątecznej wygranej nad Thunder. Harden praktycznie w pojedynkę i z 41 pkt zaprowadził miejscowych po 18. wygraną w sezonie. Świetnie wspierał go Clint Capela, autor 16 pkt i aż 23 zb (wyrównany rekord sezonu w zbiórkach, przy 10. w ataku). Słabej w pojedynku i match upie z Hardenem wypadł Russell Westbrook, autor 21 pkt – 9 as – 9 zb, grający na bardzo niskiej skuteczności 6/20 z gry. Paul George zapisał tym razem na koncie 28 pkt i 14 zb. Rockets trafili też 14 trójek przy 9. rywala. Harden w 7. kolejnych meczach przekraczał granicę 30 pkt. Rakiety – ze względu na kontuzje graczy – wystąpiły tylko w 8. graczy. Nowo pozyskany Austin Rivers zanotował 10 pkt dla Houston

Boston Celtics – Philadelphia 76ers 121:114 dogrywka (32:25, 25:26, 29:38, 22:19, 13:6)
PKT: Irving 40, Tatum 23, Morris 23, Rozier 10 oraz Embiid 34, Butler 24, Redick 17

  • najwięcej emocji wzbudził mecz w Bostonie, gdzie Celtowie podejmowali Sixers. Do połowy trzeciej kwarty wydawało się, że Zieloni mają spotkanie pod kontrolą, ale kilka trójek Sixers w wykonaniu graczy drugiego planu jak Wilson Chandler, Mike Muscala czy Furkan Korkmaz dały gościom niskie prowadzenie. W finałowej odsłonie mieliśmy walkę niczym w play off, w której wygraną mogli odnieść najpierw Celtowie – po serii punktów Marcusa Smarta (dwie trójki), a następnie Sixers – niestety finałowy rzut w kwarcie spudłował JJ Redick. W dogrywce imponowali dwaj gracze – Al Horford znakomicie broniący Joela Embiida (34 pkt i 16 zb) oraz – Kyrie Irving zdobywający 8 z rzędu punktów (m.in. dwie trójki). Irving okazał się graczem meczu, kończąc je z 40 pkt i 10 zb, przy skuteczności 17/33. Ozdobą meczu były bloki Embiida na Tatumie, a następnie Tatuma na Chandlerze

Golden State Warriors (23-12) – Los Angeles Lakers (20-14) 101:127 (25:32, 25:33, 32:26, 19:36)
PKT: Iguodala 23, Durant 21, Curry 15 oraz Kuzma 19, Zubac 18, James 17, Rondo 15

  • w hicie wieczoru Lakers gościli w hali Mistrzów i mieli przerwać serię 11. porażek z Warriors. Lakers zaczęli z ogromnym impetem, skoncentrowani w obronie na krótkim kryciu strzelców Warriors, zwłaszcza duetu Curry – Thompson. Goście zaskoczyli rywali otwartą grą i serią punktów zza łuku m.in. Kyle’a Kuzmy (2x3pkt) czy Lance’a Stephensona (trafił dwie trójki tuż po wejściu na parkiet). Bardzo solidnie prezentował się  – zastępujący nieobecnego JaVale’a McGee – Ivica Zubac. Środkowy bez reskpektu dla Mistrzów ogrywał pod koszem duet Green – Looney, zdobywając w całym meczu 18 pkt i 11 zb (m.in. pakując piłkę nad nimi po asyście Jamesa). Do przerwy fantastycznie prezentował się największy „factor” Mistrzów – Andre Iguodala. Iggy wyglądał na 10 lat młodszego, trafiał trójki i pakował piłkę do kosza po ucieczkach za plecy rywala (tutaj asystami czarował Draymond Green). Niestety Mistrzowie mieli słabo wyregulowane celowniki, a rzuty Thompsona czy Greena potrafiły nie dotknąć obręczy; efektem 15-punktowa zaliczka gości przed przerwą. Mocno zmotywowany LeBron James miał tuż przed przerwą 17 pkt – 10 zb – 5 as, ale chwilę po rozpoczęciu trzeciej odsłony nabawił się kontuzji pachwiny i nie wrócił na boisko. Pod jego nieobecność zespół prowadził Rajon Rondo, autor 15 pkt i 10 as, a dzielnie sekundowali mu Kyle Kuzma (19 pkt) czy wchodzący z ławki Josh Hart (12 pkt). Jeziorowcy podkręcili tempo w finałowej odsłonie, zwiększając jeszcze prowadzenie do 26 oczek. Curry trafił 5 z 17 rzutów z gry, krótko kryty Thompson tylko 2 z 7 i tak Warriors polegli przed własną publicznością…

Utah Jazz (17-18) – Portland Trail Blazers (19-15) 117:96 (24:24, 35:23, 24:23, 34:26)
PKT: Mitchell 19, Gobert 18, Exum 15, Ingles 15 oraz Lillard 20, Turner 12, Aminu 11, McCollum 11

  • już w drugiej odsłonie Jazz-meni podyktowali swoje tempo, którego Blazers nie potrafili zatrzymać do końca 48. minuty. Miejscowi grali bardzo zespołowo, a ich sześciu graczy przekroczyło granicę 10 pkt na koncie. Donovan Mitchell (19 pkt) popisywał się paczkami, a Ricky Rubio asystami (6), a Rudy Gobert – blokami (7!). Statystyką meczu – podobnie do meczu Warriors z Lakers – była skuteczność (55% Jazz) vs nieskuteczność (40 % Blazers). 4/14 z gry CJ McColluma czy 3/10 Jusufa Nurkica nie zrobiły wrażenia na rywalach i Jazz łatwo odnieśli świąteczną wygraną i 17. w sezonie

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

8 komentarzy

  1. Jordanforever pisze:

    Lakers skazani na pozarcie a tu prosze bardzo!!!!

  2. cynik pisze:

    Niesamowite jak James odmienił oblicze drużyny, „tej drużyny”.
    Raczej stawiałem ich minimalnie poza Play Off, a tu spokojnie sobie wygrywają kolejne mecze i mogą wejść do rozgrywek posezonowych z dość wysokiego miejsca.

    • pop pisze:

      jeszcze mogą spaść, różnice są małe, z takimi Warriorsami każdy by wygrał

    • Woy pisze:

      Z takimi Warriorsami trzeba mieć charakter by zagrać z takim zaangażowaniem w obronie. Następnie dyktować swój plan gry.

  3. Knyppo pisze:

    Cos wiadomo ile potrwa przerwa Lebrona?

  4. airball pisze:

    Na zachodzie to PO zacznie się chyba już w lutym. Wygrani mogą nie mieć sił na finał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *