Wyniki i statystyki dzień #61: John Wall błyszczy w starciu z Lakers, wesoła koszykówka w Nowym Jorku

Witam w 61 telegramie sezonu 2018/19. 7 spotkań w niedzielny wieczór odbyło się za oceanem. Zapraszam na przegląd kolejki.

Atlanta Hawks (6-23) – Brooklyn Nets (13-18) 127:144

271 punktów łącznie uskładały obie drużyny. Zero obrony, wesoła ofensywa i łupanie trójek. Lubimy to? Starzy wyjadacze z pewnością nie. Tak czy siak, na 13 wygraną w sezonie Nets złożyły się przede wszystkim 32 punkty D’Angelo Russella oraz wsparcie rezerwowych (56 punktów). Przed wysoką porażką Hawks nie uchronił nawet będący w świetnej dyspozycji John Collins (29pts, 13-19fg, 34min) czy Dewayne Dedmon (24pts, 12reb, 5-5fg3).

 

Philadelphia 76ers (20-11) – Cleveland Cavaliers (7-23) 128:105

Trzecie w sezonie triple-double w wygranym meczu z Cavaliers uzyskał Ben Simmons (22pts, 11reb, 14ast). Najlepszym punktującym gości był jak zazwyczaj Joel Embiid (24pts, 10-16fg). Po dwóch meczach pauzy do gry powrócił Jimmy Butler (19pts, 6-10fg). W obozie gospodarzy po 18 punktów zdobyli panowie Cedi Osman oraz Jordan Clarkson. Cavs bez Tristana Thompsona tracą sporo jakości w polu trzech sekund, w szczególności na atakowanej połowie czego efektem była zdecydowanie przegrana zbiórka (48-33).

 

New York Knicks (9-22) – Indiana Pacers (20-10) 99:110

Pacers okazali się lepsi w każdej kwarcie w meczu przeciwko Knicks i przy najmniejszym możliwym wysiłku postawili kolejny krok w stronę awansu do playoffs. Duet Victor Oladipo & Myles Turner uskładał łącznie 50 punktów, 14 zbiórek oraz 8 asyst. Najlepszym zawodnikiem gości minionej nocy był Enes Kanter (20pts, 15reb), dla którego było to już 20 double-double w sezonie.

 

Sacramento Kings (16-13) – Dallas Mavericks (15-13) 120:113

Do małej niespodzianki doszło w Teksasie. Świetnie radzący sobie w tym sezonie we własnej hali Mavericks niespodziewanie ulegli w zaciętym boju Kings. Do 16 zwycięstwa w sezonie gości znacznie przyczynił się duet De’Aaron Fox & Buddy Hield, który łącznie zdobył 56 punktów, 7 zbiórek oraz 7 asyst. Luka Doncic (28pts, 6reb, 9ast) jest w gazie. DeAndre Jordan (8pts, 23reb, 10oreb) szalał na tablicach ale niewiele z tego wynikało.

 

Miami Heat (13-16) – New Orleans Pelicans (15-16) 102:96

Wygrana zbiórka 57-38 przez gości oraz aż 22 zbiórki ofensywne podopiecznych Spoelstry okazały się być kluczowe do dzisiejszego tryumfu nad Pelicans. 22 punkty miał Josh Richardson, dublet uskładał Hassan Whiteside (17pts, 12reb) a z ławki 19 „oczek” w 23 minuty na swoje konto zapisał Dwyane Wade. Kolejna linijka na poziomie MVP w wykonaniu Anthony’ego Davisa (27pts, 12reb, 7ast, 3stl, 3blk). Jego notowania w wyścigu o tą indywidualną nagrodę jednak spadają gdyż Pels są już na 12 miejscu w zachodniej konferencji.

 

Los Angeles Lakers (18-12) – Washington Wizards (12-18) 110:128

40 punktów + 14 asyst Johna Walla okazało się być chyba zdecydowanie najlepszym indywidualnym występem ubiegłej nocy. Do dwóch wspomnianych statystyk rozgrywającego Wizards warto dodać jeszcze świetną skuteczność (16-27fg), ponadprzeciętną dyspozycję w rzutach z dystansu (4-8fg3), dobrą obronę (3stl, 2blk) oraz najważniejsze czyli zwycięstwo w prestiżowym meczu przeciwko Lakers. 25 punktów oraz 12 zbiórek dołożył od siebie Bradley Beal a dzień konia miał wchodzący z ławki Sam Dekker (20pts, 10-15fg, 22min). Goście oddali aż 15 rzutów mniej niż gospodarze. JaVale McGee się rozchorował, w jego miejsce wszedł więc Tyson Chandler (2pts, 7reb) i cóż… nie poszło mu za dobrze delikatnie mówiąc, w obronie objeżdżany niemiłosiernie a i w ataku za wiele pożytku z niego nie było. LeBron James (13pts, 5-16fg) nie miał dnia, w pewnym momencie się zastanawiałem czy to aby nie koniec jego serii z minimum 10 punktami w meczu z rzędu ale wybrnął. Swoją drogą, ostatnio rozpoczął ostatnią już setkę w drodze do jubileuszowego tysięcznego meczu z dwucyfrowym dorobkiem z rzędu. Kentavious Caldwell-Pope (25pts, 9-12fg, 4-6fg3) chyba chce pokazać, że może się jednak do czegoś przydać i pragnie zostać w LA.

 

Toronto Raptors (23-9) – Denver Nuggets (20-9) 86:95

Ostatnia kwarta wygrana przez Nuggets 27-14 okazała się być kluczem do 20 zwycięstwa w sezonie „Bryłek”. W starciu liderów obu konferencji lepszy okazał się zachód pomimo, że wschód miał w swoich szeregach kandydata do MVP – Kawhi’a Leonarda (29pts, 14reb). Kyle Lowry (udo) opuścił już drugi mecz z rzędu. Nuggets mogą a nawet powinni imponować w tym sezonie. Kolejny świetny występ podopiecznych Mike’a Malone’a i to w obliczu sporych ubytków kadrowych bo przecież nie zagrali chociażby Paul Millsap, Gary Harris czy Willa Barton. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Nikola Jokic (26pts, 9reb, 11-19fg).

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

 

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

3 komentarze

  1. cynik pisze:

    Miami powoli się chyba budzą. Mają ostatnio 6-4, ale na więcej niż miejsca 7-8, nie mają co liczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *