Wyniki i statystyki dzień #53 : Doncic ukradł show Hardenowi, Sexton znów pokazał pazurki

Jeśli ktoś wczoraj zdecydował się na oglądanie derbów Texasu to nie mógł żałować. Z jednej strony szalejący i trafiający zza łuku James Harden, z drugiej debiutant w NBA (bo przecież nie na zawodowych parkietach, na których występuje od 3 lat) Luka Doncić. Mecz był niesamowicie zacięty, obie drużyny wyraźnie walczyły od zwycięstwo, a weterani z Houston nie mogli się nadziwić jak świetnie radzą sobie ich wiele młodsi przeciwnicy (Finney-Smith czy Brunson zastępujący Smitha Jr). Jeszcze przed sezonem wydawało się, iż to Rockets będą walczyć o jak najwyższe miejsce w ósemce, tymczasem sezon i pierwsze jego 2 miesiące pokazują, iż to Mavs – jak na razie – walczą o jak najwyższe miejsce w TOP8 Zachodu. Tymczasem Rockets – jeśli nie dokonają wzmocnień – mogą za chwilę oglądać plecy uciekającego po play offs peletonu…

Dallas Mavericks (13-11) – Houston Rockets  (11-14) 107:104 (32:30, 24:27, 28:27, 23:20)
PKT: Doncic 21, Matthews 21, Barnes 14, Brunson 14, Finney-Stein 14 oraz Harden 35, Paul 23, Gordon 12, Capela 12

  • im dalej w mecz tym bardziej rozgrzewał się James Harden. Najsłynniejsza Broda NBA nie miała łatwego zadania i już w pierwszych 7 minutach musiała odpoczywać po 3. faulu. Luka Doncić umiejętnie wymuszał faule słynniejszego rywala. Harden jednak ostygł emocjonalnie i wrócił do gry w drugiej odsłonie, wówczas też poprawiał swój dorobek punktowy. Z drugiej strony mieliśmy świetnie dysponowanego Wesley’a Matthewsa, który w całym meczu trafił 4 z 7 trójek , kończąc mecz na poziomie 21 pkt. Kiedy wydawało się, że spotkanie przechyli się na korzyść gości, a 8-punktowa zaliczka wystarczy Rakietom na odniesienie 12. zwycięstwa, do gry wyraźnie wkroczył Doncić. Słoweniec do ostanich dwóch minut meczu miał problemy z agresywną obroną (na nim; nie raz sugerował, że obrońcy Rockets go faulują; 1/9 do przerwy z gry), ale w końcu wziął ciężar zdobywania punktów na swoje barki i popisał się własnym 11-punktowym runem z 3 trzema trójkami! Miejscowi fani oszaleli, kiedy Słoweniec najpierw doprowadził do remisu, a następnie zadał decydujący cios (część z tych akcji była trafiona przy Clincie Capeli).  Harden, który w pewnym momencie meczu miał skuteczność 6/11 na trzy, nie trafił niemal nic w ostatnich – ważnych minutach i zakończył mecz z 35 pkt i przy 6/16 za trzy. Luka po niemrawym początku zapisał na koncie 21 pkt – 7 as – 3 przech. Warto odnotować bardzo mocny występ DeAndre Jordana przy swoim niedawnym koledze Chrisie Paulu (23 pkt i 8 as) – na poziomie 12 pkt – 20 zb – 3 blk. Jordan wykonał też arcyważną asystę do innego debiutanta Mavs – Jalena Brunsona (14 pkt) – a po punktach młodziana można było dopisać 13. zwycięstwo w sezonie na konto gospodarzy.

Indiana Pacers (16-10) – Sacramento Kings (13-12) 107:97 (24:31, 30:21, 19:18, 34:27)
PKT: Young 20, Bogdanovic 18, Collison 14, Sabonis 14 oraz Hield 20, Fox 18, Cauley-Stein 14

  • Domantas Sabonis (został wybrany graczem roku na Litwie, a tym osiągnięciem nawiązał do swojego bardziej utytułowanego ojca) jednak zagrał i mimo problemów żołądkowych dał solidne wsparcie w postaci 14 pkt i 6 zb wygrywającej Indianie. Pacers mogli liczyć na swoich podkoszowych, którzy budowali przewagę i tak za sprawą Thadda Younga (20 pkt i 9 zb) oraz Mylesa Turnera (9 pkt i 13 zb) zapracowali na 16. już wygraną w sezonie. Pacers wygrali na deskach 52-42 i przede wszystkim mogli liczyć na ławkę, wrzucającą rywalom 36 pkt (McDermott i Joseph). W kluczowej odsłonie miejscowi włączyli wyższy bieg i uciekli rywalom na 10 oczek (7-mioma wygrana ostatnia odsłona)

Atlanta Hawks (6-20) – Denver Nuggets (17-9) 106:98 (25:35, 26:21, 35:21, 20:21)
PKT: Collins 30, Bembry 18, Carter 13 oraz Jokic 24, Beasley 19, Hernangomez 17

  • mecz, na którym padł niejeden max w ostatniej kolejce typera. Osłabione brakiem Paula Millsapa czy Gary’ego Harrisa Denver nie tylko mocno niespodziewanie przegrało w Atlancie, ale również spadło z pozycji lidera Zachodu (Warriors znów na szczycie) już na 4 miejsce! Jedna porażka z jedną najsłabszych ekip Wschodu to najboleśniejsza w skutkach przegrana minionej nocy. Jastrzębie zagrały fantastyczną jak na siebie trzecią odsłonę, wygrywając ją aż 35-21. Wiele w tym zasługi rewelacyjnie dysponowanego Johna Collinsa, autora 30 pkt – 12 zb – 5 as. Z kolei Nikola Jokić zakończył spotkanie z 24 pkt – 11 zb – 7 as. Goście zagrali na niskiej 37% skuteczności z gry…

Cleveland Cavaliers (6-20) – Washington Wizards 116:101 (11-15) (38:25, 24:21, 25:20, 29:35)
PKT: Sexton 29, Thompson 23, Burks 14 oraz Beal 27, Green 17, Porter Jr. 15

  • drugą największą niespodziankę minionej nocy obserwowaliśmy w Cleveland, gdzie miejscowi Cavs wybili koszykówkę z głowy ekipie Wizards. Już w pierwszej kwarcie można było mocno przecierać oczy, bowiem mocno osłabieni Cavs (oddali Hilla i Dekkera, nie grał jeszcze Delly, z kontuzją zmaga się Hood) wyszli na 13-punktowe prowadzenie, wrzucając rywalom aż 38 pkt. Do przerwy przewaga miejscowych wzrosła i głównie za sprawą Collina Sextona (29 pkt gracza to jego nowy punktowy rekord kariery) odjechali gościom na 16 oczek. Wcześniejsze doniesienia mówiły o wątpliwym występie Johna Walla, i chyba rzeczywiście jest coś na rzeczy, że zdrowiem obrońcy, gdyż podczas 26 minut spędzonych na parkiecie nie trafił on żadnego z pięciu rzutów z gry. Trafiali natomiast gospodarze, a obok coraz pewniejszego siebie Sextona fantastycznie zaprezentował się Tristan Thompson, autor 23 pkt i 19 zb

New York Knicks (8-19) – Brooklyn Nets (10-18) 104:112 (23:30, 22:26, 32:38, 27:18)
PKT: Kanter 23, Trier 15, Mudiay 13 oraz Dinwiddie 25, Hollis-Jefferson 20, Crabbe 17

  • ESPN w tym spotkaniu stawiał na wygraną gospodarzy, jednak po pierwszych dwóch kwartach odnosiło się wrażenie, iż to goście zza miedzy są i lepiej ułożeni taktycznie, i grają milej dla oka. Spencer Dinwiddie znów pokazał, że warto na niego stawiać, a on solidnie odpłaci bardzo dobrą zmianą. 10 z 17 oddanych rzutów z gry wpadło do koszy Knicks oraz 6 asyst do kolegów ustawiło spotkanie pod jego dyktando. Jarrett Allen z kolejnym dubletem w sezonie, na poziomie 14 pkt i 12 zb. Kluczem do zwycięstwa okazało się 11 celnych trójek Nets przy 22 wykonanych. 100% skuteczności zza łuku i 5 celnych trójek zaliczył Allen Crabbe

Chicago Bulls (6-21) – Boston Celtics 77:133 (15-10) (17:35, 26:29, 17:29, 17:40)
PKT: Harrison 20, LaVine 11, Payne 10 oraz Brown 23, Theis 22, Tatum 18

  • dla fanów Bulls – „taki mecz się odbył…” Celtics przeszli ładnie i płynnie od stanu 0:0 do 17:0 i Bulls mogli dopisać na konto 21. porażkę. W oczekiwaniu na Bobby’ego Portisa czy Krisa Dunna podopieczni Jima Boylena znów zagrali fatalną pierwszą połowę i dali się zmieść z parkietu pędzącym Celtom. Do startowej piątki Celtics wszedł Marcus Smart i przy jego impulsie już przed przerwą goście prowadzili 21-punktami. Niemiec Daniel Theiss zanotował rekordowe w karierze 22 pkt przy 10 zb. 133 pkt to nowy rekord sezonu w ataku Celtics. W ostanim meczu przeciwko Knicks mieli 128 oczek, zatem poprzedni rekord został szybko przebity

Memphis Grizzlies (15-10) – Los Angeles Lakers (16-10) 88:111 (16:27, 24:36, 26:28, 22:20)
PKT: Selden 17, Conley 12, Gasol 11, Jackson Jr. 11 oraz James 20, Kuzma 20, Hart 16, Caldwell-Pope 16, Mykhailiuk 11

  • po fatalnej czwartej kwarcie przeciwko Spurs – LeBron James i spółka potraktowali starcie w Memphis bardzo ambicjonalnie. LeBron zanotował 20 pkt – 9 as – 8 zb i pchnął wózek Lakers w kierunku 16. wygranej, czym też wyprzedzili w tabeli Western Conference ostanich rywali.  Lakers od początku meczu mocno narzucili swoje tempo gry i nie dawali większych szans na defensywę Grizzlies. Pierwsza odsłona 11-stona i druga 12-stoma to również spora zasługa Kyle’a Kuzmy (20 pkt – 9 zb – 6 as). Wysocy Lakers – McGee (10 pkt / 10 zb) oraz Chandler (4 pkt /14 zb) – zadbali o gorszy dzień w grze Marca Gasola (11 pkt / 6 zb). Mike Conley miał 4 z 12 celnych rzutów z gry i praktycznie Grizzlies zostali bez odpowiedzi na występy najlepszych Jeziorowców

Portland Trail Blazers (15-11) – Minnesota Timberwolves (13-13) 113:105 (30:27, 23:24, 28:29, 32:25)
PKT: Lillard 28, Nurkic 22, McCollum 19 oraz Wiggins 20, Towns 19, Rose 18

  • Blazers zagrali o poziom lepiej niż przed kilkoma dniami, podczas porażki w Minneapolis. Damian Lillard z 28 pkt zdominował grę na pozycji numer, a Jusuf Nurkić wyrównał strzelecki rekord sezonu (22) przy okazji zaliczając dublet z 11 zb. Ważne dla wyniku okazały się częste pudła Derricka Rose’a, który tym razem wyszedł w pierwszej piątce (9/25 z gry). Wart podkreślenia jest fakt, że Wilki prezentują się fatalnie na wyjzdach, przegrywając w tym sezonie 9 z 11 spotkań w hali rywali

Los Angeles Clippers (16-9) – Miami Heat (11-14) 98:121 (30:34, 32:31, 28:26, 8:30)
PKT: Harris 20, Williams 18, Gallinari 12 oraz Wade 25, Winslow 21, Johnson 18

  • fantastyczna pod względem obrony i ataku finałowa odsłona w wykonaniu Heat, przyniosła gościom z Miami niespodziewaną wygraną w Staples Center. Bohaterem spotkania okazał się występujący po raz 1000. na parkietach NBA – Dwyane Wade. Flash trafił 5 z 10 trójek, notując 25 oczek oraz dostając 21-punktowe wsparcie od Justise’a Winslowa. Heat znów zagrali bez odsuniętego Hassana Whiteside’a i znów zaskoczyli rywala bardzo solidnym występem Bama Adebayo (14 pkt i 8 zb). Wart podkreślenia jest fakt, że obok Wade’a bardzo mocną zmianę dał nieco zapomniany w tym sezonie – Kelly Olynyk (15 pkt i 10 zb). „Nasz” Marcin Gortat nie wszedł nawet na minutę, a para Harris – Williams rzucała w nocy poniżej 50% skuteczności. Zakończył się serial 9. zwycięstw LAC na własnym parkiecie

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *