Wyniki i statystyki dzień #50: Game-winner George’a, 42 punkty Jamesa i Curry’ego

50 wydanie telegramu będzie obfitowało w opis 10 spotkań, które odbyły się minionej nocy. Zapraszam.

Cleveland Cavaliers (5-19) – Golden State Warriors (17-9) 105:129 (25:31, 39:27, 22:37, 19:34)

Świetna druga połowa w wykonaniu gości sprawiła, że wynik wygląda jakby spotkanie odbyło się do jednej bramki. Tak jednak nie było, Cavaliers rozegrali naprawdę dobre zawody, mimo to obecna różnica jakości obu drużyn zadecydowała. Stephen Curry (42pts, 9reb, 9-14fg3) gra swobodnie, nie widać już u niego żadnych oznak odczuwania urazu po ostatniej kontuzji. Kevin Durant (25pts, 10reb, 9ast) był bliski uzyskania triple-double. Do gry powrócił już Alfonzo McKinnie (5pts, 5reb). Tristan Thompson (14pts, 19reb, 7oreb) świetnie radził sobie w polu trzech sekund. Collin Sexton (21pts, 7-14fg, 3-3fg3) był najlepszym punktującym swojej drużyny.

 

Orlando Magic (12-13) – Denver Nuggets (17-7) 118:124 (28:31, 26:25, 32:32, 26:24, 6:12)

Dogrywka była potrzebna w Orlando by rozstrzygnąć kto wyjdzie zwycięsko ze starcia Magic – Nuggets. Ostatecznie to goście odnieśli 17 wygraną głównie za sprawą Jamala Murray’a (31pts, 8ast). Nikola Jokic (12pts, 8reb, 13ast) jest wybitnym podającym. „Bryłki” były bardzo dobrze dysponowane w rzutach zza łuku (11-19fg3). Nikola Vucevic zakończył mecz z double-double na koncie (24pts, 15reb). Evan Fournier zdobył najlepsze w drużynie 26 punktów trafiając w tym 6 razy z dystansu.

 

Atlanta Hawks (5-20) – Washington Wizards (11-14) 117:131 (25:33, 24:39, 45:31, 23:28)

Pierwszy mecz w sezonie opuścił John Wall. Nie przeszkodziło to jednak Wizards aby odnieść 11 zwycięstwo w sezonie i pokonać dołujących Hawks. 35 asyst drużyny, dobra skuteczność, mniej strat od rywali, czy faktycznie Wall jest potrzebny tej organizacji? Niby to tylko Atlanta ale były już podobne sytuacje w poprzednim sezonie. Bradley Beal miał 36 punktów oraz 9 asyst. W obozie gospodarzy najlepszym zawodnikiem był John Collins (26pts, 14reb, 12-17fg).

 

Brooklyn Nets (8-18) – Oklahoma City Thunder (16-7) 112:114 (26:24, 36:22, 31:29, 19:39)

47 punktów, 15 zbiórek oraz trójkę na zwycięstwo miał Paul George w meczu przeciwko Nets. Thunder wrócili z dalekiej podróży odrabiając przeszło 20 punktowy deficyt z trzech pierwszych kwart. Przewaga w zbiórkach (60-45) gości była istotnym elementem w tym meczu. Russell Westbrook (21pts, 15reb, 17ast) zanotował 108 triple-double w karierze i wyprzedził tym samym Jasona Kidda i okupuje już samemu najniższy stopień podium w statystyce największej ilości trypletów w historii NBA. Był to także drugi mecz Russa w sezonie na poziomie 15-15-15. W dobrej formie rzutowej był w tym spotkaniu Allen Crabbe (22pts, 7-13fg3) ale ostatecznie wysiłki Nets poszły na marne i zanotowali oni już 8 porażkę z rzędu.

 

Toronto Raptors (21-5) – Philadelphia 76ers (17-9) 113:102 (23:29, 30:20, 25:28, 35:25)

36 punktów, 9 zbiórek oraz 5 przechwytów Kawhi’a Leonarda poprowadziły Raptors do 21 wygranej w sezonie. Świetny występ z ławki miał Jonas Valanciunas (26pts, 8reb, 18min). Gospodarze oddali aż 12 rzutów więcej od gości ponieważ 76ers popełnili w tym meczu aż 21 strat. Ben Simmons uskładał double-double bez punktów (8pts, 10reb, 11ast). Joel Embiid (10pts, 12reb, 5-17fg) był ponownie w słabszej dyspozycji. Najlepszymi zawodnikami Sixers byli Jimmy Butler (38pts, 10reb, 15-27fg) oraz JJ Redick (25pts, 5-12fg3).

 

Memphis Grizzlies (14-9) – Los Angeles Clippers (16-8) 96:86 (27:15, 24:27, 18:27, 27:17)

Grizzlies zatrzymali we własnej hali rozpędzonych Clippers. Tobias Harris (7pts, 12reb, 2-13fg) spudłował 10 pierwszych rzutów. Danilo Gallinari miał 17 „oczek” ale co ciekawe był tylko 4-8 z linii rzutów wolnych co jest dziwne biorąc pod uwagę, że jego skuteczność w tym sezonie z osobistych to ponad 90% (od trzech sezonów). Poszalał nieco Boban Marjanovic (19pts, 8reb, 11-12ft, 13min). Najlepszym zawodnikiem spotkania był Mike Conley (22pts, 9-16fg).

 

Milwaukee Bucks (16-7) – Detroit Pistons (13-9) 115:92 (30:21, 26:24, 28:19, 31:28)

Bucks nie mieli większych problemów z pokonaniem u siebie Pistons. Gospodarze wygrali każdą kwartę a będący najlepszy na boisku Eric Bledsoe miał 27 punktów trafiając 10 z 16 rzutów z gry. W ekipie „Tłoków” warto wyróżnić tylko Blake’a Griffina (31pts, 30min), reszta drużyny cieniowała i to zdecydowanie.

 

Minnesota Timberwolves (13-12) – Charlotte Hornets (11-13) 121:104 (31:31, 31:33, 24:22, 35:18)

Wielki występ Karl’a-Anthony’ego Townsa (35pts, 12reb, 6blk) poprowadził Timberwolves do kolejnej wygranej w sezonie. W końcu obudził się nieco Andrew Wiggins (26pts, 11-19fg). Jeff Teague rzutowo był dziś tragiczny (3pts, 1-6fg) ale zanotował rekord kariery w asystach (18). Jest to także najlepszy wynik w tym sezonie, nikt nie zdobył więcej asyst w tegorocznych rozgrywkach. 16 „oczek” z ławki dorzucił Derrick Rose. Po stronie gości double-double miał Jeremy Lamb (18pts, 11reb).

 

New Orleans Pelicans (13-13) – Dallas Mavericks (12-11) 132:106 (32:31, 37:22, 28:27, 35:26)

Mavericks nie poradzili sobie w meczu z wybieganymi Pelicans grając dzień po dniu. Najlepszym punktującym gości był Harrison Barnes (16pts), zawody z dubletem na koncie zakończył wchodząc z ławki Dwight Powell (12pts, 10reb). Potężne double-double miał Julius Randle (27pts, 18reb). Tyle samo punktów zanotował Anthony Davis, który dołożył do tego dorobku jeszcze 9 asyst oraz 5 bloków.

 

Los Angeles Lakers (15-9) – San Antonio Spurs (11-14) 121:113 (31:23, 19:22, 28:37, 43:31)

42 punkty LeBrona Jamesa (w tym 20 w samej 4 kwarcie) okazały się być wystarczające by pokonać u siebie Spurs. 22 „oczka” dołożył Kyle Kuzma. Na pewno przykrą informacją dla fanów Lakers jest kontuzja kostki Brandona Ingrama (5pts, 5min). Goście rozegrali dobre zawody, szczególnie w ataku, dobrze dysponowani byli DeMar DeRozan (32pts, 7reb) oraz Rudy Gay (31pts, 7reb), nie uchroniło ich to jednak przed 14 już porażką w sezonie…

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

3 komentarze

  1. airball pisze:

    Czy to już nie czas, żeby Spurs zaczęli myśleć o tankowaniu?

    • Beskid pisze:

      Dla dobra organizacji – należałoby tak postąpić. Pop jednak na to nie pozwoli. Popovich musiałby odejść, a może to nastąpić tylko wskutek jego własnej decyzji. P.S. Ten sezon pokazuje, jak jednak znakomitym defensorem jest Danny Green. Bez niego (i Murraya) Spurs stali się jedną z najgorszych drużyn w NBA pod względem obrony.

    • Woy pisze:

      @Beskid ja bardziej stawiam na odejscie weteranow, ktorzy trzymali zespol w trudnych momentach. Szatnia, chemia, taktyka i przede wszystkim charakter. Parker czy Ginobili byli jedyni w swoim rodzaju i rzadzili druzyna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *