Wyniki i statystyki dzień #12: Spurs ponownie lepsi od Lakers, pierwsze porażki Pistons oraz Pelicans

Sobotni wieczór z NBA przyniósł nam tym razem 9 spotkań. Kilka ciekawych starć ale bez wątpienia hitem był pojedynek San Antonio Spurs – Los Angeles Lakers. LeBron i spółka chętni i głodni rewanżu a podopieczni Popovicha będą chcieli pokazać, że pierwsza wygrana w LA nie była przypadkiem i u siebie także zdobędą zwycięstwo.

Detroit Pistons – Boston Celtics 89:109 (21:30, 20:33, 26:21, 22:25)

Rozpoczynamy jednak pojedynkiem konferencji wschodniej. Niepokonani do tej pory Detroit Pistons podejmowali u siebie kandydata do tytułu czyli Boston Celtics. Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. Do przerwy pewnie prowadzili 22 punktami. W drugiej połowie emocji nie mieliśmy bo Pistons nawet na chwilę nie zbliżyli się na jakiś bliższy dystans. Pierwsza porażka podopiecznych Casey’a stała się faktem. Zawiódł Blake Griffin (7pts, 2-13fg). Gospodarze rzucali na słabej 37% skuteczności z gry oraz zaledwie 19% zza łuku. Kyrie Irving w przeciągu 23 minut spędzonych na parkiecie zdobył… 3 punkty i był to jeszcze rzut z początku spotkania, z bodajże 2 czy 3 minuty meczu. Zero wymuszonych rzutów wolnych, ogólna skuteczność to 1-5. Do Irvinga z formą w tym spotkaniu dołączyli Al Horford (4pts, 2-8fg, 0-5fg3) oraz Jayson Tatum (6pts, 2-9fg). Tym razem to Jaylen Brown (19pts, 6-13fg) a także Gordon Hayward (15pts, 6-11fg) dbali o wynik.

 

New Orleans Pelicans – Utah Jazz 111:132 (31:28, 18:36, 33:38, 29:30)

Kolejna niepokonana drużyna czyli oczywiście New Orleans Pelicans mierzyła się u siebie z Utah Jazz. Grający imponująco do tej pory Pels musieli tym razem radzić sobie bez Anthony’ego Davisa (łokieć). Do ostatnich chwil była odwlekana decyzja czy zagra czy nie. Brak „AD” było widać gołym okiem. Rudy Gobert (25pts, 14reb, 4blk, 11-13fg) nie miał przeciwnika pod koszem i mógł sobie trochę poszaleć. Druga kwarta wygrana przez gości 36-18 ustawiła spotkanie bo Jazz kontrolowali już do końca przebieg meczu, co prawda Pelicans starali się zniwelować stratę i w ostatniej odsłonie doszli już nawet na 8 punktów ale przyjezdni szybko sprowadzili ich na ziemię i odzyskali wysokie prowadzenie. Najlepsze w meczu 28 punktów zdobył Ricky Rubio. Rozgrywający rozdał także 12 asyst. Donovan Mitchell (22pts, 7-10fg, 3-4fg3) był trzecim zawodnikiem Jazz, który zdobył powyżej 20 „oczek” w tym spotkaniu. W obozie gospodarzy samotnym wojownikiem okazał się być Nikola Mirotic (25pts, 8reb, 10-18fg, 4-9fg3).

 

Atlanta Hawks – Chicago Bulls 85:97 (25:22, 19:19, 19:26, 22:30)

27 punktów oraz 11 zbiórek Zacha LaVine’a poprowadziło Bulls do wyjazdowego zwycięstwa nad Hawks. Po wyrównanej pierwszej połowie zawodnicy z Chicago wzięli się do pracy i w drugiej części zaprezentowali się o wiele lepiej wygrywając ją aż 56-41. Obie ekipy popełniły ogromną ilość strat (22 Hawks, 20 Bulls). Gospodarze byli dziś tragicznie dysponowani rzutowo. Trafili zaledwie 27 prób na 84 co daje marne 32%. Trae Young (13pts, 3-12fg, 0-6fg3) generalnie poza tym meczem gdzie zdobył 35 punktów to prezentuje się słabo, żeby nie powiedzieć bardzo słabo, mam tu głównie na myśli skuteczność zawodnika.

 

Cleveland Cavaliers – Indiana Pacers 107:119 (30:30, 25:30, 28:28, 24:31)

Cavs bez Kevina Love’a można powiedzieć, że od razu byli skazani na porażkę w pojedynku z Pacers i nie inaczej się skończyło. Co prawda podopieczni McMillana zdobyli w tym meczu zaledwie 24 zbiórki przy 39 Cavaliers to zdecydowanie ratowała ich skuteczność z gry, która była na poziomie kosmicznych 65%. Pacers oddali zaledwie 13 prób zza łuku i wygrali mecz, można? można. W ekipie rywali sam Cedi Osman (10pts, 4reb, 3ast) oddał tych prób aż 8. Double-double z ławki zapisał na swoje konto Larry Nance Jr. (15pts, 12reb). Victor Oladipo (24pts, 10-15fg) oraz Bojan Bogdanovic (25pts, 10-14fg) byli najbardziej wyróżniającymi się postaciami u gości. Cleveland Cavaliers pozostają jedyną drużyną na wschodzie, która nie odniosła jeszcze zwycięstwa.

 

Philadelphia 76ers – Charlotte Hornets 105:103 (32:28, 31:34, 20:23, 22:18)

Kemba Walker (37pts, 6reb, 6ast) pozostaje w świetnej formie. Co prawda dziś ze skutecznością było nieco gorzej bo był zaledwie 3-15 zza łuku a na zdobycie 37 punktów potrzebował 31 rzutów. Na niewiele ponad dwie minuty do końca w pojedynku między Hornets a Sixers mieliśmy remis 99-99. Następnie celną trójką popisali się JJ Redick (15pts) oraz Robert Covington (18pts, 10reb, 4-7fg3) w międzyczasie celny layup dla „Szerszeni” dostarczył jeszcze Kemba. Przez półtorej minuty utrzymywał się wynik 105-101 aż na 2 sekundy do końcowej syreny dwa z trzech rzutów osobistych wykorzystał lider gości. Nawet jakby trafił wszystkie trzy próby to nic by to nie dało bo czasu było już za mało. Zawodnik spotkania – Joel Embiid (27pts, 14reb, 10-22fg). Słabsze zawody rozegrał Ben Simmons (14pts, 12reb), który był zaledwie 5-20 z gry oraz zanotował jedynie 3 asysty.

 

Miami Heat – Portland Trail Blazers 120:111 (33:22, 24:20, 32:37, 31:32)

Po uzyskaniu 41 punktów przeciwko Magic w poprzednim meczu, Damian Lillard (42pts, 7reb, 6ast), minionej nocy popisał się kolejnym 40-sto punktowym występem. Tym razem rywalem byli Heat. Co ciekawe nie dało to zwycięstwa Blazers, którzy zanotowali zaledwie 14 asyst. Gospodarze wygrali zbiórkę 56-42 a ich najlepszym punktującym był Goran Dragic (28pts, 10-19fg, 4-9fg3). Dwyane Wade bardzo dobrze zaprezentował się z ławki notując 19 punktów na skuteczności 7-12 z gry oraz 4-6 z dystansu. 18 „oczek” zdobył w samej pierwszej połowie. Hassan Whiteside zdobył zaledwie 5 punktów ale miał za to 16 zbiórek oraz aż 6 bloków. Obie drużyny mogą obecnie pochwalić się takim samym rekordem (3 zwycięstwa, 2 porażki).

 

Memphis Grizzlies – Phoenix Suns 117:96 (26:18, 42:25, 19:28, 30:25)

Kolejny potężny występ DeAndre Aytona (24pts, 8reb, 5ast, 12-13fg). W pierwszej połowie nie spudłował rzutu, w drugiej zaledwie jeden. Gra tego zawodnika zaczyna mi się podobać coraz bardziej. Zaczyna on także pokazywać dlaczego został wybrany z pierwszym numerem. Wyniki Suns jednak nie mogą być uzależnione od jednego gracza i to jeszcze debiutanta. Devina Bookera nie było (ścięgno udowe), więc nie miał kto pomóc i w ostateczności Grizzlies pewnie ograli „Słońca”. Gospodarze wygrali drugą kwartę aż 42-25. Prowadzeni przez Marca Gasola (19pts, 8reb, 3ast, 3stl) oraz Mike’a Conley’a (18pts, 7ast, 2stl) zawodnicy z Memphis rzucali na 56% skuteczności z gry oraz zanotowali 30 asyst.

 

Milwaukee Bucks – Orlando Magic 113:91 (30:25, 35:26, 28:17, 20:23)

To już 6 wygrana Bucks. Lecą z Raptors łeb w łeb. Jedyne drużyny w całej lidze, które wciąż nie zaznały porażki, zobaczymy, która pierwsza pęknie. Dziś „Kozły” nie pękły a wręcz ograły sobie na luzie Magic. Gospodarze mogli sobie pozwolić na popełnienie aż 21 strat bo rywale i tak tego nie potrafili wykorzystać rzucając zaledwie na 33% skuteczności z gry. Bucks także pewnie wygrali walkę na tablicach (57-41). Giannis Antetokounmpo niezwykle oszczędzany rozegrał zaledwie 19 minut i miał 21 punktów (9-12fg) oraz 7 zbiórek. W obozie gości o double-double otarł się Nikola Vucevic (16pts, 9reb, 21min).

 

San Antonio Spurs – Los Angeles Lakers 110:106 (29:36, 25:24, 33:28, 23:18)

Najciekawszy mecz minionej nocy znowu nie zawiódł. Kilka dni temu do identycznego pojedynku doszło w Staples Center, dziś mieliśmy rewanż w hali Spurs. Pamiętamy, że wtedy doszło do dogrywki, do której wcześniej rzutem za trzy doprowadził LeBron. W OT „LBJ” się jednak nie popisał ale dobra, nieważne. To już było jakiś czas temu, skupmy się na tym co wydarzyło się dzisiaj. 35 punktów Jamesa pozwoliło mu wyprzedzić Dirka Nowitzki’ego i przesunąć się na 6 miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów tej ligi. LeBron także zanotował 432 mecz w karierze z minimum 30 punktami i jest na czwartym miejscu pod tym względem w historii ligi. Wyprzedził tym samym Kobego Bryanta, który takich gier ma 431. Pierwszy jest Michael Jordan (562 takie spotkania). To tak na osłodę dla LeBrona bo rewanż okazał się być nieudany. Spurs ponownie wygrali z Lakers, ponownie małą ilością punktów i ponownie podopieczni Waltona spaprali to na własne życzenie bo prowadzili już z rywalem dwucyfrową liczbą punktów. Zawodnik spotkania zdecydowanie DeMar DeRozan (32pts, 12reb, 8ast, 14-23fg). Dobre wsparcie z ławki dał Rudy Gay (16pts, 10reb, 5ast) a także Pau Gasol, który zanotował double-double w 17 minut (11pts, 12reb). Aha, Pop pisze historie. 1200 zwycięstwo w karierze trenerskiej.

 

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

1 Odpowiedź

  1. Pingwinos pisze:

    Giannis Antetokounmpo niezwykle oszczędzany – Grek dostał łokciem w głowę od A. Gordona i był badany pod kątem wstrząśnięcia mózgu. Wrócił w 2 połowie jakoś na 3 minuty. Kibice Bucks byli lekko w szoku że wrócił nawet…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *