Wyniki i statystyki dzień #5: zawrzało w Staples Center, game winnery Redicka i Smitha Jr.

Indiana Pacers (2-1) – Brooklyn Nets (1-2) 132:112 (33:29, 34:29, 28:27, 37:27)

*każdy wynik zawiera link do statystyk

    • na wygraną nr.2 w nowym sezonie złożyło się aż 9 graczy z podwójnymi zdobyczami punktowymi
    • w ostatniej kwarcie pieczętującej zwycięstwo Indiany, podopieczni Nate’a McMillana wygrali 37-27
    • Pacers zagrali na 55% skuteczności z gry oraz uwaga – 66% skuteczności zza łuku (16/24)
    • 4 z 5 oddanych trójek trafił Doug McDermott, 3 na 3 zza łuku zaliczył Bojan Bogdanović
    • 25 pkt , 7 zb i 4 przech zaliczył najlepszy w spotkaniu Victor Oladipo
    • 5 na 16 z gry przy 12 pkt zanotował tylko D’Angelo Russell
    • równie słabo prezentował się Spencer Dinwiddie (współczynnik +/- na poziomie minus 24)

Washington Wizards (0-2) – Toronto Raptors 113:117 (3-0) (22:24, 32:33, 28:33, 31:27)

    • Raptors wygrali mimo absencji Kawhia Leonarda
    • 7 graczy Nicka Nurse’a zanotowało podwójne zdobycze punktowe
    • najlepszym na parkiecie okazał się Kyle Lowry z 28 pkt i 12 as
    • Toronto zebrało 52 piłki przy tylko 37 zb Wizards
    • kolejny solidny mecz rozegrał Serge Ibaka, autor 16 pkt
    • Wizards budowało swoją ofensywę bazując głównie na dwóch liderach z obwodu
    • 32 pkt i 6/11 za trzy Bradley’a Beala oraz 25 pkt/6 as/4 przech Johna Walla nie uchroniło stołecznych od drugiej z rzędu porażki
    • czekamy zatem na powrót do gry Dwighta Howarda

New York Knicks (1-2) – Boston Celtics (2-1) 101:103 (18:31, 30:19, 22:27, 31:26)

  • o krok od sprawienia niespodzianki byli podopieczni Dave’a Fizdale’a
  • Knicks wrócili do gry po słabej pierwszej kwarcie, przegranej 13 pkt, wygrywając drugą 30-19
  • tak jak na otwarciu sezonu, królem polowania okazał się Jayson Tatum, autor 24 pkt i 14 zb
  • gorzej wypadł, przymierzany do Knicks, Kyrie Irving (16 pkt i 5/16 z gry)
  • Celtics grali na 40 % skuteczności z gry, rozgrywając spotkanie bez odpoczywającego Gordona Haywarda
  • najlepszym strzelcem NYK znów okazał się Tim Hardaway Jr. autor 24 pkt
  • drugi dublet w rozgrywkach złapał Enes Kanter , 17 pkt i 15 zb
  • bohaterem końcówki mógł zostać Trey Burke, który nie wykorzystał 2 z 3 ostatnich osobistych i po tym jak został faulowany przez Tatuma przy trzypunktowej próbie
  • Tatum wcześniej przestrzelił slam dunka, ale po chwili zrehabilitował się trafieniem kontestowanego jumpera

Philadelphia 76ers (2-1)- Orlando Magic (1-2) 116:115 (30:32, 33:20, 26:34, 27:29)

  • niespodziewanie zacięte spotkanie z Filadelfii, gdzie miejscowi mocno męczyli się z niżej notowanymi Magic
  • mecz był popisową partią pod względem skuteczności rzutów zza łuku; Sixers – 50%, Magic – 55%
  • 6 z 10 oddanych trójek trafił Evan Fournier (31 pkt), 100% skutecznością przy 4 rzutach popisał się Nikola Vucević
  • Vucević zanotował na swoim koncie wielkie triple double, z 27 pkt – 13 zb – 12 as
  • z drugiej strony 32 pkt i 10 zb zaliczył Joel Embiid. JoJo trafił 3 z 5 oddanych trójek
  • gwiazdą meczu okazał się jednak weteran, ex gracz Magic, JJ Redick
  • Redick (31 pkt) trafił 8 z 13 trójek i tą kluczową po wcześniejszym trafieniu z 12 metrów Terrence’a Rossa
  • ważna wiadomość dla fanów Szóśtek, po 8 minutach gry, z kontuzją pleców parkiet opuścił Ben Simmons

Chicago Bulls (0-2) – Detroit Pistons (2-0) 116:118 (27:25, 31:35, 26:25, 32:33)

    • 6 graczy Dwane’a Casey zanotowało punktowe double figures
    • liderem okazał się najlepszy w meczu Blake Griffin z 33 pkt, 12 zb i 5 as
    • Blake trafił 5 z 7 oddanych trójek, przy czym Reggie Jackson miał 4/7 w tym elemencie gry
    • Tłoki zanotowały 18 z 40 w rzutach zza łuku, podczas gdy Byki tylko 7 z 21
    • Fred Hoiberg znów musiał obyć się bez kontuzjowanego Krisa Dunna
    • Liderem Chicago okazał się Zach LaVine, z 33 pkt i przy skuteczności 12/21 z gry
    • Pistons wygrali zbiórkę 49-41 i popełnili tylko 9 strat
    • w kluczowych akcjach mecz, najpierw udaną penetracją popisał się Ish Smith
    • następnie próba rzutu zza łuku LaVina została zablokowana przez Griffina

Miami Heat (1-2) – Charlotte Hornets (2-1) 112:113 (29:34, 23:38, 30:20, 30:21)

    • 39 punktów Kemby Walkera znów zapracowało na zwycięstwo Hornets
    • Walker wcześniej wyrównał rekord Glena Rice’a (10×40 pkt w meczach Szerszenii) oraz pobił najlepszy wynik strzelecki Della Curry’ego (38 – przy okazji inauguracji)
    • 2/10 z gry Nicolasa Batuma, czy 4/12 z gry Jeremy’ego Lamba nie przeszkodziły Szerszeniom przy wygranej
    • po rzucie na remis Dwayne’a Wade Walker wziął odpowiedzalność w swoje ręce i został faulowany przy próbie rzutu
    • po chwili trafił pierwszego osobistego, następnie drugiego celowo spudłował, pieczętując wygraną swojej drużyny
    • 21 pkt Wade’a, 20 Dragića czy 11 pkt i 15 zb Whiteside’a nie zapracowały na wygraną Żaru

Dallas Mavericks (1-1) – Minnesota Timberwolves (1-2) 140:136 (37:46, 32:23, 28:30, 43:37)

  • w meczu bez obrony (co na to Thibs? który dzień wcześniej został wygwizdany przez fanów w Minnesocie) zabrakło odpoczywającego Jimmy’ego Butlera
  • 31 pkt Karla Anthony’ego Townsa i 28 pkt Derricka Rose’a nie dały zwycięstwa Wilkom
  • z drugiej strony imponowali młodsi gracze; 26 pkt przy 6 zb zanotował Luka Doncić (4/9 za trzy) oraz 19 pkt i 6 as dodał Dennis Smith Jr
  • to właśnie Smith Jr został bohaterem meczu, trafiając kluczowego jumpera, pieczętującego wygraną Mavs
  • najlepsze spotkanie od transferu z L.A. zanotował DeAndre Jordan, z 22 pkt i 10 zb oraz 5 blk
  • znów bardzo efektywną zmianę dał Josh Powell (19 pkt i 6/7 z gry)

Denver Nuggets (2-0) – Phoenix Suns (1-1) 119:91 (30:16, 35:33, 27:30, 27:12)

  • Nuggets już w pierwszej kwarcie wyraźnie wpłynęli na losy meczu i ustawili sobie spotkanie pod swoją kontrolę
  • 35 pkt 12 zb 11 as to triple double Nikoli Jokića
  • 26 oczek dołożył Jamal Murray
  • najgorszym zawodnikiem Suns okazał się Trevor Ariza, z nim na boisku Słońca były minus 47 pkt
  • bladziutki występ DaAndre Aytona, z 2/7 z gry i 8 pkt (poważni rywale zrobili swoje)
  • 25 pkt zanotował Devin Booker
  • Nuggets z przytupem zakończyli mecz, kwartą z wynikiem 27-12

Portland Trail Blazers (2-0) – San Antonio Spurs (1-1) 121:108 (22:22, 37:28, 38:32, 24:26)

  • 28 pkt i 9 as (11/22 z gry) DeMara DeRozana nie wystarczyły na udane przeciwstawienie się Blazers
  • Spurs mimo tylko 6 strat nie potrafili znaleźć odpowiedzi na gorących rywali
  • najlepszymi w meczu okazali się obwodowi Portland, Damian Lillard i CJ McCollum
  • obaj zanotowali po 9 celnych na 15 oddanych rzutów z gry, trafiając łącznie 7 trójek
  • Lillard zaliczył 29 pkt, McCollum 24
  • Blazers trafiali aż o 11.6 % na wyższej skuteczności (53.6%)
  • Spurs zabrakło ognia Marco Belinelliego (0-6)

Los Angeles Lakers (0-2) – Houston Rockets (1-1) 115:124 (28:31, 34:35, 35:32, 18:26)

  • największą bolączką Luka Waltona wydaje się być jak na razie obrona jego zespołu
  • drugi mecz z rzędu Lakers dali rywalom wrzucić powyżej 120 pkt
  • Jeziorowcy nie potrafili zatrzymać mega skutecznego (10-19 z gry) Jamesa Hardena (36 pkt)
  • dodatkowo rytm gry umiejętnie podkręcał lub obniżał Chris Paul (28 pkt i 10 as)
  • po nieudanej inauguracji z kolan wstał Clint Capela (19 pkt i 12 zb)
  • Houston znów raziło swoją największą bronią, trafiając 16 rzutów zza łuku
  • nie przeszodziła im przepychanka między Paulem i Rondo oraz Ingramem (wszyscy trzej wylecieli z boiska)
  • LeBron James znów nie błyszczał (notując 9-22 z gry i 1-7 za trzy); 24 pkt
  • 13 pkt 10 as i 7 zb zapisał na swoje konto Rajon Rondo
  • Lakers znów słabo prezentowali się na dystansie (8 celnych trójek na 32 próby)
  • najsłabszym ogniwiem piątki Lakers wydaje się być Caldwell Pope (2/8 z gry)

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

12 komentarzy

  1. hetman3 napisał(a):

    Może się czepiam ale czy tylko mnie drażnią takie wysokie wyniki? Szczerze to mam problem żeby obejrzec jakis 9 minutowy skrót w całosci. Łatwe wejscia pod kosz i rzuty za 3 to cała filozofia dzisiejszej koszykówki.
    W tamtym sezonie wyniki były duzo niższe a w tym to jakieś szaleństwo. Za nami pare kolejek aa wynik po 130 to zaczyna robić się normą. Wygląda to jak show z ASG. Mówię stanowcze nie takiej koszykówce.

    • Woy napisał(a):

      Przepisy na to pozwalają. Poza tym wszystkie drużyny pracują na wysokim tempem gry. Widać bardzo na Pels i Blazers.

    • pop napisał(a):

      Większość uznała że jest to jedyny słuszny sposób, na osiągnięcie dobrych wyników. Trzeba się dostosować. Więcej biegania, więcej rzucania. Też mi się to nie podoba, jedni na tym zyskają inni stracą.

    • k44 napisał(a):

      Zdecydowanie popieram, z resztą to samo napisałem jakiś czas temu w „życzeniach na ten sezon”. Obecne NBA to jest liga dla dzieci, jak z konsoli, niestety ale coraz gorzej się na to patrzy. Właściwie można się skupić na czwartej kwarcie i to wystarczy.

  2. Skitour napisał(a):

    A Jokic nie zrobil czasem czegos dosyc wyjatkowego?
    100% z gry przy triple double I 35 lunktow przy 11 rzutach, jakis specialists of statystyk moze powiedziec?
    Pozdrawiam

  3. Szuwarek napisał(a):

    Dziwny ten mecz w LA. Wcześniejszy faul Ennisa już był na pograniczu flagrant II. Tak sobie myślę, że gdyby mi CP3 nagle zaczął wymachiwać paluchem, a potem po chamsku zaczął dotykać nos, to moja reakcja byłaby bardo podobna do Rondo. Pewnych rzeczy robić nie wolno i jak się na nie nie zareaguje to niestety się jest ciotą. Obaj słusznie wylecieli, ale dla mnie zawieszenie Paula powinno być większe niż RR. Co do Ingrama …, nie wygląda na człowieka zrównoważonego. Trochę jakby czegoś się naćpał. Najpierw odpycha przechodzącego Hardena, a potem startuje do sędziego? W powtórce widać, że chłopaki byli tak zaskoczeni, że zanim doskoczył do niego Lance to minęło dobre kilka sekund. Potem bije chyba Tuckera od tyłu po plecach? Rozumiem, że chciał pomóc, ale niech sięgnie do klasyków w postaci Artesta czy Stephena Jacksona, żeby zobaczyć, że nawet w takiej bójce są jakieś zasady.

    • Szuwarek napisał(a):

      Ach, tak sobie czytam, że jednak Rondo najpierw opluł CP3. No jak tak to inna historia. Najlepszy jest jednak Artest:
      It was a fight. It was unfortunate. The first time they’ve ever thrown punches. They shouldn’t do it. … It happened. I’ve never seen them fight before. It was the first time. I don’t think anyone should be suspended.
      Hehe.

    • pop napisał(a):

      niezależnie od tego czy Rondo po prostu zareagował na prowokację, fakt jest taki że obydwaj wymienili się ciosami w twarz, i obojętne kto tu wychodzi „na ciotę” (bardzo nieprzyjemne określenie), z tego co wiem jeśli dochodziło do takich sytuacji to kary były wysokie i zawsze takie były, ale to jest nowe NBA i żaden „wyrok” (w domyśle, niski wyrok) mnie nie zdziwi, tym bardziej że sprawa dotyczy z jednej strony CP3, a z drugiej LAL Jamesa

  4. Maxxxx napisał(a):

    no q..a !!! CP3 jednak mial racje!!!! nie lubie go ale rondo jeszcze bardziej , zachował sie jak menel. CP3 powinien mu z bańki wyciąć tak żeby już nie wstał. Jaki facet dałby sobie napluć w twarz w ten sposób i nie oddac?? CP3 ma i tak stalowe nerwy! Rondo jeszcze próbuje wmawiać ze tego nie zrobił !!! Mam nadzieje ze oczyszczą Paula , albo kara bedzie symboliczna, a Rondo dostanie tak z przynajmniej 10 meczykow absencji plus mega wysoka kara finansowa. Ingramowi tez powinni dowalić, bo jak widać tylko on nie umie powstrzymać swoich hormonów, nawet Lance był spokojny. Żenada….

  5. gniewkosynrybaka napisał(a):

    No LBJ niezla zbieranine w LAL ma na ten sezon. O ile dobrze pamietam juz w preseason Beasly i Lance mieli techniki i wylot z boiska. A teraz bijatyka Rondo i Ingrama juz w 2 meczu sezonu.

  6. jurrone napisał(a):

    Przynajmniej coś się dzieje. Życie wraca do tej schematycznej i coraz nudniejszej ligi. Nie mam pretensji do Ingrama – widać, że mu zależy. Przyjście Lebrona rozbudziło w młodych ducha walki. Chcą wygrywać i nie chcą odpuszczać – nawet za cenę rozróby i za to plus. Walczą za siebie, bronią się a wspólny wróg cementuje i jednoczy drużynę. Jak na moje ta sytuacja wyjdzie LAL na plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *