Wyniki i statystyki dzień #3: Porażka Lakers w debiucie LeBrona

Witam w telegramie. Już trzeci dzień rozgrywek za nami. Po wczorajszym maratonie dziś skromniej bo odbyły się tylko trzy spotkania. Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem był debiut LeBrona Jamesa w Los Angeles Lakers, którzy gościli w Portland. Oprócz tego 76ers stawili czoła Bulls dla których był to premierowy mecz w tym sezonie a także Heat grający spotkanie dzień po dniu sprawdzili formę Wizards. Lecimy!

2 dni temu w telegramie pocieszałem Joela Embiida mówiąc, że nie ma co się tak przejmować tą porażką z Celtics bo już za dwa dni będzie szansa na rehabilitacje, no i Sixers wykorzystali tę szansę bezbłędnie. Pierwsza kwarta to wesoła ofensywa i obrona chyba jeszcze z pre-season w wykonaniu obu ekip. Łącznie przez pierwsze 12 minut zostało zdobyte aż 79 punktów. W późniejszej fazie spotkania gra gospodarzy uległa znacznej poprawie na własnej połowie i efektem było prowadzenie nawet 28 punktowe. Cały mecz ostatecznie zakończył się pewnym zwycięstwem „Szóstek” 127-108. Ben Simmons w pierwszym spotkaniu w sezonie otarł się o triple-double, tym razem już udało mu się tego dokonać i przebywając na parkiecie 34 minuty zanotował 13 punktów, 13 zbiórek oraz 11 asyst. Wydaje mi się, że w tym sezonie Russell Westbrook będzie miał poważnego konkurenta jeśli chodzi o potrójne zdobycze oraz średnią TD, hehe. Świetne zawody rozegrał także Joel Embiid, który na swoje konto zapisał okrągłe 30 punktów na skuteczności 9-14 z gry, do tego dołożył 12 zbiórek oraz 4 bloki. Wolnych też sobie trochę porzucał (12-14ft). 76ers wygrali zbiórkę 55-39 oraz wymusili prawie trzy raz więcej osobistych, to było kluczowe do odniesienia dziś zwycięstwa. W drużynie z Chicago zdecydowanie na plus wyróżnił się Zach LaVine, który podobnie jak Embiid zdobył 30 punktów. Double-double (20pts, 11reb) popisał się Bobby Portis. W swoim debiucie w nowym zespole, Jabari Parker, wchodząc z ławki dorzucił 15 „oczek”.

 

Przed słabym początkiem Miami Heat (dwie porażki) uchronił rzut na zwycięstwo Kelly’ego Olynyka na 0.2 sekundy do końca. Próbował Wade, nie trafił, następnie świetna praca byłego zawodnika Celtics na tablicy, wywalczona zbiórka w ataku i prosty lay up spod kosza, który dał pierwsze zwycięstwo „Żarom” w nowym sezonie po dość zaskakującej przegranej w poprzednim meczu z Magic. Olynyk spotkanie zakończył z 9 punktami oraz 4 zbiórkami na koncie. W zespole gospodarzy zadebiutowali m.in. Jeff Green (17pts) czy Austin Rivers (9pkt). Wizards zanotowali aż 15 bloków. Dla porównania Heat tylko 5. John Wall rozpoczął z przytupem nowe rozgrywki – 26pts, 9ast, 3blk. Wynik końcowy: 113-112 dla Miami.

 

37 minut, 26 punktów, 12 zbiórek, 6 asyst oraz jeden przechwyt LeBrona Jamesa w oficjalnym debiucie w barwach Los Angeles Lakers nie wystarczyły by pokonać na wyjeździe Portland Trail Blazers. „LBJ” pierwsze punkty zdobył dwoma efektownymi wsadami co od razu poderwało i jeszcze bardziej napędziło cały zespół do boju.

Ogólnie mecz mógł się podobać. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Blazers nie są pierwszymi lepszymi chłopcami do bicia, z resztą Damian Lillard (28pts, 6reb, 4ast) i spółka mają coś do udowodnienia w tym sezonie i także są odpowiednio zmotywowani. Zgodnie z przypuszczeniami w pierwszej piątce wyszedł Rajon Rondo (13pts, 4reb, 11ast) a Lonzo Ball (7pts, 4reb, 19min) musiał się pogodzić z rolą rezerwowego. Dobre minuty z ławki zaoferował Josh Hart (20pts, 8-12fg, 27min), który według mnie powinien wychodzić w pierwszym składzie w miejsce Caldwella-Pope’a (5pts, 27min). MVP ligi letniej moim zdaniem będzie w tym sezonie kandydatem do nagrody MIP bo widać, że cały czas robi ogromne postępy. W ekipie gospodarzy warto jeszcze zaznaczyć dobry występ z ławki Nika Stauskasa, który zaaplikował rywalom 24 punkty w tym 5 trójek. Lakers byli dziś słabo dysponowani jeśli chodzi o rzuty zza łuku. Spudłowali 15 pierwszych prób. Na pierwszy celny rzut za trzy punkty (autorstwa Josha Harta) fani LAL musieli czekać aż do trzeciej kwarty. Ostateczny rezultat: 128-119 dla PTB.

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Wielki fan Splash Brothers. Ulubiony zawodnik - Rajon Rondo.

8 komentarzy

  1. 99luck pisze:

    To Celtics tacy mocni czy Chicago slabe? Czy jeszcze za wczesnie aby wyrokowac?

  2. and-3 pisze:

    Beat L.A. dawno nie brzmiało tak soczyście.
    Trzymając się konwencji, niby to tylko jeden mecz, ale w tym sezonie presja na Waltonie będzie spora. Nie zazdraszczam mu ;-)

  3. Ptysiowaty pisze:

    Obejrzałem Washington z przyzwyczajenia i cały czas się zastanawiam, czy Wall powinien grać z Bealem w jednej drużynie, a może wymiana jednego z nich?

    • Woy pisze:

      Dylemat od 2 sezonów. Walla chciał wcześniej LeBron do Lakers. Czemu nie:-)
      Beala bralbym do każdej drużyny w ciemno. Można jakiś trade z Minnesotą ;-)

  4. Jax pisze:

    @99luck – Boston to potęga na Wschodzie, a Byki w tym sezonie to dołujący zespół

    @autor – tekst niezły, ale Heat po dwóch porażkach? Razem z preseason, hm? ;)

    Cudnie, że się zaczęło granie, a początki to magia i oczekiwanie jak na prezenty świąteczne za dzieciaka!
    Czekasz i nie wiesz, czy drużyna wypali, jak zagra rookie, czy będzie chemia w zespole?

    ech.. zaczęło się… wreszcie…

    • troy pisze:

      Raczej chodziło o uniknięcie 2 porażki z rzędu tym rzutem Kelly’ego Olynyka. Co do kolegów wyżej też nie widzę gry razem Walla i Beala… już nie.

  5. Szuwarek pisze:

    Mi się podobało Miami. Spo to jest klasa trener, w mojej ścisłej top 3 ligi (obok Popa i Stevensa). Kim jest McGruder, albo Derrick Jones Jr? Wyglądali wczoraj obaj jak gracze o kontraktach koło 15 baniek. Już nie mówię o Joshu Richardsonie, ale on od kilku sezonów robi systematyczne postępy, a skoro nie gra Waiters to chłopak rzuca jak dzikus. Szanuję Dragica i Wade’a, że potrafią poświęcić swoje satsy i grać dla drużyny. Naprawdę przyjemnie się dzisiaj ich oglądało. Co do Wizards to chyba nie mam pretensji do Walla i Beala. Beal miał problem z faulami (ze dwa były mega przypadkowe). Na plus też Jeff Green. Bardzo przeciętnie zagrali Morris i Porter. Nie istnieli wysocy, ale to przecież wiedzieliśmy, że Mahinmi i Smith są ogórkami. Myślę, że jak będzie grał Dwight i poprawią defensywę, która dzisiaj tylko momentami działała dobrze, będą w czołówce wschodu. Wall i Beal to wciąż duży potencjał. Niech tylko będą zdrowi cały sezon.

  6. Lakers pisze:

    Zgadzam się z autorem. Nawet po cichu liczyłem po drafcie, że zrezygnują z KCP i postawią na Ingrama bądź Harta. Naprawdę spory postęp widać u Harta i liczę na jego dalszy rozwój. Ball słabo, jak na rozgrywającego tylko jedna asysta, do tego tragiczne wykończenie pod koszem, dużo jeszcze do poprawy. Szkoda, że Sviatoslav nie otrzymał szansy, bo brakowało strzelca za 3 pkt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *