To już dziś w nocy! 5 życzeń na sezon 2018/19!

Tak, tak, tak! Chyba nie tylko ja jestem niesamowicie podekscytowany. Tak naprawdę ciężko opisać dzisiejszy stan. Oczekiwanie, ekscytacja, zniecierpliwienie, pewien rodzaj strachu („a co, jeśli zaśpię?”)… Zresztą – znacie to doskonale, jeśli też fascynujecie się NBA. Spróbuję ubrać nieco tej ekscytacji w słowa i napisać, co chciałbym zobaczyć/przeżyć w ciągu najbliższych miesięcy. Oto moje 5 życzeń na rozpoczynający się dzisiaj sezon!

 

1. Dużo mniej kontuzji!

Wiem: też źle się czuję, patrząc na to zdjęcie. Obyśmy w tym roku nie musieli oglądać takich widoków.

Można było zacząć tylko od jednego. Powiedzieć, że poprzedni sezon był po tym względem przykry, to nie powiedzieć nic. Był TRAGICZNY. Poniżej lista niektórych graczy i ilość spotkań, które ominęły ich w całości (tylko te w RS):

Gordon Hayward – 81

Jeremy Lin – 81

Isaiah Canaan – 62

Andre Roberson – 43

Kristaps Porzingis – 35

DeMarcus Cousins – 34

Stephen Curry – 31

Jimmy Butler – 23

Kyrie Irving – 22

 

A to tylko i wyłącznie część absencji wśród zawodników. Ponadto niektóre jeszcze się nie skończyły (Cousins, Porzingis, Roberson…). A sytuacji było przecież o wiele więcej. Chociażby to, co się stało z Patrickiem McCaw. Nie wszystkie urazy były niesamowicie „spektakularne” (to słowo w tym kontekście brzmi okropnie, wiem) – ale przy wszystkich było mi niesamowicie smutno. Oglądałem chwilę temu filmik z najpoważniejszymi kontuzjami z poprzedniego sezonu i aż mnie dreszcze przeszły. Dokładnie przypomniałem sobie uczucie z nocy otwarcia rok temu, kiedy Hayward złamał kostkę. Jak niesamowity ból psychiczny sprawiło to wszystkich oglądającym – w hali i przed ekranami. Brrr…

Oby w tym roku nie było już tylu takich urazów. Bo to, co oglądaliśmy w poprzednim sezonie, było straszne. Po prostu. Jeśli miałbym wybrać tylko jedno życzenie z tej listy, które miałoby się spełnić, to byłoby to właśnie to.

 

2. Niech Warriors dopną Three-peat!

Tak, jestem fanem Warriors.

Tak, chciałbym, żeby znowu wygrali.

Tak, też mi się nie podoba robienie super-teamów.

Tak, też chciałbym, żeby to nie trwało wiecznie i żeby za 2 lata Kevin Durant odszedł do innego zespołu i żeby Liga stała się bardziej wyrównana.

Ale cóż, nie ukrywam, że kolejna szansa na 3 kolejne tytuły może się szybko nie trafić. A Dubs są najbardziej dominującą drużyną w Lidze od października 2014 roku. I moim zdaniem zasłużyli na Three-peat. I tak, zgodzę się, że KD nie zrobił dobrze dla Ligi i może to był „słaby ruch”. Podobnie DeMarcus Cousins. Ale wszyscy chcą wygrywać i w zasadzie można go zrozumieć. Czy gdybyście mieli okazję, to nie chcielibyście pójść tam, gdzie macie największą szansę wygrać Mistrzostwa NBA? Nie próbuję tu tych decyzji usprawiedliwiać, ale zwrócić uwagę, że nie można patrzeć na to tylko z jednej strony.

I jednak nie mogę nie przyznać, że przyjemniej oglądało się Warriors z Durantem, McGee, Youngiem oraz Westem, niż poprzednią ekipę z Bogutem, Barnesem i Barbosą. Co prawda sezon zasadniczy 2015/16 ma specjalne miejsce w moim sercu, bo jednak to wtedy mój ulubiony zawodnik, czyli Stephen Curry, odpalił na całego, zaś ponadto darzyłem ogromną sympatią Leandro Barbosę – ale jednak to był inny poziom. KD wniósł do tej drużyny nową jakość i zmienił po części jej styl. Tak czy siak – chciałbym, żeby Dubs dociągnęli do 4 kolejnych tytułów (bo to po raz ostatni widzieliśmy na początku Ligi, w latach 60., kiedy 8 (!) Mistrzostw rok w rok wygrywali Celtowie). Poza tamtym Bostonem żadna drużyna nigdy nie przekroczył trzech z rzędu. Więc jak dla mnie – jeszcze 2 sezony, w których Warriors wygrywają (ale po walce!), a potem ich „Dynastia” może się rozpaść (czyli: Durant pójdzie gdzieś indziej, a „wydraftowani” gracze Dubs zostaną i dalej będą walczyli o najwyższe cele). Bo kto wie, kiedy będzie kolejna okazja do 4 Pierścieni z rzędu. Czy za naszego życia? Warto zatem doceniać, gdy historia dzieje się na naszych oczach.

 

3. Aby Lebron przeskoczył Jordana!

Dolałem oliwy do ognia poprzednim życzeniem? To jeszcze nic. Zaraz powiem zdanie, którym stracę większość sympatyków wśród Was, czytelnicy.

LeBron James, gdy zakończy karierę, będzie najlepszym graczem w historii.

Tak, wiem, ja nie pamiętam czasów Jordana, kiedyś to było, on nigdy nie przegrał w Finałach… Według mnie i tak należy poczekać, aż LBJ skończy karierę. Wtedy dopiero będzie można porównywać. Na spokojnie. Ale mam wrażenie, że jego wpływ na Ligę przez te wszystkie lata oraz to, co zrobił na razie przez swoją karierę, już stawia go prawie na pierwszym miejscu. To naturalnie tylko moja opinia. Ale, ale – nie o tym miało być!

Chciałbym, aby już w tym roku James przeskoczył Jordana na liście najlepszych strzelców. Brakuje mu stosunkowo niewiele, bo 1254 oczka. Zakładając, że LBJ zagrałby we wszystkich spotkaniach, musiałby rzucać tylko po 15.3 punktu na mecz. Zapewne tym razem nie wystąpi we wszystkich grach – ale przy średniej 20 punktów wystarczą mu raptem 63 występy. Wydaje się to niemal oczywiste, że da radę. Aczkolwiek wiemy, że NBA jest nieprzewidywalna. Zatem mimo wszystko życzę tego LeBronowi (i wykorzystuję na to osobne życzenie). Co prawda nie zawsze podoba mi się to, co robi – bo i floppuje, i czasem próbuje wygrywać poza boiskiem, jak w Finałach 2016 (był wtedy oczywiście rewelacyjny na parkiecie, ale jednak swoje zrobił też poza grą; bez zawieszenia dla Draymonda, do którego doprowadził, mógłby mieć jeden pierścień mniej). Ale nie mogę nie docenić, jak genialnym jest graczem. Przeskoczenie MJ-a będzie tylko kolejnym małym kroczkiem i kolejnym argumentem w debacie na temat GOAT. Do Kobe’ego ma jeszcze jeszcze trochę za daleko (2605 pkt), zatem to w rozgrywkach 2019-20.

A jak już jesteśmy przy Liście Najlepszych Strzelców – Dirk Nowitzki niech przeskoczy Wilta Chamberlaina, brakuje tylko 300 punktów! LECISZ DIRK!

 

4. Niech All-Star Weekend znów nas nie zawiedzie!

Rok temu w końcu dostaliśmy to, co wielu chciało: zacięty Mecz Gwiazd! A ponadto mieliśmy przecież bardzo dobry konkurs wsadów (do świetnego trochę jednak zabrakło), niezły konkurs trójek (przerwano mini-serię Splash Brothers) oraz zacne pomniejsze konkursy. Liczę, że tym razem będzie jeszcze lepiej. Skoro Weekend odbędzie się w Charlotte, to Steph musi wrócić do 3 Point Contest. Ponadto – Mitchell, Oladipo, LaVine, Gordon, Dennis Smith Jr., lista dobrych kandydatów do konkursu wsadów powiększa się (a to przecież tylko młodzi gracze, którzy brali udział w pojedynku dunkerów w ostatnich latach). Poza tym, może w końcu pojawi się Michael Jordan, którego czynnego udziału chyba trochę nam wszystkim brakuje (chociaż w roli sędziego przy wsadach!). Zatem liczę, że to będą niezapomniane dni.

 

5. Oby to był po prostu świetny sezon!

Rok temu skupiłem się na wymienianiu tych złych cech (fauli „hack-a-…”, wymuszania przewinień, flopów, ogólnie niesportowej gry). W tym roku nie chcę tego robić. Liga idzie w dobrym kierunku z zasadami i rozstrzyganiem wielu kwestii. Mecze będą teraz jeszcze szybsze, zobaczymy, co z tego wyniknie. Wiem, że to zabrzmi bardzo ogólnie, ale chciałbym, aby w tym roku było po prostu dobrze. Żebyśmy zachwycali się emocjonującymi końcówkami, świetnymi wsadami/blokami/asystami i cieszyli się razem z zawodnikami z wydarzeń na boisku i poza nim.

 

Nie chciałem tutaj wskazywać większej liczby pragnień odnośnie konkretnych drużyn, bo każdy liczy na swój ulubiony zespół, u każdego to wygląda inaczej itd. U mnie byłoby to to mniej więcej tak (poza wymienionymi już Warriors):

  • Spurs – niech wejdą do Playoffs i zaskoczą kogoś w pierwszej rundzie, najlepiej Rockets
  • Nuggets – oby weszli do PO i niech grają swoją radosną koszykówkę
  • Celtics – wygrajcie w końcu ten Wschód!

O zawodnikach się w ogóle nie wypowiadam, bo to temat rzeka.

 

A Wy – jakie macie pragnienia na ten sezon? Którym zespołom kibicujecie i na co z ich strony liczycie? I czy macie jakieś ogólnie marzenia, odnośnie całej NBA? Dajcie znać w komentarzach. I przede wszystkim – miłych rozgrywek! Bawcie się dobrze z najlepszą Ligą świata! O RANY TO JUŻ ZA KILKANAŚCIE GODZIN!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

25 komentarzy

  1. poskus pisze:

    Sorry, ze zminie radosne nastroje, ale dziś w nocy zmarł właściciel Portland Trailblazers – Paul Allen

  2. RIPCITIZ3N pisze:

    Niestety Nuggets po raz kolejny pogrąży… Nurkic.Go Blazers! RiP Paul Allen,citizen

  3. cynik pisze:

    1. Chciałbym, żeby Bulls nie przynieśli mi wstydu w tym sezonie.
    2. Żeby sędziowie nie walili w przysłowiowego ch…ja i nie wypaczali wyników meczów, bo naprawdę czasami wściekłość ogarnia, jak się patrzy co wyczyniają.
    3. Żeby Lakers nie dostali się do PO ;-)

    Jak widzisz, nie mam wygórowanych żądań.

    Osobiście dla siebie mam życzenie i nadzieję, że nie będę zasypiał na meczach ( lub w mniejszym stopniu niż w poprzednim sezonie), ale z naturą ciężko wygrać. A i latka lecą nieubłaganie ;-)

  4. pop pisze:

    Kubala ostro pojechałeś z tymi Warriors i Jemesem, ale dzisiaj wyjątkowo odpuszczam ;-) będzie jeszcze okazja ;-D

  5. Risgeth pisze:

    Oby to był dobry sezon.

    Co do GOAT – autor pisze o wpływie LBJ na ligę i porównuje go do wpływu Jordana na NBA w jego czasach. Co ja piszę, że porównuje!, wręcz zrównuje, o ile nawet nie twierdzi, zę wpływ LBJ jest większy . Otóż, kolego autorze, mylisz się tu okrutnie. Tego jak wielki wpływ MJ miał na ligę, rozwój jej popularności, dochody, globalny zasięg, itd. nie da się w żaden sposów porównać z LeBronem. LBJ nie ma szans tutaj dorównać, czy choćby zbliżyć sie do Jordana, niezależnie od tego czego by nie dokonał i nie jest to nawet związane z jego poziomem sportowym. Po prostu to także kwestia znalezienia się w odpowiednim czasie i miejscu. Dlatego też o ile o dokonaniach sportowych obu panów pogadamy po zakończeniu kariery LeBrona, to moim zdaniem dyskusja o wpływie na ligę, jej światową popularność, przepisy (hand check?) jest pozbawiona sensu i z gruntu jałowa.

    • cynik pisze:

      To dzięki Jordanowi NBA uzyskało niesamowitą popularność na całym świecie. Kolejni wybitni zawodnicy, tylko ją ugruntowali. Wiadomo, że za Jordana wszelkiego rodzaju media nie miały, aż takiego zasięgu jak obecne, ale porównując proporcje, to Jordan miał większy wpływ na rozwój koszykówki na świecie niż Lebron, czy Kobe. Takie jest moje zdanie.
      O ile dobrze pamiętam, to w erze przed Jordanowskiej liga była warta poniżej 1 mld $, jak grał to wartość podskoczyła do 10 mld.$. Jeżeli coś mi się pomyliło to poprawcie.

    • majecha pisze:

      Najprościej jest zapytać swoich rodziców/kogokolwiek kto nie hibernował w latach 80/90tych kto to jest LeBron James?

      A potem kto to Michael Jordan?

  6. majecha pisze:

    (Bez hejtu)
    Z jednego powodu nie rozumiem jak można kibicować Warriors – nie bolą Was oczy od tego ich kolącego oczy żółcią parkietu? :) :) :)
    Rozumiem – świetna atmosfera, superteam ale mi ciężko się patrzy – nie pomaga dostrajanie barw monitora. Drugi taki parkiet na który nie mogę patrzeć to OKC ale to chyba dlatego, że w sercu dalej mam Sonics :)

    Co do McCaw – myślę, że udawał:) upadek był dziwny i na pewno bolesny ale chyba zrobił z tego małą szopkę. Badania rezonansem nic nie wykazały więc przesadził :)

    • Kubala pisze:

      Ja osobiście lokalnie kibicuję Asseco Gdynia, a oni mają żółto-niebieskie barwy. Może po części stąd to zamiłowanie. :P

  7. k44 pisze:

    Życzenia są dwa, pierwsze to Pistons w play off. Drugie żeby ta liga zrobiła się trochę bardziej poważna niż jest, żeby było więcej twardej obrony a nie nudnego biegania i rzucania z każdej pozycji. Żeby po prostu nie była ligą dla dzieci jak to niestety od jakiegoś czasu wygląda.

  8. Twój nick pisze:

    Ja mam trzy życzenia. Nierealne, ale trzymam za to kciuki:
    1. Żeby GSW wytransferowało Duranta do Sacramento iżeby zgnił tam nękany kontuzjami do końca kariery. GSW niech sobie wygrywa… albo nie… oby bez Duranta.
    2. Żeby kontuzję złapali Rivers, Durant, Westbrook, Ball.
    3. Żeby Lowry w końcu przestał być allstarem bo w ogóle na to nie zasługuje.

    • Hetman3 pisze:

      Widzę że kolega jest urodzonym „optymistą”.
      Ładnie tak życzyć komuś kontuzji.
      Ostatnio jest modne określenie PAMIETAJ KARMA WRACA.

    • Twój nick pisze:

      Dobrze panie Hetman3. Nie powinienem życzyć kontuzji, zatem:
      2. Życzę aby czwórka – Westbrook, Durant, Rivers i Ball, miała marną formę cały sezon. Żeby Westbrook ograniczył się do statystyk 15/6/6. Żeby Durant nie zdobył mistrzostwa, ale może dalej prowadzić ukryte konta, będzie ubaw:) Rivers jako synalek gwiazdorek i tak popadnie w niełaskę, a Ball mam nadzieję, że wyląduje w Chinach:)

  9. Beskid pisze:

    1. Żeby w żadnym meczu sezonu żadna z drużyn nie przekroczyła 100 pkt (a propos defensywy).
    2. Żeby Zaza Paczulia przestał kontuzjować All-Starów.
    3. Żeby Atlanta Hawks miała na tym forum jakiś kibiców ^^

  10. Shrek pisze:

    Też mam swoje życzenia.
    1. Dobre występy Gortata w Clips, oraz ogólne dobre występy Clipersów.
    2. Dobre sędziowanie – skoro LBJ, Westbrook, czy inna gwiazda robią kroki, to niech to będzie gwizdane. To samo w przypadku fauli ofensywnych. Razi strasznie takie forowanie all starów.
    3. Wyrównanie poziomu na Wschodzie – w poprzednim sezonie była rywalizacja między Cavs, a Celtcis, w którą niespodziewanie włączyli się Raps. A pozostałe ekipy? Gdyby faktycznie wchodziła najlepsza 16 drużyn z NBA, to okazałoby się że ze wschodu weszłyby 4 – 5 drużyn.

  11. airball pisze:

    A ja, jako typowy Polak na nie.
    1. Nie życzę sobie 3-peatu
    2. Nie chcę SAS w PO
    3. Nie dla pierwszego miejsca Bostonu
    4. i NIE dla braku niespodzianek

  12. Lakers pisze:

    Prawda, ale kto wie, gdyby w finale konferencji zachodniej GSW-OKC Draymond dostał zawieszeniena jeden mecz za faul na Adams, może jeszcze istniałby duet Westbrook&Durant. Kto wie, gdyby komisarz Stern nie zablokował transfer CP3 do Lakers, jakby wyglądała dalej ekipa Jeziorowcow. Można tak gdybać. :)

    • Kubala pisze:

      Wiem, wiem. Akurat podawałem tylko przykład. ;) Ale trafnie, akurat za to Draymondowi to się należało kilka meczów zawieszenia.

  13. pop pisze:

    To ja też jednak coś dopiszę:
    1. Spurs w playoffs
    2. Gay bez kontuzji w tym sezonie
    3. Zdecydowane karanie pyskujących sędziom zawodników, z dedykacją dla całego GSW i LeświętejkrowyJamesa
    4. Powrót Mavs i Grizz do dobrego grania
    5. Jazzmani w finale konferencji

  14. Woy pisze:

    Ja jedno mało kontuzji. Zwłaszcza kluczowych graczy

  15. Beskid pisze:

    Z lekkim przymrużeniem oka:

    1. Żeby żadna drużyna w żadnym meczu nie zdobyła ponad 99 pkt (a propos dzisiejszej defensywy)
    2. Żeby Zaza Paczulia nie kontuzjował All-Starów.
    3. Żeby Atlanta Hawks miała jakiegoś kibica na tym forum^^

  16. BURN pisze:

    Pomijając oczywiście brak kontuzji, bo tego nie życzy sie żadnemu sportowcowi to osobiście chciałbym aby:
    1) Nets w koncu wyszli z tej dziury i to byl ostatni ich sezon poniżej top 8
    2) De’angelo Russell pokazal wszystkim swój potencjał i zdrowy wszedl na poziom all star
    3) Kemba zmienil swoje otocznie, opuscil tonacy okręt Hornets i pogral o wyzsze cele
    4) Cavs pokazali ze potrafią grac bez LBJ
    5) Roty został ktoś z dwojki Young- Sexton

  17. gniewkosynrybaka pisze:

    Tez swoje dorzuce:
    1. OBY jak najmniej kontuzji, popieram jak najbardziej pkt.1 felietonu.
    2. Oby Doncic sie jak najlepiej rozwijal, oby szedl po swojemu ale sciezka przetarta przez Dirka, i zeby w RS obroncy nie znecali sie nad nim za bardzo ;). (Nie bedzie tak lawo jak w preseason)
    3. Oby NBA w koncu zaczela egzekwowac swoje wlasnie przepisy (kroki, palming, offens..) bo jeszcze chwila i zrobi sie z tego streetball z 3-jkami
    4. I na koniec troche kontrowersyjnie: Oby liga sie otrzasnela i zmniejszyli trohche liczbe meczy w RS, a preseason wogole won wywalic. Jakosc! nie ilosc.

  18. August pisze:

    1. Co do jak najmniejszej liczby kontuzji – pełna zgoda.
    2. Szczególnie w Warriors, którym kibicuję od czasów Mullina – niech zrobią 3-peat a potem niech będzie co chce
    3. LeBron niech nawet dogoni i Kareema – ale GOAT i tak na zawsze będzie MICHAEL
    4. Niech ta gra wreszcie zacznie przypominać mecze NBA z dawnych czasów – a nie naparzanie z każdej pozycji tuż za połową boiska. Chociaż boję się, że skrócenie czasu na akcję po zbiórce ofensywnej spowoduje, że będzie za krótko żeby ustawić jakies wejście na kosz i będziemy mieli festiwal nieprzygotowanych rzutów z dystansu – spodziewam się sporego spadku skuteczności w tym elemencie.
    5. Niech Dirk gra jak najdłużej – i niech jego Mavs się zameldują w PO.

    A sobie życzę więcej czasu i sił na oglądanie meczów na żywo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *