Zapowiedź sezonu 2018/19 : Portland Trail Blazers. Nadzieja umiera ostatnia.

I’m trying Jennifer ~ jak cudownie to brzmi…

Ekipa Blazers rzadko bywa na świeczniku, po części wina mało atrakcyjnej lokalizacji, równoznacznej z małą liczbą gwiazd skłonnych zasilić drużynę. Od zawsze mieli z tym problem, przed erą Lillarda najbardziej rozpoznawalnym graczem który grał dla ekipy z Oregonu był Clyde Drexler, a za nim długo długo nic. Najgłośniejszym ruchem w offseason było pominięcie w drafcie ‘84 rzucającego obrońcy z Północnej Karoliny. Portland przeżywa złote lata organizacji pod względem talentu w składzie, to nie może się skończyć jedynie na kolejnej próbie. Sprawdźmy co sądzą o tym panowie z zarządu…

Historia kołem się toczy…

Warto nieco przybliżyć historię, która zaskakująco często lubi się powtarzać. Na przestrzeni lat organizacja niesamowicie solidna, dodatni bilans wszech czasów, na 48 sezonów 34 grali w playoffs, 23 zakończone w pierwszej rundzie. Jak dotąd jedno mistrzostwo kiedy moi rodzice bawili się w piaskownicy. Podsumowując, jak to mówi jeden dziwny żart, zawsze biorą udział ale nie wchodzą.

Poprzedni sezon

Ostateczne miejsce po rundzie zasadniczej zaskoczyło nawet przesadnych optymistów. Drużyna po słabym początku sezonu oraz niespodziewanych porażkach z tankowcami, wreszcie odnalazła rytm. Ogromną rolę odegrała defensywa, która okazała się jedną z najlepszych w lidze w sezonie zasadniczym. Zanotowali nawet 10-meczową serię zwycięstw zapoczątkowaną pokonaniem przyszłych mistrzów. Sprzyjający terminarz na koniec sezonu pozwolił im zająć wysokie 3 miejsce na bardzo silnym zachodzie. Niestety, jak się później okazało, miejsce w tabeli to tylko liczba, najważniejsze by nie była większa niż 8. Cztery porażki z drużyną z Nowego Orleanu i marzenia o odpadnięciu z GSW w następnej rundzie poszły do szuflady. Zespół z Oregonu po prostu przestał funkcjonować. Zostali doskonale rozczytani przez sztab Alvina Gentry’ego, ich główne atuty zostały zneutralizowane…

Pora spojrzeć w statystyki

Obrona – kluczowa w sezonie zasadniczym uległa eksplozji podczas serii z Pelicans, co prawda detonator był klasowy jednak nie może być to usprawiedliwieniem takiego zjazdu formy, jakby zapomnieli co grali przez 82 mecze.

Uwaga! Dzieci niech zamkną oczy, w Playoffs gra tylko 16 drużyn…

Atak – ofensywa drużyny z Portland w ogromnym stopniu opiera się o wykańczanie akcji przez kozłującego w Pick’n’Rollu. W sezonie zasadniczym przewodzili lidze w ilości tego typu zagrań, utrzymując topową skuteczność, sztab szkoleniowy z Nowego Orleanu doskonale o tym wiedział. Poprzez skupienie obrony na tym elemencie byli w stanie znacząco obniżyć efektywność Blazers. Przyniosło to frustrację w szczególności dla Lillarda który był zmuszany dzielić się piłką ze słabo dysponowanymi w tej serii kolegami. Co ciekawe, podejmowali najwięcej otwartych trójek na mecz podczas playoff i trafiali jedynie 36% z nich.

P&R Ball Handler – Nie przez przypadek Warriors grają tak rzadko w ten sposób…

Dwie absolutnie kluczowe dla nich statystyki z sezonu zasadniczego spadły na samo dno. Kiedy twoje najważniejsze argumenty w meczu tracą znaczenie pojawia się niepewność i nerwy, wtedy ciężko jest  nadrobić innymi elementami. Kiedy na dodatek przeciwnikowi wszystko wychodzi po prostu tracisz wiarę w zwycięstwo.

Niepokojąca statystyka z sezonu zasadniczego….

Kontratak – teoretycznie łatwe punkty generowane przez dobrą obronę, nie w przypadku Blazers. Zdobywali w ten sposób najmniej punktów oraz grali tak najrzadziej spośród wszyskich zespołów.

Przynajmniej ktoś był gorszy, nasze starodawne polskie pocieszenie

Statystyki to tylko cyferki, ale czy przypadkiem idealnie nie oddają sytuacji jaka zaistniała w poprzednim sezonie?

Ekipa z Oregonu grała w sposób zbyt czytelny, brak odpowiedniego balansu w akcjach ofensywnych sprawiał, że w serii playoffs byli łatwi do zatrzymania. Nieobecność elementu zaskoczenia jakim jest chociażby kontra sprawił, że z drużyny na pozór przebojowej ofensywnie, statystycznie stali się jałowi. Była to dla nich cenna lekcja, z której wnioski okażą się kluczowe w nadchodzącym sezonie, a niesmak porażek powinien być najlepszą motywacją do pracy.

Offseason ~ potrzeba świeżości

Na początek pozytywy, przedłużenie kontraktu Jusufa Nurkicia na 4 lata/48mln$ było dla nich priorytetem. Cel został zrealizowany, jednak w rzeczywistości ruch ten niesamowicie ograniczył im budżet i zmusił do pożegnania się z kilkoma graczami o czym za chwilę.

Korzystając z okazji przyjrzymy się sytuacji kontraktowej w zespole

Dame i CJ przewodzą stawce, zarabiając dniówkę za którą niejeden nasz rodak mógłby sobie na nowo życie ułożyć. Warto tutaj podkreślić, że obu panom pozostały jeszcze 3 lata kontraktu, za rok będzie ostatni moment aby przehandlować ich za rozsądną wartość.

Też musiałem jeszcze raz spojrzeć  (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Evan Turner inkasujący ~18mln$ przez następne dwa sezony to efekt szaleństwa zakupowego zarządu w roku 2016. Co gorsza, wcale nie jest to najgorszy kontrakt w klubie. ~11mln$ przez dwa następne sezony dla Meyersa Leonarda pozostawiam bez komentarza.

Przedłużenie kontraktu Nurkicia ograniczyło finansowe pole manewru do absolutnego minimum.

Przypominam jak wygląda Meyers Leonard

Rozstania bolą najbardziej

Stracili solidnego zbierającego Eda Davisa, rezerwowego rozgrywającego Shabazza Napiera, oraz przebojowego Pata Connaughtona. Shabazz był jednym z najlepszych statystycznie rezerwowych rozgrywających w całej lidze, Ed Davis zaczął grać najlepszą koszykówkę w swojej karierze, a Pat wnosił ogień z ławki, z nim na boisku notowali 111.2pkt/100 posiadań o dwa więcej niż średnia drużyny.

Spójrzmy kim postanowili ich zastąpić

W drafcie wybrali №24 Anfernee Simons, poprzez trade zdobyli №37 Gary Trent Jr.

Anfernee Simons to młody atletyczny obrońca zapowidający się na bardzo dobrego rzucającego. Jego rola jest perspektywiczna, nie będzie natychmiastowym wzmocnieniem, musi popracować na siłowni aby sukcesywnie rywalizować w NBA. W całkiem kreatywny sposób uniknął roku w collage’u, po więcej szczegółów odsyłam do wujka Google.

Gary Trent Jr. grał na renomowanej uczelnii Duke. Zapewniał spacing na parkiecie, trafiał na poziomie 40.3% za 3 (najlepszy w ACC), bronił głównie zawodników bez piłki. Ankieta wśród uczestników Draftu wyłoniła go jako 4 najlepszego rzucającego z całej stawki. Jedno jest pewne, rzucać to on potrafi.

Blazers zaskoczyli wybraniem dwóch obrońców o dość podobnej specyfice, pomimo sporego deficytu graczy na skrzydle.

Spójrzmy jak postanowili nadrobić to na rynku transferowym

Pierwszym ruchem okazał się Nik Stauskas, 8 pick drafu 2014 wybrany m.in. przed Jusufem Nurkiciem. Obrońca to niestety tylko nazwa jego pozycji, potrafi rzucać, może się to okazać za mało aby wzmocnić drużynę na Zachodzie.

Podpisanie mniej popularnego z braci Curry ma już za to większe szanse być wzmocnieniem. Umiejętności rzutowe jak przystało na nazwisko, niezła umiejętność gry pick’n’roll. W trakcie przerwy posezonowej bacznie podglądał brata, zobaczymy z jakim skutkiem. Najważniejsze dla niego to uniknąć kontuzji, zdrowy będzie miał szansę sukcesywnie wypełnić rolę po Shabazzie.

Słowem podsumowania

Blazers potrzebowali strzelcówi i takowych zdobyli. Przedłużyli kontrakt z kluczowym zawodnikiem. Zdecydowania zabrakło podpisania klasowego skrzydłowego, który podniósł by poziom po obu stronach parkietu. Patrząc jak mały był budżet, ~mogło być gorzej.

 

Przyjrzyjmy się obecnej sytuacji kadrowej.

PG : Damian Lillard / Seth Curry / Wade Baldwin IV / Gary Payton II

SG : C.J.McCollum / Nik Stauskas / Gary Trent Jr. / Anfernee Simons

SF : Maurice Harkless / Evan Turner / Jake Layman

PF : Al-Farouq Aminu / Caleb Swanigan / Cameron Oliver

C  : Jusuf Nurkic / Zach Collins / Meyers Leonard  / Chinanu Onuaku

Backcourt na który z zazdrością patrzy większość drużyn, odpowiednia ilość strzelców na dzisiejszą NBA, kilku zawodników mogących zagrać na dwóch pozycjach, bardzo dobrze zgrana pierwsza piątka. Ciekawostka, tylko Golden State ma dłużej grającą ze sobą czwórkę graczy w pierwszej piątce. Mamy tutaj naprawdę mocną ekipę, brakuje im tylko gwiazdy na skrzydle. Wyobraźcie sobie, że gdzieś w innym wymiarze podpisują Paula Georga i spokojnie mogą walczyć nawet o tytuł, tak, w tym wymiarze nie ma GSW.

To od nich będzie najwięcej zależało

Kluczowa postać : Damian Lillard

Doskonały poprzedni sezon zasadniczy, obecność w All-NBA First Team, zeszły rok to był po prostu Dame Time. W nadchodzącej kampanii oczekuje się od niego podtrzymania elitarnego poziomu. Nową rzeczą będzie dla niego jeszcze większa presja na jego barkach, nie może sobie pozwalać na gorsze mecze, w każdej rozgrywce to on musi być motorem napędowym.

Kluczowa nowa rola : C.J. McCollum jako rozgrywający

Damian Lillard będzie głównym celem każdej defensywy w lidze, po serii z Pelicans wiemy że można go zneutralizować. Tutaj właśnie niezbędna będzie rola CJ’a, jeżeli w przyszłym sezonie rozegranie akcji nie będzie przynosić mu problemów to Dame powinien mieć więcej swobody w ataku, dobrze wiemy jak ją wykorzysta. Po sezonie McCollum zapowiadał pracę nad tym aspektem zatem możemy oczekiwać nowej roli już od pierwszego meczu. Wszechstronność w ofensywie oraz większa możliwość rotacji jest dla nich niezbędna do utrzymania się na Zachodzie.

Kluczowi rezerwowi : Seth Curry oraz Zach Collins

Kiedy na parkiecie zabraknie gwiazd to oni muszą błyszczeć. Collins powinien poczynić solidny postęp i udowodnić jak ważną postacią jest dla tej drużyny, po poprzednim sezonie możemy być o niego spokojni. Nikt w klubie nie ukrywa jakie pokłada się w nim nadzieje. Seth musi odnaleźć formę sprzed kontuzji oraz nauczyć się efektywnie wykorzystywać każdą minutę spędzoną na boisku.

Zawodnik który może pozytywnie zaskoczyć : Jake Layman

Skromna rotacja na skrzydle oznacza więcej minut dla tego gracza. Podczas ligi letniej udowodnił jak bardzo wartościowym zawodnikiem może być dla drużyny. Skrzydłowy straszący rzutem, idealny do rozciągania obrony przeciwnika to czynnik którego brakowało w poprzednim sezonie. Najważniejsze będzie dla niego utrzymanie pewności siebie na parkiecie.

Mistrzostwo ligi letniej już zdobyli, teraz pora na więcej…

Potencjalny czynnik-X : Wade Baldwin IV

Blazers potrzebują agresji w defensywie, częstszego zmuszania obrońców rywala do straty piłki co otwiera łatwe kontrataki. Baldwin wydaje się jedynym obrońcą z całej rotacji który na boisku nie pozostawia jeńców. Przeciwnicy po prostu nie lubią przeciw niemu grać, był w stanie wyprowadzić z równowagi Jamesa Hardena, a w trakcie ligi letniej tak wszedł za skórę Trae Youngowi, że ten nie zagrał przeciwko niemu w następnym meczu. Bardzo szybko porusza się po parkiecie, na pewno pomógłby w kontrataku, potrafi rzucić z dystansu i nieźle podać. Jeżeli tylko zostanie obdarzony zaufaniem przez trenera to odwdzięczy mu się na boisku, zawodnik o jego profilu jest im po prostu niezbędny, ktoś kto będzie nakręcał innych kiedy na parkiecie zabraknie podstawowego duetu obrońców.

Cytat sezonu : I’m trying Jennifer”

Proste zdanie doskonale odzwierciedla skomplikowaną sytuację klubu, kombinują jak mogą, czasem z marnym skutkiem. Spróbować nigdy nie zaszkodzi, jednak jeżeli po tym sezonie Jennifer będzie w stanie ponownie zgasić CJ’a to powinniśmy zobaczyć rewolucję w składzie. W pewnym momencie będą musieli po prostu zaryzykować aby uniknąć tej średniości która nęka całą organizację od lat.

Słowo klucz na nadchodzący sezon : PROGRES

Zarząd miał małe pole manewru w przerwie międzysezonowej, poza małymi ruchami kadrowymi muszą po prostu liczyć na rozwój zawodników których już posiadają. Najwięcej oczekuje się od Zacha Collinsa który w tym sezonie dostanie zdecydowanie więcej minut. Jusuf Nurkic musi podkręcić statystki ofensywne i unikać faulowania, a każdy w klubie chciałby aby Seth Curry pokazał chociaż część tego co wyczynia brat. Może któryś z rookies okaże się przechwytem tego draftu. Pytanie tylko czy przysłowie „nadzieja matką głupich” nie znajdzie tutaj zastosowania.

Przewidywania na nadchodzący sezon : Gra w playoffs

Ekipa z Oregonu będzie w stanie wygrać z każdym, pytanie tylko jak często. Potrzebują przede wszystkim dobrze wejść w sezon, zapewni to komfort psychiczny dla całego składu i pozwoli nawet słabszym zawodnikom grać lepiej. Obrona musi być co najmniej na poziomie poprzedniego sezonu z nieco większą agresją, a w ofensywie więcej wsparcia dla dwóch gwiazdorów. Powinni położyć nacisk na wypracowanie dużej ilości schematów na zdobywanie punktów, wszechstronnośc w ofensywie pozwoli im zaskakiwać przeciwnika, a statystki kontrataków po prostu muszą być o wiele lepsze niż w poprzednim sezonie. W skrócie : więcej życia po obu stronach parkietu i powinno być dobrze. Jeżeli spełnią powyższe oczekiwania mogą być spokojni o miejsce w pierwszej ósemce.

Dajcie znać czy waszym zdaniem ekipa z Oregonu w przyszłym sezonie wygra upragniony mecz w playoffs czy Jennifer ponownie będzie górą.

Otwarcie sezonu dla Portland już 18 Października – debiut Króla w nowym kolorze.

8 komentarzy

  1. RIPCITIZ3N napisał(a):

    Poważna sprzeczność w tekście: Skoro ekipa peryferyjna, to trzecie miejsce na Zachodzie,wygranie dywizji 500+ ;) (bodaj pierwszy raz na historii miało to miejsce) i stałe playoffy to średniactwo,szarzyzna? Wyeliminowanie faworyzowanych Rockets,Clippers? Od czasu Drexa byli Brandon Roy, Damon Stoudamire, Rasheed Wallace,LaMarcus Alldrige(który już pewno żałuje decyzji odejścia i bycia grabarzem Popa-sorry!) W serii z Pelcs decydująca była relacja Davis-Nurkic-whistle.. Bośniakowi odechciewało się patrzeć na parkiet,na którym z jednej strony pozwalano na wszystko, z drugiej…gwizdano nawet stanie w miejscu! Żenada.no ale cóż,peryferia to peryferia. I’m trying to be proud of Blazers, Jennifer… Typuję,jak przed rokiem-miejsce w granicach 3-6 i rehabilitacja w playoffs!

    • Tony napisał(a):

      Dzięki za opinię, tekst miał być nieco humorystyczny, jeśli fani Blazers w którymkolwiek momencie poczuli się urażeni to proszę o wybaczenie. Chociaż mam wrażenie, że jakoś specjalnie negatywny ten tekst nie jest, sam bardzo lubię tę drużynę ale w życiu trzeba czasem się uśmiechnąć i tylko to miałem na celu.

    • Tony napisał(a):

      Co do sprzeczności: ekipa peryferyjna odnośnie lokalizacji i ilości przebojowych graczy, nic odnośnie wyników sportowych. Mówiąc o średniości zaokrąglałem w górę do co najmniej finałów konfernecji, co do graczy chodziło mi bardziej o kogoś kim ekscytuje się zwykły kibic niedzielny. A co do serii z Pels to pierwszy raz słyszłem żeby ktoś przegrał jedynie przez gwizdki. Go Blazers !

  2. Behemot napisał(a):

    Kawał dobrej roboty i wiele celnych uwag, choć komentarz, że 3 miejsce przed Play off zawdzięczają łatwemu terminarzowi na koniec roku (powiedzmy, że tak było), podczas gdy ogólnie mieli jeden z najtrudniejszych terminarzy w całej lidze to lekkie nadużycie. Dzięki za ten materiał.

  3. teges napisał(a):

    W składzie Blazers nie figuruje koszykarz o nazwisku Leonard Meyers. Jest tam za to niejaki Meyers Leonard. Błąd powtórzony w tekście kilkukrotnie, trochę obciach.

    • Tony napisał(a):

      Dzięki, już poprawiam, sprzecznie z góry zakodowałem że jego nazwisko to Meyers, na swoje usprawiedliwienie dodam że jest on pierwszą osobą o imieniu Meyers o jakiej kiedykolwiek słyszałem ;p

  4. darko napisał(a):

    jako wierny fan od debiutanckiego sezonu Lillarda, nadal z utęsknieniem czekam aż przyjdzie ktoś pokroju All-Stara… Chyba się nie doczekam do końca kariery Dame’a.
    Szkoda ze PG się nie skusił albo chociażby Milsap, których łączono z PTB.

  5. pdxpl napisał(a):

    dzięki za ciekawy artykuł. nie ma w nim nic, co mogłoby urazić fanów Blazers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *