Zapowiedź sezonu 2018/19: San Antonio Spurs – Skończyła się pewna epoka…

Sam nie wiem, kto po raz pierwszy użył frazy z tytułu. Trzeba jednak przyznać, że w niektórych przypadkach jest ona niesamowicie trafna. Można było śmiało wypowiedzieć ją w momencie zakończenia kariery przez Adama Małysza. Jeśli mowa o koszykówce, to pasuje ona do kilku „retirements”, ale także chociażby do wprowadzenia linii rzutów za 3. Jednak w tym roku jest ona zdecydowanie zarezerwowana dla Spurs. Po raz pierwszy od 1997 roku w San Antonio nie zagra nikt z ich Wielkiego Trio.

To już koniec Wielkiej Trójki…

Uwaga, może być momentami nostalgicznie.

Sezon 1996/1997. Spurs jedyny raz w swojej historii nie przekraczają 20 zwycięstw. David Robinson większość sezonu odpoczywa z racji kontuzji (wystąpił tylko w 6 spotkaniach). Ostrogi są trzecią najgorszą ekipą w NBA, mają 21,6% szansy na „Jedynkę”. Zdobywają ją i wybierają wówczas, oczywiście, Tima Duncana.

I wtedy się zaczęło. Nie będę już opisywał kolejnych lat i całej historii Wielkiej Trójki, bo to temat na inny post (może gdy Tony Parker ostatecznie skończy karierę, bo kto wie, czy nie wróci jeszcze do Spurs). Ale…

Kiedy ostatni raz w San Antonio nie było Duncana, Parkera i Manu Ginobiliego:

  • MVP Ligi był Karl Malone
  • Michael Jordan wygrywał piąty tytuł
  • Warriors byli gorsi od Suns i Kings
  • najwięcej trójek w rozgrywkach (229) ustrzelił Reggie Miller
  • … a rekord wynosił 267 (ustanowiony przez Dennisa Scotta sezon wcześniej)
  • ROY zgarnął Allen Iverson
  • do All-Rookie 2nd Team wybrano młodego gracza Lakers, Kobe’ego Bryanta

 

Karl Malone odbiera swoją pierwszą statuetkę MVP

A, i jeszcze jedno.

Nie grał wówczas ŻADEN zawodnik, który występuje w Lidze obecnie.

ŻADEN

Nikt z obecnie grających nie pamięta starcia przeciwko Spurs bez kogoś ze wspomnianej trójki w składzie.

Ba, Luki Dončicia czy nawet Brandona Ingrama jeszcze nie było na świecie.

 

Ciekawostka: procentowa szansa Spurs na nr 1 w Drafcie 1997 była drugą najwyższą szansą, chociaż byli trzecią najsłabszą ekipą. Najgorszy zespół, Vancouver Grizzlies, nie mógł dostać jedynki przez pierwsze 3 lata od dołączenia do Ligi, a to był ich drugi Draft; to samo tyczyło się Toronto Raptors, gdyż obie ekipy z Kanady dołączyły do Ligi razem, w 1995 roku.

 

Ale dosyć już tej historii. Podsumowując: zakończyła się pewna epoka. Duncan i Ginobili na emeryturze, Parker w Hornets… Ba, skończył się nawet inny, krótszy rozdział w historii Ostróg. Z drużyny odeszli przecież Danny Green i Kawhi Leonard, ważni zawodnicy zespołu, który zdobył ostatni w historii organizacji tytuł (zwłaszcza Leonard się do tego przyczynił – zgarnął w końcu wtedy statuetkę MVP Finałów). Ze składu z 2014 roku pozostali jedynie: Patty Mills oraz, wracający do zespołu, Marco Belinelli. Przynajmniej jeśli chodzi o zawodników. Zatem rzeczywiście – coś się kończy w Spurs. Tylko czekać, aż ostatni element ich legendy, czyli Gregg Popovich, przestanie prowadzić zespół z San Antonio. Ale może uprzedzajmy faktów…

4 lata później…

Początkowo w tytule miało być „Początek nowej epoki”. Ale zdecydowałem, że to nie byłoby odpowiednie. Raz, że kładło by większy nacisk na przyszłość, na nadzieję. A tak naprawdę, chociaż teraz jest ona ważniejsza (w sensie czysto sportowym – nie można się „załamywać” i wspominać, tylko trzeba walczyć tu i teraz), to jednak o wiele więcej emocji wywołuje to, co się niedawno skończyło. A dwa: tak naprawdę nie wiadomo, czy ta „nowa epoka” zaczyna się teraz. Czy nie będzie jakiegoś okresu przejściowego. Zwłaszcza po tym, co stało się z Dejounte Murrayem

Miałem w planach pisać ten post wczoraj… I wychodzi, że i tak musiałbym czekać na informacje o stanie rozgrywającego. Nie powiem, że uraz Dejounte (dla przypomnienia: zerwane więzadła ACL) wywraca organizację do góry nogami. Skoro rok temu grali niemal cały sezon bez swojej największej gwiazdy i byli w stanie dotrzeć do Playoffs, to teraz strata gracza nr 4 (po DeMarze, Aldridge’u i Gayu) nie powinna sprawić, że nagle z ekipy z czuba konferencji staną się drużyną dołu tabeli.

Ale…

Czy Spurs rzeczywiście są drużyną z czuba?

 

Roster i depth chart:

PG: PATTY MILLS / DERRICK WHITE / DEJOUNTE MURRAY (+)

SG: DEMAR DEROZAN / MARCO BELINELLI / BRYN FORBES / LONNIE WALKER IV (+)

SF: RUDY GAY / QUINCY PONDEXTER / DANTE CUNNINGHAM

PF: LAMARCUS ALDRIDGE / DAVIS BERTANS / OKARO WHITE

C: PAU GASOL / JAKOB POELTL

 

Być może powiecie: Kubala, przesadzasz. Mają przecież dwóch rozgrywających, na dwójce to już prawie tłok. Dwie kontuzje – bolesne, ale to nie koniec świata. Jeden to tylko rookie… Drugi jest młody, nie był najważniejszy w zespole…

Wielki pech Dejounte

Tak, to nie koniec świata. Ale Spurs nie są już topową drużyną. Mówię to z bólem serca. W poprzedniej zapowiedzi obstawiałem, że są nawet ekipą na drugie miejsce. Byłem za to obśmiewany, ale według mnie Top 3 było przez nich rok temu do zrobienia. Gdyby Kawhi wyleczył się jak należy i nie zacząć świrować. Ale zostawmy to gdybanie…

Nadal uważam, że Ostrogi są drużyną na Playoffs. DeMar, Aldredge i zdrowy Gay to solidny zestaw, a jeśli dodać do tego geniusz Popa i niezłą ławkę (Marco, Quincy, Dante, Bryn), to naprawdę są w stanie zrobić ósemkę. Ale, o ile jakiś czas temu wydawało mi się, że mogą nawet bić się o 4 lokatę (za plecami Warriors, Rockets i Jazz), to teraz mam wrażenie, że ich maksimum będzie uniknięcie w pierwszej rundzie Splash Family oraz Rakiet. Brak kontuzjowanej dwójki sprawia, że z prawie pewniaka do PO spadają do rangi zespołu, który Post-season musi sobie realnie wywalczyć. Boli zwłaszcza absencja Murraya, który miał być pierwszy rozgrywającym i był ogromnym wsparciem w defensywie.

Czy to będzie częsty widok na ławce Ostróg?

Jak już jesteśmy przy bolączkach: brakuje im strzelców oraz gracza 3-and-D (Green może i nie rzucał tak dobrze, jak kilka lat temu, ale jednak był jednym z ich lepszych obrońców). Tracą też bardzo dobrego defensora w postaci Murraya. Nie ma oczywiście Leonarda. W ataku DeMar DeRozan może po części zastąpić The Claw (chociaż zbyt duży nacisk mam wrażenie będą pokładali w półdystansie – tam żyje przecież także LaMarcus Aldridge). Jednak obrona na obwodowych w tym sezonie może być koszmarem. Kto będzie bronił przeciwko Curry’emu, Hardenowi, Westbrookowi, Dončiciowi, Mitchellowi… A to tylko rywale z konferencji. Nie ma Leonarda, nie ma Greena, nie ma Murraya. Powtarzam się trochę? Oj, te braki w defensywie będą się w tym sezonie powtarzać w kontekście Spurs dużo częściej.

Czy poprowadzą Spurs do zwycięstw?

Pau Gasol z kolei już młodszy nie będzie. Oczywiście jest nadzieja, że Poeltl, White, Bertans czy Forbes rozwiną się i staną się ważnymi punktami w rotacji (jak np nie tak dawno Jonathon Simmons). Wiele będzie zależało od postawy obwodowych, bo z racji wspominanych kontuzji zrobiło się tam sporo miejsca. Wbrew temu, co się może wydawać, nie ma tłoku, bo młodzi w składzie nie są pewniakami, a muszą zasłużyć na minuty. Do trójki DeMar-Marco-Mills potrzebnych jest jeszcze dwóch grających… Dlatego boli kontuzja Dejounte Murraya, który dawał bądź co bądź pewne minuty. A i Walker miał dodać swoje. Tak czy siak: dzięki Popovichowi przeciętni gracze potrafią wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Ma on też system, który pozwala ukryć pewne niedoskonałości jednostek. Ale pytanie – jak bardzo? Bądźmy szczerzy, mogą mieć wielkie serca, ale wszystkiego nie da się w ten sposób przezwyciężyć. Ostrogi uzbrojone po zęby nie wygrywały seryjnie Mistrzostw – a co dopiero dorastający skład?

Marco – stary (ale nie aż tak), dobry znajomy

Siła Spurs w ostatnich kilku(nastu) latach opierała się na tym, że może nie byli najlepszym ofensywnym zespołem Ligi (nie rzucali zwykle dużo za 3, grali wolniejsze akcje…), ale dzięki obronie tracili też bardzo mało punktów. A, jak mawiają, „Defense wins Championships…” Teraz jednak – mają mało nowoczesnych ofensywnych zawodników (głównie demony półdystansu), a stracili trzech najlepszych obrońców. Przecież tacy Warriors i Rockets ich po prostu rozstrzelają. A ponadto – zmieniły się przepisy. Wszyscy będą musieli grać nieco szybciej. I osobiście nie wydaje mi się, żeby to miało wyjść ekipie z San Antonio na dobre.

 

Może narzekam nieco za bardzo. Ten zespół nadal ma potencjał, stosunkowo wyrównany skład, brak większych dziur (jeśli Gasol będzie zdrowy). DeMar ma sporo do udowodnienia, zwłaszcza ekipie z Toronto, ale przecież nie tylko. Rudy Gay również, w końcu dużo czasu tracił na kontuzje, a do poprzedniego sezonu miał 10 kolejnych rozgrywek ze średnią co najmniej 17 oczek na spotkanie. Dla Patty’ego Millsa to może być ostatnia szansa na odnowienie swojej pozycji. Ma niby kontrakt na kolejny 3 sezony, ale co potem? Marco Belinelli – niby nic nie musi, ale podniósł swoją wartość finiszem poprzedniego sezonu, a teraz wrócił tam, gdzie zdobył swój jedyny pierścień. I dalej chce grać. Są młodzi, którzy chcą dopiero zbudować swoje nazwisko.

 

Jeszcze rzut oka na Salary Cap:

Gdyby nie ten kontrakt Gasola, to naprawdę mogłoby to lepiej wyglądać. Może Patty również jest nieco przepłacony, ale to zweryfikuje chyba ten sezon. Większej odpowiedzialności może już na nim nie być. A tak poza tym: dopiero za dwa lata powinno zacząć się robić gorąco. DeMar, Bertans, Forbes, Marco, Murray… A możliwe, że Pop odejdzie na emeryturę w 2020. Właśnie wtedy. Czy zatem za dwa sezony wszystko to się rozleci? I Spurs upadną?

Najstarsi – w składzie i na ławce

Nie gdybajmy. Do tego czasu wiele może się zmienić. Ale muszę przyznać, że Ostrogi będę oglądał z nutką dodatkowej ciekawości (bo tak czy siak mnie ciekawią, skoro im kibicuję).

Nutka ciekawości? Jest coś takiego? Od teraz już tak…

To może być przełomowy rok i prawdziwy „Nowy Początek”. Ale może też być nawet i totalna klapa, która skończy się przerwaniem serii kolejnych sezonów z awansem do Playoffs. Raczej tego nie zakładam, ale chyba po raz pierwszy od wielu lat takie przypuszczenie w ogóle wydaje się mieć rację bytu. Zatem może coś jest na rzeczy?

 

Mój typ: 6 miejsce na Zachodzie

 

Tak, powoli się klaruje moje ułożenie ósemki. Wydaje mi się, że Spurs wyprzedzą: Warriors, Rockets, Jazz, Lakers i Blazers. Może nieco za wysoko oceniam Portland? Ale jednak Lillard & CJ to dalej bardzo mocny zestaw. Ale nie o tym przecież teraz!

 

A wy, jak oceniacie? Co będzie z „nowymi” Spurs? Jak uraz Murraya i Walkera wpłynie na nich? Ile zwycięstw, co pokaże DeMar? Jak sobie poradzą? Dajcie znać, chętnie poczytam i podyskutuję.

I do następnego (A co następne? Ode mnie: Nets, już w czwartek). Cześć!

 

PS. Jeśli zobaczycie jakiekolwiek błędy – czy to ortograficzne, czy merytoryczne, to dajcie znać. Staram się dbać o jak najwyższą jakość materiałów, które piszę, ale czasem coś mi umknie przy sprawdzaniu tekstu. Mam nadzieję, że chociaż nie ma nic jawnie gryzącego w oczy. Poza tym, że wyszło bardziej felietonowo, bo tego akurat nie zmienię. ;)

 

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

4 komentarze

  1. Beskid pisze:

    Do wczoraj byłem spokojny o miejsce Spurs w top 8, ale kontuzja Murraya pogarsza prognozę awansu tej drużyny do PO. Już w zeszłym sezonie drżałem o udział Ostróg w post-season, a teraz będzie jeszcze trudniej (rozpad trzonu drużyny, kontuzje, wzmocnienia konkurentów). Obecny styl gry obowiązujący w NBA też raczej im nie sprzyja.
    Pozostaje mieć więc nadzieję, że to Pop po raz kolejny wyznaczy nowe trendy, a Derrick White będzie jego królikiem z kapelusza :)

    • pop pisze:

      Przyznaję rację, byłem spokojny, teraz już nie jestem. Będzie walka o playoffs, i to niełatwa. Nadal uważam że miejsce 7 w konfie jest osiągalne ale bez Murraya, (którego nie cenię zbyt wysoko za rozgrywanie, ale jego obecność w defensywie i na tablicach była ważna) będzie trudniej.

      White to wciąż młokos, Forbes raczej będzie wskakiwał na parę minut za DeMara, a Mills ma swoje ograniczenia, wszyscy wiedzą że s5 mu nie bardzo pasuje, ale stoimy przed takimi a nie innymi faktami i trzeba wziąć się w garść jak nigdy przedtem, nie mamy już spokojnego Manu który trzymał grę, ani kontrolującego tempo Andersona, nie ma żelaznego startera Greena ze swoimi przechwytami i blokami.

      Jestem solidnie zaniepokojony, nawet tragiczna postawa na wyjazdach w poprzednim sezonie nie wywołała u mnie takiego bólu głowy, jak teraz brak gościa który miał wskoczyć z jakimś przełomowym sezonem, a przynajmniej dawać wartość w obronie.

      Wychodzi na to że weterani będą musieli wziąć odpowiedzialność bez taryfy ulgowej.

      Nie przewiduję w tej chwili walki o 50W sezon, to już nie jest istotne, walka o playoffs i dobre imię organizacji.

  2. Beskid pisze:

    Derrick White też doznał kontuzji i nie zagra od 6 do 8 tygodni ! Może Manu się jednak zlituje i odwoła swoją decyzję? ;)

    • pop pisze:

      noż ku##a, co się dzieje z tymi młodzikami, następny… zaczynam się skłaniać do podejścia „będzie co będzie” w tym sezonie, jeszcze DeRozan zostanie naszym rozgrywającym, zostało nam dwóch bliźniaczo grających Mills i Forbes, a wczoraj jeszcze kombinowałem, „ciekawe kto się połamie podczas następnego meczu”, jak widać nie trza było czekać do następnego…

      no to panowie, byle jakoś przetrwać do świąt a potem nadrabiać, będzie rzeźnia :-(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *