Zapowiedź sezonu 2018/19: Denver Nuggets – Joker i spółka

Nie oszukujmy się – rok temu Nuggets nie zawojowali Ligi. Drugi sezon z rzędu zajęli dziewiąte miejsce na Zachodzie. Nie można jednak im odmówić tego, że pokazali charakter i wolę walki oraz przyjemną dla oka ofensywną koszykówkę. A mają być jeszcze lepsi – i tym razem wejść już do Playoffs. Zapraszam na kolejną przedsezonową zapowiedź!

 

Dla przypomnienia – fragment tabeli na zakończenie ubiegłorocznego Regular Season:

Nuggets do awansu do Playoffs zabrakło… jednego meczu. Ostatniego, właśnie z Timberwolves. Przypomnę tylko, że to spotkanie rozstrzygnęło się w dogrywce. Było to jedno z najbardziej emocjonujących zakończeń Sezonu Zasadniczego w ostatnich latach. Bezpośrednie spotkanie zadecydowało o tym, kto wejdzie z ósmego miejsca. Jedna akcja w końcowych sekundach mogła przesądzić na korzyść ekipy z Denver.

Ale Bryłki nie wygrały. Bryłki skończyły sezon 11 kwietnia.

Jednak w Kolorado nie zawiesili nosa na kwintę i nie zaczęli rozpaczać. Oj nie. Postanowili przygotować się do przyszłego sezonu – i znów spróbować powalczyć o najlepszą ósemkę.

 

Pierwszym ruchem było wybranie w Drafcie Michaela Portera Jr., Justina Jacksona (wymienionego następnie do Magic za ich rookie – Jarreda Vanderbilta) oraz Thomasa Welsha. Uwagę zwraca zwłaszcza to pierwsze nazwisko. Porter był uznawany za jeden z największych talentów w tegorocznym Naborze – ale z powodu problemów z kontuzjami kolejne drużyny rezygnowały z niego. Obsunął się aż na 14 pozycję, gdzie wybrali go Nuggets. Ryzykując, ale, jak to mówią: kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Michael to zawodnik na SF lub PF, zatem można zakładać, że ma się rozwijać u boku Paula Millsapa, by w przyszłości zając jego miejsce w pierwszej piątce Bryłek.

Ach, właśnie, Paul Millsap. Najlepiej opłacany zawodnik w Denver. Jednak sporą część ubiegłego sezonu stracił z powodu urazów (wystąpił tylko w 38 spotkaniach). Mało jak na gracza, który inkasuje niemal 30 mln $ rocznie. Co prawda kiedy był zdrowy, to grał dużo (średnio ponad 30 minut), sporo też dawał drużynie. Nie były to jednak statystyki na poziomie innych tak dobrze zarabiających graczy. W najbliższych rozgrywkach dostanie tylko o 0,7 mln $ mniej niż Kevin Durant, a więcej niż chociażby Damian Lillard czy DeMar DeRozan. Natomiast nie przekroczył w ubiegłym sezonie 15 PPG. Jasne, punkty to nie wszystko. Ale w innych aspektach też nie dominuje. Został mu jeden rok kontraktu, zaś następny jest już opcją zespołu. Paul ma 33 lata i lepszy raczej nie będzie (nie każdy jest LeBronem Jamesem). Więc bardzo możliwe, że po obecnych rozgrywkach pożegna się z Kolorado.

Ale Millsapa Nuggets podpisali rok temu. Wróćmy do teraźniejszości. W to lato zainwestowali w Nikolę Jokicia i Willa Bartona, jasno pokazując, że ta dwójka ma stanowić o przyszłości organizacji. Joker za 5 najbliższych sezonów zainkasuje 147,7 mln $. Z kolei Barton – 53 miliony za 4 lata gry (przy czym ostatni rok jest opcją zawodnika). Mają odpowiednio 23 i 27 lat, więc są to, moim zdaniem, odpowiednie wartości kontraktów. Denver tym razem nie przepłaciło, ale rozsądnie zainwestowało, patrząc w przód.

 

Pozostali liderzy zespołu, Gary Harris i Jamal Murray, również mają ważne kontrakty. Harris rok temu podpisał przedłużenie debiutanckiej umowy – 4 lata gry, 74 mln $. W poprzednim sezonie grał najwięcej minut w zespole, punktował też sporo (drugi po Jokerze). Był również liderem przechwytów. Miał świetne momenty indywidualne, jak w pamiętnym spotkaniu z Thunder:

Drugi z obwodowych również popisał się w tamtym spotkaniu: zdobył 33 punkty, ale najbardziej zapadły w pamięć trzy poniższe, poprzedzone świetnym ankle breakerem:

Rozgrywający Bryłek co prawda nie notował wielu asyst (liderem w tym aspekcie dla Nuggets był Joker), ale za to solidnie punktował. Gra nadal na swoim rookie kontrakcie, co jest bardzo korzystne dla ekipy z Kolorado. Przez najbliższe dwa lata mają spokój z jego zarobkami – a jeżeli rozwinie się jeszcze bardziej, to zapewne dołączy do trio Joker-Barton-Harris i też podpisze długoletnią umowę.

 

W obecnym offseason Nuggets pozbyli się też kilku zawodników, którzy zapychali im Salary Cap – między innymi Kennetha Farieda czy Wilsona Chandlera (którzy grali w Denver od 2011 roku). Jednak ich przydatność w ubiegłym sezonie znacznie spadła (Chandler grał po 30 minut i nie osiągał 10 oczek na mecz; Manimal rozegrał tylko 32 spotkania, będąc po 14 minut na parkiecie i notując niecałe 6 PPG). Faried był jednak niesamowicie energetycznym zawodnikiem, który potrafił natchnąć drużynę do walki swoją ofiarnością na atakowanej tablicy. Z kolei Chandler był na pewnym etapie kariery niemal idealnym SF dla Bryłek: dwa lata temu robił po 15,8 punktu na mecz, do tego na niezłej skuteczności, a także dawał nieco zbiórek. Nie da się jednak ukryć, że ma już 31 lat, zaś w Nuggets postawili na tej pozycji na Bartona. Ciężko nie przyznać im racji – chociaż utrata dwóch najdłużej grających dla zespołu graczy może mieć swoje minusy. Z atmosferą w szatni jednak nigdy nie wiadomo, zatem nie ma co zapeszać. Czysto koszykarsko to była dobra decyzja, bo miejsce w SC było i będzie potrzebne, aby utrzymać cały skład.

Kolejnym ruchem Bryłek (może nie bardzo głośnym, ale jednak ciekawym) było podpisanie za śmiesznie małe pieniądze (2 mln $) Isaiaha Thomasa na jeden rok. Jasne, poprzedni sezon miał dosyć słaby, jednak nadal robił wówczas 15 PPG. Kiedy już wyleczy się z kontuzji powinien stać się bardzo dobrym back-upem na pozycję rozgrywającego. Tak, ma problemy z obroną. Ale pamiętajcie, dwa lata temu rzucał średnio 29 punktów co spotkanie! Nie wszystko to zasługa Brada Stevensa – zatem kto wie, może Isaiah jeszcze czymś zaskoczy swoim krytyków? Ma 29 lat, więc teoretycznie jest w najlepszym dla siebie momencie.

 

Ich skład zatem przedstawia się następująco:

  • PG: JAMAL MURRAY / ISAIAH THOMAS / MONTE MORRIS
  • SG: GARY HARRIS / TORREY CRAIG / MALIK BEASLEY
  • SF: WILL BARTON / MICHAEL PORTER JR. / TYLER LYDON
  • PF: PAUL MILLSAP / TREY LYLES / JUAN HERNANGOMEZ
  • C: NIKOLA JOKIC / MASON PLUMLEE / THOMAS WELSH

 

Warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk, których nie wymieniłem powyżej. Morris i Lydon w poprzednim sezonie zagrali odpowiednio 3 i 1 spotkanie, teraz, być może, dostaną więcej szans. Sporo jednak zależy od zdrowia Thomasa i Portera. Z kolei Torrey Craig grał rok temu średnio 16 minut, można zatem założyć, że będzie wchodził jako zmiennik na dwójkę. O minuty walczył będzie z Malikiem Beasley’em, który rozegrał w ubiegłym sezonie więcej spotkań niż Craig (62 do 39), ale przebywał na parkiecie mniej minut (9.5 do 16.1). Ciekawie wygląda zestaw na czwórce, gdzie dwóch młodych (22 lata) będzie zmieniało Millsapa. Trey Lyles rok temu miał dobre momenty (19 MPG, 9.9 oczka co spotkanie), zatem na ten moment to on wydaje się najlepszy do roli zmiennika. Juan Hernangomez grał dużo mniej, ale w roli „tego trzeciego” może się przydać. Juan może też grać jako SF, zaś na pozycji wysokiego skrzydłowego będzie o minuty walczył Lydon. Zobaczymy, jak to wszystko poukłada Michael Malone. Z kolei na środku Mason Plumlee dawał naprawdę dobre zmiany Jokerowi (zwłaszcza gdy potrzebna była obrona) – i najpewniej będzie to robił nadal. Thomas Welsh zaś dopiero zacznie się ogrywać, a może bardziej trenować i walczyć o minuty.

Całościowo ekipa Denver wygląda perspektywicznie. Poza Millsapem wszyscy ich kluczowi gracze mają nie więcej niż 28 lat (tyle ma Plumlee). A ich siła napędowa Joker-Harris-Murray to odpowiednio 23, 24 i 21 wiosen. Barton też nie jest przecież stary. Zapowiada się zatem, że mają przed sobą kilka lat wspólnej gry. O ile mają może luki (na PG, trochę na SF, chyba, że Porter będzie objawieniem), to całościowo wyglądają solidnie. Są też zgrani, bo z poprzedniego sezonu pozostali najważniejsi zawodnicy. Jeżeli ktoś kibicuje Bryłkom, to mógłby powiedzieć: wreszcie! W końcu rozsądne planowanie w przód! Zresztą, wystarczy spojrzeć na rozkład ich kontraktów:

Poza przepłaconym (najpewniej) Millsapem, którego kontrakt może zejść nawet za rok, ciężko szukać tu błędów. Obawiałem się tylu pieniędzy dla Plumlee’ego, ale świetnie wywiązuje się ze swoich zadań.

 

Co zatem czeka w najbliższych rozgrywkach drużynę z Kolorado? Na pewno powalczą o ósemkę. Kto najpewniej ich wyprzedzi? Warriors, Rockets, Utah, Lakers – to wydają się pewne wybory. Może Spurs i Thunder (w pierwszych mało kto wierzy, w drugich konkretnie ja – jakoś nie widzę tego zespołu w czołówce, może trochę to niechęć do Westbrooka). Zapewne wysoko będą też Blazers i Pelicans, ze względu na swoje gwiazdy. Timberwolves są po części w rozsypce, więc ciężko sobie wyobrażać, by mieli realnie powalczyć o Playoffs bez Butlera. Clippers i reszta według mnie się nie liczą.

Zatem 8 ekip jak dla mnie wyłoni się spośród dziewiątki: Warriors, Rockets, Jazz, Lakers, Pelicans, Spurs, Nuggets, Thunder, Blazers. Czy Bryłki mają tu szanse? Kogo byliby w stanie przeskoczyć? Osobiście stawiam albo na Thunder, albo na Pelicans. Chociaż, nie ma co ukrywać, że będzie ciężko. Jednak w Denver nie muszą się spieszyć. Jeśli w tym roku będzie dobrze (gra będzie się „kleiła”, atmosfera będzie właściwa, młodzież będzie się rozwijała et cetera), to w następnym może być tylko lepiej. Mają bardzo perspektywicznych zawodników. Czas powoli przekuwać to w sukces. Na Wschodzie mogliby być nawet w pierwszej piątce (za Celtics, Sixers, Raptors i Pacers) – a tak będą desperacko walczył o Postseason.

Kluczowe będzie to, co zrobią za rok z Millsapem – i kogo ściągną na jego miejsce, jeśli nie zdecydują się go pozostawić. Ale to wyjaśni się dopiero po rozgrywkach, bo wynik i poziom zespołu na pewno będą tu miały znaczenie. I, naturalnie postawa samego Paula. Jak zatem obstawiam ten sezon dla nich?

 

Mój typ: 8 miejsce na Zachodzie

 

A wy – jak typujecie? Jak wysoko dolecą Nuggets? Dostaną się do Playoffs czy może znów skończą „tuż, tuż za ósemką”? I czy Joker dostanie się w tym roku do Meczu Gwiazd – a może nawet do All-NBA? Dajcie znać w komentarzach. I do następnego!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

5 komentarzy

  1. mrszbk napisał(a):

    Piątka Warriors, Rockets, Jazz, Spurs, Thunder to pewniaki, o trzy miejsca Nuggets powalczą z Blazers, Lakers i Pelicans. Obstawiam kolejny raz 9 miejsce.

    • Janusz1 napisał(a):

      IMO ani Pels bez Rondo ani Blazers po słabych Playoff nie są przed Lakers na dziś. Spurs czy pewni do piątki ? przy odejściu weteranów Parkera i Ginobiliego?? Przecież oni nawet w zeszłym sezonie walczyli do końca o Playoff.
      Z Thunder też może być ciekawie. Kontuzja Westbrooka lub Georga obniża ich loty i jakość do minimum.
      Moim zdaniem o playoff powalczą Mavs z Doncicem i Jordanem.

    • pop napisał(a):

      jedyne co mogę powiedzieć teraz o zachodniej, to że Suns i Kings nie powalczą o playoffs i że Warriors są faworytami ale mogę zaryzykować wytypowanie miejsc 2-7

      Rockets, Jazz, Thunder, Spurs, Pelicans, Lakers, o ostatnie powalczą Nuggets/Blazers/T-Wolves, największe szanse dawałbym Nuggets – ale to na teraz, kontuzje mogą wszystko zmienić, Mavs nie skreślam…

  2. Bart napisał(a):

    Warriors, Rockets, Jazz, Spurs, Thunder, Lakers i dwa ostatnie miejsca o walka pomiędzy Denver, Porland, Pelicans i Mavs ze wskazaniem na dwie pierwsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *