Clint Capela i Houston Rockets osiągnęli porozumienie

Jeszcze na początku okienka transferowego sternicy Houston Rockets zaoferowali 24-letniemu Szwajcarowi 5-letni kontrakt na wartość 80 mln USD. Zastrzeżony wolny agent nie był zadowolony z tamtej propozycji, ale nie miał ofert z innych klubów NBA. Spekulowano, iż Rockets wyrównają każdą ofertę. Mijały tygodnie, a Rakiety dokonywały kolejnych i najważniejszych ruchów jak nowa umowa dla Chrisa Paula (4-letni na 160 mln USD) czy przejęcie zwolnionego z Atlanty Hawks – Carmelo Anthony’ego (2.4 mln USD za rok gry). Jeszcze na początku tego tygodnia szefowie klubu z Houston zaproponowali agentowi Clinta Capeli 5-letni kontrakt na 85 mln USD. Capela nadal kręcił nosem.

Jak poinformował Adrian Wojnarowski, po ponad trzech tygodniach obie strony osiągnęły kompromis i środkowy przystał na propozycję 5-letniego kontraktu o wartości 90 mln USD. Zawodnik z 4-letnim stażem na parkietach NBA w minionym sezonie notował przeciętne 13.9 pkt, 10.8 zb i 1.9 blk będąc trzecim najważniejszym ogniwem drużyny po Jamesie Hardenie i Chrisie Paulu.

Wydaje się, że lato transferowe w Houston powoli dobiega końca. Sternicy zespołu z Darylem Morey’em na czele utrzymali trzon drużyny i teraz zostanie im uzupełnić zespół zadaniowcami.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

24 komentarze

  1. Wesley napisał(a):

    Czyli powyzszym Rockets beda wydawac 90% salary na 3 zawodnikow przez nastepne 4 lata z 38 letnim rozgrywajacym w ostatnim roku kontraktu.
    Kolejna ekipa ktora ma gdzies cale salary limit.

  2. Mike40 napisał(a):

    To i tak poniźej 20 mln $ za sezon. Mysle ze Houston osiagnelo zamierzony efekt – bezpieczny dlugoterminowy kontrakt dla mlodego , co sezon robiacego postepy gracza i do tego w przyszlosci taki kontrakt bedzie bardzo latwo wymienic.

  3. sasoo napisał(a):

    Jeszcze tylko jeden defensywny SF i będzie miód :) nawet z Europy albo z G-league, byle bronił :)

    • Marek napisał(a):

      Taaaaa, miód miał być w zeszłym sezonie. Teraz to równia pochyła.

  4. abc napisał(a):

    Gdyby nie kontuzja Paula w finalach konferencji to bylby miod

    • Wesley napisał(a):

      Melo zrobi z miodu ocet. Wypawiadal sie juz ze nie jest rezerwowym.

    • walt napisał(a):

      i tu się nie zgodzę, bo nawet bez niego mogli wygrać w G7. Ile to trójek z rzędu spudłowali? 27? A Harden już klasycznie pokazał, że w meczach o stawkę nie istnieje…

    • mic napisał(a):

      walt
      tylko właśnie mieli lekcję, z której mogli (trener i drużyna) się nauczyć a pan co ceglił chyba 10 rzutów za trzy w g7 nie jest już w houston…co nie zmienia faktu, przewagi i doświadczenia po stronie gsw, lecz znów może być 7 gier na zachodzie (ps. zależy z na kogo wpadną jazz i czy nawet lakers). bo powiedzmy szczerze, jazz ze zdrowym rubio wyglądaliby inaczej a każda drużyna z jamesem średnio +20 zwycięstw i zachodzi wysoko w play offach.

  5. YAO napisał(a):

    specjalista Marek, jak ja kocham ten kraj za takich Marków i innych cebulakowych Januszy basketu…

  6. cynik napisał(a):

    Czyli wszystko jasne. Można spokojnie czekać na rozpoczęcie sezonu. Już chyba żadnych spektakularnych zmian i wymian nie będzie?

    • szadek88 napisał(a):

      Andersona chcą opchnąć , szkoda , że z Atlantą sie nie dogadali . Atlanta chyba by wolała wykupić 20 mln andersona niż 28 melo , moze nawet by pograł tam ;) jeszcze jest Crawford , hood na rynku

    • Woy napisał(a):

      Hood zostaje na rok w Cavs

  7. pop napisał(a):

    No Anderson to był naprawdę fajny zawodnik w NOP/albo NOH? nawet zastanawiałem się wtedy czy nie fajnie by było gdyby trafił jakoś do Spurs ale z perspektywy patrząc to jednak sporo spotkań ominął a teraz jest tylko leniwcem w Rockets trochę Mike D go zniszczył. Obok Parsonsa którego w Rockets uważałem za mega talent na lata, Anderson jest jednym z największych rozczarowań ale zmiana klubu może by go jakoś odmieniła na lepsze.

    • Wojt napisał(a):

      Bierz go do San Antonio . Obok najlepszego wg Ciebie rzucającego obrońcy DeRodzyna z miejsca stworzą contendera ze Spurs.

  8. Adrian89 napisał(a):

    Jakby grał Iggy to by GSW WYGRAŁO w pięciu. Jezu już nie da się czytać tych komentow o tym że Rockets przegrali bo kontuzja.

    • sasoo napisał(a):

      Stawianie znaku równości między Iggym a CP3 w kontekscie ważności dla zespołu jest lekka niedorzecznością. Tez nie dało się tego przeczytać a jednak musielismy :))

    • thegodnr12 napisał(a):

      Hmm masz rację sasso. Kto normalny porównuje mvp finałów do kolesia, który nigdy nic nie osiągnął. ;> Tak na serio to iggy to nadal jakość więc porównanie mimo wszystko ma sens.

    • sasoo napisał(a):

      GSW bez Iggiego leje resztę ligi bez większego wysiłku. Houston bez CP3 biliby sie o drugą rundę max. Stąd moje porównanie. Jasne że Iggy to niezwykle istotny zawodnik, ale nie jest wazniejszy dla Warriors niz Paul dla Rakiet. Ktos ma watpliwosci?

    • Thegodnr12 napisał(a):

      Czasem mam wrażenie, że to strenght in numbers, ma drugą stronę medalu. Ktokolwiek wypada z rotacji i gsw wydaję się do ogrania. Nawet bez shawn Livingstona nagle ich w drugich kwartach doganiają. Tak jak w normalnym zespole gwiazdy potrafią uciągnąć zespół tak w gsw każdy jest potrzebny aby utrzymać ten poziom. Tak jakby ta drużyna złożona była tylko z role players i nie ma jak poszczególnych specjalistów zastąpić. Stąd porównanie jest wg mnie adekwatne w tym względzie, że kogolwiek wyjmiesz z gsw jest tak samo ważny jak Paul dla Houston.

    • mic napisał(a):

      raczej chodzi o fakt obrony Igły – jakość i kogo ma kryć (głównie topowych rzucających pozycji 2-4), czyli obrona Hardena w tym zestawieniu, KLay też jest uznawany za dobrego obrońcę jak i Green (choć z temperamentem i możliwością wypadnięcia przez techniki)…przy small ball ze Stephem słabszym obrońcą od reszty, zostaje solidny Klay+Green, KD jest dobry (poprawił się w gsw) i jeśli nie ma Iggiego to kolejna luka (w sumie w tym była część wartości i kasy za AI).
      Houston bez CP3 rok wcześniej odpadli w 1 rundzie, ale przeciw GSW…i tu nie ma znaczenia, w której rundzie, bo jak wpadniesz na Warriors w 1, 2, finale to nie ma znaczenia. CP3 jest dobry i pokazał zdrowie i solidne momenty w całym sezonie i play off jednak średnia minut 31.8 (kariery 35.3) i opuścił 20% spotkań w sezonie regularnym. By uzyskać wartość z CP3 trzebaby było grać jak w Spurs po 25-30minut, opuszczając część spotkań back-2-back i road trips, zostawiając go na playoffy i możliwe finały zachodu. Na pewno CP3 wnosi jakość w obronie i rozegraniu (jednak to Harden poniekąd jest również rozgrywającym na parkiecie). w Houston szczerze przydałby się jeszcze jakiś weteran na ławkę z mistrzowskim doświadczeniem (najlepiej obrońca czy może shooter)

  9. sasoo napisał(a):

    Thegodnr12 jeśli uważasz że wyjęcie CP3 a wyjęcie Livingstona, Bella, Westa czy Javale’a znaczy tyle samo dla ich druzyn to powinniśmy zakończyć tą dyskusję. Pozdrawiam

    • Thegodnr12 napisał(a):

      Chodzi mi o większy spadek jakości przy jakiekolwiek absencji niż w innych drużynach. A porównujemy konkretnie igłę do cp3. I podtrzymuje zdanie, że nie jest to porównanie bezzasadne

  10. mic napisał(a):

    faktycznie ktoś poleciał po bandzie…ważnych ale małominutowych zadaniowców nie da się porównać…nawet w przeliczeniu na 100000 posiadań ; )
    fakt gsw to system, coś jak spurs ma system, często niezależny od graczy na parkiecie, ale zabrać z systemu Szefa a Bella czy McGee to różnica (kiedyś myślałem, że błedem było oddanie Davida Lee zwłaszcza jak tworzyli small ball…ale czas i kontuzje pokazały, że chwilowo Aussie i nawet Zaza załatali dziure….brak Stepha widocznie odbija się na tym jak GSW gra…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *