NBA Finals 2018: Dynastia Wojowników oficjalnie zapisana w annałach NBA

Nie było mobilizacji z 1 meczu serii finałowej, ani mocnego startu z 3 meczu. Cavaliers tym razem nie wyrwali z paszczy lwa zwycięstwa w 4 meczu jak to miało miejsce w Finale 2017. Wojownicy zrealizowali swoje marzenie w postaci „sweepa” Cavaliers w Finale 2018 i oficjalnie wpisali się do annałów NBA jako kolejna „dynastia” uzyskując 3 Mistrzostwo NBA w 4 sezonach.   

Ostatni mecz Finału 2018 był wydarzeniem bez historii. Warriors już na samym początku meczu włączyli najwyższą przerzutkę i niczym Chris Froome w Giro di Italia ruszyli po kolejną wygraną. Próba zrywu Cavaliers na początku 2 kwarty była jedynie śpiewem łabędzia. Bolączką Cavaliers po raz kolejny była skuteczność 30/87 FG. Cavaliers nie pomogły 3 faule Klaya w połowie 2 kwarty, który musiał powędrować na ławkę, ani przeciętny pod względem skuteczności występ Duranta (20 pkt. 7/17 FG; 12 zb. 10 asyst).

Gdy 1 połowa zakończyła się 9 punktową przewagą Warriors 61:52 było bardziej niż pewne, że Warriors nie dadzą sobie odebrać zwycięstwa i świętowania kolejnego mistrzostwa. Najlepsza drużyna 3 kwart w NBA a prowadzona do boju przez zacierającego złe wrażenie z 3 meczu Stepha Curry (37 pkt. 7/15 3FG} wygrała 3 kwartę 12 punktami i wszystko stało się jasne. Warriors kontrolowali przebieg meczu, który momentami wyglądał jak nieistotny mecz sezonu zasadniczego. Lider Cavaliers LeBron James (23 pkt. 7/13 FG, 7 zb. 8 asyst) nie miał błysku w oku a tym razem nie dostał efektywnego wsparcia od żadnego zawodnika Cavaliers.

Schodząc z boiska w 4 minucie 4 kwarty LeBron został pożegnany aplauzem ze strony kochających go kibiców z Cleveland …

być może ostatnim w swoim rodzinnym Ohio. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 108:85 a zawodnicy Warriors rozpoczęli świętowanie 2 mistrzostwa NBA z rzędu.

MVP Finału NBA 2018 nie został Steph Curry (27.5 pkt., 6.8 asysty, 6 zb.) na mecz. 5 zawodnikiem w historii NBA z MVP Finałów uzyskanym rok do roku został Kevin Durant notujący w Finale 2018 (28.8 pkt., 10.8 zbiórki i 7.5 asysty) na mecz {jest to jednocześnie 6 taki wyczyn w historii NBA – 2 razy dokonał go Michael Jordan}. Durant – 2 MVP – posiada w ten sposób tyle samo tytułów MVP Finałów NBA co członkowie Galerii Sław NBA, legendy NBA Willis Reed, Kareem Abdul-Jabbar, Larry Bird, Hakeem Olajuwon i Kobe Bryant.

Natomiast LeBron James zakończył Finały NBA 2018 notując (34.0 pkt., 10.0 asyst, 8.5 zb.) na mecz.

Warriors w ostatnich 2 latach są 8-1 w Finałach i 32-6 w Play-Off {tak fani Rockets, w tym 3 porażki zanotowane w Finale Konferencji Zachodniej 2018}. Jednocześnie „sweep” 4-0 jest pierwszym od Finałów NBA 2007, gdy San Antonio Spurs pokonali Cavaliers prowadzone przez „młodego” LeBrona Jamesa.

 

BOXSCORE

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Autor

Autor. Wieloletni czytelnik i forumowicz Enbiej.pl zagorzały kibic najlepszej ligi świata

40 komentarzy

  1. milanese13 napisał(a):

    jedyna różnica, że zawodników GSW nie złapali na dopingu :)

  2. Ogiy napisał(a):

    Ach ci sedziowie, podarowali mistrzostwo Dubs… Gdyby nie oni to tyłu powedrowal by do Cleveland :)

  3. Endergoth napisał(a):

    Amen. Teraz czas na wakacje. Z perspektywy czasu: olbrzymi szacunek dla Rakiet.

    Porównując ich obronę i zaangażowanie (tak: wybaczyć mogę Cavs brak talentu ale NIE brak zaangażowania) do Cavs nasuwa mi się porównanie Bulteriera do pieska Chihuahua :-) (wiem, że niegrzecznie) Blędy w obronie Cavs były tak widoczne, że nawet moja żona je wyłapywała bez powtórek :-) Atak też nie działał, a akcja z rzutem Nance z 6 metrów w 5tej sekundzie akcji pokazuje podręcznikowo czemu ten mecz musiał się tak skończyć.

    Jestem fanem SAS i nie kocham Rakiet ale szanuję ich za postawę i mądrą obronę. Gdyby grali w finale z Cavs skonczyłoby się jak z GSW – sweep.

    Brutalnie też to komentował Jeff i Mark… to dla mnie tajemnica…jak można tak przejść obok meczu w finale NBA na własnym boisku. Jedynie Hood gryzł parkiet. Pewnie wyląduje w GSW albo SAS…

    Ciekawe to wszystko bo mogło być inaczej gdyby Kyrie nie postanowił odejść: a powód jego odejścia jest jeden – Lebron. To co było potem to już konsekwencja jego odejścia.

    Sprawa szybkiego zejścia Lebrona do szatni bez wyściskania przeciwnika to temat odrębny i pozostawię go bez komentarza.

    • Adam napisał(a):

      Lebron zszedl z boiska 4 minuty przed koncem i pogratulowal rywalom wiec nie bardzo wien o co Ci chodzi? Dobrze sie zachowal.

    • Endergoth napisał(a):

      Nie moge sie zgodzic. Cala druzyna zostala po meczu i gratulowala zwyciezca. Bron szybko przybil pare piatek 4 min przed koncem. Po meczu jako jedyny (jedyny!) pobiegl do szatni, pocalowal dwie laski (na to mial czas) ale nie pocalowal Stefka 🤤 To lekka roznica. Po meczu sie zostaje i gratuluje, taki zwyczaj.

      Ja wylapalem to, Mark Jackson wylapal to, Van Gundy no ale Ty nie. Moze ogladales wersje przycieta?

  4. Autor napisał(a):

    A to może nie być koniec smutnych wieści dla nie-fanów Warriors, bo chodzą „ploty”, że Ariza może z „dyskontem” podpisać z Wojownikami w nowym sezonie ;)

  5. nosferatu napisał(a):

    Brutalny koniec tego sezonu dla Cavs…teraz zagwózdkę ma Altman z Gilbertem co tu zrobić żeby zatrzymać LBJ lub nie zrobić nic i wpaść w odchłanie nicości…gratuluję Warriors i ich kibicom…pozdrawiam kibiców Cavs i czekam z niecierpliwością na offseson i decyzję LeBrona.

  6. Arkon napisał(a):

    Prawdziwy finał to było starcie GSW z Rakietami. Miejmy nadzieję, że już niedługo zostanie zniesiony podział na Wschód i Zachód i w Wielkim Finale zagrają naprawdę najlepsze ekipy. Lekki niesmak budzi brak MVP dla Curry’ego. Z tego co słyszałem nawet kibice Wojowników nie byli z tej decyzji zadowoleni. W okresie ogórkowym znowu czeka nas brazylijska telenowela z Lebronem. Nudne to już.

  7. August napisał(a):

    Brawo dla Warriors. Zasłużony tytuł – nie ma na nich mocnych. Widać, że w tej ekipie jest chemia i lubią ze sobą grać. Zwyciężył Zespół – oczywiście pełen świetnych indywidualności, ale doskonale poukładanych. Brawa dla Kerra – 8 pierścieni to już coś. Akurat zostały dwa miejsca na dwa kolejne sezony.
    Trochę mnie zaskoczył wybór MVP – bo należało się w równym stopniu Curry’emu jak Durantowi – obydwaj mieli po jednym gorszym meczu, a dzisiaj Steph dał koncert.
    Cavs się poddali – mam nadzieję, że raczej zabrakło sił niż chęci, bo rzeczywiście dzisiaj tak naprawdę grali tylko na początku trzeciej kwarty.
    W weekend świętujemy z Warriors a potem czekamy na transferowe lato. Będzie ciekawie…
    A w przyszłym sezonie … „Three-peat” :-)

  8. FL napisał(a):

    Wysyp true fanów GSW za 3, 2, 1… :)

  9. August napisał(a):

    Kibicuję Wojownikom od czasów „Kredy” – jeśli w ogóle wiesz kto to taki.
    A to już ponad 30 lat.
    Nie widzę zatem powodu by się nie cieszyć – po latach chudych mam tym większą radochę.
    Teraz jeszcze czekam na Widzew w ekstraklasie – ale tu trzeba będzie chyba więcej cierpliwości…

  10. FL napisał(a):

    Naturalnie jest z czego się cieszyć, zwłaszcza, że kibicujesz im od lat. :) Poprostu bawią mnie kibice sukcesu coś jak kiedyś prawdziwi fani Borussi Dortmund za czasów trójki Polaków.

    • jump napisał(a):

      no ale kiedyś można zacząć kibicować…najczęściej przychodzi taka inspiracja w momencie sukcesów lub niesamowicie grającego zawdonika lub kilku takich

  11. Jesse napisał(a):

    *ziewa* no, w końcu. Trochę szkoda, bo jakby GSW to może Durant poszedłby do Cavs i zmienił się trochę układ sił.

  12. FanNBA napisał(a):

    GSW już przeszli do historii ! wielki zespół ! nie ma znaczenia złamana ręka Lebrona kontuzja Paula czy zagubienie Smitha …. to nieistotne szczegóły mające jakiś wpływ na grę ale na pewno nie decydujący … jest zasłużony tytuł dla GSW i nowa legenda … szacunek dla pokonanych …

  13. Lue napisał(a):

    Szkoda bo wynik został wypaczony przez sędziowanie już w game1 (ewidentny ofensywny faul Dyranta), game2 faul na James’ie przez Klay i Stepha, odgwizdany technik dla Lue. Typowe sytuacje które mozna nazwać Gamechanger’s. Mówcie co chcecie ale po takim czymś nie można się podnieść i nawet nadczłowiek LBJ przygasł. Szkoda i to wielka bo byłby jeszcze ciekawsze finaly, mniej jednostronne. Zostają cyfry nie do pobicia zrobione przez LBJ w Playoff i narodziny lub potwierdzenie nowej dynastii :). Do następnego finału.

  14. saturn napisał(a):

    Całe szczęście koniec…
    Ciężko nazwać to ciekawymi finałami, gdy naprzeciwko bardzo zbilansowanej i napakowanej All-Starami drużyny walczy jeden tytan. Jestem raczej Hejterem Bronka, ale muszę mu oddać, że w tych Play-Offach pokazał serce do walki. Dziś na to patrzymy inaczej, ale jak zakończy karierę, to ludzie będą go stawiać obok Magica, Birda czy Jordana, bo na prawdę jest wyjątkowym atletą i liderem. Nawet nie chodzi o statystyki, ale o to ile razy z różnymi drużynami był w finałach i jak walczył.
    Tymczasem widać już w nim zmęczenie, ciekaw jestem czy zmieni barwy klubowe, czy wymusi zmiany kadrowe. Oby to drugie.
    Cavs bardzo potrzebują rim-protectora i chyba mogą kogoś takiego wyjąć z Draftu.

    Nawet najlepszy zespół przestaje być kiedyś najlepszy… ale siła GSW polega na tym, że większość to młodzi zawodnicy. Nie tylko mają przed sobą jeszcze dobre lata, ale mogą się jeszcze rozwijać. To wielka rzadkość, bo mistrzowskie drużyny nieczęsto bywają takie młode.

    Druga strona medalu jest taka, że chemia nawet w najlepszym zespole się wypala, szczególnie po pasmie sukcesów. Wojowników też to może spotkać. Ja liczę, że Houston dołoży jakiś młodych energetycznych zawodników i że będą mocniejsi za niecały rok. Lepiej dla ligi gdyby jakaś drużyna okazała się mocniejsza w przyszłym sezonie.

  15. gniewkosynrybaka napisał(a):

    Brawo dla calego GSW, nie moglo byc innego wyniku tej serii. Brawo dla Brona, nie jestem jego fanem ale sam ciagnal cale towarzystwo przez cale PO, to jemu nalezalo sie MVP PO. Bez jego ‚value’ Cavs nie istnieli, nie byliby by nawet w PO.
    Panie Silver, koncz pan z tymi konferencjami, to sztuczny w obecnych czasach podzial. NIech po prostu w finale graja najlepsi.

  16. fantomas napisał(a):

    Nie lubię Golden, wręcz nie trawie ale zrobili coś mega wielkiego, wielkie brawa bo pokazali coś czego w Cleveland nie było praktycznie przez cały sezon- zespołowość. Co do Cleveland- Lebron dla mnie byłeś, jesteś i będziesz najlepszy, reszta do wy….a!!!! Z panem Lue na czele!!!Powinni złamać zasady panujące w NBA i to Lebronowi przyznać MVP- praktycznie jeden człowiek wprowadził „zespół” do finału. Dziękuje wszystkim piszącym artykuły ale przede wszystkim komentujacym, dzięki wam wiele można było się dowiedzieć i często z uśmiechem czytać wymianę zdań/opinii. Do zobaczenia w przyszłym sezonie!!!!

    • gniewkosynrybaka napisał(a):

      Pelna zgoda, biorac doslwonie Most Valuable Player, raczej nikt nie byl bardziej wartosciowy dla swojej druzyny niz LBJ dla cavs, a juz na pewno nie w PO.

  17. troy napisał(a):

    Jedynym możliwym MVP powinien zostać J.R. Smith bo nawet kibice GSW krzyczeli jak rzucał osobiste „MVP! MVP! MVP!” śmiechłem.

    • fantomas napisał(a):

      Nie chce wchodzić w temat Dzej Ara, bo na to powinni pisać osobne artykuły, napisałem o jedynym, prawdziwym MVP i tyle.

    • troy napisał(a):

      Nie wiem co Wy tak z tym Bronem poważnie – też miał gwiazdę w drużynie KI i zamiast dołożyć trzeciego rozwalił wszystko, nikt też nie wspomina, że koleś kwestionuje KAŻDĄ decyzję sędziów, którzy za uszy wciągnęli go do finałów. „KD bez jaj”, który nie potrafi być liderem i takie tam, pokazał w meczu numer 3 jaki jest miękki a LBJ płakał o wszystko – jedna decyzja była kuriozalna gdzie tylko dla tego, że Bron tak chciał sędziowie zmienili decyzję – dla mnie to żenada. Jak ktoś lubi kolesia rozumiem stronniczość czy w 2 stronę jak ja za nim nie przepadam to widzę więcej złego ale bez przesady ostatni mecz był poniżej jego możliwości, opierdalał każdego swojego gracza, klepał trenera w ramię i rozkazywał mu co ma robić, jego cała mowa ciała była na NIE naprawdę tego nie widzicie czy nie chcecie. Zejście do szatni też frajerskie – zgadzam się, że ostatnio jak się po meczach przytulają to jest nieporozumienie bo powinni być wkurzeni i nie przechodzić tak szybko od przegranej do piątek i miśków ale tu nie chodzi nawet o gratulacje dla przegranych tylko o bycie ze swoją drużyną a On wstał jak chciał, kiedy chciał podczas meczu, przybił piątkę z paroma graczami przeciwników i sobie poszedł to jest takie fajne ? Nawet w tej chwili pokazał co myśli o swoich kumplach z drużyny i dla czego przegrywa te wszystkie finały. To są inne czasy niż MJa czy nawet Kobe trzeba mieć więcej elastyczności bo dzieciaki są inaczej wychowywane. Nie widać było w Nim żadnych pozytywów w tym meczu, jak go tak kochacie to pomyślcie o jego kolegach z ławki.

    • fantomas napisał(a):

      Wspominasz o stronniczości ze piszemy tak a nie tak bo go lubimy( możesz mi wierzyć lub nie ale umiem dostrzec również minusy jego występu ), po czym wymieniasz ze go nie lubisz i widzisz tylko jego mankamenty- to jak w końcu z tą stronniczością? Spójrz proszę na to z innej strony- gdzie było by Cleveland gdyby nie Bron?

  18. Le King napisał(a):

    Gratulacje dla mistrzow sa naprawde mega, szkoda Jamesa i atrakcyjnosci ligi. Goldeni maja super pake, ciekawe jak sie pozmienia wszystko w lato

  19. nba dawno skonczyło sie napisał(a):

    te finały pokazały jakim grajkiem jest lj zero w obronie gubił się jak dziecko a w ataku pokazał jeden dobry mecz dla mnie nie kwalifikuje się do top 30nba prawdziwy mistrz ciagnie zawodników za sobą a z nim każdy gra gorzej ale jak przegra to nie jego wina bo to zawiedli inni na kelnerów z Toronto jest dobry i to wszystko pokazały to nie pierwsze finały. Prawdziwi mistrzowie graja do końca panie bronek

    • FL napisał(a):

      Muahaha, się uśmiałem… i Ci kelnerzy z Toronto… Pomyliłeś 33 letniego zawodowego koszykarza z robocopem. :)

    • Jesse napisał(a):

      To nastoletni hejterzy LeBrona jeszcze istnieją?

    • fantomas napisał(a):

      Lebron James nie łapiący się nawet do TOP30…. drama, wiec ja bym chciał poznać nazwiska owej wspaniałej trzydziestki.

  20. pop napisał(a):

    Mam nadzieję że wynik tych finałów przełoży się na otworzenie oczu panującym w lidze, nie tędy droga, nie można stawiać tylko na „najlepszych”, „najpopularniejszych”, kibice chcą czegoś w stylu Pistons, walczącej drużyny, dobrych ziomków, jak Spurs 2014, jak Mavs, jest teraz kilka takich ekip Celtics, Jazz, Pacers, ileż można tego daremnego cyrku wytrzymać…
    ok, już wiemy GSW są najlepsi we wszystkim, a teraz niech spadają, zrobią miejsce dla normalnych drużyn, nikt ich już nie chce oglądać (poza Kalifornią)

    • Wałek napisał(a):

      Nie, Spurs nikt nie chce, są i byli nudniejsi od schnącej farby. Wyniki oglądalności 2018 więcej niż dobre :)

    • jump napisał(a):

      gdyby Spurs lepiej grali-byli prowadzeni to powinni zrobić co teraz Warriors…choć jeden back-2-back
      kto ich nie chce oglądać?
      drużyna idealnie budowana, z błędem w postaci przegranych finałow z 3-1…
      niech dynastie trwają…
      dlaczego kiedy gsw wygrali raz spoko, jak system zatrybił i wchodzą i wygrywają finały regularnie, to krytyka, niesmak…mistrzów się kocha lub nienawidzi ; )
      w końcu od momentu 1 tytułu GSW aż do teraz % oglądalności NBA w tv rośnie i wchodzi na poziom Lakersów (Kobe i Shaqa) – gdzie konkurencja czasu antenowego większa w obencyh czasach plus live stream media

  21. FL napisał(a):

    Jestem ciekaw jak wyglądają dane dot. oglądalności tych finałów? Bo z tego co widzę masa negatywnych komentarzy i zresztą się nie dziwię. Nie mam problemu z tym, że wygrywa GSW ( z wyjątkiem tego podstepnego węża jakim jest KD) ale mam problem z dominacją jednej drużyny w lidze, bo ewidentnie cała zabawa traci na jakości.

    • Jesse napisał(a):

      Trudno o coś innego niż dominację drużyny tak napakowanej gwiazdami. A za to odpowiada właśnie KD, człowiek bez jajek, który po porażce z GSW zamiast być żądny rewanżu i budować team, który z nimi powalczy, rozkracza przed nimi nogi xd GSW trudno obwiniać, genialnie zbudowana drużyna, podziwiam i szanuję

    • mic napisał(a):

      widać skok od 2015 en.wikipedia.org/wiki/NBA_Finals_television_ratings
      tu za ten rok aktualizacji jeszcze nie ma (na wykresach słuprkowych)

  22. August napisał(a):

    Ale mnie wkurzają te wszystkie płacze nad dominację Warriors. Bo zdobyli 3 tytuły w 4 lata? A Bulls 6 w 8 lat! A Lakers 3 w trzy lata!!!W Bykach też grało co najmniej 4 allstarów – Jordan, Pippen, Kukoć i Rodman. A i Harper też! Jak grasz w mistrzowskiej ekipie to po pierwsze wszyscy cię widzą i cenią, a po drugie wznosisz się na mistrzowski poziom. Chwała organizacji która potrafiła coś takiego zbudować. Chcesz być lepszy – zbuduj lepszą drużynę. To takie typowo nasze polskie – nie myślę co zrobić by być lepszym tylko co zrobić żeby przeciwnik był gorszy. Managerowie wielu klubów na pewno kombinują jak wzmocnić swoje ekipy by wreszcie dołożyć Warriors – w takim składzie jaki mają. Magic Johnson na pewno buduje Lakersów na najbliższe lata – bo sam najlepiej wie że każda dynastia w końcu przemija. Jako kibic Warriors dziś się cieszę że moja ulubiona ekipa ma wreszcie swój moment. I chcę żeby trwał jak najdłużej – ale też wiem że nie będzie to w nieskończoność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *