Wyniki i statystyki dzień #30: Rockets wyrównali serię z Warriors

Świetna ofensywa w wykonaniu podopiecznych Mike’a D’Antoniego przyniosła pierwsze zwycięstwo Rockets w serii z Warriors. Aż sześciu graczy Rakiet popisała się 16 lub więcej punktami, wyrównując stan rywalizacji na 1-1. James Harden i Eric Gordon wrzucili po 27 pkt, natomiast PJ Tucker zdobył rekordowe dla siebie w Play offs 22 pkt.

To nie był mimo wszystko mecz Hardena trafiającego tylko 3 z 15 rzutów na dystansie. Atak Rockets prowadzony był masowo; Tucker trafił 5 z 6 oddanych trójek a Gordon 6 z 9 oddanych trójek.  Rockets łącznie trafili 16 rzutów z dystansu. Tercet Gordon (8-15), Ariza (7-9) i Tucker (6-7) imponował skutecznością.

Rockets swoją przewagę wypracowali w drugiej odsłonie, wygrywając ją 38-29. Ponadto wygrywali każdą z kwart, powiększając ją regularnie.

Z drugiej strony, poza Kevinem Durantem (autorem 38 pkt i 13/22 z gry), skutecznością nie imponowali Steph Curry (7-19) i Klay Thompson (3-11). Nie było też już elementu zaskoczenia Rockets od storny Kevon Looney’a. Warriors notowali 30 % skuteczności na dystansie (mniej niż w G1) oraz mieli problemy ze skutecznością, 46% (przy 51 % Rakiet). Dla Duranta był to 19. pojedynek w play off z rzędu z co najmniej 20 pkt. Curry mimo nieskuteczności utrzymał i przedłużył swój rekord do 81. meczów z rzędu z co najmniej jedną, celną trójką.

Rockets wygrali też walkę na tablicach, 47-36. a James Harden i Clint Capela zanotowali po 10 zbiórek. Mają też bilans 8-0 w play offs , kiedy prowadzą po 3 kwartach.

Kluczowe dla Houston było – nie tylko granie przez Jamesa Hardena (nie przetrzymywał piłki i nie holował jej) – ale dzielenie się piłką i szukanie otwartych pozycji dla innych zawodników (coś, czym dzieliłem się z Wami podczas komentarzy po G1). Ogólnie gracze Rockets szybciej wymieniali podania i grali lepszy spacing aniżeli w G1. Warriors nie nadążali za ich ruchem piłki i wówczas otwierały się pozycje dla strzelców – Tuckera czy Gordona.

Teraz rywalizacja przenosi się do Oakland, gdzie obejrzymy niedzielny mecz.

Golden State Warriors(58-24) Houston Rockets (65-17) 105:127

Kevin Durant – 38 PTS, 3 REB
PJ Tucker – 22 PTS, 7 REB, 4 AST, 1 STL

  • Green – 6 Pts, 6 Reb, 6 Ast, 2 Stl, 2 Blk, 37 Min
  • Iguodala – 5 Pts, 6 Reb, 1 Ast, 27 Min
  • Durant – 38 Pts, 13-22 Fg, 3-7 Fg3, 9-9 Ft, 3 Reb, 5 Tov, 35 Min
  • Curry – 16 Pts, 7-19 Fg, 1-8 Fg3, 7 Reb, 7 Ast, 34 Min
  • Thompson – 8 Pts, 3-11 Fg, 2-4 Fg3, 2 Reb, 2 Ast, 2 Stl, 37 Min
  • Looney – 4 Pts, 5 Reb, 11 Min
  • Ariza – 19 Pts, 7-9 Fg, 4 Reb, 6 Ast, 2 Stl, 36 Min
  • Tucker – 22 Pts, 8-9 Fg, 5-6 Fg3, 7 Reb, 4 Ast, 36 Min
  • Capela – 5 Pts, 10 Reb, 1 Ast, 31 Min
  • Paul – 16 Pts, 6-14 Fg, 1-5 Fg3, 4 Reb, 6 Ast, 3 Stl, 34 Min
  • Harden – 27 Pts, 9-24 Fg, 3-15 Fg3, 10 Reb, 3 Ast, 34 Min
  • Gordon – 27 Pts, 8-15 Fg, 6-9 Fg3, 3 Reb, 2 Ast, 33 Min

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

50 komentarzy

  1. Maniek napisał(a):

    rozmyślenia po meczu:
    – czy CP3 złapał jakąś kontuzję która go wyłączy z dalszej serii bo dość utykał pod koniec zanim powędrował na ławkę?
    – jak długo D.Green musi drzeć ryja, kwestionować każdą decyzję sędziów lub odpychać graczy żeby zarobić choć 1 technika… [lubię jego waleczność ale to jak czasem wszystko u niego jest na ‚nie’ – mam dosyć – Durant powoli robi się takim samym marudą… skupiliby się wszyscy na grze a nie na gwiazdorzeniu]
    – w tym sezonie mam takie obserwacje: GSW jest mocne ale gdyby nie mieli Duranta to jak bardzo zwykłym zespołem byliby…? Curry, Green, Klay nie ma co, to są faktycznie top gracze ale gdyby Kevin nie przyszedł i zostaliby wtedy z Barnes’em to ich dominacja szybko by się raczej skończyła a liga byłaby dużo bardziej wyrównana i chyba jednak dużo ciekawsza…

    • mic napisał(a):

      Green gra „good cop – bad cop”…czyni z siebie tego złego, by reszta była widziana jak tych dobrych nawet (może oprócz Duranta czasami jak nerwy mu puszczą) no i celowane prowokowanie graczy, nawet za kwestię techników (coś jak Rodman w bykach, tylko różnica Green mniej szaleje poza boiskiem i ma lepszy arsenał ofensywny + asysty).
      dyskusji z sędziami nie lubię – nic nie daje, jedynie można stracić $$$ czy zarobić techniki, mimo, że nie zawsze mają rację ; )

    • Maniek napisał(a):

      @mic ja rozumiem w co D.Green gra ale czasem odnoszę wrażenie że on może dużo więcej zrobić czegoś, typu: pyskować, krzyczeć, podważać, etc. niż inni zanim zarobi technika… chyba że on tylko robi to tak efektywnie/energicznie jeśli chodzi o wyrażanie emocji ciałem ale to co mówi to są miłe słowa które nie obrażają nikogo :P

  2. super_c napisał(a):

    Ależ sobie strzelaninę w texasie urządzono :)
    Szkoda tylko centrów. Patrząc po statach Capeli (3 rzuty, 10 zbiórek) strasznie musi go szyja boleć po patrzeniu na latające 3p. A w GSW Zaza i JaVal zagrali w sumie 5:18. Zresztą… HOU oddali więcej rzutów za 3 niż GSW miało zbiórek. Widać taki mamy teraz klimat w tym NBA. Ciekawie będzie zobaczyć te super ofensywne maszynki (GSW/HOU) vs. Boston (oby przeszedł) i co wymyśli Brad

    • Woy napisał(a):

      Capeli nie było w pierwszym meczu przy Looneyu więc nie dziwi przeniesienie punktów na obwód

  3. LOTR napisał(a):

    Nie macie wrażenia,że Curry zawodzi w kolejnych play-offach? Stefek chyba ma słabą psychikę, co przez lata wytykano LeBronowi, a w jego przypadku jakoś się o tym nie mówi głośno.

    • pop napisał(a):

      Thompson słabszy mecz, GSW przegrywają, przypadek?

    • Woy napisał(a):

      Może nie jest w pełni sprawny

    • BrickCity napisał(a):

      Jesli chodzi o pelna sprawnosc lub jej brak to ja raczej podejrzewalbym o to Stepha, ktory szczegolnie w obronie wyglada troche krucho, no chyba ze to bardziej blokada psychiczna i strach przed odnowieniem kontuzji.
      Thompson to wedlug mnie streaky shooter, jesli jest on fire to trafia seriami i czasem jest wlasciwie nie do zatrzymania, ale jak spudluje pare razy to ma tendecje do kolejnych cegiel. Podobnie z rytmem meczowym, zagra dwa dobre mecze, pozniej jeden slaby itd. Troche wynika to z jego roli bo mimo wszystko duzo latwiej o powtarzalnosc kiedy jest sie pierwsza czy druga opcja w ataku, a nie trzecia.
      W kazdym razie GSW zrobili to co do nich nalezalo czyli wzieli split on the road. Teraz oba sztaby maja 3 dni przerwy czyli dosc duzo czasu na przeanalizowanie materialu i wprowadzenie usprawnien.

    • Woy napisał(a):

      @brick odniesienie jest do Curryego. Odpowiedź jest do posta @lotra

  4. cynik napisał(a):

    Rockets zagrali najlepszy mecz w serii, a Golden najgorszy. Nie wierzę, że taki mecz się powtórzy.
    I jakoś też nie wierzę, że wg. niektórych opinii Warriors mieli spokojnie awansować do finału. Niektórzy obstawiali, że Houston wygra max 2 mecze. Ja sądzę, że będzie raczej siedmiomeczowa seria. A biorąc pod uwagę, że Rakiety mają lepsze strzelby na obwodzie, to się nie zdziwię jak awansują.

    • Woy napisał(a):

      Obyś miał rację. Ale Harden musi dzielić się piłką .

    • Maniek napisał(a):

      ja obstawiałem 7-meczową serię jeszcze przed g1 ale tylko w przypadku jak Houston obronią swój parkiet w pierwszych 3meczach u siebie (g1-2, g5) jak wiemy to się już nie stanie a że wg mnie GSW nie przegra meczu u siebie z nimi… to niestety ale będzie 4-2 dla Warriors mimo że Curry/Thompson grają straszny piach czasem w pojedynczych meczach to zapewne stanie się tak że w g3 odpali 1 z nich a w g2 drugi z nich – a Durant w każdym z tych meczów rzuci swoje i będzie 3-1 – i do Houston wrócą na luzie w stylu „albo uda się wygrać na 4-1 a jak nie to wracamy na g6 do siebie” a tam będzie pełna mobilizacja i dziękuje bardzo jest po zawodach i meldujemy się w The Finals po raz kolejny… (straszny ten scenariusz, niestety bo jak przyjemnie byłoby oglądać coś innego w finałach ale nie czuję żeby w tym roku nastąpiła jakaś zmiana przynajmniej jeśli chodzi o zachód)

  5. LOTR napisał(a):

    3 lata temu Iggy został mvp finałów i to całkiem słusznie bo curry grał bez fajerwerków. Lubię tego gracza,ale mam wrażenie,że w kluczowych momentach nie potrafi dominować i przejąć kontroli nad meczem gdy innym w drużynie nie idzie. Takie mecze zdarzają się mu tylko w sezonie zasadniczym. W play offach czasami machnie te 40 pkt,ale tylko gdy cała drużyna gra dobrze i demoluje przeciwnika

  6. August napisał(a):

    I Thompson i Curry grają strasznie nierówno. Będę mecz super, a potem dno. Doceniam Klaya, ale to zawodnik za którym nie przepadam. Powinien spokojnie rzucać w każdym meczu po dwadzieścia kilka punktów, a tymczasem raz rzuci 40 a potem z trudem przekracza 10. Curry po powrocie ma to samo, a może nawet gorzej bo skuteczność ma tragiczną. Warriors często pokazują że psychika i zaangażowanie to ich saba strona – jak nie idzie to opuszczają ręce i sobie dają spokój. Widocznie uznali, że odzyskanie przewagi parkietu im wystarczy i resztę zrobią u siebie. A swoją drogą to Houston dzisiaj wchodziło co tyko mogło

  7. rdou napisał(a):

    GSW Mieli ukraść mecz , ukradli…teraz przypilnują swojego parkietu, a że są super mocni u siebie to wiadomo( bilans chyba 15-0 ostatnio) i awansują. 2 mecz, miałem wrażenie, ze odbębnili, myślami byli już w Oukland z kolei dla HOU dwa mecze prawdy bo z bilansu 3-1 będzie cholernie ciężko wrócić.

    • sasoo napisał(a):

      Dokładnie tak jak mówisz, nie wiem czy Rakiety wyciągną choć jeden mecz na wyjeżdzie, ale jeśli wrócą do Houston przy stanie 1-3 to po pięciu grach pojadą na ryby. Dzisiaj mecz zagrali świetnie drugoplanowcy, jeśli tak będzie dalej to może będzie zmiana warty na zachodzie, ale do tego potrzebne jest przynajmniej 2-2 po czterech meczach.

  8. Autor napisał(a):

    Tym razem Paul miał większy udział w grze i reszta ekipy mogła się rozkręcić. Na fali budowanej przez publiczność Rakietom wchodziły kosmiczne trójki a do tego doszła przyzwoita obrona. Natomiast oprócz Duranta reszta Wojowników nie złapała swojego rytmu i Rakiety spokojnie kontrolowali mecz w 2 połowie budując przewagę i nie pozwalając na słynne zrywy Warriors. Jednak czy 5/6 Tuckera i 6/9 Gordona w jednym meczu za 3 może się powtórzyć …
    Warriors zostali powstrzymani przed charakterystycznym dzieleniem się piłki i zaczęli pod presją grać na siłę, gdzie mieli jedynie 21 asyst przy 29 średnio w sezonie i ponad 30 asystach w PO w 5 meczach.
    Co do Curry to wygląda na to, że po kontuzji nie ma jeszcze odpowiedniej kondycji i nie „odnowił się” po zamęczaniu go w obronie w 1 meczu. Reggie powiedział podczas meczu, że przy rzutach za 3 Curry „brakuje nóg”.

  9. pit napisał(a):

    Curry nie ma ręki, celność zatracił po kontuzji – zbyt długa przerwa. Jest najsłabszym ogniwem w obronie i większość akcji po switchu, on biedny zostaje bronić gracza z piłką. Punkty robi wejściami i osobistymi, nie ma lekko, jak trójka nie leży. Zostawiali Arizę w obronie z trzy akcję to nikt nie podchodził tacy zagubieni byli Goldeni. Zobaczymy jak dalej potoczy się rywalizacja: niech wygra lepszy ;-)

    • Woy napisał(a):

      Obejrzyj trening z Houston. Nie ma ręki…następnym razem ogarnij temat

  10. pit napisał(a):

    Na treningu to każdy jest kozak, temat to sam ogarnij, mecz z treningiem porównywać ? :)

    • Woy napisał(a):

      To traf 93 na 100.
      https://youtu.be/Jov-9gRV45Y
      Klay miał kontuzję kciuka a nie Steph…

    • and napisał(a):

      sorry ale porównywać statyczne rzuty z treningu do meczowych sytuacji to absurd.. oni to trenują po kilka godzin dziennie i jeszcze pewnie sporo zawodników w NBA by się znalazło, którzy na treningu rzucają ze skutecznością 90% za 3. Co innego, że Curry potrafi w warunkach meczowych, po koźle, z obrońcą, rzucać 45 %, za to wielki szacunek. Ale trzeba też przyznać, że obecne PO jak na niego ma pod tym względem słabe i rzuca 36%.
      Jeszcze jak trenowałem to z 5/6 metra na treningu bez większego problemu wchodziło 80/90%. Byli tacy co za 3 rzucali 80/90% na treningach, a to tylko polska II liga…

    • pit napisał(a):

      Woy pozjadałeś wszystkie rozumy widzę i jałowa z Tobą dyskusja. Bardzo nieprofesjonalnie z Twojej strony, że innych traktujesz w ten sposób. Chcesz wiedzieć to też interesuje się NBA (nie tylko Ty) i oglądałem wszystkie mecze Goldenów przez ostatnie 5 lat, każdy mecz, wiem kiedy Stephen ma pewność siebie i jak gra doskonale. Aktualnie nie jest to, to co było wcześniej i wynika to z przerwy w grze. Przerwa „kradnie” tę pewność rzutu podczas meczu, a kontuzja palca Klaya to inna bajka… koniec tematu pozdrawiam ;)

    • Woy napisał(a):

      Większej głupoty dawno nie czytałem u nas w komentarzach. Takie komentarze jak twój nie powinny się tu pojawiać bo to zakrawa na żart. Rdza Stepha zeszła w starciach z Pels.
      Dwa tygodnie do pierwszego meczu Play off Curry trenował na normalnych wysokich obrotach a wynosić taki wniosek po jednym meczu?
      Thompson miał trzy bardzo słabe mecze w tych Play off i tutaj można mówić o braku gry oraz przerwie przy pęknięciu kości kciuka.
      Dlaczego Curry zagrał słabiej?
      1. Zdobywali na nim punkty. Męczyli go atakiem i na to zwracali uwagę komentatorzy w transmisji. Cały czas doprowadzano do przewagi w ataku kiedy obrońcą w mis matchu był Steph.
      2. Pierwsza runda z Pels to nie był pojedynek wagi ciężkiej. Teraz ma naprzeciwko siebie najlepszych na jego pozycji – Hardena czy Paula. Jeden i drugi oraz Curry mają coś do udowodnienia oraz rośnie presja. Grają najlepsi na swoich pozycjach i nie ma łatwych match upów. Fizycznie Curry już nie gra naprzeciwko Rondo a naprzeciwko silniejszej dwójce Harden i Paul (gdzie skuteczność Hardena w G2? Gdzie jakieś kosmiczne staty CP-3?? – > to nie regular season i gra czy obrona na pół gwizdka).

    • and napisał(a):

      Sam sobie zaprzeczyłes. Curry niedawny MVP ma problem z CP3 i JH i rosnąca presją bo… nie odzyskał swojej pewności siebie. Wrócił do gry niecałe 3 tygodnie temu, zagral 6 meczów w tym jeden średni i dwa słabe. Trening to trening, mecz to mecz.
      Nie wiem czy miałeś kiedyś do czynienia z uprawianiem sportu na poziomie choćby młodzieżowym (nie mówię o ligach amatorskich gdzie gra sie 4fun), to mogłoby trochę zmienić Twoje spojrzenie.

    • Woy napisał(a):

      ładne włożenie w usta czy w posta końcówki: nie odzyskał pewności siebie. Presja na wynik to wcale nie brak pewności siebie. Są gracze o wielkiej pewności siebie i wcale nie przekłada się na to wynik ich czy drużyny.

      Tak uprawiałem ten sport (kadet,junior,junior starszy, senior), jak zajrzysz w zakładkę autorzy to znajdziesz coś więcej. Btw. nadal gram amatorsko.

      Dla przykładu , Warriors wygrają dwa następne mecze, Curry zdobędzie po 25 pkt i 9 as na mecz i nagle będzie w super formie czy w gazie? Warriors zrobili swoje, wywieźli z Texasu przewagę parkietu. Nic im więcej nie trzeba. Seria może zakończyć się stanem 4-2, 4-1 dla Mistrzów. W sumie tak zakładałem/zakładaliśmy. Wygrywa ten, kto wygra więcej a Rockets uciekli od sweepa i wygrali mecz „win or die”.

    • and napisał(a):

      to nie włożenie w usta, tylko akurat moje dołożenie skąd może coś takiego wynikać. jeżeli tak to wyglądało to przepraszam, nie miałem takiego zamiaru ;) Usprawiedliwiłeś słabszy występ tym, że przeciwnicy lepsi, co trochę przeczy temu, że Curry jest w świetnej formie, bo miał momenty w karierze, że przeciwnik nie miał dla niego znaczenia. Oglądałem mecze GSW w PO tylko częściowo, Curry nie wygląda jak Curry MVP, który trafiał najbardziej niemożliwe rzuty. Z drugiej strony nie musi bo mają kim grać.
      Pewność siebie Westbrooka a np. obecnie Lebrona to dwie różne rzeczy. Tryb mogę wszystko vs. dam radę. Nie wiem jak to ładnie wyjaśnić ;)
      Jak grałeś to powinieneś wiedzieć jak kontuzja potrafi zaburzyć naturalny rytm zawodnika, tym bardziej jak historia kontuzji jest długa.
      Nie mówię też, że Curry jest bez formy i nie zagra w kolejnych meczach tak jak napisałeś, bardziej chodziło mi o to, że trening to żaden wyznacznik. Jakby trafaianie za 3 na treningu powyżej 90% gwarantowało bycie wielkim zawodnikiem, to miałbym paru znajomych w NBA ;)

    • Woy napisał(a):

      Curry nie wygląda jak MVP od dwóch sezonów, kiedy skręcił kolano w Play off przeciwko Rockets (2016).

      Odwróciłem sytuację pokazując blade statystyki Hardena i Paula, ale nie sądzimy ich bo wygrali. Zobaczymy co się stanie kiedy Tucker i Gordon przestaną zaskakiwać obronę GSW?

      Odnośnie kontuzji; Gordon Hayward szybko zaczął rzucać i miał nadzieję na powrót w tych Play off. Sergio Llull po zerwaniu ACL trenował ile mógł i rzucał a za chwilę zagra w FinalFour. Kiedyś Raul Lopez wybór Jazz rzucał na siedząco i trafiał ze stołka. Shooter nie pozwoli by mu ręką zardzewiała. Takie przypadki widać choćby w PLK przy Thomasie Kelatim (kiedyś Zgorzelec dziś Zielona Góra).

      Dziś po kontuzjach kciuka nie widać rdzy u Thompsona czy Smarta. Nie przy obecnej medycynie sportowej. Nie na poziomie o którym śnią Europejczycy.

      Co do Curryego, rywale będą go nękać fizycznie i w obronie i w ataku. Inaczej nie znajdą sposobu by znaleźć dziury w obronie Warriors (Green Iguodala Durant czy Thompson są mocniejsi).

      Na koniec polecam https://youtu.be/TsVHisoLSPM

    • and napisał(a):

      Wydaje mi sie że każdy z nas trochę odmiennie rozumie wzajemne wypowiedzi. Uważam po prostu, że nie można podawać statysyk z treningu rzutowego jako wyznacznik formy meczowej. nie mieszam Curryego z błotem, tylko szukam przyczyny słabszej formy, gdzie według mnie w psychice może mu siedzieć, że spadnie komuś na nogę i po zawodach. Tak samo można znaleźć przykłady, gdzie ludzie nie wracają tak szybko po kontuzji do szczytu formy. nawet z naszego podwórka, czytałem kiedyś wywiad chyba z Tomaszem Frankowskim (akurat piłka nożna), który przyznał, ze po jednej z kontuzji nie wykładał nogi tam gdzie kiedyś by ja włożył, tzn. Odpuszczal. Trening to trening, a mecz w którym nikt nie odpuszcza i często dzieją sie rzeczy niespodziewane to zupełnie inna bajka. Nie widzę też sensu odwracania sytuacji i mówienia o CP3 i Hardenie, bo nie widzę w wypowiedzi ani mojej ani pita, wylewania pomyj na Currego. To że mówi sie o nim, to zasługa poprzeczki którą sobie ustawił wysoko jako MVP.

      Tak na marginesie to nie widzę w trenowaniu rzutu, nawet z noga w ortezie nic nadzwyczajnego. To jest praca dzięki której zarabiają kosmiczne pieniądze bo sa najlepsi. Utrzymanie formy gwarantuje utrzymanie obecnych wpływów z reklam i kontraktu. Mając własną firme tez bym chodził do pracy z nogą w gipsie bo z czegoś żyć trzeba ;)

    • Woy napisał(a):

      Znów wkładanie czegoś co nie powiedziałem…jaka statystyka? Przykład na to jak rzuca i czy coś ma z ręką *Thompson może tak.
      Nie bawcie się ani w psychologię ani w siedzenie w głowie Stepha.
      Inne głosy mówią że Warriors poza Durantem zlekceważyli Rockets. Praktycznie od momentu zdobycia ostatniego tytułu ani Green ani Curry nie są w najwyższej formie. Tak to jest że z czasem i bez mocnych rywali naprzeciwko drużyny i zawodnicy nie są już tak głodne. Tak już bywa. Chęć wygrywania spada. Zwłaszcza gdy ma się zespół gwiazd.
      Do nożnej się nie odnoszę bo to inna para kaloszy i żadne porównanie.

  11. Marta J napisał(a):

    Kiedyś, dawno temu w Chicago grał Tucker, chyba Trent i też rzucał trójki z rogów jak P.J. Przypadek? Nie sądzę :) a pamiętam bo wszyscy wtedy kibicowaliśmy bullsom grając na pseudo boisku, każdy grał jako zawodnik Bullsów, a ponieważ byłam najmłodsza mnie został właśnie ten.
    I z innej beczki co będzie z młodymi Celtami gdyby tak zdobyli mistrza po powrocie ich dwóch kontuzjowanych gwiazd… Dzięki, gratulujemy, ale wracajcie grzać ławę?

    • Woy napisał(a):

      BJ Armstrong rzucał z rogu. Głównie lewego. Trent Tucker był sezon w Bulls i zdobył Mistrzostwo w 1993. Rzucał z 45 stopni.

  12. Marta J napisał(a):

    No to ładnie sabotowałam taktykę własnej drużyny stojąc w tych rogach :) dzięki za poprawkę.

  13. walt napisał(a):

    zastanawia mnie jedna rzecz. Czy gdyby celtowie wygrali mistrza to pierscienie irvingowi i haywardowi sie naleza? Tzn. blyskotke to sobie moga dostac, tylko czy prawilnie im sie to nalezy?

    • Sasoo napisał(a):

      Raczej nie. Warunkiem jest o ile się nie myle rozegranie minimum 1 meczu w po

    • Szuwarek napisał(a):

      Chyba nie do końca. Wydaje mi się, że obaj by jednak dostali, jako część składu w momencie zdobywania mistrzostwa. Irving było nie było pomógł drużynie w awansie do play-off. Co do Irvinga nie mam wątpliwości, ale co do Haywarda nie mam pewności, ale raczej również.

  14. troy napisał(a):

    Wszyscy jadą cały sezon po Westbrooku, że samolub, gorąca głowa itd. ale naprawdę gra Hardena jest taka lepsza ? W pierwszym meczu naliczyłem aż jedną asystę z jego strony, reszta to gra na siłę, wejście na siłę na kosz i 3 z nieprzygotowanych pozycji, trener „Mike D’nie przeszkadzam” patrzył i to w sumie wszystko co robił. W drugim meczu przez całą 1 kwartę było dokładnie to samo jak nie gorzej aż posadził Hardena na ławce, wtedy zaczęli coś grać i się rozkręcili, bardzo dobrze bo to było już nudne widowisko do tej pory. Troszkę słabo cp3 jak na te 2 mecze nie wiem co z nim nie tak, widać, że głowę ma na karku i dużo widzi jednak brakuje tych jego rewelacyjnych podań. Ariza jak wino czym starszy tym lepszy, brawo. Nie wiem jak wygląda trenerka Mike D’, którego zawsze chwalił Kobas (któremu też nie przeszkadzał) ale do momentu posadzenia Hardena wyglądał jakby jedyną jego rolą było nie wchodzenie w drogę zawodnikom, zmiana jest, wygrali więc nie ma co się czepiać za dużo.
    1 meczy gra KD WOW przypominał MJa z półdystansu wspaniale jest coś takiego obserwować, nie trzeba powtarzać za Amerykanami ciągle „LBJ jest najlepszy na świeci” bo to brednie, KD jest równie skuteczny (bardziej widowiskowy) w ataku a dużoooooo lepszy w obronie więc to chyba jasne, jeden na jeden LBJ też nie ma szans i taka jest prawda.
    Jeszcze jedno uświadomił mi ten mecz – jeżeli kiedykolwiek myślałem, że OKC mogła coś zrobić więcej z Hardenem KD i RW to bardzo się myliłem dla przynajmniej RW i Hardena już jeden zawodnik to za dużo jak na jedną drużynę.
    Życzę Wszystkim więcej walki i trochę mniej 3jek i będzie zabawa oby do 7 – pozdro

  15. zniesmaczony napisał(a):

    sami znawcy widzę, nic tylko was w roli trenereów do nba i w koncu zacznie sie koszykowka. czy to tylko posla przywara, że mamy samych speców od wszystkiego? szczerze, to rzygac się chce jak czytam gimbusów piszących w stylu „Mike D’nie przeszkadzam” itd. nie wstyd wam? przeciez jesteście zerami koszykarskimi przy tych wszystkich których krytykujecie? żal na maksa, niezła beka z tych waszych teorii. troy, brak mi słów co tam za brednie wypisałeś.

    • troy napisał(a):

      Masz rację odpowiedź godna posła- brak argumentów tylko teksty gimbusy, zera to jest Twój poziom. Zobacz niżej @Szuwarek się ze mną nie zgadza ale ta wypowiedź jest zupełnie inna niż Twoja i coś wnosi do dyskusji a po to ona jest żeby poznać wszystkich zdania i ocenić swoje. Jestem zniesmaczony Twoim zniesmaczeniem i chciałbym bardzo być gimbusem- za moich czasów była podstawówka.

    • pop napisał(a):

      ja tylko dorzucę, tym razem w zgodzie z tobą @troy ;-) że zniesmaczonym można być tylko wypowiedzią @zniesmaczonego, tradycyjne podejście, „nie powinieneś mieć zdania, bo nie jesteś trenerem, nie grasz w NBA” albo idąc za autorem wpisu „jesteś koszykarskim zerem”

      co do twojego powyżej wpisu @troy, zgadzam się z tobą w tym co napisałeś o RW/Harden, ale co ja tam mogę wiedzieć, przecież popieram tylko „brednie” i zaniżam poziom tej strony ;-) pozdrawiam, i tak jak pisałem niedawno, wolę wpisy z własnym zdaniem, niż wpisy „nic”

  16. Szuwarek napisał(a):

    Cóż za gorąca dyskusja. To i ja dorzucę swoje.

    Forma rzutowa nie równa się formie meczowej. Dla mnie to dość oczywiste. Steph od czasów kontuzji mocno zgasł. Rękę cały czas ma i co do tego nie ma dyskusji, ale mam nieustannie wrażenie, że gra z jakimiś blokadami psychicznymi. Możemy przypuszczać, że wystarczy, że w jednej akcji zaboli go kostka, a w jego głowie uruchamiają się myśli w stylu „znowu to samo, znowu rehabilitacja, znowu dwa tygodnie na ławce”. To strasznie przeszkadza grać, bo odwraca uwagę, dekoncentruje.

    Co do trenerów i ich reakcji. Wszyscy wiemy, że każdy trener ma swój styl. Niektórzy są elastyczni i w trakcie meczu potrafią „przebudować” zespół, jego line-upy i taktykę w obronie czy ataku. Inni ufają zawodnikom i dają im znacznie więcej swobody. To szczególnie udaje się z graczami o wysokim IQ boiskowym. Przykładowo LeBron nie potrzebuje za bardzo trenera, bo sam czuje co jest nie tak. Idealnym trenerem pod takich graczy jak LeBron jest ktoś taki jak Spoelstra. Szybko reaguje na taktykę przeciwnika, rotuje składem elastycznie, ale nie ingeruje w każdą zagrywkę jaką zawodnicy grają jak miał tendencję robić swego czasu np. Pop – gdy coś nie wydarzyło się tak jak chciał zdejmował zawodnika na ławkę. Brad Stevens jest bardziej w stylu Popa. Cały czas podpowiada zagrywki i jest elastyczny w trakcie meczu. Dlatego nie za dobrze odnajdował się Bostonie Rondo, który lubi znacznie więcej swobody i dostaje ją od Gentry’ego. W tym przypadku można powiedzieć, że Stevens nie potrafił wykorzystać talentu Rondo, ale po prostu tak już jest, że część zawodników lepiej czuje się w systemie, a część woli samemu decydować co będzie grane.

    Styl trenera nie ma wiele wspólnego z tym, czy ktoś zna koszykówkę. Po prosu pracuje inaczej. D’Antoni „nie przeszkadzam” to jednak mocne nadużycie. Facet naprawdę zna się na swoim fachu. Ma w swoim zespole dwie wielkie indywidualności i po prostu pozwala im grać, chociaż jestem pewien, że przed meczem dokładnie z nimi omówił jakie rozwiązania powinni w danym spotkaniu preferować. Być może nie ma tej elastyczności w trakcie meczu, ale między spotkaniem nr 1 a 2 wykonał swoją pracę wzorowo. Wprowadził poprawki w obronie i mamy efekt. Nie patrzę na skuteczność Tuckera czy Gordona. Warriors zwyczajnie nawrzucali znacznie mniej punktów. Gdyby nie wprowadzone zmiany nawet przy ich skuteczności za trzy mogło być w granicach 120-119 i wynik byłby otwarty do końca.

    • Autor napisał(a):

      Moim zdaniem to nie blokada psychiczna, ale po prostu zwykłe problemy z kondycją. Zamęczyli Stepha w 1 meczu w roli defensora a 2 dni później dokończyli dzieła. Steph w tym sezonie miał mnóstwo przerw ze względu na kontuzje a to się w największym stopniu przekłada na kondycję, którą jednocześnie najtrudniej jest odbudować a do tego finały to najwyższa dawka „męczarni fizycznej” w sezonie.

    • Woy napisał(a):

      Tutaj znajdziecie wypowiedź Kerra.
      https://www.prosportsdaily.com/Headlines/ExternalArticle?articleId=513592
      Na deser polecam powtórkę występu Sergio Llulla , któremu nie drżała ręką w półfinale final four Euroligi (16 pkt po 8 miesiącach przerwy)
      https://youtu.be/Kl8azvE1lRQ

    • Autor napisał(a):

      Ale ja nie mówię, że Steph ma problemy ze zdrowiem, bo kondycja to nie jest zdrowie a jedynie przygotowanie meczowe.
      Lull to zupełnie inna budowa zawodnika do Stepha. Jest wielu zawodników, którzy mają takie ciało a co za tym idzie predyspozycje, które pozwalają by szybko odbudować kondycję.
      Steph generalnie nie ma ciała „wytrzymałościowa” jak choćby Klay. Takiemu graczowi do zbudowania kondycji na najwyższym poziomie po wszelkich przerwach potrzeba znacznie więcej czasu. Do tego Rakiety skupiają się na „męczeniu” Stepha w obronie, co generalnie nawet przy najlepszej kondycji negatywnie na Stepha wpływa.
      Zatem nie podważam słów Sensei K.

  17. zniesmaczony napisał(a):

    Dorzuce tylko kilka słów gwoli wyjasnienia mojego zniesmaczenia. Na bieżąco czytam wszystko co chłopaki tu wrzucaja, swoją drogą kapitalna robota. Nie mniej, przy okazji czytania poszczególnych newsów czy relacji, czytam równiez Wasze komentarze i to już jest niestety straszne. Wszyscy tutaj aż kipicie hejtem, jak nie w poszczególnych graczy, to w trenerów. To zawodnicy cieńcy, to trenerzy do dupy itd itd. Rozumiem, mozna mieć swoje zdanie, ale k….a bez przesady, większośc z Was nawet nie była w hali nba na meczu, a wszystko na temat grania w NBA, czy prowadzenia druzyny NBA wiecie lepiej niż komentatorzy w studio ESPN. Po prostu oczy bolą, przelało mi się wczoraj, byłem po paru piwkach i zebrało mi się na szczerość.

    • pop napisał(a):

      „większośc z Was nawet nie była w hali nba na meczu, a wszystko na temat grania w NBA, czy prowadzenia druzyny NBA wiecie lepiej niż komentatorzy w studio ESPN” – ok, rozumiem, czy to by coś zmieniło gdybym pojechał do Ameryki i odwiedził jakąś halę, był na żywo na meczu?, czy to uprawniało by mnie bardziej do wyrażania własnego zdania niż obecnie, rozumiem o czym piszesz ale nie mogę przytaknąć takiemu podejściu do sprawy, kipieć hejtem? nie, ja się mogę określać, jestem za tymi, a za innymi nie, nie przyklasnę wszystkim stronom, pozdrawiam

    • zniesmaczony napisał(a):

      ale nie przyklaskuj wszystkim stronom, skup sie na yuch którzy wg Ciebie sa genialni i tyle. Nietety mi sie wątroba skręca, jak czytam, że Lebron to cienias, Westbrook to nieudacznik i powód niepowodzeń OKC, a to D’Antoni to nie trener, bo nie reaguje. Ludzie, wystawiacie sie na śmieszność ich krytykując. Miejscie swoje sympatie, kibicujcie swoim druzynom, ale błagam nie pitolcie bzdur na temat ludzi, którzy są profesjonalistami w swoim fachu, a krytykuja ich ludzie, którzy sprawdzaja wyiki rano po przebudzeniu, żeby po robocie czy szkole obejrzec highlights na YT. lol

    • pop napisał(a):

      chyba powolutku trafiamy do sedna ;-) mniej więcej jest to „kibicujcie swoim druzynom, ale błagam nie pitolcie bzdur na temat ludzi, którzy są profesjonalistami w swoim fachu, a krytykuja ich ludzie, którzy sprawdzaja wyiki rano po przebudzeniu” – na tym polega wolność swobodnego myślenia i wypowiedzi, że nawet jeżeli (powiedzmy że) w praktyce LBJ jest w tej chwili najlepszym koszykarzem na świecie, to nie znaczy że musi być traktowany z taryfą ulgową przez ludzi oglądających NBA w tv/internecie, nikt nie odbiera profesjonalizmu, zawodnikom, trenerom i.t.p. na tym polega rozrywka pt. „interesuję się danym sportem”. na polskim gruncie przyjął się słynny: „Rasiak to drewno”, idąc twoim tokiem myślenia, pana Rasiaka, nie powinno się krytykować bo to profesjonalista w swoim fachu.

    • troy napisał(a):

      Spoko ale ja dalej nie wiem co było takiego strasznego w mojej wypowiedzi może prócz Mike D’…, którego obserwowałem jako trenera innej drużyny i od lat jak nie idzie nie potrafi od razu zareagować i ogólnie nie robi na mnie pozytywnego wrażenia – jak wszystko tak i to jest subiektywne ale dalej – dla mnie Harden gra jak Westbrook tylko ma mniej asyst o zbiórkach nie wspominam bo wiadomo ocb z RW. LBJ jest gorszy od KD bo słabiej broni i przegrał bezpośrednią konfrontację w ostatnich finałach gdzie dwa razy leżał na kolanach po zwodach KD, mam napisać że jest odwrotnie tylko dla tego, że większość przepisuje jakieś slogany, nie widzę też by gracze z drużny nie chcieli grać już z KD a chemia (jej brak) w CLE i odejście Irvigna o czymś świadczą prawda ? Dalej napisałem, że nie możliwa jest gra w jednym teamie RW i Hardena – dla mnie to oczywiste skoro teraz grając sami trzymają o wiele za długo piłkę w rękach i forsują rzuty, fakt jak idzie brodzie to te 3 są zabójcze ale te wejścia kiedy nie gwiżdżą mu fauli z kapelusza są szalone -3 razy nie wyszło to zrobię tak jeszcze 10 razy ? dla mnie to bezsens nawet jak nie jestem trenerem. Ariza zajebisty, CP3 troszkę więcej liczyłem, że będą grać więcej niesamowitych podań a tego na razie nie widziałem nie wiem co w tym takiego strasznego że się flaki komuś przewracają ? KD w pierwszym meczu przypominał MJa z półdystansu – styl gry i skuteczność mnie powaliła. Harden nie podawał w 1 meczu i w 1 kwarcie 2 meczu aż go trener posadził – chyba że oglądaliśmy dwa inne mecze.
      Jest tylko jeden trener gorszy od Mike D’Antoni – Pop z SAS ;) trochę emocji w PO nikomu nie zaszkodzi.
      Jest jeszcze kwestia ciekawa jak dla mnie – jak trenerzy radzą sobie z indywidualnościami i super strzelcami aby inni gracze też mogli przy nich oddawać swoje rzuty i się rozwijać, by w PO nie spanikowali w ważnych momentach co np dla mnie widać w CLE ale to temat na cały art.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *