Wyniki i statystyki, play offs dzień #28: Hamptons five wyrywają wygraną z Houston

Udany początek spotkania i aż 41 pkt ze strony Jamesa Hardena nie wystarczyły w meczu otwarcia serii do pokonania Mistrzów NBA. Rockets próbowali zaskakiwać rywala drutami z dystansu, grą izolacyjną Hardena i szukaniem punktów spod kosza m.in.Clinta Capeli. Mimo wszystko nie zaskoczyli świetnie dysponowanych Warriors. Wojownicy byli świetnie przygotowani na ofensywne zagrania gospodarzy, czytali grę rywala i przekazywali sobie krycie niemal w każdej akcji. Dodatkowo mogli liczyć na świetnie dysponowanego w Play off Kevina Duranta, autora 37 pkt.

Po pierwszej wyrównanej połowie, w której Rakiety dotrzymywały kroku Mistrzom to gracze z Oakland narzucili swój styl oraz swoje tempo gry. Steve Kerr korzystał z wszystkiego co miał najlepsze w tym spotkaniu; Duranta, Klay’a Thompsona (28) i Draymonda Greena ( 9 as i 9 zb ); znów grał bez centra (z Andre Iguodalą czy Kevonem Looney’em). Warriors grali w Toyota Center przy 52 %  (do 46 Rakiet) skuteczności z gry oraz przy 39 % skuteczności zza łuku (do 35 Rakiet). Obie drużyny trafiły po 13 trójek, 5 padło łupem Hardena a 6 Thompsona. 23 pkt i 11 zb Chrisa Paula okazały się zbyt małe na poczynania mocno zmotywowanych gości.

Warriors wymusili 16 strat Rakiet, samemu popełniając tylko 9.  W drugiej połowie Wojownicy wrzucili 63 oczka, pozwalając sobie wrzucić 50. Run na początku czwartej odsłony – 13:4 – poprowadził przyjezdnych w kierunku 1. wygranej w serii finałowej Zachodu. Nawet gorszy dzień Stepha Curry’ego nie przeszkodził mu w osiągnięciu poziomu 80 spotkań w play offs z co najmniej jedną celną trójką…

BOXSCORE

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

40 komentarzy

  1. August pisze:

    Widziałem tylko czwartą kwartę ale to wystarczyło. Houston bez pomysłu na grę – dajemy piłkę Hardenowi i zobaczymy co będzie. A GSW to pasowało – niech brodacz rzuca, sam meczu nie wygra. Świetna obrona Warriors dzięki której złapali sporo przechwytów i szybkich kontr. Świetne dzielenie się piłką dzięki czemu wychodzili na czyste pozycje. Akurat w czwartej kwarcie wszyscy punkty zdobywali wszyscy wojownicy – Steph po swojemu wjeżdżał pod kosz, Clay trafiał z dystansu a faulowani Iggy i Green trafiali wolne. Spokojne zwycięstwo Warriors – i jak utrzymają koncentrację to spokojnie mogą powtórzyć wynik za dwa dni i zamknąć pojedynek w Oakland. Houston mają o czym myśleć.

    • Woy pisze:

      Najgorszy jest brak reakcji DAntoniego. Na upartego ten sam schemat gry, Harden i piłujemy. Jest to coś co poruszaliśmy w zapowiedzi czy podcaście. Pringles nigdy nie reagował szybko i zawsze miał problem z obroną przeciwko silniejszym ekipom.
      Co ja bym zrobił, piątka z shooterami i jedziemy spacing oraz hands off. Szybkie podania w poszukiwaniu wolnych pozycji. Jeśli Warriors grają Small Ball to Tucker na centra i podobna odpowiedź.

    • lordam pisze:

      Piątka Paul-Gordon-Harden-Ariza-Tucker na papierze wygląda cholernie mocno, nie oglądałem jeszcze meczu po za skrótem, czy Rockets grali tak przez jakiś czas?

  2. pop pisze:

    wiem że to naturalny błąd w przypadku CP3 ale jednak to było 11 zbiórek, sorry ;-)

  3. pop pisze:

    co do meczu jakoś ciężko mi sobie wyobrazić szanse Rockets jeżeli przegrali przy takiej (bardzo przyzwoitej) dyspozycji, niemniej trza pochwalić w szczególności Hardena, wzorowa postawa, szkoda że brakło, Thompson ciągnie celebryctwo z GSW za uszy, ale splendor zejdzie na Duranta, oczywiście Warriors pełny luz a zarazem profesjonalizm, teraz Rockets już muszą grać na bij zabij, bez presji, tak jakby grali do 1nej wygranej w każdym meczu serii

    • arcktick pisze:

      „Thompson ciągnie celebryctwo z GSW za uszy” – smiechlem. Pop ostatnio cos za rzadko sie udzielasz.

  4. BrickCity pisze:

    GSW wygrali zasluzenie, ale byla jedna sytuacja ktora moze nie wypaczyla natomiast mocno wplynela na wynik. Na okolo 4 minuty przed koncem przy stanie 103:96 Klay popelnil backcourt violation, czego nie zauwazyli sedziowie, za chwile trafil trojke i wlasciwie bylo po meczu.

  5. Adrian Rojek pisze:

    Jest moc :D #StrengthInNumbers

  6. and pisze:

    Się narzeka na słaby wschód ale tam przynajmniej dalej nie wiadomo kto wejdzir do finału, a na zachodzie – 10 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrają Warriors.
    Nie lubię ich ale tak jak trzeba doceniać LBJ bo to najlepszy gracz w tych czasach, tak samo trzeba docenić GSW za umiejętne zbudowanie drużyny. Pomijając dołożenie Duranta, to nikt z wielkiej czwórki nie został wybrany wyżej niż z nr 7 draftu.

    • Behemot pisze:

      a to ma jakieś znaczenie, kto wejdzie ze wschodu?

    • lordam pisze:

      Tak samo trzeba docenić niestety bądź stety Warriors.
      Też nie jestem fanem GSW, ale to co robią jest chore. Houston gra kapitalne spotkanie, a i tak na koniec Warriors prowadzą 1:0. Wolę takie ekipy jak Bucks czy Sixers, ale cholera Warriors są genialni i tak jak Lebrona trzeba oddać szacunek Warriors.

    • and pisze:

      Znaczenia niby nie ma, ale przez to ze o mistrzostwo konferencji tez sie gra, to przynajmniej są jakieś emocje.
      Chciałem tylko podkreślić, że to nie zespół zbudowany na FA którzy chcą stworzyć wielką ekipę. Dobre wybory w drafcie, kilka przemyślanych ruchów. Właściwie tylko Duranta można sie czepiać.
      Wkurza tylko, że NBA oglądałem przez ten fizyczny styl gry, który teraz gdzieś zanika, na rzecz biegania po zaslonach i rzucania za 3. Trochę jak europejski basket, tylko z mniejszą ilością zagrywek.

  7. Hoax79 pisze:

    W kwestii tej pary finałowej na zachodzie akurat mam, jak to mówią totalny „tumiwisizm”. Jakoś nie pałam sympatią za żadną z drużyn. Trudno gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi to, co ma. Z dwojga złego , już lepiej gdyby Houston awansowało dalej, przynajmniej jakaś zmiana , choć po dzisiejszym meczu będzie okrutnie ciężko i GSW zamelduje się w wielkim finale.

  8. mgm pisze:

    O co chodzi z tymi drutami?

  9. Emigrant pisze:

    Druty z dystansu to nowa moda

  10. Maxxxx pisze:

    do pop. za to Kawhi leonard jest tak antycelebrycki, wręcz zamulony jak nie powiem co, do tego jego niezdecydowanie to gorsze niż niejednej baby (nie obrażając kobiet:)) ) . On już sam nie wie czy ma tą kontuzję, czy nie, jest chyba hipochondrykiem, sam nie umie zadecydować czy już moze grać czy nie. Dla SAS lepiej niech nie wraca, tak jak on prawie zepsuł w tym zespole „team spirit” to chyba nikomu w SAS sie od dawna nie udało. Nawet jego koledzy z zespołu mają go dosyć. ps. jak się tyle wygrywa co GSW i widzi ich wiecznie uśmiechniętych, zadowolonych (nawet Klay czasem walnie uśmiechem :))) ) to Ciebie to pewnie ostro wkurza i dlatego tak ich określasz

    • pop pisze:

      Nie raz już pisałem w tym temacie, Leonard u mnie jest skreślony, nie jestem zwolennikiem jego pozostania w Spurs, a tym bardziej dawania mu jakichś kosmicznych 220 baniek super-maxa, wolę 5 średniaków na boisku którzy chcą grać (dla Spurs) niż 1 gwiazdora który wypiął się na wszystkich. GSW nie są prze ze mnie lubiani, nie tylko w kontekście „moich” Spurs. Pozdrawiam.

    • cynick pisze:

      Kurczę pop, rozumiem, że można nie lubić LAL, ale GSW ??!!

  11. Turtles86 pisze:

    Wiem ze moge sie narazic wielu uzytkownikom ale mnie ta seria malo sie podoba . Wiem ze tak sie teraz gra i wogule ale ten small ball i walenie za trzy juz mi bokiem wychodzi. Wogule jak dla mnie zwlaszcza gra Houston to mega katastrofa z dwoma liderami floperami. Jestem ciekawy komentarza uzytkownika Saso , zawsze po wygranych Houston pisze komentarz w stylu ” zobaczycie houston jestesmy najlepsi i nikt nam nie podskoczy „

    • super_c pisze:

      wogule cię nie zrozumiałem :) Zawsze można się na siatkówkę przerzucić. Tam z tego co mi wiadomo wciąż jest wszystko za 1 pkt wiec powinieneś być zadowolony :)

    • pop pisze:

      Niestety, sposób gry GSW wymusił u innych próby dążenia do tego samego sposobu na zwycięstwa, o ile na wschodzie wciąż na jakimś etapie jesteśmy w „starym graniu”, o tyle na zachodzie wygrywają drużyny grające nową szkołę i obojętne czy trafiają na SAS, Pels, Jazz to i tak przechodzą, sposób jest dobry, tylko starym fanom nie bardzo się spodoba, mówię za siebie, ale myślę że nie jestem odosobniony. Szkoda mi Houston, bo mimo że jakby wszystko zrobili dobrze, to jednak nie zapowiada się na ostateczną niespodziankę. Z GSW trzeba grać na spowalnianie, narzucanie tempa gry, ale jak Warriors mają dzień to i tak nie ma szans na wygraną

    • and-3 pisze:

      To dopiero pierwszy mecz i na pewno będzie więcej niż 4.

    • Sasoo pisze:

      Turtles tak mówię? Ciekawe… Dziś nie powiem nic poza tym, że dopóki piłka w grze…

  12. Szuwarek pisze:

    Nie no koszykówka, w której drużyna rzuca po 40 rzutów za trzy dość mocno straciła. Wciąż jednak cieszą niektóre pary, matchupy i jednak najzwyklejsza ciekawość. Zawsze jednak były drużyny, których nie trawiłem, np. Reggiego Millera i Pacers z Mcdyessami. W sumie dzisiaj nie wiem dlaczego, ale po prostu ich nie oglądałem z założenia. Nie znosiłem Houston mimo obecności Olajuwona. Teraz nie mogę patrzeć na Rakiety i ich walenie z dystansu, ale Celtics i LeBron cieszą oczy. Warriors po prostu są świetni i grają super basket i chyba rzeczywiście denerwują, bo tak dominują.

    • pop pisze:

      Pacers z Davisami chyba? ;-D ja akurat Pacers z Davisami lubiłem, i ogólnie Pacers z Jacksonem, Millerem i Holendrem też, ale Jazz nie trawiłem i Sonics straszliwie nie lubiłem i Knicks też jakoś nie lubiłem ;-)

    • Szuwarek pisze:

      Tak, oczywiście. Takie tury – antonio i dale

    • Szuwarek pisze:

      Zawsze mi się kojarzyli z takimi tłukami, co to bice mają jak moje uda, a w kosza potrafią tylko zapakować, bo przekozlowanie 10m jest równe stracie. A Sonics z Kempem uwielbiałem

  13. August pisze:

    Też tego nowego stylu gry nie lubię, bo dla mnie to na totalny chaos wygląda… Przejęcie piłki, minięcie połowy boiska i bach… Im dalej to lepiej. Zresztą w ataku pozycyjnym podobnie, a przez to mówiąc po piłkarsku – gra toczy się w środku boiska. I tylko dlatego że Warriorsom kibicuję od czasów Mullina to to że wygrywają mnie cieszy. Houston chyba jest najbliższe naśladowania ich stylu gry stąd ten mecz piękny nie był. Ale jak to już tu pisano – lepiej trafiać 40-45% za trzy niż 50-60% za dwa… Takie czasy.

  14. Jesse pisze:

    Znowu ci nudziarze w finale? :/ i wielki gracz, najambitniejszy zawodnik ligi, Durant? Oby Boston zagrał w finale i z nimi wygrał. Ciekawe czy Kevin od razu będzie się prosił o grę dla Celtów, żeby coś udało mu się wygrać? :D

  15. BrickCity pisze:

    Jesli Warriors wygraja nastepny mecz to wlasciwie oznacza to obrone mistrzostwa ligi. No chyba, ze Wschodu wyjda Celtics i dokona sie cudowne z nieba zstapienie Haywarda i Irvinga lub w Oakland przez kontuzje wypadnie co najmniej dwoch z Death Lineup 2.0. Osobiscie ze wzgledu na CP3 kibicuje Houston, ale tez nie rozumiem jak mozna hejtowac GSW. Widac, ze to grupa kumpli, wrecz przyjaciol ktorzy ciesza ze wspolnej gry, z przebywania ze soba i uczestniczenia w “wielkim dziele”, w tym kontekscie polecam dzisiejszy wywiad pomeczowy Klaya. Skromnosc, uprzejmosc i klasa zawodnika ktory w GSW pelni “tylko” funkcje “3 & D” majac swiadomosc, ze w prawie kazdym innym klubie bylby opcja numer 1 lub wrecz franchise player.

    • Jesse pisze:

      Ludzie hejtują GSW z trzech powodów:
      – trójki i nudna gra
      – eunuch Durant
      – GSW są za mocni na resztę ligi

    • pop pisze:

      Może to i lepiej że w GSW grają prawie wszyscy których nie lubię ;-) taka galaktyka zła, coś jak Szkieletor i jego banda przydupasów z „He-Mana”, Bo Cavs to już nie zasługują na poważne traktowanie, coś jak Bracia Dalton z „Lucky Luke” ;-)

    • Marek pisze:

      @POP, ty jednak masz 16 lat i trolujesz. Nikt, na poważnie o takich rzeczach nawet nie myśli. Jak ktoś poważny może kwestionować tego potwora z Bay. 2 metry mułu, ten twój hejt.

    • pit pisze:

      Durant zagrał znakomicie, proszę nie obrażać Tego zawodnika, bo jest w trójce najlepszych koszykarzy NBA aktualnie grających, a to jak gra to poezja ;-) Jak Chicago wygrywało w latach 90 też tyle hejtu było, że nuda znowu Byki w finałach ?

    • Jesse pisze:

      Zagrał znakomicie, tego nikt nie podważa. Ale poszedł na gotowe, jako czwarty all-stat po łatwego mistrza. Nie ma jaj.

  16. lubiekoszykówkę pisze:

    te komentarze: lubie tego a tego nie lubie… tamci zli a ci niedobrzy sa mega dyletanckie i nudne… to nie portal randkowy tylko koszykówka … sport a nie konkurs na najsympatyczniejszych chlopaków na parkiecie … jeśli ktos rzuca za 3 i wygrywa to nie ma co sie obrażać tylko docenić … poza tym GSW akurat nie tym wygrywaja mecze … sorry ale gorsze komentarze tylko w canal plus :)

  17. Isiah pisze:

    Szkoda czytać takie komentarze jakie powyżej zamieścili Jesse i Pop:-(
    Tak żenującego poziomu na tym portalu dawno nie widziałem, a czytam codziennie…

  18. Autor pisze:

    Zabawne są wypowiedzi typu GSW wygrało bo rzucają jedynie trójki – pomimo, że GSW wygrywa to PO rzutami za 2 szczególnie z nad trumny Duranta – bo za 3 GSW rzuca najgorzej ze wszystkich ostatnich 4 PO. GSW wygrało ten mecz przede wszystkim fenomenalną – jak na standardy dzisiejszego NBA – defensywą. Tempo gry jak na Warriors i Rockets wcale nie było wysokie. Było dużo pozycyjnej gry, pick and roll z obu stron, obrony linii trójek. 3 graczy z 1 piątki miało Defensywny Rating poniżej 110, w tym Green 103. To się przełożyło m.in. na 16 strat Rakiet wobec 9 Warriors.

  19. pop pisze:

    Oooo?! To bardzo ciekawe wypowiedzi: @lubiekoszykówkę, @Isiah, i tradycyjnie @Marek który przecież jest zbyt poważny żeby w ogóle przejmować się NBA (Marku na ciebie, twoją daremną, powtarzalną gadkę nie odpowiadam)
    @lubiekoszykówkę – czyżby? doszliśmy do takiego etapu? takiej sfery kibicowania? „dyletanckie i nudne… to nie portal randkowy tylko koszykówka … sport a nie konkurs na najsympatyczniejszych chlopaków na parkiecie …” nie bardzo rozumiem twoje podejście, ogólnie oglądasz koszykówkę, kto lepszy wygrywa i jest ci to obojętne kto bo wszystkich traktujesz jedną miarką? lubić to ja mogę bułkę z dżemem albo kiełbasę z grilla, kibicowanie komuś to inna sprawa. Mam rozumieć że ci którzy kiedyś kibicowali Bulls, kibicowali im „bo byli najlepsi” i nic więcej, a czy MJ/Pip byli „sympatyczni”, co prezentowali (kultura bycia, kultura gry) nie miało żadnego znaczenia… bo to nie portal randkowy – twój komentarz jest oderwany od rzeczywistości, bzdurny
    „taka galaktyka zła, coś jak Szkieletor i jego banda przydupasów” – odwołanie do galaktycznych RM i Barca w piłce nożnej, zniszczenie tego sportu poprzez wykupywanie najlepszych i wymuszenie marketingowo kolejnych sukcesów, „bo wszyscy chcą oglądać gwiazdy”, „Szkieletor i banda przydupasów” – żartobliwe odwołanie/porównanie do grupy z pewnej starej kreskówki, grupa ta chciała przejąć absolutną władzę we wszechświecie, na szczęście było kilku dobrych którzy krzyżowali im plany/czytaj GSW którzy próbują zdominować NBA kontra np. James (może być He-Man) i kilka innych frakcji które z nimi walczą – każdemu, kto odpowiada mi jakimś krótkim bełkotem o „poziomie na tej stronie” odpowiem i wytłumaczę jeśli to konieczne.
    Wolę czytać komentarze ludzi określających się jako fani drużyn, takich jak np. @Sasoo, niż nic nie wnoszące, wygrał lepszy przechodzimy obok tego faktu baz zastrzeżeń

  20. Isiah pisze:

    Trochę przydługi ten twój bełkot…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *