Wyniki i statystyki – Playoffs, dzień #27: TD Garden wciąż niezdobyte, Celtics prowadzą 1-0

Pierwsze spotkanie w serii Cavaliers – Celtics za nami. Gospodarze pokazali nam kawał dobrej koszykówki w swoim wykonaniu pewnie ogrywając gości. Ojcem sukcesu w głównej mierze oczywiście Brad Stevens, który dokonał drobnej ale jak bardzo widocznej zmiany w pierwszej piątce. Kolejna seria, kolejny raz Celtics nie byli uznawani za faworytów, wręcz skreślani a oni kolejny raz udowadniają, że to jest ich sezon, to są ich rozgrywki.

Zabójcza pierwsza kwarta w wykonaniu Celtics. Pierwsze minuty były jeszcze spokojne, takie zachowawcze badanie rywala. Następnie jednak momentalne przyspieszenie i przede wszystkim ogromna praca w obronie w wykonaniu podopiecznych Stevensa. Zanim się obejrzałem to na tablicy wyników było już 21-7 (17-0 run!). Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 36-18. Druga odsłona to dalsza dobra gra gospodarzy. Skuteczność z gry Cavaliers cały czas oscylowała w okolicach mizernych 30%, ale bardziej zaskakujące jest to, że nie trafili oni żadnej trójki. Marcus Smart to elitarny obrońca 1 na 1, widzieliście jak zabrał piłkę Jamesowi w akcji izolacyjnej „LBJ”? Do przerwy było 26 punktów przewagi C’s. Ty Lue brał time out’y jak szalony. Po zawodach? LeBron i spółka powiedzieli dość. Wzięli się za odrabianie strat. Poprawili skuteczność, zwarli bardziej szyki w obronie i efekty od razu były, z przewagi ekipy z Bostonu zostało zaledwie 14 punktów a zostało przecież jeszcze całe 12 minut gry.

Nie wiem co w przerwie między trzecią a czwartą kwartą Stevens naopowiadał swojej drużynie albo czego dolał do gatorade’ów ale Celtics znowu wyglądali od swoich rywali co najmniej o klasę lepiej. Szybkie 20-6, ostatni czas na żądanie dla Lue i ostatnia próba gonienia wyniku… nie no, kogo tu ja chcę oszukać. To była już tylko ślepa nadzieja. Kolejni starterzy z upływem minut zaczęli schodzić na ławkę rezerwowych. To już jest koniec, Boston Celtics NISZCZĄ Cleveland Cavaliers w game 1 i trzeba to otwarcie powiedzieć.

Pokaz siły w defensywie głównie oraz mądra i przemyślana gra w ofensywie. Dodaj do tego kunszt trenerski Stevensa i możesz grać bez swoich dwóch gwiazd z debiutantem w pierwszej piątce i zdeklasować wicemistrzów NBA posiadających w składzie obecnie najlepszego zawodnika na świecie. Aha, przed serią Marcus Morris powiedział, że jest najlepszym obrońcą na LeBrona (może oprócz Leonarda) – słów na wiatr nie rzucił. James rozegrał zdecydowanie najgorszy mecz w tych playoffs – 15pts, 7reb, 9ast, 5-16fg, 0-5fg3, 7to, -32(!). Cóż, jak widać nawet on miewa słabszy dzień, choć ciężko w to uwierzyć. Nie zrobił swojego tak jak to się zazwyczaj zakłada przed meczem. Morris okazał się także świetną opcją w ataku do czego zdążył nas już przyzwyczaić (21pts, 10reb, 7-12fg, 3-4fg3 – #BradStevensCOTY). Świetny mecz również Horforda (20pts, 4reb, 6ast, 8-10fg) oraz Browna (23pts, 8reb). Nie obyło się również bez kontrowersji, kilka śmiesznych jak dla mnie fauli odgwizdanych na Jamesie, no ale ostatecznie i tak to nic nie dało.

Można a nawet trzeba być pełnym podziwu dla Celtics za to co wyprawiają w playoffs oraz za to co zrobili wczorajszego wieczoru ale nie ma co się ekscytować. To dopiero pierwszy mecz, przed nimi jeszcze długa droga do sukcesu w tej serii a nie ma opcji, że James złoży broń, nawet przy wyniku 3-0. To był jego słabszy mecz, obstawiam, że jedyny w którym zanotował poniżej 20 punktów, takiego już nie zagra jak w game 1. Będzie ciekawie, nie ma co.

Dobrego tygodnia wszystkim. Poniedziałek, ale dacie radę!

 

Adrian Rojek

Kibic Golden State Warriors. Oprócz rzecz jasna koszykówki uważnie śledzę świat futbolu. Sympatyzuję z Bayernem Monachium już od prawie 5 lat. Prywatnie student filologii angielskiej. W tym roku 20-stka na karku.

16 komentarzy

  1. Hoax79 napisał(a):

    Brawo Boston. Zjechali Cleveland , choć miałem pewne obawy, gdy Cała doszli ich na 14 punktów. Oby tak dalej.

  2. Szuwarek napisał(a):

    Bardzo się cieszę. Moi Celtics są w gazie. Po serii z Bucks poczuli to i teraz ciężko ich będzie zatrzymać. Dzisiaj była dominacja.

  3. Tony napisał(a):

    Bardzo dobry początek serii. Nowy program Stevensa działa. Teraz wygrać G2 choć już tak łatwo nie będzie bo LBJ drugi raz dopalaczy nie zapomni ☺

  4. Cinek23 napisał(a):

    Wiecie co by było gdyby Morris powiedział to do Jordana przed meczem? I to jest właśnie ta subtelna różnica między MJ a Kingiem. Tylko taka i aż taka.

    • Krzychair napisał(a):

      Właśnie się zastanawiałem czy LBJ po takiej wypowiedzi zniszczy Morrisa, a tutaj proszę. Słabo w tym meczu. Pewnie to jego jedyny słaby mecz w tych PO, ale jasno widać w CAVS, że jak nie gra LBJ to nie ma komu pociągnąć gry.

    • mic napisał(a):

      staty MJ w serii z miami też nie były powalające w finałach wschodu 1997, fakt punkty na siłe zdobywał, ale reszta zespołu COŚ grała
      basketball-reference.com/playoffs/1997-nba-eastern-conference-finals-heat-vs-bulls.html

      MJ 23pts (26%) G2
      MJ 29pts (25%), 8reb, 1ast, 1stl, 2to G4
      MJ 28pts (35%) G5

      LB 15pts (31%), 7reb, 9ast, 0stl, 7to G1

    • Autor napisał(a):

      Ale te staty nie mają porównania. Po pierwsze tempo gry w ’97 było zdecydowanie mniejsze niż w obecnej NBA – w tej serii dokładnie 82 – a tylko w jednym meczu Pace wyniosło 92, co przekładało się na zdecydowanie mniej pozycji rzutowych – w kolejnych meczach to było FGA 89, 64, 78, 85, 84. Dodatkowo obie ekipy – Bulls/Heat – były wówczas znane z bardzo dobrej defensywny, w której znaczącą rolę miał Jordan. Heat rzucało w serii średnio 78.5 pkt.
      W G2 Jordan miał 23% FG ale to było 4/15 + 15/16 FT. Dołożył 4 przechwyty z 10 zespołu i miał jedynie 2 straty.
      G4 9/35 FG ale + 11/13 FT.

  5. Juzek napisał(a):

    Blowout. C’s bez Irvinga i Haywarda a i tak są najlepsi na wschodzie.

    • warmiak napisał(a):

      gdyby nie kontuzje KI i Haywarda to by TATUM, ROZIER i BROWN tyle nie grali … i nie wiadomo jak by się rozwinęli… ale C’s wielkie zaskoczenie i super postawa !!!

  6. pop napisał(a):

    nic tylko się cieszyć ;-) nie mogłem wczoraj obejrzeć ale patrząc na box-score to autentycznie przez 2 minuty się przyglądałem bo Jamesa nie umiałem znaleźć (nawet mi przemknęło przez myśl że chyba nie grał), dobry start zielonych ale game2 trzeba wygrać jeśli chcą wygrać tą serię, duże zaskoczenie na plus

  7. nosferatu napisał(a):

    Nie umniejszając przekonującego zwycięstwa w bitwie brawo Boston…ale to dopiero pierwsza potyczka w której to wygraliście 25 pkt…LeBron drugi raz nie rzuci marnych 15pkt tylko 30+ pozostali wrócą na parkiet i nie będzie tak łatwo miło i przyjemnie jak wczoraj.
    Pozdrawiam wszystkich licząc że dzisiejsze starcie Houston- Warriors dostarczy więcej emocji

  8. cynik napisał(a):

    Nie spodziewałem się takiej dominacji Celtów. Wjeżdżali pod kosz jak chcieli. Punktami z pomalowanego zniszczyli Cavs. Tak sobie pomyślałem, że Hayward w przyszłym sezonie będzie chyba zaczynał mecze z ławki ;-)

  9. saturn napisał(a):

    Oby tak dalej!
    Dla tej młodziutkiej drużyny każdy mecz w PO jest znakomitą nauką. Uczą się i wygrywają, a robią to bez teoretycznie swoich dwóch najważniejszych graczy.

    Mam tylko nadzieję, że nikt w Bostonie nie wpadnie na głupi pomysł oddawać Tatuma!!!

    Teraz czekamy na mecz numer 2, mam nadzieję, że nie będzie zemstą Bronka.

  10. yEmet napisał(a):

    Tak generalnie to ten mecz Clevland przeszli obok – nie trafiali otwartych pozycji, trójka w ogóle nie siedziała – dobra Obrona dobrą Obroną, ale to nie tylko to zaważyło na olbrzymiej różnicy. Po prostu słaby mecz drużyny LBJ, niekoniecznie wielki występ Celtów – wątpię, czy taki się jeszcze powtórzy (w sensie z taką różnicą punktów).

    • Adam napisał(a):

      Uwazam podobnie. Ciezko wygrac mecz gdzie Ci nie siedzi. Cavs nie trafili pierwszych 14 rzutow za trzy! Takiego meczu nie da sie wygrac. Po jednym meczu nie mozna od razu Cs w finale umieszczac. Bardzo dobrze w mecz wszedl Brown. Juz pierwsza akcja gdzie wbil sie pod kosz dodala mu skrzydel. Horford zagral jak profesor. Morris tez bardzo dobrze. Na pewno maja rezerwe w Rozierze, ktory wczoraj specjalnie nie zachwycal. Jednoczesnie nie wieze ze Cavs zagraja drugi tak slaby mecz. Peace.

  11. gniewkosynrybaka napisał(a):

    Zdziwie sie jesli Stevens nie dostanie COTY, ale to chyba raczej pewne. Haywarda bym nie zaliczal oficjalnie w tym sezonie do rostera, pechowo odpadl w 1 meczu (1 kwarcie??) i caly sezon byl ustawiany bez niego. Ale tak ulozyc ekipe mlodziakow po tym jak na PO stracili najlepszego gracza po rozegraniu calego RS, i to w dodatku rozgrywajacego to majstersztyk. Teraz trzeba miec taktyke jak wygrac gdy LBJ wrzuca 40pkt, jak wyzerowac reszte…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *