Czy Sixers zaszkodzi uniknięcie Sweepu?

Sixers dzisiaj w nocy przedłużyli serię z Bostonem. Szanse mają marginalne, bo nikt jeszcze nie wygrał serii, przegrywając 0-3. Kenny Smith z NBA on TNT w przerwie mówił, że dla Philly byłoby lepiej, gdy ten mecz przegrali. Dlaczego?

 

Wypowiedź miała miejsce podczas Halftime Reportu, kiedy 76ers prowadzili 47-43 po dwóch kwartach:

(link do dłuższej wersji, m.in. z odpowiedzią Charlesa Barkleya: https://www.youtube.com/watch?v=yEiftI0Vuqk)

 

Kiedy słyszy się pierwszy raz, że „Sweep jest najlepszą rzeczą, jaka może się wydarzyć dla koszykówki w Filadelfii”, to można się złapać za głowę. Jak to, przegrana do 0 to chyba najgorsza rzecz? Jednak im dłużej się nad tym zastanowić, tym większy ma to sens.

 

Kenny Smith od razu powiedział, że powodem jest inne nastawienie graczy po przegranej 0-4 niż w przypadku innych porażek (a zwłaszcza 1-4). Wydaje się, że to tylko jeden mecz. Ale tak naprawdę różnica jest kolosalna. Kiedy dostajesz sweepa, to z jednej strony możesz się załamać, bo przecież nawet nie nawiązałeś walki. Ale tak naprawdę gracze na poziomie NBA są niesamowicie ambitni (inaczej nie graliby w najlepszej Lidze świata) – i po tym, gdy ulegają do zera, są niesamowicie zmotywowani, aby poprawić swoje niedoskonałości. I żeby, cytując wiadomość Victora Oladipo do swojego trenera, „wejść na następny poziom”.

Oczywiście nie jest regułą, że dzieje się to tylko po sweepie, bo np LeBron James, po przegranej 1-4 z Finałach w zeszłym roku, był w stanie na tyle solidnie przepracować lato, że nie dość, że po raz pierwszy w karierze rozegrał wszystkie 82 spotkania, to ponadto w tych rozgrywkach był (i jest także w Playoffs) niesamowity. Zdaniem wielu to jego najlepszy rok w NBA – a przecież wcześniej 4 razy zdobywał nagrodę MVP i miał naprawdę rewelacyjne sezony.

Jednak LeBron to LeBron: ma świetną etykę pracy oraz jest na tyle doświadczony, że rozumie, co znaczyła tamta porażka z Warriors. Wyciągnął właściwe wnioski, nawet mimo tego, że uniknął sweepa. W przypadku Sixers mowa o młodej ekipie. Najbardziej tyczy się to oczywiście ich dwóch największych gwiazd: Joela Embiida i Bena Simmonsa. To właśnie o nich martwi się Kenny (bardziej o Bena, ale tak naprawdę dotyczy to obu graczy). W przypadku przegranej 1-4 mogliby pomyśleć, że „nie było tak źle”, „walczyliśmy”, „za rok będziemy lepsi i wtedy wygramy”. Oczywiście, taki jest plan. Ale do tego potrzeba ciężkiej pracy. I oczywiście będą nad sobą pracowali. Ale paradoksalnie sweep dałby im dodatkową motywację. Wynikającą po części ze sportowej złości, po części z chęci „zmazania” wstydu, jakim jest porażka 0-4.

Ciężko nie przyznać Smithowi racji. Skoro szans na wygraną tak naprawdę nie mieli (powrót od 0-3 nie udał się jeszcze nikomu; jasne, zawsze musi być ten pierwszy raz, ale wątpię, by to młode Szóstki były w stanie tego dokonać), to w teorii lepsze byłoby już dostanie sweepa, żeby zyskać tę dodatkową motywację.

Ale z drugiej strony – wiedząc to, co powinni zrobić Sixers? Poddać się? Nie wyjść na boisko? Specjalnie nie trafiać rzutów? Oczywiście, że nie. To młody zespół, który zbiera doświadczenie. I z każdego spotkania coś wyciąga. Skoro są świadomi, że to może być dla nich koniec sezonu, to tym bardziej się motywują, by jeszcze go przedłużyć. By walczyć do końca. Gdyby dostali polecenie odgórne od trenera, żeby „grać na 50%, bo i tak nie mamy szans, a sweep jest korzystniejszy dla naszej przyszłości”, to chyba spytaliby się go, czy dobrze się czuje, a potem być może odwieźli go do najbliższego szpitala. Nie o to chodzi, by poddawać gry.

Kenny’emu chodziło oczywiście o to, że dla Sixers, paradoksalnie, KORZYSTNE byłoby, gdyby przegrali. Oczywiście nie chodzi o to, by mówić graczom, że mają przegrać. Po prostu, gdy jest się kibicem, to czasem wygrana przeciwnej drużyny może nas ucieszyć – jeśli dzięki temu nasz zespół wróci silniejszy. Wiem, że trochę teraz zagmatwałem, ale chyba rozumiecie, o co mi chodzi.

Jak wiemy, Szóstki wygrały Game 4 i przedłużyły nadzieję/agonię. Z jednej strony to dobrze – walczą, nie poddają się, zbierają doświadczenie. Z drugiej – co, jeżeli pomyślą, że „nie było tak źle” i w lato, zamiast zasuwać na 200%, będą pracować „tylko” na 100%? Powstaje teraz kolejne pytanie: co z Game 5? Czy wygrana również i w tym meczu byłaby korzystna? Również należy się zastanowić pomiędzy nastawieniem po porażce 1-4 oraz po ulegnięciu 2-4.

Sam nie wiem, co bym wybrał. Wygrana tylko jednej gry to nadal dominacja tamtej drużyny w serii. Ale z drugiej – wymuszenie Game 6 to kolejne ważne doświadczenie, które może dla Philly zaprocentować. Oczywiście wyjdą na boisko, aby gryźć parkiet i walczyć o każdą piłkę. Jednak, jeśli dobrze się życzy przyszłości Procesu, to czy chce się teraz wygranej czy przegranej? Według mnie, skoro uniknęli sweepu, to każdy mecz jest już „opłacalny”, bo to w końcu bezcenne doświadczenie. Co prawda nie mam wątpliwości, że Celtics wygrają serię – ale skoro Sixers już uciekli spod topora, to na pewno nie spoczną na laurach, tylko postarają się sprawić niespodziankę i wygrać w TD Garden. Mecz nr 5 w nocy ze środy na czwartek.

 

Na koniec – krótka ankieta. Czy zgadzacie się z Kennym Smithem, że lepiej byłoby dla Szóstek przegrać Game 4?

 

Wyszedł chyba dosyć chaotyczny tekst, ale mam nadzieję, że wam się spodobał. Dajcie znać, co uważacie. I jaki jest wasz pogląd na cały ten temat? Podzielcie się opiniami w komentarzach. I do następnego!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

25 komentarzy

  1. Woy napisał(a):

    Zdanie Smitha to bzdura.
    Jak Sixers z McConnellem wyciągną mecz w Bostonie to będą niezłe emocje.

  2. 2utakt napisał(a):

    Przypadkiem to nie Cavs wyszli kilka lat temu z zera do wygranej? stan był chyba 3:0 dla GSW. Dobrze mówię?

    • Woy napisał(a):

      1-3 było
      Suns np.przegrywajac 0-2 wygrywali 3-2 będąc wyżej rozstawionymi.
      Nuggets w przeszłości przegrywali z Sonics 0-2 i wygrali 3-0.

    • Kubala napisał(a):

      Właśnie jeszcze nikt nigdy nie wrócił z 0-3. ;)

    • Woy napisał(a):

      Najbliżej byli Denver Nuggets przegrywając z Jazz 0-3 w tym samym Play off kiedy odprawili Sonics.
      Dojechali do 3-3 i przegrali 7 mecz w SLC

    • Kubala napisał(a):

      Łącznie 3 drużyny dotarły od 0-3 do 3-3.

    • Szczupak napisał(a):

      Z 0-3 nikt nie wyciągnął wygranej w serii. 3 drużyny w historii doprowadziły do 7 spotkania: Knicks, Nuggets, Blazers. Łącznie 130 drużyn nie dało rady wygrać po przegraniu pierwszych trzech spotkań.

    • Michał napisał(a):

      Było 3:1

  3. allen91 napisał(a):

    Absurd, farmazony, brednie. Nienawidzę tego typu rozważań w kręgach sportowców – jest tyle czynników psychologicznych, które wpływają na postawę zawodnika podczas treningu/meczu, że wywyższanie do roli głównego liczby przegranych meczy w półfinale konferencji to jakiś żart. Na tej samej zasadzie można stworzyć teorię, że:
    – część lepiej by zaregowała na brak awansu do PO
    – część straciłaby motywacje do jakiejkolwiek pracy po przegranej w finale 3-4 z GSW
    … i tym podobne bzdety. Oczywiście @Kubala fajnie, dziękujemy za artykuł, ale dla mnie ta wypowiedź to nonsens.

  4. BostonCelticsFan napisał(a):

    Gorszego debilizmu w zyciu nie slyszalem

  5. hotsauce napisał(a):

    Bzdura totalna

  6. allen91 napisał(a):

    To, co dla mnie jest ciekawsze w kontekście Sixers:

    1. Kupa szczęścia Belinelli’ego przy rzutach off-balance. Oczywiście szczęściu trzeba pomóc, ale jako kibic oglądający większość spotkań rzekłbym, że:
    – tego typu trafienia są cholernie istotne, ponieważ przychodzą w momencie, kiedy zagrywka ofensywna nie rozwija się perfekcyjnie
    – Włoch jest w tym aspekcie w top5 obecnie
    – nie można opierać ofensywny na szczęściu weterana za $776,217

    2. RoCo – z tym człowiekiem mam taki problem, że dla niego chyba nie ma różnicy, czy rzuca off-balance, przez ręce czy z czystej pozycji, czy z 9 metrów… I nie jest to specjalna pochwała… :)

    • Woy napisał(a):

      Belinelli rzuca tak od początku kariery. Przypomina się mecz z Eurobasketu w Hiszpanii kiedy załatwił seryjnie Andrzeja Plutę

    • cynik napisał(a):

      Nieważne jaką, kto ma technikę rzutu, skoro wpada -;)

  7. saturn napisał(a):

    ekscytujecie się wypowiedzią nastawioną na wywołanie taniej sensacji… to tylko prowokacja. Smith to bardzo doświadczony zawodnik i doskonale wie, że dla tej brygady młodzików każdy mecz w PO jest bardzo cenny.
    Nie ma się co skupiać na postawie Philadelphii, bo chyba na początku sezonu zastanawialiśmy się, czy Embiid dogra do końca sezonu i czy ta młoda ekipa w ogóle zakwalifikuje się do PO. Chyba wszyscy jesteśmy miło zaskoczeni… na wyniki potrzeba już teraz tylko czasu i zdrowia. Tyle.

    Ja bym wolał, żeby to się szybko skończyło i żeby Bostończycy więcej odpoczęli przez spotkaniem z Kawalerią.

  8. Woy napisał(a):

    Czy taniej sensacji ?
    On i Barkley czasami chyba nie myślą co mówią a od ekspertów wymaga się czegoś więcej.
    Btw. Byśmy nie wracali do Filadelfii.

  9. cynik napisał(a):

    Byłbym lepszym ekspertem niż Smith ;-).
    Przegrać 0-4, a 1-4, też mi różnica. Zgadzam się z Tobą w ostatnich zdaniach. Im więcej meczów w PO, im więcej awansów, tym lepiej dla drużyny, większe doświadczenie. Podzielam zdanie Woya, że jak wygrają drugi mecz z rzędu to w kolejnym będą gryźć parkiet, bo uwierzą, że można wygrać. A jak byłoby 3-3 to już wszystko jest możliwe.

  10. allan77 napisał(a):

    Ciekawe co na to Embiid, chodzący po hali w koszulce „History will be re-tweeted” :)

  11. Autor napisał(a):

    Być może Kenny mówił z perspektywy doświadczonej, „za”pewnej swoich umiejętności ekipy jaką były Rakiety, gdzie „sweep” to kubeł zimnej wody. Czasem przydatny.
    Jednak 76 to ekipa młodych, głodnych wilków, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w PO i raczej taki Simmons, Embid czy Saric zdają sobie sprawę, że nie są jeszcze Magicem, Hakeemem czy Dirkiem. Taka wygrana choćby 1 czy 2 meczów z Celtami, którzy już w zeszłym roku grali w Finale Konferencji to zdecydowanie bardziej „yes, we can”, ale musimy być nieco lepsi. Albowiem oni mają czas a przyszłość należy do nich.

    • Kubala napisał(a):

      Prawie pełna zgoda – ale musisz przyznać, że Embiid momentami trochę się zachowuje, jakby był Hakeemem i Dirkiem w jednym. ;)

  12. Krzychair napisał(a):

    do autora – zmień proszę tytuł na :”Czy Sixers zaszkodzi uniknięcie Sweepu?”

    • Kubala napisał(a):

      Dziwne, na początku w tytule było poprawnie, czyli „sweepu”. Zobacz w linku – jest tam „pierwsza” wersja. ;)

  13. Bazyl napisał(a):

    Widać że Keny nie pamięta jak 4:0 w finałach rozłożyło na łopatki Orlando też masa talentu i po dwóch trzech sezonach tylko gruz i Eric Snow który już nigdy…nie rzucał osobistych w finałach😂

  14. Hogofogo napisał(a):

    To chyba Nick Anderson rzucal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *