Wyniki Playoffs: Spurs 1, Warriors 3 – Manu i Aldridge wyrwali Spurs spod topora

Jeden krok. Tyle musieli zrobić Warriors, aby awansować do drugiej rundy. Tylko lub aż, zależy, jak patrzeć. Nadal bez Curry’ego – ale w Spurs nie gra przecież Leonard, zaś Klay, Durant i reszta dotychczas świetnie sobie radzili bez swojego lidera. Niby nie było presji, ale jednak lepiej szybciej zakończyć serię i mieć więcej czasu na przygotowanie się do następnej. Taki właśnie cel przyświecał Dubs. A Ostrogi? Cóż, musiały walczyć o życie. I zrobiły to. A poprowadził ich 40-latek.

 

W pierwszej kwarcie Warriors wiele razy tracili piłkę (w pierwszym 10 minutach: 7-0 w stratach), przez co nie mogli zbudować przewagi. Dobrze jednak bronili, dzięki czemu Spurs nie odskoczyli. Trafiali dla nich m.in. LaMarcus Aldridge,(zza łuku) Danny Green oraz Rudy Gay.

Dzięki dwóm trójkom Kevina Duranta oraz dobitce Draymonda Greena Dubs doprowadzili do remisu 12-12. Potem jednak run 7-0 zanotowali gospodarze, dzięki czemu zbudowali pierwszą poważniejszą przewagę. Chwilę później powiększyli ją – trafiali Aldridge oraz za 3 Pau Gasol. Osiągnęli swoją najwyższą przewagę w całej serii – wynosiła ona 10 punktów. Przed końcem pierwszej kwarty Warriors zdołali zniwelować tylko 2 oczka straty. Po 12 minutach było 30-22 dla Ostróg.

Tony Parker jak za dawnych lat:

 

Drugą kwartę celną trójką otworzył Draymond, ale Spurs odpowiedzieli. All-Star Forward Dubs jednak dopiero się rozkręcał – chwilę potem zaliczył świetną asystę w kontrze do Shauna Livingstona, co spowodowało wzięcie czasu przez coacha Messinę.

Spurs jednak potrafili odpowiedzieć – po dwóch trafieniach Tony’ego Parkera oraz zbiórce w ataku i dobitce z faulem Gaya gospodarze prowadzili 11 oczkami. Durant i JaVale McGee zdobyli punkty, ale nadal bolączką obrońców tytułu były straty. Tracili przez to szanse na oddawanie rzutów. Po trójce Manu Ginobiliego (dzięki której został nr 3 w ilości trójek w Playoffs) różnica znów wynosiła dziesięć punktów – a gdy 5 oczek (trójka i półdystans) dołożył Dejounte Murray było już +15. Steve Kerr wziął czas.

Warriors potrzebowali punktów od Klaya Thompsona – i dostali od niego trójkę. Dubs świetnie zbierali w ataku (brylowali w tym zwłaszcza Kevon Looney oraz Draymond), ale nie trafiali dobitek. W odpowiedzi zaś kolejną trójkę (trzecią, na 100% skuteczności) trafił zaś z rogu Murray. Było wówczas +16. Potem goście wiele razy próbowali trafić (zbierali, rzucali, zbierali, rzucali…), ale piłka nie znalazła drogi do kosza. Do przerwy wynik brzmiał 56-42 dla Spurs.

 

Szybkie 7-0 Warriors (w tym m.in. kolejna trójka Thompsona) na początku trzeciej odsłony niebezpiecznie zmniejszyło dystans. Powiększył go trójką Aldridge. Kilka minut później LaMarcus przymierzył z dystansu ponownie. Tym razem był w rogu, a jego celna trójka dała 12 punktową zaliczkę gospodarzom. Coach Kerr wziął czas.

Po nim momentalnie zza łuku trafił Durant. Jednak Warriors nie mogli zmniejszyć dystansu, gdyż Spurs również punktowali. Sytuacja powtórzyła się na 3 minuty do końca. Dubs doszli Ostrogi na 8 oczek, ale za 2 trafił Ginobili. Tyle samo oddał Klay, ale chwilę później zza łuku po raz drugi w tej odsłonie przymierzył Patty Mills – i znów było +11. W ostatnich minutach tej części goście małymi kroczkami pomniejszali przewagę – po trafieniu KD na 0.3 do końca kwarty było 77-71 – i takim wynikiem zakończyła się trzecia odsłona.

Ostatnie 12 minut walki Spurs o Game 5 rozpoczął wsadem Gay. Dobra obrona oraz punkty dały Ostrogom powrót na prowadzenie dwucyfrową przewagę. Szalał Danny Green – zablokował Thompsona, a potem trafił trójkę. Punktował też Kyle Anderson – zaś Warriors zacięli się. Przełamali to jednak wolnymi Duranta i dobitką Draymonda. Nadal jednak było wówczas +7. Kiedy jednak Durant znów trafił z półdystansu, przyjezdni zbliżyli się na 5 oczek. Czas dla Spurs, 6:30 do końca meczu.

KD był nie do zatrzymania. Po jego kolejnej trójce (która dała mu zdobycz powyżej 30) Warriors doszli Spurs na 2 oczka. Jednak, gdy na 4:22 do końca niesamowicie trudną trójkę pod presją czasu trafił Aldridge, znów było +7. Czas dla Warriors. Co za rzut!

Trafienie oddał Durant, ale zza łuku przymierzył Ginobili. Spurs wyszli na +8, a Dubs kończył się czas. Na 2:10 do końca gospodarze wymusili błąd 24 sekund – a zaraz po tym kolejny arcytrudny rzut Aldridge’a znalazł drogę do kosza. 8 oczek różnicy. Potem Manu zaczarował raz jeszcze i trafił mimo świetnej obrony Greena. Czas dla Warriors, 1:19 do końca, +10 Spurs! MANUUUUU!

Dubs nie trafiali kolejnych rzutów. Ostatnio cios zadał Manu, dobijając przeciwników trójką. Co za show 40-letniego Argentyńczyka!

LaMarcus Aldridge dał Ostrogom 22 oczka i 10 zbiórek (3/3 za 3). Manu Ginobili – 16 punktów i 5 asyst. Dużo dał też Rudy Gay, autor 14 pkt i 7 zb.

Dla pokonanych aż 34 oczka zdobył Kevin Durant (miał też 13 zbiórek) – chociaż tylko 4/13 zza łuku. Bliski triple-double był Draymond Green (po 9 pkt i as, 18 zbiórek). Słabo jak na swoje standardy zagrał za to Klay Thompson – miał tylko 12 oczek, przy fatalnej skuteczności 4/16 z gry.

PEŁNE STATYSTYKI

 

Kolejne spotkanie w nocy z wtorek na środę.

 

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *