Wyniki play offs: udany come back Sixers, triple-double Simmonsa

Miami Heat świetnie weszli w mecz numer 4. Ich defensywa dała się mocno we znaki drużynie, która prowadziła w rywalizacji 2-1. Agresywna defensywa, mocny nacisk na graczy z piłką i odcinanie od podań strzelców doprowadziły do 20 strat przed przerwą przyjezdnych z Filadelfii. Znów dał o sobie znać Dwyane Wade (autor 25 pkt), doczekaliśmy się przebudzenia Hassana Whiteside’a (13 pkt i 13 zb) a Josh Richardson aż 7-krotnie kradł piłkę rywalom. Co z tego? Skoro w finałowych minutach – gospodarze – nie potrafili przeciwstawić się jeszcze mocniejszej defensywie gości, blokom Joela Embiida (5x) i świetnej zmianie Ersana Ilyasovy. Turek swoją akcją 2+1 a następnie celną trójką dał sygnał Szóstkom do przejęcia spotkania. Kropkę nad „i” postawił bohater numer 1 tego spotkania, Ben Simmons. Australijczyk świetnie spisał się w całym meczu, notując 17 pkt – 13 zb – 10 as, zostając pierwszym debiutantem od 1980 roku i Magica Johnsona z triple-double w play off. Simmons w ostatniej minucie popisał się akcją ala LeBron James. Wykorzystał lukę w obronie gospodarzy, popędził na kosz i mocnym slam dunkiem przechylił wygraną na stronę przyjezdnych. Miejscowych próbował jeszcze ratować Flash, ale nie każdy jego rzut chciał wpaść do kosza Szóstek.

Był to mocny i fizyczny play offowy bój o zwycięstwo numer 2 dla Heat lub numer 3 dla Sixers. Wydawało się, że okoliczności sprzyjały gospodarzom, a młodzi Sixers niekoniecznie sobie radzili w narzuconym przez gospodarzy stylu gry. Gracze Erika Spoelstry odnosili urazy; Justise Winslow miał opatrywany rozbity łuk brwiowy, Josh Richardson skontuzjował ramię lecz wrócił na drugą połowę spotkania. Były emocje, była walka, była zacięta końcówka, której nie wytrzymał wspomniany Winslow. Najpierw przestrzelił dwa osobiste, a chwilę później popełnił kluczową w moim przekonaniu stratę.

Szóstki, którym zarzuca się brak doświadczenia, mogły liczyć na weteranów. Sygnał do przejęcia meczu dał wyżej wspomniany Ilyasova. Turek momentami grał na centrze i spisywał się skuteczniej aniżej Joel Embiid (14 pkt i 12 zb, 2/11 z gry przy gigantycznej pracy jaką w obronie wykonał Bam Adebayo). Trafiał 2+1, dobijał spod kosza, po zbiórce w ataku oraz trafił zza łuku. Drugim ważnym weteranem w talii Bretta Browna okazał się JJ Redick. Finalista NBA z 2009 roku nie tylko okazał się nasjkuteczniejszym wśród Sixers z 24 pkt, ale również popisał się celnym rzutem w przedostaniej akcji meczu. Szybka wymiana piłki między Simmonsem, Embiidem i właśnie Redickiem zgubiła już zmęczoną obronę Heat, zostawiając otwartą pozycję strzelcowi. JJ skorzystał z tego, trafiając niepilnowany.

Ważnym elementem okazały się zbiórki; 57-43 dla Szóstek i 17 zebranych piłek w ataku. Aż 7 graczy Browna zahaczyło o granicę 10 punktów (Covington, Sarić, Belinelli, Embiid, Simmons, Redick i Ilyasova).

Ostatecznie Szóstki zwyciężyły 106-102, podwyższając prowadzenie w serii do 3-1. Teraz rywalizacja przeniesie się do Wells Fargo w Filadelfii i tam podpieczni trenera Browna zechcą zakończyć serię.

Boxscore

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. Szuwarek napisał(a):

    Mecz był tak fizyczny, że wiele gwizdkow było takich 50 na 50. Embiidowi uszło przewinienie za zasłonę w ruchu, po której trafił Reddick. Ersan wymusił faul ofensywny chociaż ewidentnie nie zdążył stanąć w miejscu. W drugą stronę miałem wrażenie, że każda akcja w obronie na Embiidzie była na pograniczu faulu i nie wiem czemu akurat jeden gwizdek był a innego nie. Joela w ogóle nieźle sponiewierali. Generalnie wynik jednak sprawiedliwy.

  2. Autor napisał(a):

    Heat – 76 to najbardziej emocjonująca seria 1 rundy. Chciałoby się, żeby ta seria trwała jak najdłużej. Jednak Embiid robi dodatkową różnicę i zapewne skończy się w 5 meczu w Phila.

  3. troy napisał(a):

    W 76 martwi tylko brak punktów drugiej szansy, zebrali masę piłek i mogli z ponowienia zniszczyć przeciwnika lecz nie trafiali mimo to cieszy wygrana. Debiutanci tego roku to fenomen od lat, Donovan Mitchell gra jak młody MJ, Ben Simmons jak Magic Johnson, Jayson Tatum z innym młodziakiem może nie rookie ale też za dużego doświadczenia nie ma -Jaylen Brownem pokazali klasę, spokój i zabójczy instynkt w ostatnim meczu Celtów. W poprzednim sezonie wiało nudą w tym jest dużo ciekawiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *