Zapowiedź Playoffs; 4 mecz w serii Heat z 76-ers, Pelicans – Trail Blazers

W sobotę znów będzie można obejrzeć 2 mecze o przyzwoitych porach. O 20.30 dojdzie do 4 starcia pomiędzy Heat a 76-ers. O 23 będzie można zobaczyć 4 spotkanie w serii Pelikancs – Trail Blazers.

 

Heat – 76-ers

seria 1-2

 

W 3 meczu w hali w Miami było nie mniej gorąco jak w 2 meczu w Philadelphii. Nie urodzeni w 1976 mogli poczuć czym były starcia Heat Pata Rileya i 76-ers dyrygowanych przez Iversona. Jest to najbardziej intensywna seria Play Off ze wszystkich w 1 rundzie. Wprawdzie to namiastka koszykówki choćby z początku XXI wieku, ale mimo wszystko cieszy.

Heat zostało poprowadzone do zwycięstwa w 2 meczu przez Wade’a. Jednak nikt nie spodziewał się, że Wade będzie w stanie grać na takim poziomie w każdym meczu. Dodatkowo zabrakło Kevina Harta, który postanowił w 2 meczu w Philadelphii robić z siebie Spike’a Lee i sprawił, że jego „trash talk” doprowadziło Wade’a do furii. Takich rzeczy nie robi się takim graczom jak Flash nawet gdy mają oni już 36 lat. W 3 meczu wszystko się zmieniło ze względu na powrót Embiida. Atakowanie kosza gdy Embiid jest na korcie to zupełnie inna para kaloszy. Do tego Embiid to wyjątkowe, koszykarskie „zwięrzę”. Trzeba przeciw niemu bronić nie tylko pod koszem, ale również na linii za 3. Embiid zaliczył 3 trójki w 3 meczu i dołożył 10 łatwych punktów z osobistych. Samo spowalnianie Simmonsa i zmuszanie go do oddawania większej liczby rzutów nie jest wystarczające gdy na parkiecie jest Embiid.

W 3 meczu 76-ers odskoczyli dopiero w 4 kwarcie. Przez 3 kwarty kluczowym graczem był Dragic, który świetnie rozgrywał oraz zdobywał punkty gdy było to potrzebne. Przegrana w 4 meczu oznacza z olbrzymim prawdopodobieństwem koniec serii dla Heat. W tym meczu Dragic powinien zdecydowanie dłużej znajdować się na parkiecie. Do tego Heat potrzebują zdecydowanie lepszej postawy od Whiteside’a. Jego frustracja związana z Embiidem powoduje jedynie problemy. Heat potrzebują przynajmniej jego zbiórek. Wade w 2 piątce wątpliwe, że zagra taki mecz jak w 2 mecz w Philadelphii, ale jego skuteczność musi być dużo większa. Heat nie mogą znacząco przegrać „tablicy”. Kluczowa będzie skuteczność przez cały mecz, bo 76-ers mają olbrzymie możliwości odskakiwania z wynikiem.

Jeśli menadżerowie Kawalerzystów chcą się dowiedzieć jak pozyskuje się weteranów powinni zgłosić się do menadżerów 76-ers. Podpisanie Belinellego i Ilyasovy było strzałem w 10. Philadelphia „siedem nieszczęść” wygląda jak drużyna, która jest „contenderem” do gry o mistrzostwo. Zbalansowana 1 piątka plus robiący różnicę zawodnicy z ławki, którym nie drży ręka gdy trzeba zdobyć ważne punkty. Sam Belinelli daje drużynie 20.7 punktów na mecz przy 49% skuteczności. 76-ers żeby wygrać muszą dbać o selekcję rzutów. Utrzymanie skuteczności na poziomie Heat a biorąc pod uwagę przewagę na tablicach, która daje przewagę w zbiórkach sprawia, że Heat mają trudności w budowaniu przewagi punktowej. Przewaga wzrostu po stronie 76-ers ułatwia obronę i przechwyty, co daje szanse na kontry. Jak na razie 76-ers mają przewagę w praktycznie każdym aspekcie gry. Jednak kluczem do wygranej 76-ers jest skuteczność.

Oceniam szanse na wygraną 76-ers na 70%. Eksperci, bukmacherzy dają 60-65% szans Philadelphii.

 

Pelicans – Trail Blazers

seria 3-0  

 

Jak być liderem zespołu z prawdziwego zdarzenia? Antonio Davis właśnie udowadnia to nie tylko Lilliardowi, ale również „Kosmicie” Westbrookowi. Davis dorósł do bycia liderem z prawdziwego zdarzenia. Teraz można się tylko zastanawiać co osiągnęliby Pelicans gdyby kontuzji nie doznał Cousins. Davis gra zgodnie z rytmem swojej drużyny. Nie wykazuje pazerności w kontekście budowania własnych statystyk.

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się, że Davis tak zdominuje Nurkicia i Aminu. Jak na razie są oni bezradni. W kontekście Aminu trzeba wprawdzie wspomnieć, że jest jednym z nielicznych graczy Portland, który gra „swoje” w ofensywie. Oczywiście Davis sam nie wygrałby tej serii. Rondo, Holiday i Mirotic są ofensywnym i defensywnym wsparciem dla Davisa. Grają z pewnością siebie. Rondo udowadnia jak wiele może dać drużynie klasyczny rozgrywający. Momentami wydaje się, że Rondo całkowicie kontroluje grę na parkiecie, na którym dzieje się dokładnie to co ona zamierza. Holiday przede wszystkim jest kluczowym zawodnikiem w defensywie, gdzie dominuje obwód Portland. Mirotic udowadnia, że w tym sezonie jest w wybitnej formie. Jeśli Pelicans chcą wygrać mecz numer 4 muszą grać swoje. Narzucenie swojego sposobu gry od 1 kwarty może być wystarczające na podłamanych psychicznie Trail Blazers. Jeśli uda się zbudować przewagę punktową szansa na podniesienie się Trail Blazers jest nikła.

Portland mieli świetny sezon, ale po raz kolejny okazuje się, że Play Off to zupełnie inna bajka. Przede wszystkim Lilliard udowadnia, że nie tylko nie nadaje się na lidera, ale również, że zamierza zdobyć tytuł anty-lidera. Lilliard został całkowicie zdominowany przez defensywę obwodową Pelicans. Gdy ogląda się jego grę widać przede wszystkim niezdecydowanie. Wygląda to tak jakby Lilliard cały czas zastanawiał się, czy już atakować kosz czy jednak rzucać za 3 a może podawać, czy jednak dalej holować piłkę. Taka postawa Lilliarda przekłada się na całą drużynę. Nie ważne, że Lilliard zdobywa jedynie 18.3 punktów na mecz. 33% FG to jest poziom żałosny. Portland w 3 meczu było całkowicie rozbite psychicznie a niech przykładem tego będzie, że pierwsze punkty zawodnik z ławki zdobył na … 30 sekund przed końcem 3 kwarty … to nie jest żart. Właściwie chyba nie jest konieczne dodawanie nic więcej, gdy widzi się taką statystykę.

Czy Portland ma szansę wygrać 4 mecz w Nowym Orelanie?

Iluzoryczne. Po pierwsze Portland musieliby zmobilizować się na ten mecz maksymalnie i zagrać mecz życia. Nie powstrzymają oni Davisa, ale musieliby ograniczyć Miroticia czy Holidaya. Do tego Lilliard nie tylko musi zacząć być skuteczny, ale musi zacząć grać z głową. Selekcja rzutów, szukanie graczy na lepszych pozycjach, szybsze granie piłką. Ten mecz nie musi być wygrany przez Lilliarda jeśli chodzi o zdobycze punktowe, choć nie jestem przekonany, czy Lilliard zdaje sobie z tego sprawę. Jednak bez wielowymiarowej gry Lilliarda Portland nie jest w stanie nawiązać żadnej walki z Pelicans. Oczywiście Portland nie mogą pozwolić sobie również na przestoje w grze.

Oceniam szanse na wygraną Pelicans na 80%. Eksperci, bukmacherzy dają 70-75% szans dla Pelicans.

 

Czy Lilliard się przełamie a Portland nawiąże walkę z Pelicans? Czy hit znajdą pomysł na Embiida i dadzą sobie szansę na wygraną serii?

Autor

Autor. Wieloletni czytelnik i forumowicz Enbiej.pl zagorzały kibic najlepszej ligi świata

7 komentarzy

  1. darko napisał(a):

    ciekawe co pokaże lillard, w mediach jest gruba beka z niego wiec zobaczymy czy pokaze ze jest prawdziwym all starem

  2. walt napisał(a):

    najśmieszniejsze były jego komentarze w mediach jaki to on niedoceniany i że powinien znaleźć się w 1st all nba. Dla mnie to jest oznaka słabości. W pewnym momencie było to żałosne. Po tej serii właśnie widać, że do topu to jednak wiele mu brakuje, został totalnie spacyfikowany. Mam nadzieję, że chłopak spokornieje.

    • sasoo napisał(a):

      dajcie spokój. Wieszacie psy na chłopaku, bo mu 3 mecze nie wyszły. z Hardenem zreszta od lat to samo.

  3. knapior napisał(a):

    Dokładnie sasoo. W zeszłych sezonach same zachwyty nad żelaznymi nerwami i wogóle. To dla mnie po prostu śmieszne, że przekreśla się gościa po trzech meczach, mimo, że we wcześniejszych udowodnił, że ma jaja ze stali. Dlatego bardzo mnie razi fragment ” Przede wszystkim Lilliard udowadnia, że nie tylko nie nadaje się na lidera, ale również, że zamierza zdobyć tytuł anty-lidera.” Do tej pory Dame własnie udowadniał, że jest liderem z krwi i kości. Teraz mu nie wychodzi i już zmiana warty. Trochę słabe według mnie…

  4. Autor napisał(a):

    Ja nie przekreślam Lilliarda jako gracza, ale podważam jego zdolność do bycia liderem zespołu. To bardzo uzdolniony gracz – powiedzmy taki Jalen Rose – ale wykazuje braki w predyspozycjach do bycia liderem zespołu. Lider zespołu musi znajdować rozwiązania a Lilliard tego nie robi. Dodatkowo to są Play Off – jak powiedział sir Charles – marzenie każdego gracza i jeśli przechodzisz sobie obok nich to znaczy, że coś jest z tobą nie tak.
    Nikt mi nie powie, że jest aż taka różnica pomiędzy Pelikanami a Portland, żeby zaliczać występy, które są blamażami.
    Lilliard ma problemy z podwojeniami to niech lepiej szuka innych graczy. Ma problemy ze skutecznością to niech próbuje uruchomić inne opcje w ataku.

    • Behemot napisał(a):

      co za bzdury.

    • Szuwarek napisał(a):

      Nie powiedziałbym, że jego występy były blamażami. Pels przygotowali schematy, z którymi sobie nie radził. Od tego jest trener i sztab, aby przećwiczyli usprawnienia. Na tym polega seria play-off. Ktoś przygotowuje taktykę, potem jest odpowiedź. Tutaj nie było żadnej odpowiedzi. Trener Stotts tłumaczył się, że nie byli w stanie dobrze przygotować się do serii, bo Pels po kontuzji Cousinsa i transferze Mirotica stali się inną drużyną, a w pierwszych dwóch meczach doszedł jeszcze Rondo w wersji 2.0. Ja nie wiem czy to jest prawda, ale brzmi uczciwie. Wprowadzenie usprawnień gdy przegrywa się 0-2 i gra się na terenie rywala, który jest w gazie nie jest oczywiste. Coś sztabowi nie wyszło. Nie zwalałbym wszystkiego na Lillarda. Trochę dostał lekcji pokory, ale to wciąż ścisła czołówka ligi. Czasem seria tak się układa, że jest pełne zaskoczenie jednej strony i potem już nie ma co zbierać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *