Wyniki Playoffs: Sixers 1, Heat 1 – Odpowiedź Wade’a i Żarów

Mecze nr 2 potrafią mieć spore znaczenie dla przebiegu serii. Jest duża różnica między przegrywaniem po dwóch spotkaniach na wyjeździe 0-2, a wywiezieniem dobrego 1-1 z hali rywala. Oczywiście póki rywalizacja nie jest skończona, to zawsze jest nadzieja – ale łatwiej się gra, gdy już od początku nawiąże się walkę.

 

Początkowe minuty to bardzo dobra gra Gorana Dragicia. Musiał jednak zejść na ławkę po złapaniu dwóch fauli. Po jego zejściu Heat w grze trzymał Flash – Dwyane Wade. Jednak po drugiej stronie świetnie radzili sobie: wprowadzony w wyjściowej piątce Ersan Ilyasova oraz rezerwowy Marco Belinelli. Ich 17 punktów w tej odsłonie sprawiło, że po 12 minutach Sixers prowadzili 29-22.

Drugą kwartę od runu 7-0 rozpoczęli gracze gości. Szóstki nie były w stanie złapać swojego rytmu, zaś rozpędzone Żary dokładały kolejne oczka do swojego dorobku. Brylował w tym zwłaszcza Wade, który zdobył 9 punktów w pierwszych minutach tej odsłony. Na 5 minut do końca pierwszej połowy przewaga Heat urosła do 9 oczek. Potem jednak, głównie za sprawą Bena Simmonsa, gospodarze zbliżyli się na 5 oczek. Potem jednak, dzięki trafieniom Dragicia oraz kolejnym Flasha, Żary ponownie odskoczyły – tym razem na 14 punktów. Druga kwarta zakończyła się wynikiem 56-42 dla przyjezdnych. Aż 21 oczek w pierwszej połowie zgromadził DWade, dzięki czemu przesunął się na 10 miejsce na liście strzelców wszech czasów w Playoffs.

Po zmianie stron Sixers rzucili się do odrabianie strat – punktowali Dario Saric oraz Amir Johnson – ale po drugiej stronie trafiał Josh Richardson. De facto na każde trafienie gospodarzy goście mieli odpowiedź, w wyniku czego przewaga utrzymywała się w okolicy 10-12 oczek. Taka sytuacja nie zmieniła się aż do końca kwarty. Po wolnych TJ-a McConnella na 0.4 sekundy do końca tej części gry było 86-75 – i taki wynik widniał na tablicy przed ostatnią częścią.

12 minut do końca. W 150 sekund, dzięki Sariciowi i Ilyasovie, gospodarze zbliżyli się na pojedynczą ilość punktów. Po dwóch trafieniach Simmonsa na 8 minut do końca było już tylko +7. Przez kolejne kilka akcji żaden zespół nie mógł trafić z gry – ale swoje 23 punkty zdobył Dario, zmniejszając stratę swojego zespołu do 4 oczek. Chwilę później Ilyasova po zbiórce w ataku doprowadził do wyniku 98-96 dla Heat. Jednak 20 sekund później piłkę Sariciowi zabrał Wade, który następnie skończył kontrę wsadem. 4 minuty do końca, ponownie +4.

Kolejne 4 punkty z rzędu gości i zrobiło się już 8 oczek różnicy. Sixers próbowali zmniejszyć straty, ale Belinelli mylił się zza łuku. Ostateczny cios zadał z półdystansu Wade – na 47.9 sekundy do końca różnica wróciła do 8 punktów. Saric i Robert Covington próbowali jeszcze trafić za 3, ale również oni pudłowali. W samej końcówce drużyny wymieniły jeszcze kilka trafień i ostatecznie Miami Heat wywieźli z Philadelphi bardzo cenne zwycięstwo 113-103.

Największy udział miał w tym Dwyane Wade, autor 28 punktów. Ale swoje zrobili też Goran Dragic (20 oczek) oraz James Johnson (18 pkt, 7 zb, 5 as, 3 przechwyty). Dla pokonanych 24 pkt, 9 zb i 8 as miał Ben Simmons. 23 oczka oraz 9 zebranych piłek to dorobek Dario Saricia, zaś 16 pkt z ławki dał Marco Belinelli.

Gospodarze trafili tylko 19.4% swoich trójek. Z gry trafili 41.7% rzutów, zaś Heat 48.8% – i to przesądziło o wygranej.

PEŁNE STATYSTYKI

 

Następne spotkanie w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego.

 

Zapraszamy do wysłuchania naszego drugiego podcastu!

 

 

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

2 komentarze

  1. Adrian89 napisał(a):

    Wade to jest kocur.

  2. Isiah napisał(a):

    Wspaniały Gracz stworzony na najważniejsze mecze / momenty😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *