New York Knicks – w połowie drogi do kolejnej szansy

Gdy w trakcie sezonu stracili Kristapsa Porzingisa, to ich szanse na Playoffs drastycznie spadły. I tak kolejne rozgrywki upływają dla Knicks tak, jak poprzednie. Znów były zmiany kadrowe, znów nie podpisano wielkich nazwisk, znów była nadzieja na Ósemkę – i znów się nie udało.

 

Dla ekipy z Madison Square tytuł „W połowie drogi” pasuje niemal idealnie. Od początku sezonu minęło 5 miesięcy – a dopiero za kolejnych kilka miesięcy, wraz z początkiem nowych rozgrywek, spróbują ponownie załapać się do Playoffs. A kluczowe może być dla nich także samo lato – bo wówczas (być może) dokonają jakichś ciekawych wymian/podpiszą wartościowych zawodników. Czy tak będzie? Czy może, jak zwykle, nie spełnią oczekiwań swoich kibiców?

Tym razem zacznę trochę inaczej. Knicks nie grają już o nic (jedynie ogrywają młodych). Równocześnie z analizą składu będę analizował kontrakty – bo obie te rzeczy mają na siebie wpływ w kontekście przyszłości, a to o niej będzie tu mowa.

Tak oto przedstawia się ich skład:

A tak rozkład kontraktów:

 

Co od razu rzuca się w oczy? Tak, dokładnie – Joakim Noah. Na jednym z najgorszych (dla zespołu) kontraktów w Lidze. W tym sezonie: 7 spotkań, średnio 1.7 punktu i 2 zbiórki na mecz. 17 mln $ za ten rok. I tak jeszcze kolejne 2 lata… Podpisanie tej umowy rok temu przez Knicks było kolejnym wielkim błędem tej organizacji, który, niestety, po części rzutuje na to, gdzie obecnie się znajdują. Noah miał bardzo dobry sezon 13-14, kiedy wygrał nagrodę dla najlepszego obrońcy oraz był w pierwszej piątce All-NBA. Ale w kolejnych dwóch sezonach w Bulls grał coraz mniej i słabiej. W ostatnim rozegrał 29 spotkań, a zdobywał po 4.3 oczka i zbierał 8.8 zbiórki na spotkanie. Miał też 3.8 asysty i 1 blok na mecz. Oczywiście, zazwyczaj nie widać w statystykach gry defensywnej. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy – 4-letni kontrakt na 72 mln $ dla gracza, który nie gra tak naprawdę w ogóle w ataku – a ponadto jest po 30 i stracił prawie cały poprzedni sezonu? Eh. Knicks…

Nawiasem mówiąc, do końca tego sezonu Joakim nie bierze udziału w żadnych aktywnościach z drużyną. Nie wyobrażam sobie, żeby mógł nie zostać w lato wytransferowany lub zwolniony. Pytanie jednak – kto weźmie jego kontrakt? Ekipa z Big Apple musiałaby dorzucić do takiej wymiany wybory w Drafcie na najbliższych kilka lat – albo oddać jakąś swoją wschodzącą gwiazdę. Jakoś tego nie widzę. Ciężki orzech do zgryzienia dla GM-a Knicks.

Oczywiście obecny stan tego zespołu to nie tylko wina kontraktu Joakima. Oddali Carmelo Anthony’ego, za którego dostali Enesa Kantera oraz, pół roku później, Emmanuela Mudiay. Nie wygląda to tak źle – chociaż można by oczekiwać czegoś więcej za 10-krotnego uczestnika Meczu Gwiazd. Co prawda Melo młodszy już nie będzie – jednak kontrakt Kantera wygasa po tym sezonie (jeśli ten nie skorzysta z opcji zawodnika). Jeśli z kolei zostanie – cóż, jest wartościowy, ale 20 mln $ to chyba zbyt duże pieniądze jak na to, co pokazuje. Być może to będzie powód, dla którego zostanie – podobnej sumy mógłby gdzieś indziej nie dostać. Początkowo w wymianie Knicks dostali też Douga McDermotta – ale jego szczęśliwie wymienili przed Trade Deadline, otrzymując w zamian Mudiaya. Drugorundowych wyborów w Drafcie nie liczę, bo mimo wszystko nie mają one dużego znaczenia.

Co zatem mają Knicks? Mają Porzingisa na, jeszcze, rookie kontrakcie. Kilku młodych i zdolnych – Franka Ntilikinę, ich „rozgrywającego przyszłości” oraz Tim Hardawaya Jr.-a – może lekko przepłaconego, ale ciągle młodego i przyszłościowego niskiego skrzydłowego. Jest również Courtney Lee, który swoje lata już ma, ale dalej potrafi dać trochę punktów. Podstawowa piątka nie wygląda zatem źle: Ntilikina-Hardaway-Lee-Porzingis-Kanter. Problemem jest to, że Knicks brakuje ławki. Mudiay – tak, to dobry zmiennik na obwód. Michael Beasley rozgrywa najlepszy sezon od 2011 roku (nie liczą dobrych 20 meczów w Rockets 2 lata temu) – tyle, że kończy mu się kontrakt, zatem NYK będą się musieli na niego wykosztować. Solidnie prezentuje się też Trey Burke. Na obwodowych w Nowym Yorku narzekać nie muszą – najpewniej nie będą chcieli powrotu Jarreta Jacka, bo obecna czórka (+ Baker, jeśli zostanie) wygląda dobrze. Ponadto na SF od biedy coś może dać Lance Thomas – ale, podobnie jak Baker, jest bardziej uzupełnieniem.

Co jednak z wysokimi? Kyle O’Quinn daje 7 oczek na spotkanie, pozostali poniżej 5. Tu leży największy problem. Porzingis i Kanter są tak naprawdę sami. O’Quinn nie gra źle (spędza na parkiecie mało minut), ale kto wie, czy zostanie. A nawet jeśli – kto poza nim? W teorii Beasley może robić za PF-a, ale nie oszukujmy się – nie mają tak szerokiej rotacji na SF, by móc sobie na to zbyt często pozwolił. To zatem ich plan na następne lato – sprowadzić wartościowego wysokiego, jak back-up dla Porzingisa i Kantera. Jeśli Enes odejdzie – to trzeba będzie pomyśleć o podstawowym centrze. Chcieliby na pewno DeMarcusa Cousinsa – ale na niego raczej nie mają co liczyć. Może Brook Lopez – tylko czy zgodziłby się zejść z umowy? Bo 22 mln $ od Knicks nie dostanie. Na back-up – Greg Monroe, Dewayne Dedmon, Thaddeus Young, Trevor Booker – najpewniej tym nazwiskom będą się przyglądać.

 

Zatem tak przewiduję ich depth chart w następnym sezonie:

PG – Ntilikina, Burke

SG – Lee, Mudiay, Baker

SF – Hardaway, Beasley, Thomas

PF – Porzingis, ??? (Young? Booker? Ktoś z Draftu?)

C – Kanter, O’Quinn

 

Obstawiam bardziej zwolnienie Noah niż jego transfer – bo kogo mieliby oddać z nim? Chyba tylko Ntilikina wchodzi w grę – ale on jest zbyt cenny.

Oczywiście Knicks mogą zrobić coś szalonego i wywrócić swój roster do góry nogami. Nie wiadomo też, kogo wybiorą w Drafcie (sensowny byłby wysoki, chociaż rzucający też mógłby się przydać, bo Lee już najmłodszy nie jest).

Jak jednak przewiduję przyszłość w MSG? Cóż… Z jednej strony jestem nastawiony dosyć pozytywnie, bo Porzingis pokazuje klasę, a Knicks w końcu otoczyli go w miarę sensownym zestawem graczy. Mają kilku młodych, perspektywicznych zawodników (Ntilikina, Hardaway, Mudiay). Kilku solidnych doświadczonych (Lee, Beasley). Ale z drugiej strony – mają duże kontrakty (Noah, Kanter), które trochę im przeszkadzają. Jeśli Noah dostanie od nich amnestię, to będą mieli miejsce nawet na All-Stara. Ale czy ktoś będzie chciał do nich przyjść? Są w lepszej sytuacji, niż rok i dwa lata temu – to fakt. Ale nie jestem przekonany, czy będą atrakcyjnym miejscem dla wolnych agentów. Spodziewam się raczej lekkich przepłaceń, by pozyskać podkoszowego i rzucającego. A co będzie potem? Czy będą Playoffy? Jeśli Porzingis pozostanie zdrowy, a z Cavs odejdzie LeBron – zrobi się miejsce. Ale jeśli LBJ zostanie – to za kogo mieliby wskoczyć? Heat? Chyba tylko – bo Bucks i Sixers z każdym rokiem będą silniejsi. A są jeszcze przecież Pistons, którzy przecież po coś Griffina do siebie ściągnęli.

Czy zatem według mnie będą za rok w Playoffs? Nie, według mnie nie. Będą blisko – może zabraknie im dwóch-trzech meczów. Ale jakoś tego nie widzę. Brakuje mi tu wyraźnych mocnych punktów poza Porzingisem. Chociaż oczywiście – lato pokaże, co z nimi będzie. W tym sezonie – Ntilikina nabiera doświadczenia i zgrywa się z Mudiayem, Hardaway uczy się, jak być liderem, a Kanter – cóż, dalej pała nienawiścią do Warriors, ale przynajmniej na boisku zbiera w ataku i daje okazje do rzutu innym. Oraz sam punktuje.

Zatem, tak jak my wyczekujemy Playoffów, tak Knicks wyczekują lata – najpierw Draft, potem Free Agency. I spróbują ponownie.

 

PS. Z góry przepraszam za literówki.

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

12 komentarzy

  1. cynik napisał(a):

    Gdyby tam zarządzał ktoś taki jak Pat Riley, to pewnie nie byłoby problemu ze ściągnięciem odpowiednich zawodników i mogliby walczyć na poważnie o PO co roku, a nie tylko od „świętego dzwonu”.

  2. Starks napisał(a):

    Ogrywają młodych? Ntilikina gra połowę z tego, co powinien.

  3. Woy napisał(a):

    Totalna abstrakcja ale chciałbym w Knicks zobaczyć Lbja z Durantem . Byłby to medialny kosmos .

  4. MartaJ napisał(a):

    Mój ulubiony zespół odkąd zaczęłam się interesować NBA. Zdobywałam z nimi seryjnie mistrzostwa grając na kompie, nie miałam joysticka, umiałam robić jeden zwód a niejaki Sprewell robił mi większość punktów… :) wracając do tematu to jaka jest gwarancja, że KP wróci do pełnej sprawności… I czy ktoś może mi odpowiedzieć czemu oni tak marnują te kontrakty, tzn. wiem mają młodszych i perspektywicznych i u Noah podobno jeszcze problem z prochami, ale czy nie lepiej by było (skoro i tak o nic się nie gra ) spróbować go „odrdzewić”?

  5. sasoo napisał(a):

    Ta drużyna to żart, na równi z Phoenix i Sacramento. Poza Łotyszem zero jakiejkolwiek wartości sportowej. Hardaway jr? Lee? Zapchajdziury, Kanter? Przy nim Harden w obronie jest niczym Bruce Bowen. Mudiay? PG z selekcja poniżej 40%? Młody Francuz? Promyk nadziei, ciekawe czy nie zgaśnie. Reszta rollsi na koniec ławki. A kontrakt Noah to truskawka na torcie :) Niech sprobują wziąć jeszcze Denga Parsonsa i może Turnera z PTB – tak coby wzmocnić to SF…Powodzenia Fani NYK

    • LOTR napisał(a):

      Sasoo nie kop leżącego:d Niestety, ale mimo że jestem fanem NYK muszę przyznać, że ta drużyna zmierza donikąd. W drużynie jest kupa szrotu pokroju Noah, Hardaway, Kanter i kilku przeciętnych rolsów. Porzingis mimo, że jest dobrym zawodnikiem nie jest zawodnikiem na którym można by oprzeć mistrzowską drużynę. Na boisku bardzo mało widzi i nie potrafi utrzymać formy przez dłuższy czas. Na dodatek tacy olbrzymi mają problem z kontuzjami co już się pomału potwierdza. Niestety widzę to tak, że przez najbliższe 3,4 sezony będziemy kisić się w środku tabeli, po czym cały koncept legnie w gruzach i trzeba będzie wszystko zaczynać od nowa. A decyzja Jacksona o kontrakcie dla Noaha woła o pomstę do nieba. Zarabia taki GM kilka baniek rocznie,a decyzje podejmuje na poziomie kilkuletniego dziecka. W tamtym momencie nikt by nie dał Noah nawet 10 baniek rocznie,a ten mu dał 18.

    • cwikson napisał(a):

      Z tą różnica do PHO i SAC, że Knicks są co roku „najwyżej wycenianą co do wartości finansowej” drużyną w NBA ! Jak taka drużyna, z taką wartością marketingowa i finansową może od 20 lat grać taki syf?! No jak ?? Kibicuję im od 94 (!) roku, kiedy to oglądałem w tv swój pierwszy „na żywo” finał NBA i od tamtej pory (no może poza drużyną ze Spree i Houstonem – kilka lat na przełomie wieku) jest to samo. Sam przepłacony szrot, walka o pierwszą rundę i jak zawsze żadnych ciekawych graczy. Ech szkoda gadać, pewnie nigdy się z nich nie wyleczę (do tej pory mam koszulkę z 3-ką Starksa i plakaty z Ewingiem i Spreewalem), ale oglądać ich już mi się nie chce …

  6. Mike40 napisał(a):

    Knicks sa jak Sacramento, tutaj mozna sie wszystkiego po wszystkich spodziewac. Nawet Nets wydaja sie byc a raczej sa bardziej ogarnieci i staraja sie odbudowac/podnieść po wymianie z Bostonem i po rzadach Kinga z Michailem.

  7. Długowłosy napisał(a):

    Wiem, że się czepiam, ale czemu Kanter raz ma 17, a raz 20 baniek?

  8. Knyppo napisał(a):

    A moze by zapolowac po sezonie na Randla albo Parkera, bo zdaje sie ze sa FA po sezonie.

  9. Endergoth napisał(a):

    Ja chcialem poprosic wszystkich pseudo lekarzy i fizjo o zaprzestanie pisania “prawd objawionych” w stylu “wysoki musi sie polamac”. Litosci…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *