MVP Ranking #6 – Wielka forma Davisa i Lillarda

Do końca sezonu zasadniczego pozostał niecały miesiąc (ostatnie spotkanie RS 11 kwietnia, początek Playoffów 14.04). Czy w kwestii MVP może się coś jeszcze zmienić? W przypadku pierwszego miejsca może być ciężko. Ale z drugiej strony – pewności nie ma. Kilku graczy przypuściło swoisty szturm na czołówkę tego zestawienia. Chociaż liderzy również nie zwalniają tempa. Zapraszam na szóste wydanie rankingu MVP!

 

1. James Harden (Houston Rockets)

Poprzednie zestawienie: 1 miejsce

Brodacz od poprzedniego zestawienia wygrał 7 z 8 spotkań, w których grał. 2x 40 pkt i więcej, 1x 30+, w pozostałych meczach – co najmniej 20 oczek. Ponadto świetna skuteczność z gry, dużo asyst, zbiórek, wolnych… Zresztą, co tu dużo mówić. Harden jest po prostu najlepszym graczem tego sezonu. Inni gracze w ostatnim czasie wręcz eksplodowali – ale lider Houston nie zwolnił tempa. Nie jest tak, że trzyma pozycję postawą podczas całego sezonu. To także – ale w ostatnim czasie nadal jest fantastyczny. Chociażby ten crossover… Tak naprawdę zastanawiam się, czy gdyby (nie daj Boże) skończył sezon dzisiaj, to czy nadal otrzymałby nagrodę MVP? Mam wrażenie, że tak. Więc tak naprawdę co musiałoby się stać, żeby nie dostał statuetki? Tragiczna forma, seria porażek Rockets i utrata prowadzenia na Zachodzie? I czy to pozwoliłoby komuś innemu wygrać ten wyścig? Mam wątpliwości. W całych rozgrywkach to Harden był najlepszy. I ciężko mi wyobrazić sobie, by w ciągu tych ostatnich kilkunastu meczów to miało się zmienić. Ale – pożyjemy, zobaczymy.

 

2. LeBron James (Cleveland Cavaliers)

Poprzednie zestawienie: 2 miejsce

Mimo że Cavs od All-Star Break przegrali aż 6 z 10 spotkań (i stracili miejsce w pierwszej trójce Wschodu), to do samego LeBrona nie można się przyczepić. 6 razy miał zdobycz punktową 30+. 3x ponad 20 oczek. 3 triple-double, a w większości pozostałych meczów był bardzo blisko potrójnej zdobyczy. Dalej zaskakuje skutecznością w dystansu. Bardzo dobrze trafia również z gry. Tak naprawdę chyba tylko on ma szansę dogonić Hardena. Gdyby Brodaczowi zdarzyła się zapaść i pudłowałby wszystko, notując po 10 strat i 15 punktów, a LeBron w tym czasie zrobiłby kilka razy po 50 oczek oraz wygrał do końca sezonu 15 z 16 ostatnich spotkań… To byłaby szansa. Ale to się raczej nie zdarzy. Tym niemniej – ogromny szacunek do LBJ-a za to, że mimo 33 lat na karku nadal jest w stanie dominować i grać na tak wysokim poziomie. A przed nim jeszcze Playoffs, gdzie jest jeszcze lepszy…

 

 

3. Anthony Davis (New Orleans Pelicans)

Poprzednie zestawienie: 8 miejsce

To, co pokazuje w ostatnim czasie, jest niesamowite. Od All-Star Break: 53 pkt (bez trafienia za 3!) i 18 zb, 45 i 17 zb, 41 i 13… A tuż przed przerwą: 44/17, 38/10 i 42/15. Potwór. Do tego rzuca na wysokiej skuteczności, jest niesamowicie pewny na linii rzutów wolnych i rewelacyjnie blokuje (w ostatnim spotkaniu: 10 bloków, rekord kariery, ponadto zaliczył w ten sposób swoje pierwsze triple-double: wraz z 25 punktami i 11 zbiórkami). Pelicans wygrali 7 z 9 spotkań od ostatniego zestawienia. A Davis, mimo braku Cousinsa, prowadzi ekipę z Nowego Orleanu do Playoffs. Wysokie miejsce w zestawieniu – ale prawda jest taka, że przez cały sezon był rewelacyjny. W duecie z Cousinsem mniej się go dostrzegało – ale gdy został „sam”, to pokazał, dlaczego jest wymieniany w gronie najlepszych w NBA.

 

4. Damian Lillard (Portland Trail Blazers)

Poprzednie zestawienie: BRAK

Zwany przeze mnie „Mr. Snub”, tuż przed przerwą na Weekend Gwiazd zaaplikował Warriors 44 oczka. A po niej? 8 kolejnych wygranych, w tym z: Utah, Timberwolves, OKC i znowu z Warriors. Lillard pokazuje, że pomijanie go przy okazji dyskusji o nagrodzie MVP było błędem. Od ostatniego zestawienia: 40, 39, 37 i 35 punktów. W każdym z pozostałych spotkań: co najmniej 20 oczek. Do tego bardzo dużo trafień w końcówkach – miano Mr. Fourth Quarter wróciło do niego po roku przerwy. Można by się zastanawiać, czy Lillard naprawdę był w tym sezonie aż tak dobry, by wyprzedzić takich graczy jak Durant czy Curry. Wg mnie – jest w stanie to zrobić. Pokazuje niesamowitą pewność i prowadzi Blazers do jednego z najlepszych sezonów od lat.

 

5. DeMar DeRozan (Toronto Raptors)

Poprzednie zestawienie: 4 miejsce

Nie można nie docenić tego, co robią Raptors. DeMar dla wielu nie jest realnym kandydatem do tej nagrody. Ale w tym momencie to najlepszy zawodnik najlepszej drużyny konferencji Wschodniej. Który z półdystansu sieje prawdziwe spustoszenie. Od poprzedniego wydania rankingu: 9 wygranych, 1 porażka. 42 punkty, 33 punkty, 5 „dwudziestek”. Trochę mniej okazałe statystyki – ale DeMar jest mimo wszystko maszyną do punktowania. Jednak, gdy Raptors tego potrzebują, on im to daje. 49 wygranych, jako pierwsza drużyna w Lidze zapewnili sobie Playoffs. Pokonali w tych rozgrywkach dwukrotnie (!) Rockets. Od 1 lutego wygrali 15 z 17 spotkań! Robi wrażenie. I dlatego trzeba docenić tak Raptors, jak i DeRozana.

 

 

6. Kevin Durant (Golden State Warriors)

Poprzednie zestawienie: 3 miejsce

Z Durantem jest ten problem, że gra w drużynie, która ma innego wielkiego: Stephena Curry’ego. Ci gracze regularnie zmieniają się w rankingu – raz jeden jest wyżej, raz drugi. Jednak, z racji kolejnej kontuzji Stepha, to KD obecnie jest „na topie”. Potwierdzają to też jego osiągi. 9 meczów od ostatniego zestawienia. 7 zwycięstw, 2 porażki. Raz 40 pkt, 3x 30+, 4x 20+ i jeden raz 19 oczek. Ponadto nadal świetnie blokuje, rzuca na wysokiej skuteczności za 3 i za 1 oraz zbiera i asystuje. Tuż przed All-Star Break: 50 punktów przeciwko Blazers. Gdyby nie te porażki i nie Steph Curry u boku przez większość sezonu, to Durant spokojnie mógłby być o wiele wyżej w zestawieniu.

 

 

7. Stephen Curry (Golden State Warriors)

Poprzednie zestawienie: 5 miejsce

To kolejny bardzo dobry sezon w jego wykonaniu – ale gra w drużynie w Durantem, co zabiera mu odpowiedzialności oraz ogranicza go w kontekście statystyk. Do tego jeszcze przytrafiła mu się kontuzja. Przed nią: 6 spotkań od All-Star Break, same zwycięstwa. 44 oczka (8/11 za 3!) i 10 asyst przeciwko Clippers. 34 z Nets. Poza tym 4 dwudziestki. Pewny za 2, pewny za 3, niesamowicie pewny za 1. Zbiera, podaje, nadaje ton grze. Tak naprawdę spokojnie to on mógłby być wyżej od Duranta – te dwa miejsca można by zamienić. Jednak to KD, zwłaszcza ze względu na kontuzję Stepha, gra teraz pierwsze skrzypce w Warriors. W całym sezonie są dosyć blisko siebie – Curry jest lepszy w ataku i to on w większym stopniu sprawia, że Warriors są lepszą drużyną. Zaś Durant, poza byciem niesamowicie pewnym w ataku, ma jedne z najlepszych rozgrywek pod kątem obrony. Na tę chwilę to KD jest wyżej – ale to się może zmienić, gdy Stephen wróci na parkiet.

 

8. Kyrie Irving (Boston Celtics)

Poprzednie zestawienie: 7 miejsce

Boston w jednej strony dalej gra swoje – ale nie ma już tej siły, którą pokazywał na początku sezonu. Podobnie Kyrie – gra dobrze, ale nie wybitnie. 5 wygranych, 2 porażki. Dwie trzydziestki, dwie dwudziestki, dwie osiemnastki i jedna siódemka – ale to z racji kontuzji w ostatnim spotkaniu. Irving ma wysoką skuteczność tak za 2, jak i za 3 oraz z wolnych. Nie gra przy tym niesamowicie dużo – 31 z Hornets zaliczył w 25 minut. W całym sezonie jego postawa była jednak na tyle ważna dla Bostonu, że jego miejsce tutaj jest jak najbardziej zasłużone. W końcu Celtowie są na drugim miejscu na Wschodzie (i prawdopodobnie tam skończą sezon). I to w dużej mierze zasługa Uncle Drew.

 

9. Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)

Poprzednie zestawienie: 6 miejsce

Ustępujący MVP przeplata świetne spotkania słabymi. Od ostatniego zestawienia: 43 oczka, 3x 30+ i 2x 20+ – ale też 8, 15 i 17 przy marnej skuteczności i długim czasie gry (powyżej 30 minut w każdym z tych spotkań). Notuje, oczywiście, dużo asyst. Sporo zbiera (i często „samemu”, w tłoku, a nie dlatego, że gracze z jego zespołu dają mu to robić). 3 triple-double w ostatnich 9 meczach. Jest niesamowity w wejściach pod kosz. Kiedy ma swój dzień, jest nie do zatrzymania (np 79% skuteczności z gry z Suns). Ale gra zbyt nierówno. Thunder od przerwy na Weekend Gwiazd przegrali 3 z 9 spotkań. Niby nie tak dużo – ale 5 z tych zwycięstw było z zespołami tankującymi. Westbrook w tym roku nie obroni statuetki – ale kto wie, czy w ogóle skończy w pierwszej dziesiątce wyścigu.

 

10. Giannis Antetokounmpo (Milwaukee Bucks)

Poprzednie zestawienie: 9 miejsce

Greek Freak miał niesamowity początek sezonu – ale z każdym kolejnym miesiącem jest gorzej. Co prawda statystycznie nie wygląda źle. Notuje regularnie powyżej 20 punktów, sporo zbiera, asystuje, blokuje, przechwytuje… Sixers rzucił 35 oczek, Rockets 30. Ale Bucks przegrali od All-Star Break 6 spotkań z rozgrywanych 9. Były mecze bliskie (-2 z Pels, -3 z Wizards i z Pacers). Była zwycięstwo z Raptors (zaraz po przerwie). Ale to jednak za mało. Antek nie dominuje, nie wygrywa regularnie spotkań dla swojego zespołu. Jeszcze nie. Giannis jest świetnym zawodnikiem. Ma niesamowite możliwości. Wielu myślało, że to już ten rok, kiedy włączy się do walki o najwyższe laury. Tak się jednak nie stało – trzeba będzie na to poczekać jeszcze co najmniej jeden sezon. Trafia z gry, trafia z wolnych, zaczął za 3… Jeśli nadal będzie się tak rozwijał, to w następnych rozgrywkach naprawdę włączy się do wyścigu.

 

BENCH
  • LaMarcus Aldridge
  • Bradley Beal
  • Nikola Jokic
  • Victor Oladipo
  • Karl Anthony-Towns

Jak oceniacie zestawienie? Zmienilibyście coś? Jaką oceniacie pod koniec sezonu pierwszą trójkę? Dajcie znać – chętnie poznam wasze zdanie. Do następnego!

 

PS. Z góry przepraszam za literówki.

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

5 komentarzy

  1. Woy napisał(a):

    1 Harden
    2 Davis
    3 Lillard
    4 Durant
    5 James
    6 Derozan
    7 Irving
    8 Butler/Antetokuonmpo
    9 Gobert
    10 Westbrook

  2. RIPCITIZ3N napisał(a):

    Harden nie może być mvp bo ciągle robi kroki i trzeba by zmienić reguły na trójtakt.
    Sęk w tym, że puszczają mu często kroczków cztery i to już żenada do potęgi

    • Sasoo napisał(a):

      Ok niech mu nie dadzą w tym roku. A zabiorą wszystkie statuetki Lebronowi? Jeśli odpowiedziałeś „nie” to nasmaruj pupke maścią i ciesz dobrą formą Blazers :-)

    • cynik napisał(a):

      @Sasoo, masz jakąś rodzinę w Houston?

    • sasoo napisał(a):

      Nie mam :) ale parafrazując Garnetta, moje serce krwawi paliwem rakietowym :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *