W połowie drogi do połowy drogi – Sacramento Kings

It was time for a change and I decided this was the best direction for the organization. Winning begins with culture and character matters. With the upcoming draft class set to be one of the strongest in a decade, this trade will allow us to build the depth needed for a talented and developing roster moving forward. We thank DeMarcus for his contributions and wish him all the best in New Orleans. The fans in Sacramento are the best in the world and we are all committed to building a team that will continue to make Sacramento proud.

To słowa wypowiedziane przez GM-a Kings niewiele ponad rok temu, gdy zdecydowano się na trade swojej nadziei, franchise playera i ikony organizacji z Sacramento – DeMarcusa Cousinsa. Czy rok po wymianie, Sacramento jest dumne ze swojego zespołu? Raczej nie. Ale czy jest dumne chociaż z kierunku w którym zmierza organizacja Kings?

 

Mamy sezon 2018-2019. Kings od roku są w przebudowie. Jak to wygląda na półmetku obecnych rozgrywek? Tak wygląda kontraktowy status rosteru Króli:

Co możemy powiedzieć na podstawie tej tabeli?

Widzimy, że wszystkim doświadczonym zawodnikom kontrakty kończą się najpóźniej po następnych rozgrywkach.

Vlade Divac chce utrzymać obecny młody roster, do którego w przyszłych rozgrywkach lub za 2 sezony dołączy franchise player – mają duży capspace. No właśnie, liczą na to, że dołączy, ale…

 

Opinia o działaczach Kings nie jest zbyt dobra. Zarówno Vivek Ranadive jak i Vlade Divac dali popis przy okazji tradeu DMC. To przeszłość, ale zawodnicy pamiętają takie rzeczy – Divac mówił o budowaniu przyszłości wokół Cousinsa, na każdym kroku mówiono, że jest nie do ruszenia, a tu nagle trade. Wiadomo, że to część biznesu, aczkolwiek, TACY zawodnicy oczekują szacunku, a przede wszystkim tego by nie mydlono im oczu. Podobnie w tym roku stało się z Blakem Griffinem. Wiarygodność klubu spada, morale lecą w dół, a żaden zawodnik nie uwierzy w składane obietnice… co za tym idzie, ciężej będzie im pozyskać topowego free agenta.

 

Wracając do sezonu 2017-2018.

Kings są na 13 miejscu na Zachodzie, legitymując się bilansem 18-41 i możemy ich wrzucić do jednego wora razem z grającymi ogony Mavs, Suns, Grizzlies, Hawks i Magic. Oczywiście bez szans oraz planów na rozgrywki posezonowe.

 

Ten sezon jest po to, by go rozegrać. Tyle. Wiadomo, można dopisać do tego zdanie, że zawodnicy muszą zdobywać doświadczenie itd. Ale pozytywów w grze Kings jest bardzo mało. Mi w tym zespole imponuje najbardziej Vince Carter i Zach RandolphDe’Aaron Fox ma momenty – w tym graczu jest ogromny potencjał, już zdążył ukraść 3 mecze dla Kings (i to jak!) a ma zaledwie 21 lat,  ale co resztą? Czy ten roster jest jednym z najlepiej rozwijających się jak zapowiadał Divac? Nie.

 

Problemów jest sporo, na przykład brak lidera. Do tablicy wywołuję Buddyego Hielda. To właśnie on w końcówce zeszłego sezonu pokazał, że chce przewodzić odbudowującym się Królom. W 25 meczach, które rozegrał dla Kings w zeszłym sezonie notował 15,1 pkt przy niezłej 48% skuteczności. W tym sezonie te liczby spadły do 12.7 pkt i 42% skuteczności rzutów z gry. Regres. Klapa, a Hield to już nie taki młodzieniaszek (24 lata).

Następny Willie Cauley-Stein, czyli Człowiek-Kratka. Miał zastąpić Cousinsa i nie pozwolić przeciwnikom na dominację w pomalowanym. Raz pozwala, a raz nie. Ma świetne warunki, ale zupełnie ich nie wykorzystuje. Co prawda notuje najlepsze w karierze 12,4 pkt na mecz, ale dodaje do tego TYLKO 6,9 zbiórki przy 28 minutach gry średnio (213 cm wzrostu i niezły atleta, dobry wyskok…o co chodzi?).

Skal Labissiere. Zaliczył świetną końcówkę zeszłego sezonu. Pamiętam, że miał mecze, gdzie notował aż po 40 FPTS. Wyglądało, że ten wciąż młody (21 lat) podkoszowy wystrzeli w tym sezonie, a notuje statystyki na poziomie 7,9 pkt i 4,4 zbiórki. Nieciekawie jak na przyszłość zespołu. Regres.

 

Do Cartera i Randolpha nie ma co się przyczepiać. Robią dobrą robotę, ale ich rola w zespole miała być inna… Mieli być pomocą i radą dla młodego składu Kings, a nie ciągnąć zespół za sobą…

Garrett Temple – nic, plus ta szalona obrona podczas ostatniej akcji z meczu z Thunder (i buzzerbeaterze Westbrooka).

Kosta Koufos gra sobie, bo gra. Szkody nie robi, ale pożytku za dużo z niego też nie ma.

Specjalnie na koniec zostawiłem Bogdana Bogdanovicia, który okazał się najlepszy ambasadorem młodego pokolenia Kings podczas ASW.

Bogdan w tym roku aklimatyzuje się w lidze, w przyszłym sezonie powinien wchodzić w swój prime, a podczas meczu Rising Stars pokazał co potrafi. Wydaje mi się, że akurat on dostarczy sporo pozytywnego zaskoczenia dla kibiców Kings (są tu tacy?).

Póki co w tym sezonie 11,5 pkt przy 47% skuteczności.

 

Duet Ranadive i Divac nie są moim ulubionym. Pamiętam czasy, gdy hala Sleep Train Arena była jedną z najgłośniejszych w lidze, teraz Golden 1 Center często świeci pustkami. Zdaje się, że wierzący w swą nieomylność Divac popełnił błąd. W nadchodzącym (bardzo mocnym) drafcie Kings będą mieli głównie picki drugo-rundowe, co oznacza, że za wiele się nie zmieni. Muszą wierzyć w loterię i pick w top4. Jeśli ten pick wypadnie poza czołową czwórkę (tak obstawiam) to za wiele się nie zmieni.

 

Reasumując.

Kings znajdują się w sytuacji, której raczej nikt im nie zazdrości. Idą w stronę odbudowy, która z perspektywy czasu wygląda na nieudaną (póki co). Nie ma co wracać do wymiany Cousinsa, ale trzon młodego zespołu, który miał ogrywać się, rozwijać i zdobywać doświadczenie – zawodzi. Patrząc na capspace na przyszłe sezony, możemy spodziewać się ruchów transferowych, ale władze nie mogą pozwolić na to, by weterani, którzy dołączają do zespołu by dać przykład młodym będą ciągnąć zespół.

Dlatego myślę, że panowie Divac i Ranadive pohandlują niespełniającymi wymagań prospectami by wyciągnąć kolejne picki w drafcie i tak toczyć się będzie życie do 2021 roku (przepowiednia). Proces odbudowy będzie przekładany i odkładany, a Kings pozostaną daleko za POs jeszcze przez dobre 2/3 sezony. Smutne, bo pamiętamy:

kac.oncourt

91'. 6'2. Miłośnik gry zespołowej i hejter Russella Westbrooka. Zafascynowany procesami. Od Trust the Process przez budowanie marki i realizacji projektów do Procesu Kafki. Nie ma lepszego od Jordana.

9 komentarzy

  1. Duch napisał(a):

    Do kogo należy tegoroczny pierwszorundowy pick od Kings?

  2. ForzaJuve napisał(a):

    Do Bostonu

  3. Ysight napisał(a):

    „W nadchodzącym (bardzo mocnym) drafcie Kings będą mieli jedynie picki drugo-rundowe”. NIe wiem kolego o czym piszesz ale przecież Królowie mają swój pick w 1 rundzie i ostro tankują po swojego wybawiciela

  4. Juzek napisał(a):

    Dokładnie, SAC ma pick w I rundzie draftu
    http://www.tankathon.com/

  5. Dzibson90 napisał(a):

    W tym roku dysponują pickiem w pierwszej rundzie. W 2019 pierwszorundowy wpada do Celitics lub Sixers.

  6. wesley napisał(a):

    Ja nie moge. Serio do Bostonu? Ainge zgwałcił ligę na całego podczas swojej przebudowy. Przecież oni mają już zespół z najwyższej pólki, mają młodzież, mają picki, mają allstarów…. Danny powinien dostać jakiś order.

  7. Tyrion napisał(a):

    Królowie spóźnili się z przebudową. Powinni oddać Kuzyna jakieś 2 lata temu. Od Celtów były do wyjścia picki + jacyś młodzi gracze. Do tego Rudy Gay (przed kontuzja) spokojnie poszedłby za późną 1 runde draftu + spadający kontrakt. A tak Gay odszedł za free a Kuzyn za cenę nieproporcjonalna do talentu.

  8. Beskid napisał(a):

    Powinno być „morale leci” zamiast „lecą”. Poza tym bardzo fajny artykuł :)

  9. cynik napisał(a):

    „Ten sezon jest po to, by go rozegrać”. Ja bym powiedział, że to jest kolejny sezon po to by go rozegrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *