San Antonio Spurs, w połowie drogi do kolejnego rozczarowania

Jestem ogromnym fanem Spurs. Przewidywałem przed sezonem, że, jeśli będą zdrowi, to będziemy mieli powtórkę w Finałach Zachodu i że ekipa Popa może postraszyć Warriors. Moja opinia się nie zmieniła. Ale kluczem jest właśnie to zdrowie. A jego u Ostróg bradzo, ale to bardzo brakuje. Zapraszam na kolejny epizod naszego nowego cyklu „W połowie drogi…”.

 

Tak, nadal uważam, że San Antonio Spurs to drużyna na miarę Finału Konferencji. Udowodnili to, wygrywając 34 z 55 pierwszych spotkań. 29 spośród tych zwycięstw osiągnęli bez Kawhi’ego Leonarda, czyli największej gwiazdy zespołu i jednym z najlepszych graczy w całej Lidze. Do tego wiele meczów z powodu kontuzji stracili Rudy Gay Tony Parker. Ostrogi zaś, mimo tych braków, były w stanie osiągnąć trzecie miejsce na Zachodzie (wyprzedzając chociażby Timberwolves i Thunder). Zatem, skoro są tak silni bez gwiazdy nr 1 i innych ważnych zawodników, to jak mocni będą w pełnym składzie? No właśnie…

Tytuł może sugerować bardzo negatywną drugą połowę sezonu dla Ostróg. Nic bardziej mylnego. Nadal uważam, że są w stanie skończyć RS w pierwszej czwórce Zachodu. Oraz że bez większych problemów przejdą pierwszą rundę. Sytuacja komplikuje się później. Ale po kolei. Najpierw omówmy, jak jest, a potem przejdę do snucia przypuszczeń.

 

Dla przypomnienia – roster:

 

Na rozegraniu rozpoczyna Dejounte Murray, który ma być na tej pozycji przyszłością organizacji. Dobrze broni, solidnie zbiera, ale brakuje mu zarówno doświadczenia, jak i umiejętności rzutowych oraz przeglądu pola. W Spurs tak naprawdę wszyscy mogą być podającymi – ale jeżeli Twój podstawowy rozgrywający notuje poniżej 3 asyst na mecz oraz zdobywa raptem 7 oczek na spotkanie (co jest dopiero 11 wynikiem w zespole), to ciężko być zadowolonym. Co prawda odkąd oficjalnie został numerem 1 na tej pozycji, poprawił punktowanie (9,75 PPG), ale to nadal nie powala. Tony Parker daje obecnie solidne wsparcie z ławki – przez cały sezon, odkąd został rezerwowym: 7 PPG. Ponadto przewodzi zespołowi w asystach (4 na mecz). Na jedynce gra także strzelec Patty Mills, który ma średnio 9,5 punktu co spotkanie). Jest też Derrick White, ale pełni on marginalną rolę. Wiara w Dejounte dla jednych jest wielkim błędem, ale z drugiej strony – Pop już nie jeden raz pokazał, że z gra o opinii słabego/średniego, robi wartościowego zawodnika (tak było chociażby w poprzednim sezonie z Jonathonem Simmonsem czy Dewaynem Dedmondem). Murray jest rozgrywającym, którego obecnie ciężko szukać spośród starterów w Lidze. Jest lepszy w obronie niż w ataku i słabo rzuca – zza łuku 4/18 w sezonie; z wolnych 72%; ponad połowa jego prób za 2 to layupy i dunki; na obręczy ma 55% skuteczności, ale nigdzie dalej nie przekracza 35%. Nadrabia jednak zbiórkami i walką. Pytanie, czy to naprawdę materiał na jedynkę na lata. Zwłaszcza dzisiaj, w erze ogromnej liczby trójek. Ale cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Jeśli chodzi o drugą pozycję obwodową, to tutaj minuty dzielą Danny Green, Manu Ginobili, Bryn Forbes oraz Brandon Paul. Nie są jednak ograniczeni do jednej pozycji, bo z powodu absencji Leonarda i Gaya są wysyłani na trójkę. Danny punktuje bardzo przeciętnie (jak na niego), ale Pop konsekwentnie na niego stawia. W 44 spotkaniach, w których zagrał, zawsze wychodził w pierwszym składzie. Jego główną zaletą jest obecnie obrona. Z powodu braku Kawhi’ego to często on kryje najlepszego zawodnika rywali. Manu to Manu – potrafi zaczarować (patrz: filmik poniżej), ale miewa też słabsze występy. Młodszy już nie będzie, ale to solidna pomoc na ławce – do tego taka, która może się również przydać w końcówce meczu. Dwójka młodych to kolejne odkrycia Popa – Forbes gra ponad 20 minut na mecz i odwdzięcza się 8 oczkami co spotkanie. Paul gra mało, ale potrafi zarówno bronić, jak i rzucać trójki.

Największe problemy są na trójce. Startuje tam obecnie Kyle Anderson, który do średnich 8 oczek dokłada niezłe 5,8 zbiórki i 2,7 asysty. Dobrze, ale trochę za mało jak na gracza pierwszej piątki. Prócz nieco nominalnym SF jest również Davis Bertans, który rok temu u Popa był dalekim rezerwowym, a teraz zaczął odgrywać nieco większą rolę. Brak Gaya i Leonarda boli jednak bardzo – i ta dziura jest widoczna.

Pod koszem jakościowo nie ma tragedii. LaMarcus Aldridge to obecnie nr 1 w drużynie, najlepszy strzelec (22,4 PPG), zbierający (8,4 RPG) i blokujący (1,2 BPG). Brakuje mu jednak zmienników, bo innymi podkoszowymi są dwaj europejscy centrzy: „stary, ale jary” Pau Gasol (10,8 pkt, 8,3 zb i 3,3 as na spotkanie) oraz młody Joffrey Lauvergne (3,8 PPG, 3 RPG). O ile Aldridge i Gasol to solidny zestaw na start, to nie ma kto ich zastąpić, gdy siedzą na ławce (zwłaszcza, jeżeli będą musieli zejść obaj – wtedy czwórką i piątką są Bertans i Lauvergne).

Podsumowując, od trójki w górę widać sporo dziur. Gdyby Ostrogi były zdrowe, to Gay mógłby spokojnie grać na czwórce jako zmiennik Aldridge’a. Obecnie na obu skrzydłowych pozycjach grają albo przeciętniacy/młodzi (np Bertans jako SF i PF) albo nominalne dwójki (Manu, Green, Paul). Brakuje im zarówno rozmiaru (nie wszyscy grają większość czasu niskimi piątkami), jak i dobrych strzelców zza łuku. Oczywiście Aldridge potrafi spokojnie zdobywać te 20 oczek na spotkanie, ale nie ma co się oszukiwać – musi mieć jakieś wsparcie. Obecnie 10 oczek poza LA z aktywnych graczy przekracza tylko Gasol (i to też ledwo).

 

Tak, co chwilę rozwodzę się nad brakiem Rudy’ego i Kawhi’ego. Ale prawda jest taka, że ich brak to jedyny poważny problem Spurs. Jedyny, ale za to o ogromnym znaczeniu.

Ekipa Popovicha jest jedną z najlepiej broniących drużyn w Lidze (drugie miejsce w Defensive Rating, za Celtics). ich przeciwnicy zdobywają najmniej punktów (jedynie 98 na mecz). Nie wymuszają może dużo strat, ale poza tym w niemal wszystkich statystykach obronnych są w pierwszej dziesiątce – a często i w TOP 5.

Ale z kolei ich Offensive Rating jest dopiero 18 w NBA. Są na 23 miejscu, jeśli chodzi o Effective Field Goal oraz o True Shooting. Oraz mają drugi najniższy Pace w Lidze. Grają wolno i o ile to są z tego znani, to byli w poprzednich latach lepsi w ataku. Lepiej wykorzystywali swoje okazje. I więcej rzucali za 3 – obecnie 29 procent ich rzutów za próby zza łuku (5 najniższy wynik w Lidze), zaś zdobywają w ten sposób 26% swoich oczek, co jest 6 najniższym udziałem w NBA. Z jednej strony to nie jest złe – da się wygrywać mecze bez tego. Ale tu chodzi o coś więcej – o walkę w PO.

 

Kogo mogą trafić Spurs w drugiej rundzie (bo zakładam, że tam awansują). Jeżeli zajmą trzecie miejsce, zagrają z Rockets. Jeżeli czwarte – z Warriors. W grę wchodzą tak naprawdę tylko te 2 ekipy. Są to dwa najlepsze ataki w Lidze. Najwyższe: OFF Rating, EFG%, TS%, Net Rating. Warriors mają najlepsze wskaźniki asyst oraz najlepszą skuteczność zza łuku. W ilości trafionych trójek Dubs są na piątym miejscu, a Rakiety na pierwszym. Ponadto ekipa Hardena ponad połowę swoich rzutów oddaje właśnie zza łuku (50,6% prób; drugie miejsce, Nets: 39,2%). Ma wrażenie, że starcie z takimi potęgami ataku to zbyt wiele dla staro-młodej ekipy Ostróg. Po prostu nie widzę opcji, żeby mogli zatrzymać powyższe zespoły. Będą bombardowani zza łuku, zaś sami nie będą w stanie odpowiedzieć tym samym. Jasne, są świetni w obronie – ale jak mają zatrzymać chociażby tercet super strzelców Curry-Thompson-Durant? Teoretycznie większe szanse powinni mieć z Rockets. Ale o ile Aldridge będzie dawał dużo punktów, to czy ktoś będzie w stanie mu pomóc?

Oczywiście mówię to w perspektywie tego, że Gay i Leonard nie wracają. Dokładnie nie wiadomo, kiedy wrócą na parkiet, ale nie było dotąd zapowiedzi, jakoby miały to być urazy kończące sezon. Rudy ma wrócić w tym miesiącu, a Kawhi – może w marcu? Dużym problemem jest jednak to, że ciężko będzie „wprowadzić” Leonarda ponownie do zespołu – a dokładniej przyzwyczaić do niego (na boisko) „nowych” graczy. Brzmi to trochę dziwnie, więc wyjaśniam: Kawhi nie jest zgrany z Gayem (ale oni akurat często powinni się wymieniać), ale ponadto nie jest przyzwyczajony do rozgrywania Murraya (oraz tego, że Twój rozgrywający nie jest zagrożeniem dalej od kosza – Tony chociaż rzucał świetnie z półdystansu). Oczywiście, Ci gracze trenują i dalej będą ze sobą trenować. Ale mimo wszystko potrzebne są mecze, aby się „dotrzeć”. Nie mówię, że Leonard nie da rady. Ale boję się, że po jego powrocie może im zabraknąć zgrania i będą w głupi sposób przegrywali z tego powodu spotkania. Jasne, że gdy The Claw wróci, to on będzie często rozgrywał (jak robił to chociażby w poprzednim sezonie). Ale mimo wszystko mam wrażenie, że muszą się dograć. Inaczej będzie mu się grało z Murray’em, Forbesem i Gay’em niż rok temu z Parkerem, Simmonsem i Dedmonem. Dlatego uważam, że nie są w stanie przejść drugiej rundy, bo Warriors i Rockets to dla nich za dużo.

 

A jeśli ktoś uważa, że sam brak Leonarda nie ma  takiego wpływu na ich szanse i wyniki, to polecam obejrzeć ich najlepsze zagrania z poprzedniego sezonu:

Zobaczcie ile razy w końcówce Kawhi wygrywał im mecze. On jest supergwiazdą po obu stronach parkietu. I jest absolutnie nie do zastąpienia. Bez niego Spurs nie powalczą ani z Warriors (co już widzieliśmy w ostatnich PO), ani z Rockets. A będzie mieli problemy także z innymi zespołami.

 

I w tym momencie mogę wreszcie wyjaśnić znaczenie tytułu tego artykułu. Ponad połowa Ligi oddałaby duszę, rozgrywającego i jakiś wybór w Drafcie za drugą rundę Playoffów. Ale nie Spurs. Oni od lat walczą o najwyższe cele. Finały i Pierścienie – to ich oczekiwania. Rozczarowanie jest tutaj w ich kontekście – bo mając na początku rozgrywek skład na miarę Finału Konferencji i postraszenia Warriors, najpewniej nie przejdą w ogóle drugiej rundy. A czemu kolejnego? Bo rok temu świetnie zapowiadający się sezon też skończył się przeciętnie (a Finał Zachodu był rozczarowaniem nie tylko dla Spurs, ale i dla kibiców, którzy od trzech lat czekali na taki pojedynek w PO).

 

Zaś po sezonie Ostrogi czeka kilka ważnych decyzji kadrowych. Tak oto przedstawia się ich obecny rozkład kontraktów:

Raz – Manu najpewniej skończy karierę (chociaż ma ważny kontrakt, ale czy wróci jeszcze w wieku 41 lat?). Tak czy siak – jego umowa jest niska i taka będzie, zatem jego odejście dużo ekipie Popa nie oszczędzi.

Dwa – kończy się kontrakt Parkerowi i nie wiadomo na pewno, czy będzie dalej grał Jeżeli tak (co jest prawdopodobne) – najpewniej za małe pieniądze. Tu zatem trochę miejsca w SC zyskają.

Trzy – nie wiadomo, co zrobią Green oraz Gay. Pop startuje Dannym zawsze, gdy ten jest dostępny, zatem nie wyobrażam sobie, że nie zaproponują mu przedłużenia. W tym roku gra dosyć słabo, więc może weźmie jeszcze następny, by w nim udowodnić swoją wartość? Z kolei Gay to niewiadoma – stracił dużo z powodu kontuzji, zatem kto zaoferuje mu wysoki kontrakt, skoro zagrał ledwo pół sezonu? Ostatnim z opcją zawodnika jest Lauvergne, który, mam wrażenie, nie odmówi Ostrogom i pogra jeszcze rok jako zmiennik Gasola.

Cztery – oferty kwalifikacyjne. Mam takie przeczucie, że Spurs skorzystają ze wszystkich trzech. Forbes odgrywa coraz większą rolę, podobnie Bertans. Z kolei Anderson w tym sezonie startuje jako SF i za 3 mln $ chyba warto go zachować, bo będzie wartościowym rezerwowym (gdy Kawhi w końcu wydrowieje).

Wychodzi zatem, że Ostrogi nie zmienią prawie nikogo. Wielkich trade’ów jeszcze w tym sezonie też nie przewiduję [chociaż życzeniowo chciałbym powrotu z Francji Borisa Diawa – w końcu on mógłby grać jako zmiennik na czwórce]. Czemu? A kogo niby mieliby oddać – większość za 1,5 sezonu będzie bez kontraktów, a nie są to w większości gwiazdy ani poważni zadaniowcy, ale młodzi zawodnicy, którzy dopiero się rozwijają). Jeśli chodzi o umowy, to mają spokój ze swoimi gwiazdami, jednak po tym sezonie oszczędzą jedynie na Parkerze. Czy będą w stanie dobrze wykorzystać te kilka milionów? Bardzo zapycha im miejsce kontrakt Gasola. Pytanie, czy jego doświadczenie okaże się przydatne w PO? Jeżeli nie, to będzie można oficjalnie stwierdzić, że jest przepłacony.  Jeśli chodzi o nowe twarze – może ściągną jednego rezerwowego wysokiego. Mogą też wybrać kogoś pod kosz w Drafcie (młodych na obwodzie mają już sporo – Murray, White, Forbes, Paul, Anderson). Rewolucji w każdym razie nie przewiduję.

RC Buford, General Manager San Antonio Spurs

 

Wyszedł z tego trochę felieton, ale mam nadzieję, że dobrze się to wam czytało. Dajcie znać, czy taka forma wam odpowiada, czy wolicie więcej statystyk, porównań itd. Mi osobiście dobrze się to pisało, ale mam wrażenie, że trochę liczb również by się przydało – np w jakiejś ładnej tabelce. Ale czekam na wasze opinie.

I przede wszystkim – czy się zgadzacie? Może macie kompletnie inne zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach, chętnie podyskutuję.

Do następnego!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

18 komentarzy

  1. cynik napisał(a):

    Wpakowali się z kontraktem Gasola.

  2. jarek napisał(a):

    Tragicznie się to czyta pod względem językowym… literówki, zdania bez sensu – „W Spurs tak naprawdę wszyscy mogą być podającymi – ale jeżeli Twój podstawowy rozgrywający notuje poniżej 3 asyst na mecz oraz zdobywa raptem 7 oczek na spotkanie (co jest dopiero 11 wynikiem w zespole).” – no to jeżeli tak jest, to co?

    • BURN napisał(a):

      Podziwiam takich czytelników jak pan Jarek. Enbiej Akszyn to nie jest lektura szkolna, ktora musisz zaliczyc, wchodzisz na nia by dowiedziec się co za ocenanem a się napinaja o jakies bledy stylistyczne czy jezykowe. Nie piszą tu ani Mickiewicz ani Norwid czy Szekspir tylko ludzie ktorzy prowadza ta stronę z milosci do basketu i chęci podzielenia się nia z innymi. Troche luzu i dystansu panowie ;)

  3. amator NBA napisał(a):

    do jarek i reszty polonistów: To nie czytaj. Kto Ci każe się męczyć?! Chłopaki robią to za darmo, a zawsze się znajdzie ktoś, komu styl pisania nie pasuje. Usiądź jareczku przed monitor i sam wyprodukuj kilka artykułów.

    • jarek napisał(a):

      Dlatego właśnie skończyłem czytać ten artykuł po kolejnym przekręconym nazwisku(no chyba, że w NBA grają Jonathon Simmons i Kyle Andersen a to ja się nie znam) i nielogicznym zdaniu. To nie jest niepasujący styl pisania – to błędy, które być może dzięki ich wytknięciu da się ograniczyć czy wręcz wykluczyć w przyszłości.
      Twoja argumentacja pod tytułem „nie podoba się to nie patrz sam zrób lepiej” jest tak głupia, że szkoda mojego czasu by Ci to tłumaczyć.

    • Woy napisał(a):

      No właśnie Jonathon Simmons tak się nazywa aktualny gracz Orlando Magic Profesorze:-)

    • jarek napisał(a):

      Rzeczywiście Jonathon, tu mnie macie, mea culpa. Niewiele to jednak zmienia w ogólnym odbiorze tekstu – serio, jeśli po przeczytaniu np. pierwszego akapitu stwierdzicie, że nie widzicie tam przynajmniej trzech błędów językowych i stylistycznych, to polecam powrót do gimnazjum.
      P.S. Piszę się „profesorze”.

  4. Mateusz - nemo napisał(a):

    Na wstępie jak zobaczyłem autora wpisu o SAS, to spodziewałem się artykułu mocno optymistycznego dla tej drużyny i nie rozczarowałem się ;) Nie jest to zarzut, fajnie przeczytać czasami coś mocno subiektywnego, choć rozumiem też tych którzy wolą bardziej wyważone wpisy.

    SAS to moja ulubiona drużyna na zachodzie, co nie zmienia tego, że widzę więcej problemów:
    – kontrakt Pau ,
    – tempo gry i trójki,
    – brak pewnych punktów w drużynie poza Aldridgem,
    – wyniki ponad stan, nie jestem pewien czy jeżeli OKC i Wilki przestaną głupio wtapiać, to SAS nie skończy na 5 miejscu, a wtedy już pierwsza runda może oznaczać koniec PO.

  5. amator NBA napisał(a):

    A Twoja argumentacja jest tak logiczna, że klękajcie narody.
    Mi się czyta super, a wiesz czemu? Bo jak widzę jakiś błąd w tekście, to wiem, że wynika on z tego, że jest to strona tworzona za darmo i przez pasjonatów, którzy poza pisaniem artykułów, mają milion innych zajęć. Wiedząc o tym, drobna literówka lub nielogiczne zdanie jest dla mnie mało istotne.

  6. Bart napisał(a):

    LMA podpisał nowy kontrakt w lecie z SAS do 20/21 na 72 mln, wiec 22 banki na kolejny sezon zostają. Parkerowi zapłacą mniej ale pewnie nie będą to całkiem drobne. Gay niestety może odejść jak nic nie ugrają w tym sezonie. Kontrakt Gasola jest niestety przepłacony ale nic z nim nie zrobią. Ogólnie perspektywy na jakieś większa zakupy są marne.
    Co do gry to atak jest tragiczny, razi nieskuteczność z otwartych pozycji, a i samo kreowanie pozycji szału nie robi. Grają falami, Green początek sezonu świetny a teraz w kratkę, Mills początek tragiczny, później było lepiej a teraz do d…, Bertans nie grał, później trafiał a teraz przestał, Gasol i Manu w kratkę. Dziwi mnie że nie gra teraz Paul który początek sezonu miał bardzo dobry, szczególnie w obronie. W Murray’a ciężko uwierzyć, bo to póki co trochę jeździec bez głowy, zbiórkę ma świetną ale nie tego oczekuje się od PG. Najrówniej graja LMA, Anderson i Parker al dwaj ostatni wiele punków nie dorzucą.
    Ciężko być optymista jak po ponad 50 meczach nic się nie zmienia, nie da się wygrywać bez trafiania do kosza. Powrót Leonarda i Gaya problemów nie rozwiąże co zresztą pokazały mecze z Kawhim, muszą popracować nad skutecznością i przyśpieszeniem czasami tempa bo słabo wykorzystują okazje do kontry.

  7. amator NBA napisał(a):

    Twoim ulubionym zajęciem jest wytykanie i narzekanie. Na to czas zawsze znajdziesz. Już znalazłeś czas, żeby napisać, jak wymagającym odbiorcą kultury jestem. Za 2 wpisy, pewnie napiszesz na kogo głosuję i co sobą prezentuje.
    Wymagającym czytelnikiem to ja mogę być wobec autorów tekstów na sport onet pl, sport wp pl, sport pl, pilka nozna pl, itd itp.

  8. Adrian napisał(a):

    spoko tekst, pisz więcej

  9. pop napisał(a):

    Mi się wydaje że Parker pochopnie został przesunięty na ławę, no ale chyba odwrotu od tej decyzji już nie będzie, zostało to wymuszone brakiem R.Gaya w rotacji, więc Pop uznał że lepiej teraz. Nie mogę uwierzyć że Murray miałby być przyszłością w SA. KL kiedyś tam wróci ale obok duetu LA-KL powinien być jeszcze jeden pewny bat na wroga. Nie przejmuję się tym na kogo tam trafią w playoffs, grać trza tak żeby wygrać.

  10. Marta J napisał(a):

    Obejrzałam filmik i moim zdaniem oprócz braku Leonarda widać brak tego Simmonsa o problematycznym imieniu :) był efektowny ale i efektywny, poza tym wprowadzał dużo energii w ten nieco skostniały zespół. Czasem totalnie nie rozumiem tych decyzji g-mów puścili go do Orlando, a tyle kasy dali Gasolowi… Jak LAL puszczą Randla, Kuzme i Clarksona to się wkurzę…

    • Tyrion napisał(a):

      Też jestem zdziwiony polityką transferową SAS. Już Playoffy 2016 i porażka z OKC pokazały, że brakuje im dynamiki i siły fizycznej pod koszem. W 2017 r. SAS pozwolili odejść jednemu z najbardziej energicznych graczy z ławki (Simmons) a sami podpisali kolejnych weteranów. Simmons dostał w Orlando niewiele więcej na 3 lata, niż Gasol dostaje w ciągu roku! Wiem, że Gasol to inteligentny gracz o nadal szerokim repertuarze ofensywnym, ale ograniczeń fizycznych nie przeskoczy, nogi już nie chodzą. Za rok jego kontrakt będzie totalnym balastem.

  11. thegodnr12 napisał(a):

    Otóż już nie piszą za darmo. Weszli w Patronite i oczekujemy jakości. Jeśli autorzy piszą, że jest sesja i nie mają czasu, rozumiem. Ale jak użyszkodnik mówi, że stylistycznie jest źle, psim obowiązkiem autora jest spytać gdzie jest błąd. Nawet jak 90% takich ataków jest nieuzasadniona. Co do Spurs, boże niech w końcu powiedzą o co chodzi z The Claw. Kontuzja tak naprawdę poza parkietem, to nie jest ACL, albo achilles, trochę przypomina Fultza z 76, niech ktoś mi wytłumaczy co tak naprawdę im dolega, bo czytam dużo na temat NBA i to są jakieś enigmy. ENBIEJ.pl wisicie mi 1 vs 1 za subskrypcję, w zamian za to, proszę o artykuł czemu The Claw i jedynka draftu nie grają, co to za kontuzję, czy historycznie już takie były, jak się je leczy i jaki jest przewidywany czas rekonwalescencji.

    • Woy napisał(a):

      Brown mówi, że nie jest gotowy do gry w sensie kondycyjnym. Wielce prawdopodobne, że nie zagra w ogóle w tym sezonie.
      Ponadto mówi się o problemach psycho-somatycznych. Czyli już go nie boli i jest po kontuzji a sam twierdzi, że jest inaczej i boi się większego wysiłku.
      Odnośnie 1na1 napisz proszę na maila, myślę, że Lordam musiał gdzieś przeoczyć Twojego maila, bo praktycznie z każdym chętnym bezproblemowo siadaliśmy do 1na1.

  12. Marek napisał(a):

    LBJ + LEONARD, to jest Duet marzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *