MVP Ranking #4 – LeBron tanio skóry nie sprzeda

Steph spada w dół z powodu kontuzji. Zaś LeBron gra na poziomie, który, jeżeli go utrzyma, może dać mu nawet statuetkę. Nie odpuszczają Harden, Kyrie czy Durant. A za kilka dni wróci Kawhi – i kto wie, czy nie włączy się do walki. Będzie ciekawie w najbliższym czasie! Zapraszam na czwarte zestawienie wyścigu o nagrodę MVP sezonu!

 

1. James Harden (Houston Rockets)

Poprzednie zestawienie: 1 miejsce

Nadal bez niespodzianki – Rockets wygrali 8 ostatnich meczy i mają obecnie najlepszy bilans w NBA. W czterech spotkaniach od ostatniego zestawienia dwukrotnie miał powyżej 35 punktów, a w pozostałej parze meczy zdobywał po 29. Rzucił w tych starciach 20 trójek, zanotował 30 asyst oraz zebrał 28 piłek. Rywale może nie byli elitarni (Nets, Pacers, Lakers i Jazz), ale to nie umniejsza tego, że w każdych z 23 meczów w tym sezonie Brodacz rzucał minimum 20 oczek. Tak, w każdym. 9 razy miał co najmniej 30 oczek. 15 razy minimum 29 punktów. Po prostu: wow. Zdecydowany lider wyścigu.

 

2. LeBron James (Cleveland Cavaliers)

Poprzednie zestawienie: 3 miejsce

Czy on rzeczywiście gra najlepiej w karierze? Nawet jeśli nie, to zdecydowanie najlepiej od swojej poprzedniej statuetki MVP. LeBron ciągnie Cavs do przodu – i to w największym stopniu jego zasługa, że wygrali 13 kolejnych spotkań. 6 ostatnich meczy: 5 zwycięstw, 6 double-double, 6 razy powyżej 20 oczek, w tym 3 razy co najmniej 30. Do tego na świetnej skuteczności za 2 oraz za 3 (41% w całym sezonie, 43% od ostatniego zestawienia). Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy nie przegoni Hardena. Zadanie niesamowicie trudne, ale kto wie. Na ich bezpośrednie starcie będzie trzeba poczekać do 2018 roku.

 

3. Kyrie Irving (Boston Celtics)

Poprzednie zestawienie: 2 miejsce

Od ostatniego zestawienia Celtics przegrali aż dwa spotkania (jak na nich to dużo). Kyrie nadal gra bardzo dobrze – ale to za mało, by powstrzymać napór Lebrona. Ostatnie 6 spotkań to trzykrotnie spotkania ze zdobyczą powyżej 30. Skuteczność nadal na niezłym poziomie. Co prawda nie notuje dużo asyst, ale, jak wiadomo, Uncle Drew jest przede wszystkim punktującym. Zazwyczaj robi to rewelacyjnie, ale ostatnio był jedynie „dobry”. A to nie zawsze wystarcza. Nadal ma wyraźną przewagę nad kolejnymi miejscami w stawce. Nadal często pojawia się w TOP 10 dnia. Aczkolwiek nie jest już tak dominujący, jak wcześniej. Stąd spadek.

 

4. Giannis Antetokounmpo (Milwaukee Bucks)

Poprzednie zestawienie: 5 miejsce

Greek Freak dalej pojawia się niemal w każdym zestawieniu najlepszych akcji nocy (jeżeli oczywiście gra). Jednak ponownie do efektowności dołożył efektywność. Bucks wygrali 5 z ostatnich 6 spotkań, odprawiając chociażby Pistons i Blazers. W tych spotkaniach Giannis miał raz 40 oczek (w przegranym spotkaniu z Celtics) oraz dwukrotnie powyżej 30 punktów. A w pozostałych trzech spotkaniach – 20 i więcej. Może nie rzuca świetnie zza łuku czy z wolnych, ale pod koszem jest świetny. Ponadto zbiera, blokuje, przechwytuje oraz prowadzi Kozły do wygranych. Może mu być ciężko zbliżyć się do czołowej trójki – ale kto wie, czy tego nie zrobi? Możliwości ma niesamowite.

 

5. DeMarcus Cousins (New Orleans Pelicans)

Poprzednie zestawienie: 6 miejsce

Boogie miewa średnie mecze (jak 19 oczek z Timberwolves czy 15 z Warriors). Ale bywa też świetny: ostatnio miał dwukrotnie 38 oczek oraz raz 40 punktów (do których dołożył, uwaga, 22 zbiórki). Nie rzuca może rewelacyjnie, ale to za sprawą coraz częstszych prób z dystansu. Nie najlepsza jest także ilość wygranych: tylko dwie w sześciu spotkaniach od ostatniego zestawienia. Nie można jednak nie docenić tego, co robi. Jeżeli będzie potrafił zachować zimną głowę, to powinno być jeszcze lepiej. Obecnie „prowadzi” w ilości przewinień technicznych oraz w dyskwalifikacji z powodu 6 fauli. Oczywiście to nie tylko z tego powodu Pelikany przegrywają – ale na pewno mniejsza ilość „dachów” Cousinsa im nie przeszkodzi.

 

6. Kevin Durant (Golden State Warriors)

Poprzednie zestawienie: BRAK

MVP ostatnich Finałów wrócił po kontuzji i… dwukrotnie został wyrzucony z boiska. Co nie znaczy jednak, że grał źle. 4 pierwsze mecze po powrocie: średnio 24 punkty, 6 asyst i prawie 5 zbiórek na mecz. Zaś gdy urazu doznał Stephen Curry, KD pokazał klasę jako zdecydowany lider Warriors. Najpierw triple double z Charlotte: 35 pkt, 11 zb, 10 asyst, a potem rewelacyjne 39 pkt, 10 zb, 7 as i 5 blk przeciwko Detroit. Czy wspomniałem, że wszystkie te 6 spotkań było na wyjeździe? I że Warriors wszystkie te spotkania wygrali? Bo właśnie tak było – 6-0 podczas serii wyjazdowej. W dużej mierze dzięki Durantowi. A Curry straci kilka tygodni – czyżby Kevin miał się włączyć do wyścigu o pierwszą trójkę nagrody MVP? Prawdopodobne.

 

7. Stephen Curry (Golden State Warriors)

Poprzednie zestawienie: 4 miejsce

Póki grał, był niemal nie do zatrzymania. Odpoczywał przeciwko Kings, ale potem: 28 oczek i 7 asyst z Lakers, 23 pkt i 10 asyst z Magic, 30 punktów z Miami oraz, na „pożegnanie” 31 pkt i 11 asyst z Pelicans. W końcówce tego meczu doznał jednak kontuzji, która wykluczy go z gry na kilka tygodni. Prawda jest taka, że nadal grał na poziomie MVP, ale jego brak nie zabolał Warriors aż tak, gdyż mają jeszcze chociażby Duranta (oraz Greena i Thompsona). Miał ogromną zasługę w rewelacyjnym wyniku 6-0 podczas 6 kolejnych wyjazdów. Aczkolwiek, z powodu kontuzji, straci miejsce w czołówce. Ale gdy już wróci na pewno będzie zmotywowany do dobrej gry. Na razie jednak: Get well soon, Steph!

 

8. LaMarcus Aldridge (San Antonio Spurs)

Poprzednie zestawienie: BRAK

Od ostatniego zestawienia, gdy grał, Spurs wygrywali. 33 oczka w derbach Teksasu z Mavs. Potem świetne 41 w pierwszym spotkaniu z Grizzlies – a dwa dni później 22 w drugim. Dzisiaj w nocy – 27 przeciwko Celtics. W tych 6 zwycięstwach zaliczył 4 double-double. LA grał świetnie przez cały sezon i zdecydowanie jest najlepszym zawodnikiem Ostróg. A pamiętajmy, że ich system nie wspiera indywidualnych statystyk chociażby jak sytuacja w Thunder czy NOLA. A jednak Aldridge jest w stanie wykręcać świetne liczby. W następnym tygodniu do gry ma wrócić Kawhi Leonard – i kto wie, czy nie sprawi to, że rola LaMarcusa spadnie. Nadal będzie gwiazdą, ale najpewniej z walką o MVP może się pożegnać. Ale czy tak na pewno będzie – pożyjemy, zobaczymy.

 

9. Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)

Poprzednie zestawienie: 9 miejsce

MVP z poprzedniego sezonu, tak jak Thunder, gra w kratkę. Z jednej strony notuje niezłe mecze: 37 pkt (7/10 za 3) i 11 zb z Magic, triple-double 34 oczka, 12 zb, 14 as z Utah czy 22 oczka i 10 asyst w wygranej ze Spurs. Jednak gra też słabiej – 15 punktów i 0/8 za 3 przeciwko Minnesocie. OKC wygrywają ze Spurs, by potem wysoko przegrać z Nets; wcześniej: zbili Warriors, by potem przegrać 3 mecze pod rząd (w tym 16 oczkami z Dallas). Grają bardzo nierówno. A Russell co prawda ma momenty, w których gra jak MVP. Ale bardzo często (zwłaszcza, gdy nie wchodzi pod kosz) wygląda to wręcz słabo. Od ostatniego zestawienia: 5 meczów, 31 strat, ale i 49 asyst,; w tym miesiącu (4 spotkania): 6/25 za 3 (24%), ale za to średnio 11 asysty i 9,5 zbiórki na mecz. Niezwykle trudny do ocenienia i sklasyfikowania.

 

10. Victor Oladipo (Indiana Pacers)

Poprzednie zestawienie: BRAK

Mogli się tu znaleźć Damian Lillard lub Joel Embiid – ale Victor przeważył szalę ostatnim spotkaniem z Cavs. Oladipo przez cały sezon ciągnie w górę Pacers, których większość ekspertów skazywała na miejsca poza Playoffs. A tu proszę: obecnie są na piątym miejscu Wschodu. 6 spotkań od trzeciego wydania rankingu. Dwukrotnie ponad 30 oczek. Dwa kolejne razy więcej niż 25 punktów. 55% z gry. 42% zza łuku. Średnio powyżej 6 zbiórek i prawie 5 asyst. Oraz 2,5 przechwytu i 1,8 bloku na mecz. Ponadto nie boi się brać odpowiedzialności za wynik – co widzieliśmy chociażby we wspomnianym spotkaniu z Cavs. Widać, że rola lidera przypadła mu do gustu. Bardzo ciekawe, jak wiele młodzi Pacers mogą osiągnąć. I jak dobry będzie Victor. Zapowiada się niesamowicie obiecująco.

 

BENCH

  • DeMar Derozan

  • Andre Drummond

  • Joel Embiid

  • Damian Lillard

  • Kristaps Porzingis

 

Kolejność na ławce alfabetyczna.

 

Jak oceniacie zestawienie? Inaczej byście ustawili miejsca? A może dodali innych graczy? Dajcie znać w komentarzach.

 

Do następnego!

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, fabularnych, książek, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. Z NBA od Finałów w 2013 roku. Ulubione drużyny: Warriors i Spurs. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic (aktywny) Asseco Gdynia.

10 komentarzy

  1. merdeyyy napisał(a):

    Jeżeli Victor Oladipo zostanie MVP tego sezonu, albo Indiana dotrze do finałów NBA to do końca życia nie obejrzę już żadnego meczu NBA.

  2. pop napisał(a):

    Powiem to tylko raz, jeżeli nie nastąpi jakiś kataklizm to Hardenowi należy się MVP jak psu buda.

    Żadne Duranty, żadne LeBrony. Gdyby Blazers grali na poziomie top 3 zachodu to bym się nad Lillardem zastanowił, ale nie ma opcji że Harden jakoś znacząco obniży loty.

  3. Barcelowicz napisał(a):

    Brak Lillarda w Top10 to nieporozumienie. Koleś gra naprawdę świetnie, a do bardzo dobrej dyspozycji w ataku dokłada niezłą obronę. Dame powinien wskoczyć do top10 choćby za Westbrooka, który w tym sezonie jest cieniem samego siebie sprzed kilku miesięcy. Russ latem chyba trenował rzut z Ballem, bo na jumpery obydwu gości nie da się patrzeć. Jedyne co ich różni to atletyzm.

    • Woy napisał(a):

      nieporozumienie? nie powinien??
      42% z gry i może oddaje dużo rzutów, ale za chwilę Blazers wypadną poza TOP8 Zachodu.
      Jego gra w ostatnich meczach nie przełożyła się na zwycięstwo przy 4 z rzędu porażkach Portland.
      Lillard miał bardzo słaby początek listopada i w meczach przeciwko Grizzlies, Nets i Nuggets grał mocno poniżej oczekiwań…
      Ostatnie cztery z rzędu porażki mają wpływ na jego nieobecność w rankingu.

    • barcelowicz napisał(a):

      Piszesz o 42% Lillarda, a West ma 40%. Piszesz, że Blazers za chwilę wypadną z TOP8 zachodu, a Thunder dysponujący lepszym składem od początku sezonu balansują na granicy top8.

      Rzeczywiście bilans PTB od ostatniego rankingu nie zachwyca (1-4), ale DAME był statystycznie w tym okresie bardzo dobry. 28,8 PPG, 5 RPG, 7 APG, do tego 46% z gry i 96% z wolnych. A Westbrook przy podobnej ilości rzutów ma w tym okresie mierne 37% z gry, 68% z wolnych i 6 strat na mecz.

      Naprawdę nie widzę powodów, dla których DAME wypada z TOP10, a Westbrook zachowuje swoje miejsce sprzed 2 tygodni. Nie widzę też związku pomiędzy słabym początkiem listopada Lillarda i wypadnięciem z TOP10 miesiąc później.

    • Woy napisał(a):

      Warto zwrócić uwagę na aktualizację rankingu co dwa tygodnie. Bilans DL to 1:4. W tym samym czasie Westbroży zaliczył więcej zwycięstw i bez kontuzjowanego PG13.
      Poza tym Lillarda nie było w naszych notowaniach i poziomu nie podniósł ani swojego ani drużyny.
      Najważniejsze RW to aktualny MVP ligi i wypadałoby zagrać lepiej od niego wynieść drużynę wyżej by wpaść do top 10.

  4. Sasoo napisał(a):

    Kubala z tym Kawhi’m w kontekście Mvp u made my day ;-)

  5. Arek napisał(a):

    Popraw proszę nazwę przy Giannisie, powinno być Greek Freak zamiast Greak, może mały błąd ale kolejny raz razi w oczy :)

  6. Forto napisał(a):

    MVP będzie na 100% James.
    Tylko czy Harden czy LeBron? O to jest pytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *