MVP Ranking #3 – Uncle Drew pnie się w górę

Przepraszam bardzo, że zestawienie pojawia się dopiero dzisiaj, w niedzielę, a nie, jak poprzednie, w piątek. Postaram się kolejne części publikować już na czas. Nie przedłużając – zapraszam. 

 

1. James Harden (Houston Rockets)

Poprzednie zestawienie: 1 miejsce

Jedyne miejsce z dziesiątki, które się nie zmieniło (tak wiem, spoiler). Harden dominuje już prawie tak, jak robił to w poprzednim sezonie. Od poprzednie zestawienia poprowadził Rakiety do 6 wygranych w 7 spotkaniach. 4 razy notował powyżej 35 punktów, z czego raz było to aż 48 oczek. Ponadto w każdym meczu notował minimum 7 asyst – zaś najwięcej: 15. Poza tym świetnie rzuca wolne (w tych 7 spotkaniach: 77/84, 92%). Jak na razie w tym sezonie trafił najwięcej trójek (82, o 15 więcej niż Curry). Jest niesamowicie trudny do zatrzymania. Obecne liczby z całych rozgrywek? 31,4 pkt (najwięcej w Lidze) oraz prawie 10 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty na mecz. Zdecydowany lider wyścigu po statuetkę.

 

2. Kyrie Irving (Boston Celtics)

Poprzednie zestawienie: 6 miejsce

Kyrie z każdym tygodniem gra coraz lepiej – a jego Celtics nadal są najlepszą drużyną w Lidze. Zwyciężyli 8 razy w 9 rozegranych spotkaniach, pokonując m.in. Warriors w starciu na szczycie. Uncle Drew po dwóch meczach absencji wrócił w masce i znów dawał popis swoich umiejętności. 2 razy po 30 punktów, do tego raz 47 oraz 3 inne razy powyżej 20 oczek. Do tego rzuca ze dobrą skutecznością (54% od ostatniego zestawienia), a nie gra aż tak dużo minut (średnio 31,4 w całym sezonie; Harden – średnio 36). Jest zdecydowanie najlepszym graczem najlepszej drużyny. Jego crossovery co chwila trafiają do TOP 10 dnia. A żeby tego było mało – Irving jest bardzo skuteczny w końcówce, gdy ważą się losy spotkania. Jeśli dalej będzie grał coraz lepiej, to może rzeczywiście powalczyć o tytuł MVP.

 

3. LeBron James (Cleveland Cavaliers)

Poprzednie zestawienie: 4 miejsce

Po kryzysie Cavs wrócili do czołówki Wschodu. Główna w tym zasługa, co chyba nikogo nie dziwi, właśnie LeBrona. Od poprzedniego wydania rankingu ekipa z Ohio wygrała wszystkie 7 spotkań. James 3 razy notował w tym czasie powyżej 30 punktów. Do tego 3 razy miał double-double oraz raz – triple-double (27 pkt/ 13 as / 16 zb). Rzuca na skuteczności z gry powyżej 50% oraz ponad 40% zza łuku. Gra dużo (37,7 min w tym sezonie; drugi wynik w Lidze), ale tego się od niego oczekuje. I wywiązuje się ze swoich zadań rewelacyjnie. Nie jest może tak dominujący jak Harden, ale mimo wszystko nadal niewiarygodnie ciężko jest go zatrzymać, gdy wjeżdża pod kosz. Jak co roku będzie się liczył w wyścigu.

 

4. Stephen Curry (Golden State Warriors)

Poprzednie zestawienie: 7 miejsce

Steph nie wskoczył jeszcze na podium, bo nie był w stanie pokonać Kyrie’ego. Tym niemniej gra w tym sezonie świetnie i zdecydowanie jest najlepszym graczem Warriors. Dzięki niemu Dubs nie przegrywają spotkań z powodu absencji Kevina Duranta. Curry pokazał już próbkę tego, co widzieliśmy dwa sezony temu – znów rzuca po 20 i więcej oczek w jednej kwarcie. Z 7 spotkań, które rozegrał od 10 listopada, zrobił to dwukrotnie. Ponadto tylko przeciwko Bostonowi nie rzucił 20 oczek w całym meczu. W pozostałych 6 spotkaniach mu się to udawało – w tym 3 razy miał powyżej 30 punktów. Dalej jest rewelacyjny na linii rzutów wolnych (94,4% w całym sezonie). Z gry nie jest jeszcze idealnie, ale Steph z meczu na meczu zaczyna coraz bardziej dominować. Zapewne po powrocie Duranta „sielanka” się skończy – ale z drugiej strony Curry’ego stać na eksplozję nawet u boku KD. Tak czy siak – będzie ciekawie.

 

5. Giannis Antetokounmpo (Milwaukee Bucks)

Poprzednie zestawienie: 3 miejsce

Greak Freak gra dobrze, ale to nie wystarcza, by być MVP. Po spektakularnym początku sezonu gra poprawnie, ale ani liczby nie są już tak dobre, ani rekord drużyny nie rzuca na kolana. Bucks na razie są poza Playoffami. Aczkolwiek potrafili ograć Spurs czy Pistons. A Giannis miał w tym spory udział. W każdym meczu od ostatniego zestawienia, w którym grał, miał powyżej 20 punktów. 4 razy miał double-double. Dobrze podaje, blokuje i przechwytuje. Kto wie, czy teraz, z Bledsoe’em w składzie, nie powrócą do pierwszej piątki/szóstki Wschodu. Jeśli tak, to notowania „Antka” pewnie podskoczą. Na razie jest „jedynie” dobry. Musi zacząć znów dominować tak, jak na początku sezonu.

 

6. DeMarcus Cousins (New Orleans Pelicans)

Poprzednie zestawienie: 2 miejsce

Boogie dalej gra solidny basket. Jego Pelicans wygrali 5 z ostatnich 8 meczy. Pobili w tym czasie chociażby Spurs, Thunder i Clippers. Chociaż liczby samego Cousinsa nieco spadły, to nadal jest on kluczowym zawodnikiem ekipa z NOLA. W 4 spotkaniach z tych ośmiu miał powyżej 20 oczek, z czego raz było 35 punktów. Ponadto regularnie notuje double-double (12,6 zbiórki na mecz, piąty w Lidze). Dobrze również asystuje (ponad 5 kluczowych podań na mecz). Skuteczność może nie powala, ale wynika to z tego, że DeMarcus rzuca teraz więcej za 3 punkty. Tym niemniej – jest niesamowicie groźny i jak tak dalej pójdzie, to wraz z Anthony’m Davisem da Pelikanom Playoofy.

 

7. Kristaps Porzingis (New York Knicks)

Poprzednie zestawienie: 5 miejsce

Lekki spadek. Jednorożec dalej gra bardzo dobrze i jest zdecydowanie najlepszym graczem Knicks – ale nie zawsze prowadzi zespół do zwycięstw. Od ostatniego zestawienia: 7 spotkań, 6 razy powyżej 20 oczek (w tym raz 34). Ale aż 3 porażki, w tym jedna ze słabymi Hawks. Jest czwartym strzelem Ligi, ale skuteczność 46% to element do poprawy. Chociaż z drugiej strony Porzingis gra bardzo dobrze w obronie, notując 2,3 bloku na mecz (najwięcej w Lidze). Nie jest może dominatorem, ale kto wie, czy nie wprowadzi Knicks do Post-season po raz pierwszy od 2013 roku. Jest na dobrej drodze.

 

8. Damian Lillard (Portland Trail Blazers)

Poprzednie zestawienie: BRAK

W końcu pojawił się w dziesiątce. Mr. Snub ma to do siebie, że gra bardzo dobrze i wygrywa mecze, ale nie jest zauważany. Spójrzmy chociażby na selekcję do Meczów Gwiazd w ostatnich latach. Tym niemniej Damian ma naprawdę dobry sezon. Blazers są na czwartym miejscu na Zachodzie, wygrali 6 z ostatnich 9 spotkań i widać, że grają coraz pewniej. Rozegrał się Nurkić, ale ten wynik to w największym stopniu zasługa Lillarda. 25 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst na mecz to nie kosmiczne liczby. Podobnie jak procent trafionych rzutów z gry (41,5) oraz za 3 (34). Ale nie to jest najważniejsze. Dame, kiedy jest potrzebny, potrafi zdobywać punkty nawet pomimo słabszej dyspozycji. Ostatnie 7 spotkań to w jego wykonaniu zawsze minimum 20 oczek – z czego dwa razy było ich ponad 30. Na linii rzutów wolnych jest świetny – w całym sezonie ma 92,1% skuteczność. Ale cóż, ciężko zauważyć pracę, jaką wykonuje, w morzu wielkich indywidualności. Trochę szkoda – ale kto wie, czy nie zacznie zachwycać jak inni.

 

9. Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)

Poprzednie zestawienie: BRAK

Russ wygląda trochę podobnie jak w zeszłym sezonie – z jednej strony wykręca kolejne triple-double, z drugiej przegrywa spotkania. Tyle, że nie dość, że TD ma mniej, to i porażek jest więcej. Brodie bywa świetny – jak przeciwko Warriors, gdy miał 34 oczka i tak naprawdę w pewnym momencie sam przejął kontrolę i wykończył Dubs. Ale nie gra tak zawsze. Skuteczność dalej ma niską: 40% z gry, 31% zza łuku i tylko 73% z wolnych. W ostatnich 5 spotkaniach zaliczył 2 triple-double, a trzykrotnie zabrakło mu bardzo mało (2 razy jednej asysty, raz asysty i zbiórki). Ale co z tego, skoro 4 z tych 5 meczy Thunder przegrali. Średnie Westbrooka są porządne: 21,6 pkt, 9,1 zbiórki, 9,7 asysty. Ale to nie jest poziom MVP. Nie jest tak dominujący i niesamowity, jak rok temu. Czy w dalszej części sezonu przejmie kontrolę? Jak na razie wygląda, że jeszcze nie zgrał się do końca z Melo i George’m, ale kto wie, czy za miesiąc-dwa nie będą wygrywali regularnie. Pożyjemy, zobaczymy.

 

10. Anthony Davis (New Orleans Pelicans)

Poprzednie zestawienie: BRAK

Kolejny gracz z Nowego Orleanu. Jednak uznałem, że nawet będąc „o krok” za Boogiem dalej to Davis jest bliżej do nagrody MVP niż osoby z ławki. Gra bardzo porządnie – 26 oczek na mecz, do tego 11,3 zbiórki i 1,8 bloku. Wysoka skuteczność z gry – 57%. Liczby mają z Cousinsem dosyć podobne. Czasem odpali się jeden, czasem obaj. Bardzo rzadko żaden. Davis już 8 razy miał w tym sezonie 30 punktów i więcej. Tak naprawdę mógłby być na tej liście wyżej – ale na początku, mimo dobrych cyferek, nie zachwycał aż tak. Większą uwagę skupiał Cousins. Jednak Brow, jeśli nadal będzie grał na takim poziomie, będzie piął się w górę i najpewniej przegoni swojego kolegę z zespołu. A zapewne nie tylko jego. Od ostatniego zestawienia miał 2 razy 30+ punktów, a łącznie 5 razy więcej niż 20. Oraz miał 5 double-double. Być może trochę go w tym rankingu nie doceniłem – ale co się odwlecze, to nie uciecze. Przy takiej grze może powalczyć nawet o pierwszą piątkę.

 

BENCH

  • LaMarcus Aldridge

  • Bradley Beal

  • Joel Embiid

  • Tobias Harris

  • Victor Oladipo

 

Kolejność na ławce alfabetyczna.

 

Tak oto prezentuje się to zestawienie. Walczący klarują się, ale nadal wśród tej piętnastki brakuje m.in. DeMara Derozana, Blake’a Griffina czy Kevina Duranta. Ale myślę, że z każdym tygodniem będzie łatwiej oceniać. Największy problem miałem z dalszymi miejsca. Jak wy to widzicie? Wstawilibyście kogoś innego do zestawienia? Zamienili niektóre miejsca? Dajcie znać.

 

PS. Uprzedzając pytania – nie sugerowałem się rankingiem z NBA.com . Dopiero po ustaleniu miejsc spojrzałem na tamten – i okazało się, że pierwsze 4 miejsca mi się zgadzają. Na dalszych jednak są rozbieżności: wg mnie na tę chwilę np Giannis jest wyżej od Embiida, a Lillard od Derozana. Ale cóż, nadal jest na tyle wcześniej, że kilka meczy może kompletnie zmienić obraz zespołu/gracza. Chociażby tacy Orlando Magic – byli w czubie Wschodu, a teraz są już na 12 lokacie. Podobnie Marc Gasol – miał świetny początek, ale teraz wypadł z dyskusji o nagrodzie. Ale powtórzę: teraz będzie już łatwiej.

 

Do następnego!

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

5 komentarzy

  1. Woy napisał(a):

    Embiid przed Davisem. Brakuje na ławce Simmonsa.

  2. Robert napisał(a):

    Zapomniales dodac na lawke calej druzyny Detroit Pistons :)

    • Woy napisał(a):

      zwłaszcza Stanley’a Ceglarza Johnsona.
      Harris jest od pierwszego tygodnia w naszym zestawieniu i praktycznie jego forma jest największym pozytywnym zaskoczeniem.

  3. Szuwarek napisał(a):

    Z Detroit widziałbym zamiast Harrisa Drummonda, który w tym sezonie gra wreszcie tak jak powinien i całkowicie dominuje na zbiórce. DeRozan faktycznie ostatnio słabsze występy więc raczej nie zasługuje na ławkę. Warto jeszcze wspomnieć o Minnesocie, a tam najlepiej gra chyba KAT.

  4. pop napisał(a):

    Myślę że Lillard mógłby być spokojnie na 5 miejscu ale ogólnie nie przeszkadza mi ta kolejność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *