Rookie Ranking #2: Simmons nie ma sobie równych

Liga już na dobre wypuściła korzenie, a My wracamy z kolejnym rankingiem. Mieliśmy jeden dzień poślizgu, ale chyba każdy zrozumie z jakiego powodu. Postanowiłem pójść za Waszą wskazówką i wytypować tym razem dziesiątkę najlepszych świeżaków. Jak zwykle proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzu, zaczynamy.

#1 Ben Simmons: 18.5pkt-9.6zb-7.9ast, 53%FG

Numerem jeden w naszym zestawieniu pozostaje Ben Simmons. Gdy pisałem ranking tydzień temu, 76ers miało bilans 1-3, a teraz ten wynik jest o wiele lepszy – 4-4. Przez ubiegły tydzień Simmons pokazał nam jak dobrze radzi sobie w roli rozgrywającego, co jednocześnie nie przeszkadza mu w zdobywaniu punktów. Z meczu na meczu coraz lepiej rzuca z półdystansu, jednak nadal jego mankamentem są próby na linii rzutów wolnych. Praktycznie w każdym spotkaniu ociera się o triple-double – wczoraj brakowało mu jednej asysty. Patrząc na jego średnie ciężko jest uwierzyć w fakt, że to dopiero jego pierwszy sezon w NBA.

 

#2 Lauri Markkanen: 17.2pkt-9.3zb, 40%3PT

Wiele głosów w komentarzach zarzucało, że Lauri powinien być niżej w rankingu i na jego miejscu wolałoby widzieć Tatuma, Kuzme czy kogoś innego. Moim skromnym zdaniem to młody Fin zasługuje na miejsce tuż za Simmonsem w ścisłym gronie, które może zwyciężyć w walce o Roty. Chicago Bulls nadal przegrywa, za to Markkanen jest coraz skuteczniejszy. We wczorajszym spotkaniu przeciwko Heat rzucił 25 punktów i był najjaśniejszym punktem ekipy Freda Hoiberga. Tak jak pisałem już tydzień temu – Lauri Markkanen trafił do zespołu, w którym otrzyma pełny wymiar minut i dzięki temu wiem, że będzie w czołówce tego rankingu.

 

#3 Kyle Kuzma: 14pkt-5zb, 53%FG

Czytelnicy mają głos! To dzięki Wam postanowiłem umieścić Kuzme na trzecim miejscu, ale nie tylko. Chciałbym zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny szczegół. Większość nazwisk w tym zestawieniu pojawia się na parkietach od pierwszej minuty. Kyle Kuzma jest natomiast zawodnikiem rezerwowym, jednak trener Luke Walton daje mu szanse by się wykazał. Ten chłopak zrobił na mnie ogromne wrażenie w spotkaniu przeciwko Detroit Pistons. Nie dość, że na boisku spędził zaledwie 20 minut, a zdążył w tym czasie trafić 16 punktów to trafił wszystkie z czterech prób z dystansu. Tak jak pisałem wcześniej na tym portalu – Kyle Kuzma jest prawdziwym stealem tego draftu, a w tym momencie nam to po prostu udowadnia.

 

#4 Jayson Tatum: 13.8pkt-6.6zb, 50%3PT

Jayson nadal bardzo solidny. Boston Celtics po dwóch porażkach na start sezonu mają 6 zwycięstw z rzędu, a większość tych zwycięstw jest wyraźna. Młody Tatum zna swoją rolę, ale na boisku wygląda na osobę starszą. Podejmuje bardzo dobre decyzje i nie decyduje się na rzuty z trudnych pozycji. Szczególnie zaimponował mi w starciu z Miami Heat, gdzie zdobył 20 punktów w 31 minut. Mówiło się, że Celtom będzie piekielnie trudno bez Gordona Haywarda, tymczasem to Cleveland przechodzi wyraźny kryzys i przegrało 4 mecze z rzędu.

 

#5 De’Aaron Fox: 12.5pkt-5.1ast-4.1zb

Po dobrym starcie, szybki Fox trochę spuścił z tonu, a oprócz tego jego Kings przeżywają niezły kryzys. Tylko Dallas Mavericks są gorszą ekipą na Zachodzie. Występy De’Aarona są w kratkę, przykładowo kilka nocy temu zdobył 18 punktów i dodał do tego 5 asyst, a wczoraj przeciwko Boston Celtics tylko 6 punktów i 6 asyst. W pierwszej piątce Króli na pozycji rozgrywającego nadal urzęduje George Hill, jednak to De’Aaron Fox jest o wiele ciekawszy do oglądania.

 

#6 Dennis Smith Jr: 12.3pkt-5.1ast

Analogiczna sytuacja do ww. De’Aarona Foxa – występy w kratkę. Trener Rick Carlisle powierzył 19-latkowi rozgrywanie piłki w zespole Mavericks i do tej pory wyniki są bardzo niekorzystne. Jeśli chodzi jednak o asystowanie swoim kolegom, Dennis radzi sobie bardzo dobrze. Gorzej jest niestety z jego skutecznością – nieco poniżej 40% z gry i tylko 26% z dystansu. Jednak jeśli Dallas chce się podnieść po tym falstarcie, to Smith Jr. z pewnością będzie miał w tym udział.

 

#7 Lonzo Ball: 10.4pkt-7.3zb-7ast

Spadek o dwa miejsca – nie bez powodu. Moim zdaniem Kyle Kuzma jest w większym stopniu faworytem do Roty i to samo tyczy się Dennisa Smitha Jr. W pierwszym tygodniu rozgrywek Lonzo bardzo mi zaimponował, no może poza jego skutecznością. Tym razem widzę, że Lonzo chyba spoczął na laurach i widzę u niego regres – jeśli tak to można nazwać. Najstarszy z synów LaVara nadal nie grzeszy skutecznością, a chce Wam to pokazać na przykładzie 5-ciu ostatnich spotkań: 6/13 z Pistons, 3/10 z Jazz, 2/7 z Raptors, 2/11 z Wizards, 3/13 z Pelicans. Jasnym punktem tego tygodnia w wykonaniu Lonzo jest jego obrona, głównie w wygranym spotkaniu przeciwko Washington Wizards.

 

#8 Mike James: 12.6pkt-4ast

Nowa twarz w zestawieniu, ale na pewno nie świeżak w baskecie. Ten gość ma 27 lat i po tym jak w 2012 roku nie trafił w drafcie do żadnej z ekip zaczął grać w Europie. Szczególnie mógł się podobać w spotkaniu przeciwko Brooklyn Nets, po którym wszyscy na tapecie mieli pojedynek Bookera z Russellem. Sam James rzucił w tym meczu aż 24 punkty i dołożył do tego 5 asyst i 4 przechwyty. W takiej ekipie jaką jest Suns – już bez Erica Bledsoe to właśnie Mike James może pozostać podstawowym rozgrywającym.

 

#9 John Collins: 10.9pkt-7.3zb, 50%FG

John Collins jest kolejnym przykładem zawodnika, który trafił to słabszej drużyny i mimo to indywidualnie radzi sobie świetnie. Na boisku spędza średnio po 20 minut, a w tym sezonie już dwa razy popisał się dubletem. Oprócz tego popisuje się niezłymi wsadami, co pokazywał już w Summer League. Collins z pewnością będzie przyszłością Hawks, a od siebie dodam jeszcze że jest najlepszym wysokim tego draftu, oczywiście tuż za Markkanenem.

 

#10 Donovan Mitchell: 11.6pkt-2.5ast-2zb

Naszą dziesiątkę zamyka Donovan Mitchell, czyli „trzynastka” tegorocznego draftu. Nie ulega wątpliwości, że numer 13 wcale dla Utah Jazz nie okazał się pechowy. Dodałem Mitchella do tego zestawienia głównie dzięki wczorajszemu występowi przeciwko Blazers – 28 punktów i 6 zbiórek. To on trafiał kluczowe rzuty w czwartej kwarcie i dogrywce i wyglądał na bardzo pewnego siebie. W całym meczu był 9/21 z gry jednak w crunch-time był nie do zatrzymania. Donovan dobre spotkanie przeplata tymi, w których nie dostaje za wiele minut. Jeśli Quin Snyder pozwoli temu chłopakowi więcej grać – to może on na stałe zagościć w naszym zestawieniu.

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Damian Wełna

Dwudziestolatek zakochany po uszy w NBA, do tego student dziennikarstwa. Zainteresowanie tą ligą rozpoczęło się z otrzymaniem nowego komputera w 2008 roku. Nie wiedzieć czemu na tym urządzeniu zamiast FIFY była zainstalowana nowa wersja gry NBA od 2K, najwidoczniej ktoś "z góry" kazał mi zmienić obiekt kultu sportowego. Wierny kibic Chicago Bulls. Bezapelacyjne najlepszy koszykarz - Michael Jordan.

16 komentarzy

  1. Woy napisał(a):

    Mitchell w jedną noc i za występ z Blazers przesuwa się na #9 -)

  2. Sasoo napisał(a):

    Apropos opinii – świetny artykuł. Zgadzam się z zestawieniem. Sugestia – rób co 2-3 tygodnie. Pozdrowienia

  3. Jax napisał(a):

    Hejka! może warto dodać info nt bustów? Co myślicie? Jestem przeciwnikiem dołowania innych (vide kontuzja Fultza), ale niektórzy wysoko postawieni w rankingach rookies to produkt marketingowy tudzież efekt większych rynków.

  4. Multimaster napisał(a):

    Fajny ranking, popieram 2 miejsce dla Fina. Mul

  5. Multimaster napisał(a):

    Fajny ranking, popieram 2 miejsce dla Fina.

  6. Szuwarek napisał(a):

    No nie wiem. Bulls grają fatalnie i na ich tle Lauri wypada nieźle. Jednak taki Tatum (czołowa drużyna ligi) czy Kuzma (mniej minut) moim zdaniem powinni być wyżej od niego, bo nie występują jako liderzy w swoich zespołach.

  7. Alonzo Gol napisał(a):

    Ten cały Lonzo jest straszny, w obronie dramat, gra całe mecze bo tego (chyba) wymaga numer draftu, ale Clarkson jest od niego o niebo lepszy. Szkoda, ze tak siłowo chce się zrobić z kogoś gwiazdę, tyle ze NBA to już liga tytanow pracy, a nie chłopców z uczelni.

    • Martino napisał(a):

      Pełna zgoda , na brokuła nie da się patrzeć … Lansują go na potegę a jak Bóg na niebie Clarkson jest mocno niedoceniany …powinni stawiać na ofensywnie usposobionego Kuzmę i LNJ

  8. walt napisał(a):

    kuzma jest tym, kim LAL chcieliby zeby był ingram. Mam nadzieje, że to do nich szybko dotrze i zamienia ich miejscami

    • Szuwarek napisał(a):

      Pełna zgoda. Kuzma to talent czystej wody, a Ingram zupełnie mnie nie przekonuje.

  9. GPRbyNBA napisał(a):

    Cytuje z FB NBA Grupa dyskusyjna:
    „Tatum też jest rookie – w dodatku jest rok młodszy od Balla i jakoś potrafi rzucać na dobrym %, zbierać i grać tak, że robi 20 punktów na mecz – a wy sracie się z jakimś Lonzo, co nie umie rzucać, bronić i tylko podaje”
    :-p

  10. hetman3 napisał(a):

    W LAL jakoś mają pecha do tych draftów niby posiadają sporo talentu ale chyba kazdy się wiecej po nich spodziewal, Russell oddany, Randle ławka, Ingram wiadomo. Ball wpisuje sie w ten sam scenariusz jakoś nie wydaje mi się zeby byl liderem na lata. Podać i zebrac to teraz w tej lidze żaden wyczyn skoro nawet centrzy solidnie asystują

  11. Trzmielasty napisał(a):

    Świetna robota Damian. Ogólnie mam wrażenie, że w tym roku wysyp talentu jest dość spory. Mam swoich faworytów i trzymam za nich kciuki. To co jest jednym z atutów NBA to to, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jedni kibicują konkretnej drużynie, inni ulubionym zawodnikom, a jeszcze inni patrzą na rozwój rookie’ch. Czekam na następne zestawienie.

  12. Trzmielasty napisał(a):

    Wg mnie pierwsza trójka to Simmons, Kuzma i Tatum. Liczę też na ciągły rozwój Lauriego i Dennisa Smith’a i Donovana Mitchella. W Lonzo po prostu nie wierzę…

  13. bulls2006 napisał(a):

    Fin gra świetnie, potwierdza bardzo dobre wystepy na Mistrzostwach Europy, ale to jednak Tatum powinien być drugi, a LM trzeci. Tatum gra bardzo dojrzale po obu stronach parkietu i jest silną opcją wygrywajacego Bostonu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *