Wyniki i statystyki dzień #14: rekordowy Porzingis, mega skuteczny Curry

New York Knicks (3-3) – Denver Nuggets (3-4) 116:110
PKT: Porzingis 38, O’Quinn 15, Hardaway 13 oraz Jokić 28, Murray 20, Harris 18

  • Knicks zwyciężyli pierwszą połowę aż 22 punktami
  • wydaje się, że po zwycięstwie z Cavs – Knicks mocno uwierzyli w siebie
  • Jeff Hornacek znów dał pozycję startera Jarrettowi Jackowi, weteran po 9 asystach w poprzednim spotkaniu, dał Knicks 10 asyst
  • z jednej strony Paul Millsap wyglądał fatalnie (gdzie ten All Star?) 2/13 z gry, z drugiej strony brylował Kristaps Porzingis (14/26 z gry)
  • łotewski Jednorożec zanotował rekordowe w karierze 38 oczek, dołożył 7 zbiórek, 3 bloki i ponad 50% skuteczność na dystansie (4/7)
  • 28 pkt przy 6/10 za trzy zanotował Nikola Jokić
  • Knicks trafiali na 50% z gry oraz 40% z dystansu
  • Dobrą zmianę zanotował Kyle O’Quinn, autor 15 pkt i 12 zb
  • Tim Hardaway Jr zanotował 11 punktów z rzędu podczas czwartej kwarty
  • Doug McDermott (niedoszły gracz Nuggets) zanotował trzy celne próby zza łuku
  • dwie statystyki wybitnie wpłynęły na postawę Nuggets, liczba strat (22) i przegrana zbiórka (36-49)
  • * odrobiłem lekcję i obejrzałem mecz przeciwko Cavs :-) szacunek dla Knicks

Boston Celtics (5-2) – San Antonio Spurs (4-3) 108:94 
PKT: Irving 24, Brown 18, Horford 14 oraz Paul 18, Gay 14, Gasol 11

  • Celtics po tej wygranej przesunęli się obok Pistons na pierwszą pozycję na Wschodzie
  • C’s wygrali każdą z kwart, największą przewagę budując w trzeciej, wygranej 8 oczkami
  • Zieloni zatrzymali LaMarcusa Aldridge’a; LMA zanotował najsłabszy występ w 7 meczach – 11 pkt, 5 zb i 5/13 z gry
  • Spurs po idealnym starcie 4-0, zanotowali serię 0-3
  • Patty Mills po słabym meczu w Indianie (4/14), zanotował znów spotkanie na 30% skuteczności (3/10)
  • Kyrie Irving brylował i popisywał się skutecznością, Uncle Drew zanotował 10/16 z gry i 24 pkt
  • Al Horford popisał się dubletem z 14 pkt i 13 zb, zaliczając 7/11 z gry
  • Jayson Tatum miał 11 zbiórek i 7 pkt (2/7)
  • Spurs grali na 41% skuteczności i przegrali wyraźnie zbiórkę (40-54)
  • Pop nadal czeka na zwycięstwo 1155, by zrównać się z Jaxem
  • Spurs nadal bez Parkera i Leonarda, odpoczywał również Ginobili

Miami Heat (2-4) – Minnesota Timberwolves (4-3) 122:125 po dogrywce
PKT: Waiters 33, Olynyk 23, Dragić 18 oraz Teague 23, Wiggins 22, Towns 20

  • Wolves wygrali trzy z czterech spotkań po emocjonującej końcówce, ale pierwsze w tym sezonie po dogrywce
  • Jeff Teague zagrał najlepsze zawody od kiedy wylądował w Minnesocie – 23 pkt/11 as/6 przech/5 zb
  • Karl Anthony Towns miał 7/11 z gry i zakończył mecz z kolejnym dubletem; 20/12 zb
  • Dion Waiters rozegrał najlepszy mecz w sezonie, z 33 pkt, ale spudłował ostatnią, daleko dystansową próbę na remis
  • D-Wait trafił 14 z 28 rzutów, ale tylko 1 z 8 za trzy, wyrównał tym rekord kariery
  • Najlepsze spotkanie w barwach Heat zanotował Kelly Olynyk; 23 pkt (9/12 z gry)
  • 2/10 z gry miał Josh Richardson
  • Andrew Wiggins na 22 pkt potrzebował aż 23 rzutów (7 trafił)
  • atutem Wilków była skuteczność z osobistych, 32/35 podczas gdy Heat mieli tylko 17/25
  • Heat zagrali 5 z rzędu spotkanie bez leczącego bóle w kolanie Hassana Whiteside’a

Houston Rockets (5-3) – Philadelphia 76ers (3-4) 107:115
PKT: Harden 29, Gordon 25, Capela 12 oraz Simmons 24, Embiid 22, Luwawu-Cabarrot 17

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0
  • Sixers po słabszym początku rozgrywek i porażkach z wyżej notowanymi rywalami odbijają się od dna Eastern Conference
  • Szóstki wzięły rewanż za porażkę z Rakietami z poprzedniego tygodnia
  • Ben Simmons trafił 10 z 15 oddanych rzutów i znów imponował wszechstronnością (24pkt/7zb/9as)
  • 25 pkt to rekord kariery Simmonsa, zabrakło więc punktu do wyrównania go
  • Joel Embiid świetnie radził sobie w pomalowanym, notując 22 punkty przy 9/12 z gry; JoJo dołożył też 9 zb i 5 as
  • Diabłem z pudełka okazał się Timothe Luwawu-Cabarrot, 17 punktów i 4/7 z gry (2/3 za trzy)
  • Amir Johnson zanotował dublet z 12 pkt i 10 zb
  • 29 pkt, a też 7 strat zanotował James Harden. Brodacz miał 8/21 z gry
  • powrót Erica Gordona nie dał wygranej Rockets, 8/18 z gry i 25 pkt
  • Rakiety dostały wsparcie od trzech rezerwowych, innych szans nie było dla zmienników od Mike’a D’Antoniego
  • 1/9 za trzy był Trevor Ariza, Ryan Anderson miał z dystansu 2/9…
  • pierwszą i trzecią odsłonę Szóstki wygrały dwukrotnie 10 oczkami

Memphis Grizzlies (5-2) – Charlotte Hornets (4-3) 99:104
PKT: Evans 19, Conley 16, Ennis 11 oraz Walker 27, Lamb 17, Monk 13

  • Kemba Walker i spółką stają się pogromcami rewelacji dwóch pierwszych tygodni; wczoraj ograli Magic , dziś Grizzlies
  • Kemba zanotował 27 pkt, na skuteczności 7/15 z gry oraz zdominował Mike’a Conley’a (4/18 z gry!)
  • Marc Gasol również miał gorszy rzutowo dzień, 4/15 z gry
  • Hornets zagrali fantastyczne i ostatnie 12 minut, 31-17 przy 9 punktach Walkera
  • Dwight Howard był tylko 1/9 z gry
  • natomiast Michael Kidd-Gilchrist był na 100% (5/5 z gry)
  • 5/15 odnotował Malik Monk, który znów miał problemy ze skutecznością
  • Miśki zanotowały tylko 34% z gry, przegrywając zbiórkę 48-56
  • była to pierwsza wygrana Hornets na wyjeździe, również pierwsza przegrana u siebie Grizzlies

New Orleans Pelicans (3-4) – Orlando Magic (5-2) 99:115
PKT: Davis 39, Cousins 12, Holiday 11 oraz Vucević 20, Fournier 20, Simmons 20, Speights 18, Gordon 17

  • Anthony Davis wyglądał jak bestia, ale nie dał wygranej NOP, 39 pkt i 10 zb przy skuteczności 13/20
  • DeMarcus Cousins miał problemy ze skutecznością, 5/14 z gry, notując 12 pkt – 12 zb – 7 as – 6 strat
  • Magicy wygrali pierwszą kwartę 11 oczkami, całą drugą połowę 20 oczkami
  • Tercet Vucević – Fournier – Simmons zanotował 60 pkt i odkupił przegraną z Hornets
  • jednak katem Pels okazał się Mo Speights, który odpalił 5 celnych trójek w 6 minut, budując run Magii 22-6
  • Speights w całym meczu zanotował rekordowe 6 trafień zza łuku
  • kluczem do sukcesu była skuteczność dystansowa, 16 trafień na 47% Magic oraz 8 trafień na 25% Pelikanów

Utah Jazz (4-3) – Dallas Mavericks (1-7) 104:89
PKT: Hood 25, Rubio 20, Gobert 17 oraz Nowitzki 18, Barea 17, Harris 15

  • Dennis Smith Jr znów miał problemy z kolanem, 1/7 z gry
  • Jazz-meni wygrali odsłonę #3 17 oczkami i przejęli kontrolę nad meczem, wygrywając drugą połowę 24 pkt
  • Mavs są najsłabszą ekipą ligi i przegrali wszystkie trzy mecze na wyjeździe
  • Ricky Rubio imponował skutecznością, 8/15 z gry i 4 celne trójki (20 pkt, 6 as)
  • Rodney Hood dołożył 25 oczek, przy wysokiej celności 5/9 zza łuku
  • Jazz też jak Magicy trafili 16 trójek, na 45% skuteczności
  • 4/5 zza łuku zanotował Dirk Nowitzki (18 pkt)
  • Harrison Barnes nadal muruje z cegieł, 3/11
  • Mavs odnotowali 24 straty…

Portland Trail Blazers (4-3) – Toronto Raptors (4-2) 85:99
PKT: Lillard 36, McCollum 16 oraz DeRozan 25, Lowry 19, Nogueira 17

  • Blazers cieszyli się rekordem z inauguracji przeciwko Suns, sami teraz osiągnęli dno, rzucając tylko 6 punktów w drugiej odsłonie (16 niecelnych rzutów w serii!) ; 6-25
  • rekordowe w sezonie 36 oczek Damiana Lillarda – 13 w czwartej kwarcie – nie pomogło Blazers
  • czwarta z rzędu nieobecność kontuzjowanego (kostka) Jonasa Valanciunasa nie pomogła PTB. Nie pomogła też meczowa przerwa Serge’a Ibaki, który narzeka na bóle w kolanie
  • Lucas Nogueira zanotował rekordowe dla siebie 17 oczek
  • 38 % z gry zanotowali gracze Terry’ego Stottsa
  • 47-38 tak wyglądały zbiórki, na korzyść Kanadyjczyków
  • 5/16 z gry miał tylko CJ McCollum
  • 19 pkt, 10 zb i 6 as to dorobek Kyle’a Lowry’ego

Los Angeles Clippers (4-2) – Golden State Warriors (5-3) 113:141
PKT: Gallinari 19, Williams 17, Griffin 16 oraz Curry 31, Durant 19, Green 16

  • GSW wygrali każdą kwartę, wygrywając mecz 29 oczkami; pierwszą połowę wygrali 17.
  • Steph Curry trafił 7 z 11 trójek @POP i kazał Cię pozdrowić :-) ;-)
  • 31 oczek Curry zebrał w trzy kwarty
  • Warriors trafili 58% rzutów z gry i 48% trójek
  • Austin Rivers trafil 2 z 10 rzutów
  • Blake Griffin miał 4 na 10 z gry

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

21 komentarzy

  1. pop pisze:

    Dobra, znowu moja kolej żeby ponarzekać ;-)

    Odpowiadając koledze @sasoo „Apropos Murraya – Geniusz Popovich wciąż go trzyma?” ;-D

    No oczywiście że tak ;-) niekwestionowany król nieudanych floaterów, braku rzutu z dystansu, braku pomysłów (poza przebiegnięciem od kosza do kosza, prosto w obrońców) zasłużył w oczach Popa na grę w s5, poskutkowało to jak widzimy jakimś nieracjonalnym brakiem pewności siebie u Millsa (solidny preseason) który stracił niemal kompletnie czucie w łapach (nie licząc kilku opracowanych schematów z trójką, z cornera). Skoro Pop i tak zamierzał przegrać ten mecz, nie musiał wystawiać ani LA ani Gasola (LA i tak grał tylko 25 minut) trza było zagrać Murrayem, Andersonem, Bertansem Paulem (akurat B.Paul bardzo fajnie gra). Niezrozumiale jest dla mnie oszczędzanie Gaya.

    Przed road tripem kalkulowałem że nie mają szans z Magic ale porażka z Pacers niewybaczalna…

    a jak czytam komentarze fanów „Murray is OK” to aż skręca, nie kur.a! Nie jest OK

    Nie mam zastrzeżeń do LA, Pau, B.Paula i Greena, mam za to wielkie zastrzeżenia do Popa za marginalizowanie (zarazem rozstrojenie) Millsa, usunięcie z rotacji Bertansa (przypominam że trójki nie wchodzą) i ograniczanie Gaya chociaż widać u niego spore możliwości ofensywne. Amen.

    GSW nie mają prawa przegrać w San Antonio 2iego, chyba że Robinson wyskoczy na parkiet z widowni i Elliott odstawi na chwilę mikrofon

    • k830713 pisze:

      Jako fan Spurs jestem niezadowolony z polityki transferowej zespołu. Zespół gra tak jakie posiada umiejętności. Nie ma co się oszukiwać, większości zawodnikom Spurs brakuje umiejętności i nie da się tego przeskoczyć. Gra na jednego to w dzisiejszej koszykówce nie ma racji bytu, najlepiej jak cała piątka umie coś pokazać od siebie.
      Murray – ma klapki na oczach i rywale już to rozszyfrowali, a przy braku rzutu jest łatwym celem dla obrońcy.
      Mills – nie zgodzę się z Tobą, koleś jest bez formy od dłuższego czasu, dodatkowo trochę mu się przytyło, a wiadomo bazował na swojej szybkości. Jak dla mnie jest do wymiany.
      White – raczej nie gra więc nie ma co go oceniać.
      Forbes – taka gwiazda lig letnich i G-League, nie wiem gdzie tkwi problem w jego rozwoju.
      Paul – szykowany na następce Simmonsa (ale po co szukać następcy jak się miało dobrego zawodnika), chłopak nie ma nic do stracenia więc mocno się stara, może za dwa lata będzie bardziej przydatny dla drużyny, o ile za 5 zł nie odejdzie gdzie indziej.
      Green – solidny dodatek do drużyny, ale większość zawodników to zadaniowcy, którzy coś umieją, ale w rzeczywistości jak muszą coś zrobić to zawodzą.
      Manu – gra słabo (zaraz każdy mnie będzie krytykował), jak dla mnie to już powinien zakończyć karierę, jednak w wieku 40 lat ciężko już walczyć z dużo młodszymi i silniejszymi zawodnikami, doświadczenie i cwaniactwo zostało, ale chyba to już za mało.
      Anderson – kolejny dodatek do układanki, niby nie zawodzi, ale również brakuje mu wielu rzeczy, żeby stać się lepszym zawodnikiem.
      Gay – nie wiem, czy po kontuzji jeszcze nie doszedł do pełnej formy, czy poprostu już nie dojdzie do niej, podobnie jak Mills przydało by mu się troche schudnąć.
      Bertrans – przy 3 gwiazdach w drużynie pewnie by się sprawdził, a teraz niestety nic nie umie zaprezentować.
      Aldridge – schudł i widać że jest bardziej mobilny niż rok temu, jak dla mnie pozostaje jedynym zawodnikiem który gra solidnie w tym sezonie, niestety jeden wiele nie ugra.
      Gasol – gra na tyle ile jest w stanie, ma 37 lat, gra po 20-25 minut w meczu, więc dlaczego zarabia 16 mln.
      Lauvergne – jakiś potencjał ma, ale ciekawe czy będzie w stanie go pokazać. Po pierwsze musi grać spokojniej.

    • pop pisze:

      White’a i Forbes’a nie oceniam (Pop powiedział że White ma grzać ławę i się uczyć i tak będzie)

      Co do Millsa raczej się nie dogadamy ;-) wg mnie musi zostać i więcej grać co doda mu pewności siebie. Parker może wróci w grudniu ale wiadomo że to będzie wielka niewiadoma, jak długo pogra? Będzie kolejna kontuzja? Tak więc nie wiem co by wniosła wymiana Millsa i sprowadzenie (nie wiadomo kogo) skoro Teague’a nie chcieli, ani Walkerem się nie zainteresowali, ani Hillem!

      Manu? Nie zgadzam się, ale nie będę krzyczał ;-) siła doświadczenia i rozumie się z grajkami, z którymi gra już sporo lat (Green, Mills)

      Gasol gra swoje, nie mniej i nie więcej niż w poprzednim sezonie, dobrze go mieć, a ile zarabia to nie mój problem, była taka możliwość to zarabia.

      Brakuje Joffreya, potrzeba kawałka mięsa pod koszem co zbierze co nieco i czasami ciepnie parę punktow.

      KL nie wiadomo kiedy wraca, mam wrażenie że SAS coś ukrywają, nie wykluczam że to będzie przerwa do grudnia, albo gorzej? Nie chcę krakać.

      Pora się przyzwyczajać że LA będzie pchał ten wózek, z Gasolem zaczęli chyba lepiej współpracować… ale trzeba wsparcia Green i Paul to za mało.

      Nie sieję paniki, ale Pop powinien zdecydować się na Gaya w s5 przynajmniej na teraz.

    • k830713 pisze:

      Właśnie masz takie same podejście jak Pop (Popovich), wizja jest taka, że Leonard jest najlepszym koszykarzem, LMA wejdzie na poziom All Star, a Gasol, Manu Parker będą grali jak za najlepszych lat. Gasol zarabia tyle, że blokuje innych, Spurs nie mają wielu dobrych zawodników, oraz nie mają pieniędzy na zatrudnienie lepszych. Mam nadzieje, że ktoś pójdzie po rozum do głowy i zacznie wzmacniać drużynę.

  2. Kapiszon pisze:

    Podsumowanie bardzo ładne, lecz zabrakło mi akapitu w meczu 76-Rokets, że ponownie T.J. dał porządną zmianę. Trafił 3/3 za 3 i 5 asyst. Solidny rolls z niego rośnie. Coraz bardziej mi imponuje, gdyż jest 188 cm białasem, więc warunki jak na standardy NBA mizerne, a daje radę. Załatwia małpiszów sprytem i inteligencją.

    • majecha pisze:

      Ja też go bardzo lubię i doceniam. Typowy „0 talent – 100% ciężka praca”. Mam nadzieję, że pobędzie w lidze na dłużej.

  3. kidzi pisze:

    Wiem ze to poczatek sezonu, ale pan trener Wilkow do wymiany juz na teraz. Potencjal maja ogromny a wygrywaja troche fartem po koncowkach, w obronie dno i kilometr mulu a miala byc defensywna potega. Ogolnie wyglada to kiepsko i mam nadzieje ze sie poprawia, chyba ze za duzo od nich wymagam.

    • Woy pisze:

      mamy jeszcze październik, pre-season był za krótki, w wielu ekipach nie widać zgrania, sporo strat czy słabą obronę. Dajmy szansę Wolves, Thunder czy Cavs choćby do grudnia.
      W zespołach w/w jest sporo nowych graczy na kluczowych pozycjach.

    • gniewkosynrybaka pisze:

      Zgodze sie, moze nie aby od razu zwolnic ale widac schematy ktore byly w Bullsach 2-3 lata temu. Caly mecz jako tako, i w koncowkach zjazd. Albo brak umiejetnosci wykonczenia meczu i przytrzymania wyniku do konca bez odpuszczania, albo… ciekawe kiedy zaczna przebakiwac ze znowu zajezdza zawodnikow na treningach i po prostu sa zmeczeni. Pewnie potrzeba jeszcze 10-15 meczy.

      Woy, co do preseason sie nie zgodze. Wogole NBA w koncu dojdzie do tego zeby skasowac przedsezonowe mecze, to bezsens jest przy 82 grach. Niech sie docieraja w RS, jest wystarczajaco dlugi.

    • Woy pisze:

      a później masz wysyp kontuzji, bo gracze wracają albo zapuszczeni albo z nadwagą.
      Sorry ale ten początek sezonu to największy wysyp kontuzji w historii.
      Niektórzy podejrzewam nawet nie zdążyli naładować akumulatorów…

    • gniewkosynrybaka pisze:

      OK, w takim razie liga powinna zredukowac ilosc meczy w RS. 82 RS, + ok 10 (kiedys) Preseason, + PO, nie dziw ze jest wiele kontuzji. Poza tym, w natloku meczy wyjazdowych, back to back wielu trenerow kombinuje, odpuszczaja, daja odpoczac lepszym grajkom. To bezsens w pkt widzenia kibica. Lepiej mniej meczy ale kazdy na zadzior zeby wygrac.

      Kilka lat temu przy lock-out’cie bylo chyba ok 50 meczy, byl fajny sezon. Przyznaje ze mnie w polowie RS mocno juz nudzi liga, nie mowiac juz o szopce ktora zrobione z All Star Weekend. Tak naprawde interesujca jest koncowka RS i PO.

  4. Bart pisze:

    SAS przede wszystkim słabo bronią, więc stracili swoja najlepszą broń. Do tego pudłują na potęgę nawet spod kosza więc nie maja prawa wygrywać. Murray powinien pogrzać trochę ławę bo ostatnie mecze to tragedia, chyba trochę sodówka uderzyła. Niech klepie Anderson albo Pop powinien sprawdzić White’a.
    Na poziomie gra LMA, Green, Anderson i Paul, Gay, Manu przyzwoicie, reszta niestety słabo albo bardzo słabo, poza White’m i Betansem bo prawie wcale nie grają. Mills jest totalnie bez formy, Gasol wygląda ospale i tak gra, Murray pisałem, Forbes to nie jest gracz na NBA.
    Winą za słabą postawę SAS trze obarczyć Popa, który nie dość że nie reaguje dobrze na to co sie dzieje na boisku to jeszcze trzyma się ciagle tych samych zawodników.
    Ogólnie nie wygląda to dobrze, ale na pewno wrócą do wygrywania.

  5. 6thplayer pisze:

    Boston celtics najlepsza deffesywa w lidze!!!

  6. marcus88 pisze:

    Jak zobaczyłem dzisiejsze wyniki i ogólnie patrząc na cały sezon to aż odechciewa się typera… W chwili obecnej to nawet spotkanie Philadelphia – Golden dawało by do myślenia i ciężko wskazać jednoznacznego faworyta. Nie mówię że to jest złe ale w chwili obecnej każdy może wygrać z każdym

    • knapior pisze:

      Tak jest zawsze na początku sezonu. Za miesiąc dwa, wyniki będą bardziej przewidywalne.

  7. Blasiacco pisze:

    @gniewkosynrybaka. Sorry, ale jak Ciebie męczy nba w połowie sezonu .. To słabo. Dla mnie najgorszy sezon to ten właśnie z lockautem.

    • gniewkosynrybaka pisze:

      Wiem wiem, ale jakos wole jakosc niz ilosc. Ale skad akurat 82 mecze w RS, a nie 70 lub 100? moze ktos ze specow wytlumaczy czy w gre wchodzi tu ilosc meczy w kazdy z kazdym, lub kolejnosc i ilosc starc w dywizji czy tez konferencji, statystyki, lub co innego czyli $$$. Sledze NBA od jakichs 20+ lat, i sadze ze ilosc meczy jest obliczona na kase dla lig, sponsorow itd. Osobiscie dla mnie najfajniej jest na poczatku kiedy po wakacyjnej nudzie nareszcie sie cos kreci, i raczej przy koncowce kiedy ustala sie kolejnosc na PO.

  8. mic pisze:

    już w sezonie 54-55 8 klubów grało 72 mecze…

  9. mic pisze:

    w inagururacyjnym sezonie NBA 46-47 to 11 klubów grało 60 meczy a w pierwszym sezonie ABA 1967-68… 11 klubów grało 78 spotkań (3 rundy play offów best of 5-7-7) a odpowiednio NBA miało 12 klubów i 82 spotkania w regularnym sezonie (i play offy trzy rundowe również jednak best of 7-7-7)

  10. mic pisze:

    uups rsorki za literówki ; )

  11. Voytkab pisze:

    Witam, widzę że nikt nie zauważył jednej kwestii. Oprócz jednego meczu (MIA-MIN) wygrały teoretycznie słabsze drużyny że słabego wschodu… oby tak dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *