MVP Ranking #1 – To będzie bardzo ciekawy sezon!

Minął już ponad tydzień rozgrywek w nowym sezonie NBA. Czas już zatem najwyższy na ten ranking. Nie ma co się rozwodzić – Most Valuable Player, czyli Najbardziej Wartościowy Gracz. Chociaż sprowadza się to zazwyczaj do określenia „Najlepszy Zawodnik”. Oto część pierwsza zestawienia, które będzie się ukazywało co dwa tygodnie. Zapraszam.

 

1.  ̶L̶o̶n̶z̶o̶  Giannis Antetokounmpo (Milwaukee Bucks)

Sądzę, że będzie to jedyne miejsce, co do którego w większości się ze mną zgodzicie. Greak Freak ma niesamowity sezon. 35 punktów na mecz (lider NBA), do tego 5,6 asysty i 10,6 zbiórki. Do tego jest piąty w kategorii najlepiej przechwytujących (2,4 SPG). Jego Bucks co prawda nie wygrywają wszystkiego (bilans 3-2), ale mieli ciężki kalendarz na początek rozgrywek (2x Celtics, do tego Cavs, Blazers i Hornets). Przegrali z Cleveland (mimo fenomenalnego Giannisa – 34/8/8) oraz raz z Bostonem (28/7/10 Antetokounmpo). Greak Freak nie ma się zatem czego wstydzić. Jest liderem zespołu w punktach, asystach, zbiórkach i przechwytach oraz drugi w blokach (o 0,2 bloku na mecz za Hensonem). Najwięcej punktów zdobył w wygranym meczu z Blazers – aż 44. Warto też zaznaczyć, że jak na razie trafia ze świetną skutecznością 62,4% (siódmy w Lidze, drugi po Juliusie Randle nie-środkowy). A ponadto wszystko gra bardzo efektownie. Na tę chwilę dosyć znacznie prowadzi w zestawieniu.

 

2. LeBron James (Cleveland Cavaliers)

Tutaj zapewne zaczną się kontrowersje. King James jest „dopiero” czwarty w punktach i w asystach. Zaś jego Cavaliers mają średni (jak na ich skład) bilans 3-2. Ale właśnie LeBron jest bodaj jedynym graczem Mistrzów Wschodu, który nie zawodzi. Zdarzały mu się co prawda słabsze momenty (jak nietrafione wolne na remis z Nets, które tak naprawdę skutkowały porażką na Brooklynie). Ale całościowo gra świetnie. Przewodzi zespołowi w 4 z 5 głównych kategorii statystycznych (punktach, asystach, przechwytach i blokach). Na te chwile jego osiągi to 27,6 PPG, 9,0 APG oraz 7,4 RPG. Ponadto rzuca na rewelacyjnej wręcz skuteczności – 61,1% z gry, w tym 45% za 3. Najsłabszy mecz (zakończony nomen omen porażką) zagrał przeciwko Magic – „jedynie” 22 oczka. Zaś za najlepszy można by uznać pierwsze spotkanie sezonu – z Celtics. LeBron zanotował wtedy 29 oczek, 16 zbiórek i 9 asyst. Rewelacyjnie radził sobie również z Bulls – 34 pkt i 13 asyst, 4/6 zza łuku. Nawet we wspomianym meczu z Nets grał niemal wybitnie: zaliczył triple double. A dokładniej? 29 punktów (60% skutecznośc), 13 asyst, 10 zbiórek oraz 4 bloki. Aż do wspomnianych wolnych było bardzo dobrze. Potem ocena za mecz spadła. Nomen omen – może LeBron nie jest obecnie dominatorem statystyk (jak np Giannis teraz czy Westbrook rok temu), ale zdecydowanie to on ciągnie na swoich barkach Cavs. Gra i efektownie (wsady, bloki), i skutecznie. Dlatego właśnie jest drugi.

 

3. DeMarcus Cousins (New Orleans Pelicans)

Boogie chyba wreszcie odnalazł się w Nowym Orleanie. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko wygrywania meczy, chociaż i w tym aspekcie nie jest tak źle (bilans 2-3). DeMarcus to obecnie drugi najlepszy strzelec Ligi (33 punkty na mecz), drugi blokujący (średnio 2,8 bloku w spotkaniu) oraz trzeci zbierający (14,2 RPG). Żeby tego było mało, notuje 4,8 asysty na mecz. Jeżeli zacznie prowadzić zespół do wygranych, to zdecydowanie może powalczyć nawet z Giannisem. Problemem są oczywiście straty – ale gdyby udało się je zniwelować, Cousins stałby się jeszcze trudniejszy do zatrzymania. Nie dość, że trafia spod kosza, to jeszcze zbiera w ataku oraz rzuca z 3. I jeszcze blokuje w obronie. W najbliższym czasie nie będzie miał przy boku Anthony’ego Davisa – ale ostatnim meczem z Sacramento (wygranym) pokazał, że nie boi się wyzwań. 41 punktów, 23 zbiórki, 6 asyst, 56% z gry, 60% zza łuku, 83,3% z wolnych. Wow. Nic, tylko bić brawo. Tak naprawdę chyba nie ma w tym roku dla niego konkurencji, jeśli chodzi o wybór do All-NBA First Team na pozycji środkowego.

 

4. Blake Griffin (Los Angeles Clippers)

Najlepszy zawodnik jednej z dwóch niepokonanych drużyn w NBA również rozgrywa bardzo dobry sezon. Jest szósty w punktacji (średnio 26,3 pkt), a do tego dobrze zbiera i podaje (9,3 zbiórki i 4,5 asysty na mecz). Po kontuzji Teodosicia dużo częściej gra z piłką – i wychodzi mu to solidnie. Ponadto poprawił rzut – z gry ma 53,6%, zaś tylko zza łuku: aż 43,5%. Ponadto bierze na siebie grę w najważniejszych momentach. Widzieliśmy to dzisiaj w nocy – buzzer-beater za 3 na zwycięstwo z Portland. Ponadto, jak to Blake – jest efektowny. Wsad nad Gobertem to jak na razie jedna z najlepszych akcji tego sezonu. Bez niego Clippers nie byliby pierwsi w rankingu Defensywnym i czwarci w Ofensywnym.

 

5. Marc Gasol (Memphis Grizzlies)

Miśki są prawdziwą rewelacją obecnych rozgrywek – zaś Hiszpan zdecydowanie jest ich najlepszych zawodnikiem. 25 punktów i 10,8 zbiórki na mecz to najwyższe średnie w karierze Marca. Do tego jest świetny na linii rzutów wolnych (86%) oraz skuteczny z gry (48,8%; 43,5% za 3). Poprowadził swój zespół do zwycięstw z tuzami Zachodu – Golden State Warriors (miał wówczas aż 34 punkty i 14 zbiórek, 16/17 za 1) oraz Houston Rockets (26 pkt, 10/10 z wolnych). Hiszpan często w nieparzystych latach zdobywa jakieś wyróżnienie: drugi skład Debiutantów w 2009, DPOY, drugi skład defensywy (tak, DPOY w II składzie) i drugi skład NBA w 2013, pierwszy skład Ligi w 2015; jedynie 2011 się „wyłamuje. Zatem można oczekiwać, że w tym roku także coś dołoży. Może All-NBA Second/Third Team? Szanse jak najbardziej są. Tak jak na doprowadzenie Grizzlies do Playoffów – mimo tego, że niewielu ekspertów dawało im na to szanse (w tym ja).

 

6. James Harden (Houston Rockets)

 

Brodacz, który zakończył poprzedni sezon na drugim miejscu w głosowaniu na MVP, nie zwalnia tempa. Z Chrisem Paulem zdążył zagrać jeden mecz. W pozostałych jednak wcale nie wydawał się zagubiony z powodu braku partnera na odwodzie. Przez pierwsze dwa spotkania prowadził Rakiety do zwycięstw nad Sacramento i Dallas. Potem jednak przyszła porażka z Memphis oraz wymęczone zwycięstwo z Sixers (wygrane równo z syreną przez Erica Gordona). Harden w każdym meczu sezonu notował powyżej 20 punktów. Ze średnią 26,3 punktu jest piątym strzelcem Ligi. Ponadto jest na trzecim miejscu w zestawieniu najlepiej podających (9,6 asysty na mecz). Nie najlepiej wygląda jednak jego skuteczność – zwłaszcza za 1 (75,9%). Za 3 rzuca podobnie jak rok temu (34,6%; w poprzednim sezonie: 34,7%). Będąc na piłce przez większość czasu, popełnia sporo strat (średnio 5 na mecz, chociaż to i tak mniej, niż rok temu). Tak czy siak – to dalej lider Houston oraz zawodnik, który potrafi wygrywać dla swojego zespołu mecze. Jak na razie jego Rockets mają bilans 4-1. Harden gra bardzo dobrze, ale inni (wyżej w rankingu) jak na razie są po prostu lepsi.

 

7. LaMarcus Aldridge (San Antonio Spurs)

Spurs mają bilans 4-0, a LaMarcus jest zdecydowanie ich najlepszym graczem. Rzuca najwięcej oczek w karierze – średnio 26. Ma również lepszą średnią asyst (2,8) niż w jakimkolwiek poprzednim sezonie. Ponadto solidnie zbiera (8,8 RPG), a także świetnie trafia za 1 (88% – 6 miejsce wśród graczy z minimum 25 wykonywanymi wolnymi). Nieco spadła mu skuteczność za to 3. Tym niemniej – punktuje sporo i w ważnych momentach. W pierwszych dwóch spotkaniach miał double-double. Przeciwko Heat rzucił 31 punktów. W każdym z 4 spotkań ma minimum 20 oczek. Jego statystyki może nie rzucają na kolana, ale w systemie Popa naprawdę rzadko jeden gracz jest liderem w kilku statystykach. Zapewne po powrocie Kawhi’ego rola Aldridge’a nieco spadnie i to pewnie The Claw będzie się liczył w rankingu MVP – ale obecnie to LaMarcus jest w pierwszej dziesiątce.

 

8. Stephen Curry (Golden State Warriors)

Niektórych może dziwić tak niska pozycja Stepha. Ale powyżsi zawodnicy rozgrywają jak na razie lepsze sezonu niż „Baby-faced assasin”. Ale z meczu na mecz jest coraz lepiej. Co prawda Curry słabo trafia z 3 (36,5%), ale za to jest bezbłędny na linii rzutów wolnych (100%, 47/47). Do tego jest, mimo gorszej dyspozycji zza łuku, trzecim strzelem NBA (ze średnią 29,2 oczka) – a pamiętajmy, że gra w drużynie gwiazd, gdzie dużo punktują także Durant i Thompson. Świetnie zagrał z Raptors, gdzie zdobył 30 punktów, w tym 7 arcyważnych w końcówce – i to na różne sposoby. Najpierw po wejściu pod kosz i „cyrkowym” rzucie. Potem świetną trójką, która dała Warriors prowadzenie. A następnie przypieczętował wygraną rzutami wolnymi. Gdyby zestawienie było robione w środę, Curry’ego pewnie by w nim nie było (a dokładniej pewnie byłby na „ławce”). Ale teraz jest już w ósemce – a jeśli dalej on i jego Dubs będą grali na swoim poziomie, to Chef może zawędrować nawet do pierwszej piątki rankingu MVP. A kto wie, czy nie na podium?

 

9. Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)

Wielu mówiło, że po przyjściu Paula George’a i Carmelo Anthony’ego nie będzie się liczył w walce o statuetkę. Nic bardziej mylnego. Oczywiście nie zaliczy tak niesamowitego sezonu, jak przed rokiem. Ale to nie oznacza, że będzie grał słabo. W ciągu 4 spotkań dwukrotnie zanotował triple-double. Poprawił skuteczność za 3 (z 34,3 w poprzednim sezonie na 44,4%) oraz ogólną z gry (43,5% rok temu, 47,7% teraz). Ma jeszcze więcej asyst (12,8 , lider NBA). Prawie wykręca średnią triple-double (9,5 zbiórki). Nie punktuje tak obficie (21,5 PPG, najmniej od sezonu 2009-10) – ale to akurat nie jest żadne zaskoczenie. Ocenę psuje jednak fakt, że Westbrook nie zawsze jest w stanie prowadzić swój zespół do zwycięstw (na razie Grzmoty mają jedynie bilans 2-2; pokonali słabiutkich Knicks oraz młodych Pacers, ale ulegli Jazz i Wolves). Coś popsuło się także na linii rzutów wolnych – Brodie trafia tylko, uwaga, 57,1% za 1. Dalej to najważniejszy gracz Thunder – ale czy będzie lepszy od innych kandydatów? Sama średnia triple-double przy przegrywaniu meczy, tragicznych wolnych i masie strat może nie wystarczyć. To brzmi głupio, ale „to już widzieliśmy”. Westbrook nie będzie niemal na pewno lepszy niż przed rokiem – i to pewnie sprawia, że oceniamy go niżej. Ale z drugiej strony – mecze ze skutecznością z gry 18,2% (2/11), 25% z wolnych i tylko 6 punktami to nie poziom MVP (a tak było z Jazz). Wiadomo: każdy może mieć słabszy dzień – dlatego ciekawi mnie, co Russell pokaże w dalszej części sezonu. Na pewno jeszcze nie raz nas zaskoczy i zachwyci.

 

10. John Wall (Washington Wizards)

Myślałem, czy by nie umieścić tu Nikoli Vucevicia, którego Magic są kolejną rewelacją początku sezonu. Uznałem jednak, że Vuc „wystrzelił” jedynie podczas absencji Aarona Gordona. Gdybym mógł umieścić tych dwóch graczy „razem” jako jednego – może byliby nawet gdzieś w okolicy 7 miejsca. Sam Aaron zagrał tylko 2 mecze – czyli 50 % gier swojego zespołu. Trochę mało na umieszczenie go w zestawieniu – chociaż jeśli dalej będzie prezentował taki poziom, jak w ostatnim meczu, to może nawet rzucić wyzwanie Giannisowi. Zaś Nikola gra dobrze, ale Wall jest na razie po prostu lepszy. Wynik obu zespołów jest taki sam (3-1) – ale John to lider swojej drużyny od początku sezonu. Ma mniej punktów od Beala, jasne. Dosyć słabo rzuca (37,3% z gry, tragiczne 14,3% za 3). Jednak dalej jest świetnym podającym (9,8 asysty na mecz, drugi w Lidze). Wciąż to najszybszy graczem z piłką w NBA. Nadal dynamicznie wchodzi pod kosz. Może i czasem zawodzi w końcówce (jak w meczu z Lakers) – ale nie można mu odmówić, że miał ogromny udział w zwycięstwach swojej drużyny. Bez niego nie byłoby pierwszego miejsca na Wschodzie na ekipy z DC. Chociaż nie da się ukryć, że gracze „z ławki” tego rankingu (zwłaszcza Gordon i Klay) oraz Bradley Beal są bardzo blisko Johna. To nie był łatwy wybór, ale w mojej ocenie to Wall zasługuje na to miejsce. Ale tak naprawdę można by na tym miejscu dać dowolnego gracza z wymienionych poniżej – i też miałoby to ręce i nogi. Ja postawiłem na rozgrywającego Wizards. Chociaż pewnie wielu z was wybrałoby inaczej.

 

BENCH

  • Eric Gordon

  • Tobias Harris

  • Victor Oladipo

  • Klay Thompson

  • Nikola Vicevic

 

Uprzedzając pytania – kolejność na ławce alfabetyczna.

Jak oceniacie zestawienie? Zgadzacie się z tymi miejscami – a może widzicie to zupełnie inaczej? Dajcie znać, chętnie podyskutuję. Do następnego!

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

12 komentarzy

  1. Woy napisał(a):

    1. Griffin
    2. Gasol
    3. Giannis
    4. Aldridge
    5. James
    6. Harden
    7. Cousins
    8. A.Gordon
    9. CJ McCollum
    10. Oladipo /Harris

    • Kubala napisał(a):

      W sumie CJ jest w moim zestawieniu zaraz za ławką. Skuteczność ma świetną, jak to utrzyma, to na pewno zawalczy. Zwłaszcza, jeśli dołoży więcej trójek (bo przy takich procentach przy większej liczbie rzutów byłby może i najlepszym strzelcem). Ale nie ma go w piętnastce: Klay wygrywa jak dla mnie (minimalnie) obroną.

    • Woy napisał(a):

      Twoje zestawienie jest ok.
      Ja patrzę ile wnoszą do wyniku i dotychczasowych bilansów drużyn.
      Griffin naprawdę się spisuje bez CP3.
      Gasol z kolei za mecz z Warriors.
      Bardzo pozytywnie gra LMA.

  2. Marcin Sobański napisał(a):

    Świetny ranking, miło się czytało :)

  3. pop napisał(a):

    nie zgadzam się z pozycją 2 i 3, bardziej do mnie przemawia kolejność Woya
    Grek
    Gryfin
    Gasol
    tych trzech bym wymienił
    honorable mention – Harden, LMA, i ktoś z liderów Magic Gordon/Vuc
    jak się wyniki drużyn ustabilizują to będę mądrzejszy ;-)

  4. mard napisał(a):

    Jak można oceniać szanse na MVP po pięciu meczach? Przecież to nie ma sensu. Równie dobrze można by dodać na listę np. Evana Fournier.

    • Woy napisał(a):

      Co rok robimy takie zestawienie jak MVP, Rookie i Power ranking. Ja mogę z drugiej strony, jak można pisać taki komentarz?

    • Samar napisał(a):

      Fun2Read mard. Dla mnie to stanowi wartość dodaną i chętnie czytam, zapewne jak większość czytelników :)

  5. xxnc napisał(a):

    O co chodzi z tymi nomen omen we fragmencie o LeBronie?

    • Samar napisał(a):

      też właśnie jestem ciekawy – w jakich sytuacjach zwrot „nomen omen” jest prawidłowy? To chyba ma coś związek z nazwą, która odnosi się do tematu? Np. Chiacago Bulls, którzy nomen omen zagrali byczo? :D

  6. Miły napisał(a):

    1. Cousins
    2.LeBron
    3. Giannis
    4.harden
    5.Aldridge
    6.Griffin
    7.Curry
    8.Westbrook
    9.Gasol
    10.Wall

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *