Przedsezonowe 3-na-3: Sacramento Kings

1. Kilku weteranów i sporo młodzieży – czy to zadziała? Jak będą grali?

Damian Wełna:  Sacramento Kings po tym jak przehandlowali DeMarcusa Cousinsa stali się jedną z najgorszych ekip w Zachodniej Konferencji. Dostali pakiet młodych, którzy mimo talentu nie grają tak, jak przewidywano. W tegorocznym drafcie pozyskali bardzo ciekawego grajka, który jeśli wszystko pójdzie po jego myśli będzie walczył o tytuł najlepszego pierwszoroczniaka sezonu. Oczywiście, pozyskanie Cartera czy Z-bo wzmocni ławkę Króli, jednak nadal w tej ekipie przeważa młodość i niedoświadczenie.

Kubala: W tym roku mogą być nawet najgorszą drużyną zachodu – ale mają przed sobą niezłą przyszłość. De’Aaron Fox i Justin Jackson zapowiadają się na niezły duet Rookich, a mniej niż 26 lat mają także: Bogdanovic, Cauley-Stein, Hield czy Papagiannis. W tym sezonie będziemy widzieli dużo gry doświadczonych George’a Hilla, Zacha Randolpha i Vince’a Cartera oraz ogrywanie przyszłościowych zawodników. Ale z każdym sezonem to młodzi będą zyskiwali minuty. Kings dopiero się zgrywają i niemal na pewno przegrają większość meczy, ale wygląda to tak, jakby w organizacji wreszcie podziało się coś na plus i po niezłym Drafcie zbudowano w Offseason ciekawy zespół. A dokładniej będzie to dobry zespół, jeśli młodzi się odpowiednio rozwiną. Nie ma tu raczej talentu na miarę Devina Bookera z Suns, ale kto wie, czy taki Fox nie stanie się w przyszłości gwiazdą. W końcu przed nim wybierano samych bardzo perspektywicznych zawodników: Fultza, Balla, Tatuma i Jacksona. Za mentorów będzie miał Hilla i Cartera, zatem nie powinno być źle.

Marek Miłuński: Ogólnie bardzo mi się spodobały ruchy w Sacramento. Management nie widział możliwości zbudowania teamu awansującego do play-off z Cousinsem (zespół do Meczu Gwiazd miał 24-33). Zamiast niego wzięto perspektywicznego Hielda i paczkę gruszek. Może mało, ale to była decyzja z cyklu – skoro nie wyszło z DeMarcusem, to zaczynamy od nowa. Off-season za to był bardzo ciekawy. George Hill, Vince Carter, Zach Randolph, to uznani weterani, którzy wciąż potrafią wnieść dużo jakości do gry każdej drużyny. Z draftu przyszedł Fox, który może się znakomicie rozwijać jako backup dla Hilla i na dokładkę wreszcie z Europy przyjechał Bogdan Bogdanovic. Z całą pewnością materiał na niezłą drużynę jest. Pewnie będą jeszcze przetasowania i szczególnie pierwsze miesiące upłyną pod znakiem szukania odpowiednich rotacji. Myślę, że jeszcze zobaczymy jakieś transfery. Kings są wciąż produktem w budowie.

 

2. Będą mieli w najbliższym czasie sporo miejsca w Salary Cap – powalczą o kogoś z głośnych wolnych agentów?

Damian Wełna: Na pewno włączą się w walkę, jednak Vlade Divac nie należy do GM’ów, którzy idą w dobrą stronę. Nie wydaje mi się, że nawet duża ilość pieniędzy będzie w stanie przekonać którąś z gwiazd do dołączenia właśnie do tej organizacji.

Kubala: Przydałby im się jakiś porządny silny skrzydłowy – ale dużo zależy od tego, jak młodzi Kings będą się rozwijali. Jeśli będzie widać efekty, to być może Sacramento znów stanie się pożądanym kierunkiem dla wolnych agentów. Nie ma tu graczy psujących chemię w zespole, zatem taki scenariusz jest dosyć prawdopodobny. A kogo dokładnie? Wszystko zależy od tego, kto podpisze umowy. Jabari Parker i Julius Randle to najgorętsze nazwiska, ale obaj są zastrzeżonymi wolnymi agentami, a raczej ciężko sobie wyobrazić, by odpowiednio Bucks i Lakers ich oddali. To może Derrick Favors? Zobaczymy.

Marek Miłuński: Nie widzę innej możliwości. Skoro oddali DeMarcusa, to będą nastawiać się na sprowadzenie innego dużego nazwiska. Obecnymi zmianami wysłali w świat newsa – kryzys mamy już za sobą, management działa skutecznie (Vivek nieco schował się za prawdziwymi fachowcami), podpisujemy znanych graczy, zapytajcie się ich jak jest naprawdę (skądinąd to potencjalnie bardzo dobra taktyka, która może zmienić tak zły obraz organizacji w dość szybki sposób). W zasadzie mogą przyjąć każde nazwisko na każdej pozycji. Szczególnie potrzebują wzmocnień na centrze, bo Kosta Koufos czy Willie Couley-Stein mogą być świetnymi backupami, ale nie widzę ich w wyjściowych piątkach. Potrzebują kogoś na pozycję nr 4 (Randolph to świetna opcja, ale na 20-25 minut w meczu). Mają sporo pieniędzy do wydania, więc na pewno będą aktywni na rynku.

 

3. Są jedną z nielicznych obecnie drużyn bez typowej gwiazdy/All-Stara. Kto w tym sezonie będzie ich numerem jeden? I czy wśród młodych jest ktoś, kto może być w przyszłości twarzą organizacji?

Damian Wełna: Ciężko stwierdzić. Mam taką cichą nadzieję, że Buddy Hield w końcu zacznie grać na miarę swoich możliwości. No i oczywiście, De’Aaron Fox. Ich stawiam na równi i nie widzę, by choć jeden z nich miał szansę na miano All-Stara jeszcze w ciągu dwóch sezonów.

Kubala: W tym sezonie numerem jeden będzie George Hill, swoje pewnie dorzucą też Randolph oraz Buddy Hield. Natomiast, jeżeli De’Aaron Fox będzie tak dobry, jak się zapowiada, to może on będzie kolejnym człowiekiem nr 1 Kings. Hield i Cauley-Stein również zapowiadają się ciekawie, ale nie na pierwszoplanowe postacie. Bogdanovic tak samo. Zatem najpewniej będzie to Fox.

Marek Miłuński: Oczy w tym sezonie będą zwrócone przede wszystkim ku Hieldowi. Okrzyknięto go przecież następcą samego Bryanta :). Na pewno ma bardzo duży potencjał, ale porównania do Black Mamby odłóżmy na razie na bok. Zobaczymy co pokaże dwójka rookie – Justin Jackson i Harry Giles. Szczególnie intrygujący jest ten pierwszy. Ma naprawdę niezły rzut i wydaje się materiałem na rasowego strzelca. Mankamentem na pierwszy rzut oka niewątpliwie jest brak siły i odpowiedniej masy mięśniowej. Za rok, może dwa, Jackson ma potencjał by być świetnym rzucającym. Giles był dość dziwnym wyborem z powodu problemów z kolanem. W zasadzie nie odnalazł się nawet w Duke więc szanse na to, że odnajdzie się w NBA są tym bardziej niewielkie. No i jest jeszcze Da’Aaron Fox, ale w tym roku będzie on jedynie backupem dla lidera drużyny – George’a Hilla.

P.S. Typy na sezon (wygrane i czy awansują do Play-off?):

Damian: 22-60, brak awansu do PO

Kubala: 23-59, brak awansu do Playoffs

Marek: 33-49 i brak awansu do play-off

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

4 komentarze

  1. Juzek napisał(a):

    33 zwycięstwa, optymistycznie. Obstawiam z 9 zwycięstw z drużynami ze wschodu i może z 12 z zachodu i łączny bilans 21-61 i dno konferencji zachodniej.

  2. Szuwarek napisał(a):

    Serio widzicie Kings tak słabych? Wydaje mi się, że są lepsi od takich Suns, czy nawet Lakers, którzy w ogóle nie mają wsparcia weteranów. Może 30 to będzie trudno, ale 22 to dla mnie trochę za mało.

  3. PacMan napisał(a):

    Zgadzam się z Szuwarkiem. Pierwsza 5 hill, hield,bogdanović,randolph, couley-stein powinna ograć takie lakers, suns, orlando czy 76ers ( nie wierzę w zdrowie embiida i simmonsa). Wydaje mi się że wcs i labissierre czy papagianis mogą zrobić skok jakościowy w tym sezonie, a bogdanović to przecież vice- mistrz świata, europy i olimpijski, więc ogranie ma

  4. Leniu napisał(a):

    Mi też się podobają tegoroczne ruchy Kings. Weterani są tu raczej dla dawania przykładu i wzoru profesjonalizmu (czego nie dawał im oddany lider zespołu), a nie z jakiejś napinki na wyniki. W tym sezonie raczej będą bili się o top 5 draftu niż play-offy, więc w przyszłym roku mogą wybierać z wysokim wyborem np Portera Jr czy Bagleya. Wtedy mają i sporo utalentowanej młodzieży (Fox, Hield, Bogdanovic, WCS) i sporo miejsca w salary do wykorzystania. Byle tego zarząd nie spierdzielił, bo parę ostatnich lat robili dziwne, niewytłumaczalne ruchy. Teraz wygląda to całkiem optymistycznie i myślę, że za 2-3 lata mogą powalczyć na silnym zachodzie o play-offy. Ciekawy zespół (ciekawszy niż z Cousinsem), będę im się przyglądał w tym sezonie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *