Off-season 2017: Czy ktokolwiek zagrozi Warriors?

To pytanie zadają sobie niemal wszyscy w NBA. Czy drużyna, uznawana przez wielu za najlepszą w historii, może zostać pokonana, jeśli chemia w zespole nadal się polepsza, skład stał się jeszcze silniejszy, zaś ich gracze z roku na rok są coraz lepsi?

Utrzymać i ulepszyć skład

Po przejściu jak burza przez Sezon Zasadniczy (67-15) i Playoffy (16-1, najlepszy wynik w historii) w Oakland nie spoczęto na laurach. Po zakończeniu hucznego świętowania trzeba było podjąć się trudnej sztuki negocjacji, aby móc utrzymać kluczowe elementy mistrzowskiej układanki. Bob Myers, wybrany w czerwcu „Executive of the Year” wykonał pracę, która może zagwarantować mu kolejną nagrodę. Zdołał utrzymać WSZYSTKICH najważniejszych graczy. WSZYSTKICH. Pełne 100%. Mało tego – on był w stanie jeszcze ulepszyć ten skład i wymienić średnich zmienników na dobrych.

Przede wszystkim super maxa (5 lat, 201 mln $) dostał Stephen Curry, twarz organizacji. W pewien sposób była to dla 2-krotnego MVP rekompensata za poprzedni, niski kontrakt (44 mln $ za 4 lata; w samym piątym roku Curry dostanie więcej, niż przez całą poprzednią umowę). Jednak za 3-4 lata wysokość jego zarobków może spowodować, że zabraknie pieniędzy na kogoś innego. Ale cóż – tego nie da się uniknąć, podpisując kontrakty z gwiazdami. Curry, jedyny w historii jednogłośnie wybrany MVP (rok temu), uznawany za najlepszego strzelca w historii i często stawiany w pierwszej piątce najlepszych obecnie graczy Ligi, na pewno na takie pieniądze zasługuje. W poprzednim sezonie notował ponad 25 punktów, 6 asyst, 4 zbiórki, a także niemal 2 przechwyty na mecz. Zaś w Playoffach – 28 pkt/6 as/6 zb /2 stl.

Drugą najważniejszą postacią, z którą odpisano umowę, jest oczywiście MVP Finałów, Kevin Durant. On z kolei wybrał niższą umowę (2 lata, 51 mln $, drugi rok jest opcją zawodnika). KD, wymieniany przez większość w pierwszej trójce najlepszych w NBA (wraz z LeBronem i Leonardem), na pewno zasługiwał na maksymalny kontrakt. Nie wziął go jednak, ponieważ zależało mu na utrzymaniu obecnego składu. Dzięki pieniądzom „zaoszczędzonych” na jego kontrakcie można było podpisać Andre Iguadalę (3 lata, 48 milionów) oraz Shauna Livingstona (również 3 sezony, ale za 18 mln $). Sam Durant w poprzednim sezonie zdobywał 25 punktów i 8 zbiórek na mecz, a także notował prawie 5 asyst. W postseason był jeszcze silniejszy – 28,5 PPG. I te niesamowite Finały… Wart niemal każdych pieniędzy. Wielu obstawia, że w tym sezonie, gdy zbudował już odpowiednią chemię z drużyną, może powalczyć nawet o nagrodę MVP.

25 najlepszych zagrań Warriors z poprzedniego sezonu

Ale Warriors nie tylko przedłużali kontrakty (powrócą również Zaza Pachulia, JaVale McGee czy David West; Klay Thomspon i Draymond Green nadal mają ważne kontrakty). Wybrali również w Drafcie Jordana Bella (a dokładniej w noc Draftu kupili go od Bulls za 3,5 mln $) – dla wielu może to być jeden z najlepszych „steali” tegorocznego naboru. Młody skrzydłowy powinien być, podobnie jak drugoroczniak Patrick McCaw, wsparciem i pozytywną energią z ławki. Żeby tego było mało, do składu dołączyli Nick Young oraz Omri Casspi. Tak, dokładnie. Kolejnych dwóch dobrych strzelców. Ten pierwszy zdobywał ponad 13 oczek na mecz, zaś Omri jedynie nieco ponad 5 – ale obaj są groźni zza łuku i na pewno będą rozciągali grę Warriors – niemal zawsze będzie minimum 4 strzelców na boisku. Mają obecnie tylko trójkę ważnych graczy, która zza łuku nie rzuca: Livingstone, Pachulia i West (chociaż ten ostatni rok temu trafił 3/8 z dystansu, co daje 37,5%, czyli nie tak źle). Kogo zastąpili Young i Casspi na obwodzie? Iana Clarka i Matta Barnesa. Nic, tylko się cieszyć (lub załamać, jeśli ktoś nie lubi Dubs).

Jeszcze więcej trójek...

Mistrzostwo, rekordy, nagrody? Nie czy, tylko: ile?

Warriors nauczyli się na własnych błędach – i teraz nie będą już chcieli na siłę forsować chociażby ilości zwycięstw – co nie znaczy, że nie będą wygrywać. Podopieczni Steve’a Kerra wiedzą, że każda drużyna przeciwko Dubs będzie dodatkowo zmotywowana. Tyle, że skala talentu w pierwszej piątce i na ławce jest tak ogromna, że w obecnej NBA po prostu nie ma dla nich godnego rywala. Jak dobry zatem będzie dla nich obecny sezon? Każdy wynik inny niż Mistrzostwo to porażka, jasne. Ale co z innymi zespołowymi osiągnięciami? Rozszerzając skład o Younga i Casspiego jeszcze bardziej zwiększyli siłę na obwodzie. Nie zdziwię się zatem, jeśli pobiją ubiegłorocznych rekord Houston Rockets w ilości trójek w sezonie (1181; Cavs mieli 1067, a Dubs „tylko” 982). Jeśli nawet JaVale McGee ma rzucać zza łuku, to sądzę, że padnie bariera 1200 trafień. Nie zdziwię się także, jeśli pobiją 25 trójek w meczu Cavaliers z poprzedniego sezonu. Chociaż to będzie już konkretne wyzwanie. Ale, jeśli złapią wiatr w żagle (a mają przecież wybitnych seryjnych strzelców – Curry’ego, Thumpsona, Duranta i Younga), to są w stanie to zrobić.

JaVale McGee nowym strzelcem Warriors?

Jeśli chodzi o popisy indywidualne, to spodziewam się 14 lub 15 trójek Stephena Curry’ego w meczu, a także (może) quadruple-double Draymonda Greena. Chociaż z drugiej strony taka okazja jak rok temu może się już nie zdarzyć. Wracając jeszcze do Stepha – ten sezon najpewniej zakończy w pierwszej piątce najlepszych rzucających za 3 w historii, do tego w Playoffs może zająć nawet pierwsze miejsce (chociaż raczej wskoczy jedynie na drugie – do szczytu brakuje mu 71 trójek). Natomiast w Finałach jest tylko 4 celne rzuty zza łuku od LeBrona Jamesa – tu jestem niemal pewny, że zostanie numerem 1 wszech czasów w ilości trójek w spotkaniach finałowych (bo zakładam, że Dubs do nich awansują). Po Klayu Thompsonie niby niczego się nie spodziewam, ale kto wie, czy znowu nie rzuci znikąd 50+ punktów na wysokiej skuteczności. A KD? Będzie zdobywał po 30 punktów, ale jakoś nie liczę na serie – to nie OKC, gdzie musiał być na topie, by wygrywać mecze. Tutaj mogą mu się zdarzyć słabsze mecze (tak, jak innym ze BIG 4) – ale nie będą raczej miały znaczenia dla końcowego rezultatu (na Playoffs wszyscy będą gotowi i zmotywowani).

Co dalej? Ile jeszcze będzie trwać ich dominacja?

Nie rozpatrzyłem w powyższym akapicie długofalowych sukcesów, jak chociażby 3-4 Mistrzostwa z rzędu, ale wiele wskazuje, że w ten sposób będzie to wyglądało. Obecny sezon pokaże, czy inne zespoły są w ogóle w stanie nawiązać walkę z Warriors. Oklahoma City Thunder mają gwiazdy, San Antonio Spurs system, Cleveland Cavaliers – napakowany skład, Minnesota Timberwolves obronę… Czy jednak ktokolwiek naprawdę rzuci wyzwanie drużynie, która rok temu była nr 1 w Offensive Rating i nr 2 w Defensive Rating? Mi wydaje się, że nie, ale sezon pokaże.

Co roku Dubs będą płacili ogromne podatki od luksusu. Ale i tak ich właścicielom się to opłaca. Pytanie, jak za rok pomieszczą tych wszystkich graczy. Na dzień dzisiejszy mają ponad 130 mln $ w kontraktach na następny rok, a ważnych umów nie mają już wtedy: Young, Pachulia, West, McGee, Casspi i McCaw (będzie RFA). Przed Bobem Myersem kolejne wyzwanie, najpewniej trudniejsze niż tegoroczne. Z kolei za dwa lata kończy się umowa Klaya Thompsona i wtedy może pojawić się mały problem. Do tego czasu najpewniej będą mieli three-peat, zatem zapewne pójdą również po czwarty tytuł (bo czterech z rzędu od czasów dominacji Celtów w latach 60. nikt nie zdobył). Kto wie, czy Klay nie weźmie wówczas jednorocznego kontraktu?

Rozkład kontraktów w Oakland

Jak widać powyżej, po (hipotetycznym) 4 kolejnym tytule przyjdzie czas na podpisanie Draymonda Greena, a także wygasną umowy Iguadali i Livingstona – i wg mnie wtedy skończy się wielka dominacja Warriors. Po prostu nie będą w stanie utrzymać tylu gwiazd naraz. Max dla Stepha był jak najbardziej słuszny, ale jeśli Klay i Green też będą chcieli zarabiać powyżej 20 mln $, to nawet przy założeniu niskich 21 mln $ za rok mamy 85 mln $ dla tej dwójki i Curry’ego w sezonie 2020-21. A jest jeszcze Durant, który raczej poniżej 25 baniek nie zejdzie. 110 mln $ na 4 graczy. Masakra. Dlatego uważam, że w 2020 ten projekt się zakończy. Ale do tego czasu, jeśli pozostaną zdrowi i jakoś zmieszczą kontrakty drugoplanowych graczy, to nie ma na nich mocnych.

Mój typ: 1 miejsce na Zachodzie, Mistrzostwo NBA, w Playoffs 16-1 lub 16-2

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

6 komentarzy

  1. PacMan napisał(a):

    Szkoda, że ta liga robi się coraz bardziej przewidywlna. Wróćmy (po raz kolejny) do lat 90, gdzie nawet wielcy Bulls musieli się męczyć po 4-2, 4-3. A w tym roku Play-off 16-1, i 1 mecz przegrany dopiero w finale. Coraz mniej emocji w tej lidze, szkoda………….

  2. Bart napisał(a):

    1 miejsce w RS tak, ale misia nie przytulą.

  3. Leniu napisał(a):

    A ja liczę, że GSW mistrza nie zdobędą. Nie dlatego, że jestem jakimś antyfanem tego zespołu. Na początku ich drogi bardzo ich lubiłem i chętnie oglądałem. Po przyjściu (lubianego wcześniej przeze mnie) Duranta cały czas chętnie ich oglądam, ale kibicuję ich przeciwnikom. Mam nadzieję, że ktoś utrze im nosa (szczególnie przecenionemu Greenowi) – ale tu właściwie jedyne szanse daję Kawalerzystom. Jeżeli im zdrowie dopisze i zagra chemia – to mają głębszy zespół i osobę Lebrona, więc tu daję im jakieś szanse (chociaż swoją kase raczej bym postawił na Warriors gdybym musiał obstawiać). Na zachodzie to chyba tylko Spurs, ale ich większość zawodników jest coraz starsza i co za tym idzie coraz gorsza. Genialny trener + super Kawhi Leonard, to jednak za mało na obrońców tytułu. No chyba, że Aldridge sobie przypomni czasy Portland, Gasol będzie grał jak na początku Eurobasketu, Parker i Manu odzyskają 3 życie. Za dużo warunków, żeby było to możliwe. W Houston w ogóle nie wierze (nawet nie wejdą do finału konferencji), OKC za słaba ławka, Minnesota ma potencjał, ale to jeszcze nie ten rok, reszta walczyłaby żeby nie dostać sweepa.

    • kolo89 napisał(a):

      Zapomnijcie o Spurs. Tam ewidentnie przeciągają zmianę pokoleniową. Po odejściu Duncana trzeba było permanentnie odświeżyć skład. Jestem ciekaw ile meczów wyrwą Cavs w finale. Pojawił się Wade i Thomas plus z ławki Rose i przesunięty na ławę Smith. Może 2 będą w stanie wygrać. Przydałby się Cavs Jimmy Butler albo George żeby spowolnić Duranta i dać przestrzeń Jamesowi. Szkoda, że Cavs przespali szansę na wyciągnięcie tych gości bo wtedy Cavs naprawdę mieliby szansę z GSW.

  4. T.D. napisał(a):

    Nie wiem od kiedy Curry (i przez kogo) jest uważany za najlepszego strzelca w historii… ;) Ale będe sobie za nich trzymał kciuki (chociaż za nimi specjalnie nie przepadam), bo grają piękną koszykówkę! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *