8 pragnień na 72. sezon NBA

Życzenia, nadzieje, prośby, pragnienia. Zwał jak zwał. Oto kilka rzeczy, których chciałbym w tym sezonie. Lista absolutnie subiektywna, ale sądzę, że z niektórymi punktami się zgodzicie. Zapraszam.

To już tej nocy. To już za kilka godzin. Przepraszam, jeżeli ten artykuł będzie nieco chaotyczny. Ale cały już buzuję – jak kilka(naście/dziesiąt) milionów ludzi na świecie. NBA wraca. Koniec wysypiania się. Koniec innych pasji. Koniec wakacji. Zaczynamy sezon nr 72 w najlepszej Lidze świata.

Oto 8 nadziej na nadchodzący sezon. Są rzeczy, których mi brakuje, a są takie, które mi nie pasują i chciałbym, żeby zniknęły/było ich mniej. Nie przedłużając: zapraszam. Kolejność bez znaczenia.

 

1. Mniej taktyki „Hack-a-…”

Nie wiedziałem od czego zacząć, więc nich będzie to. Jednocześnie mnie dziwi i żenuje fakt, że w NBA nie mogą znaleźć problem na faulowanie tragicznych wykonawców wolnych poza grą, poprzez klepanie ich np kiedy dopiero ruszają spod własnego kosza. Oczywiście, jest tego mniej (nie można tego robić przez ostatnie 2 minuty każdej kwarty) – ale i tak to dla mnie głupota. Czy tak trudno zastosować zasadę z Europy – faule bez piłki i bez walki o pozycję to zawsze 2 wolne + posiadanie? Na pewno dałoby się to zrobić. Jasne, popieram tłumaczenie, że „rzuty wolne to element tej gry, nie powinniśmy chronić graczy, którzy nie umieją ich wykonywać”. Ale doszliśmy do momentu, w których łamanie zasad (bo tym przecież są faule) traktuje się jako taktykę. Jak dla mnie – głupota.

2. Mniej floppowania

Jak już narzekam, to po całości – Marcus Smart, LeBron James czy James Harden. Zwłaszcza ta ostatnia dwójka powinna się wstydzić – tacy świetni zawodnicy, ale starają się naciągać sędziów udając przewinienia. Nie mówię, że zawsze. Ale zdarza się to – a solidnych kar nie ma, przez co dalej jest to stosowane. Obecne przeciwdziałanie flopom jest de facto śmieszne – zwłaszcza, gdy do wygrania jest awans do następnej rundy Playoffs. Kto w takiej sytuacji będzie się przejmował kilkoma tysięcami dolarów? Mam nadzieję, że sędziowie nie będą dawali się nabierać oraz że Liga będzie każdy flop piętnowała.

Przypomnę tylko jedno z najlepszych zagrań poprzedniego sezonu – blok Manu Ginobiliego na Hardenie. Gdy oglądamy powtórkę, zauważamy, że James starał się udać, że był faulowany, wykonując nienaturalny ruch rękoma na zewnątrz. Nie pamiętacie/nie wierzycie? Proszę, oto filmik (flop widać wyraźnie w dwóch powrótkach od 49 sekundy).

 

3. Mniej kontuzji

W ostatnich latach to prawdziwa zmora. Terminarz zmienia się tak, by gracze byli jak najmniej obciążeni – i bardzo dobrze. Na to „życzenie” teoretycznie nie można nic świadomie zaradzić – może poza piętnowaniem brudnej gry i niebezpiecznych fauli (tak Zaza, to także o Tobie). Ale cóż, mam nadzieję, że rywalizacja rozegra się na parkiecie w pełnych składach. Tak, by nikt nie mógł się tłumaczyć kontuzjami. Oczywiście to niemal niemożliwe, ale marzyć warto.

4. Więcej walki w Meczu Gwiazd

Teraz bardziej pozytywnie. Tego chyba prawie wszyscy sobie życzą. Mecze Gwiazda z lat 80 i 90 nadal są świetnie wspominane i chętnie oglądane – bo był to MECZ NAJLEPSZYCH GRACZY, a nie widowisko, w którym jedynie się bawią. Rywalizacja zawsze była tym, co najlepsze w NBA. Mam wrażenie, że nowy format może być, niestety, przeszkodą do osiągnięcia tego. Z jednej strony – ciekawie zobaczyć graczy, którzy nigdy nie grali razem, w jednej drużynie. Ale wydaje mi się, że będzie to dalej jedynie zabawa. A szkoda. Ciekawe, kiedy doczekamy spotkań takich, jak Mecz Gwiazd z 1987. Dla wielu jeden z najlepszych meczów w historii koszykówki. Gdybyście mieli okazję obejrzeć gdzieś pomiędzy odsypianiem, pracą a meczami nowego sezonu – polecam. Aż łezka w oku się kręci. Ale jednocześnie czuje się zawód, że All-Star Game poszło w złą stronę.

 

5. Mniej „fauli Hardena”

Tym też Liga już się zajęła. Nie tylko ja miałem serdecznie dosyć wymuszania fauli przez atakującego poprzez generowanie przez niego kontaktu z obrońcą. Harden opanował to niemal do perfekcji. Jasne, trzeba umieć wykorzystywać błędy obrony. Ale w poprzednim roku była to już przesada. Zwłaszcza przy rzutach za 3. Wiąże się to po części z floppowaniem, ale to dla mnie osobny temat. Oby nowy przepis sprawił, że tego typu fauli będzie mniej.

6. Czystszej gry

Kolejne życzenie, które po części spełniają ludzie zarządzający NBA, na czele z Adamem Silverem. Zarówno odnosi się do sytuacji, gdy ryzykuje się kontuzje przeciwnika (Zaza był już przywołany), ale także chodzi o inne sytuacje – także brudną grę w obronie oraz faulowanie przy rzucie. Przynajmniej mnie strasznie boli fakt, że można wręcz złapać w powietrzu gracza wchodzącego w dwutakt sam na sam z koszem, przez co dostanie dwa wolne zamiast pewnego wsadu (wystarczy w momencie faulu być nieco bliżej kosza albo z boku). W Europie byłyby to faule niesportowe. Takie chwytanie może i nie jest niesamowicie niebezpieczne (bo obrońca skupia się tylko na atakującym i kontroluje jego ewentualny upadek), ale psuje klimat meczu. Przynajmniej ja tego nie znoszę. Chociaż to nie zostanie wyeliminowane, wiem o tym. Więc życzę tylko, by takich sytuacji było jak najmniej – i niech faulowani w ten sposób gracze jak najczęściej zaliczając „and one”. Nierzadko należą się (w moim odczuciu) 3 punkty za takie akcj.

Tu też na zdjęciu jest Harden, ale żeby pokazać, że czasem również on jest, w moim odczuciu, poszkodowany. I łapany bez żadnego zamiaru trafienia w piłkę.

7. Więcej walki w Playoffs

Z jednej strony byłem bardzo szczęśliwy podczas ostatnich rozgrywek posezonowych. W końcu moja ulubiona drużyna, Warriors, roznosiła kolejnych rywali. Ale seria, na którą najbardziej czekałem, czyli Spurs – Warriors, niesamowicie mnie zawiodła. Ogólnie z jednej strony były to dobre Playoffy (niesamowita historia Isaiaha Thomasa, bardzo dobra seria Spurs – Rockets, LeBron James i średnio triple-double w meczach Finałowych…). Ale z drugiej – czułem niedosyt. Jakby to wszystko działo się nieco obok najważniejszej sprawy, czyli Mistrzostwa, które Warriors zdobyli „za łatwo” (i mówię to jako ich fan). Z jednej strony dalej chciałbym Mistrzostwa dla Warriors – ale marzy mi się siedmiomeczowa seria w Finale Konferencji ze Spurs.

8. Niech po prostu będzie dobrze

Ostatnie życzenie teoretycznie splata w sobie wszystkie pozostałe. Ale też jest dużo szersze. Niech to będzie, z takich czy innych względów, wyjątkowy i niezapomniany sezon. Aby każdy mecz był swoistym świętem koszykówki. Żebyśmy mogli się całym światem NBA ekscytować, wzruszać i po części nim żyć. Tego życzę sobie i Wam wszystkim.

Zaczyna się! W końcu!

Miłego sezonu, Czytelnicy Enbiej Akszyn. Bawcie się dobrze. Jestem przekonany, że nie będziecie zawiedzeni.

 

Lubisz naszą pracę? Wspieraj nas na Patronite.pl!

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

4 komentarze

  1. Damian Wełna napisał(a):

    Świetny tekst Kuba, popieram każde z pragnień!

  2. we napisał(a):

    Punkt 3. niestety szybko dał znać o sobie w negatywny sposób, parę minut pierwszego meczu :/

    • Kubala napisał(a):

      Masakryczna kontuzja. :( Teraz ten mecz ogląda się zupełnie inaczej.

  3. mic napisał(a):

    podpisuję się ! oby pkt 3 już nie wracał …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *