CRUNCH TIME: Nerlens Noel, czyli seria niefortunnych zdarzeń

Ciężko powiedzieć, że kariera Nerlensa Noela układa się doskonale. Miałbym wręcz problem z powiedzeniem, że układa się dobrze. Widać gołym okiem, że aktualnie chyba fortuna mu nie sprzyja, a to dopiero początek chmur, które zbierają się nad absolwentem Kentucky.

Czemu uważam, że Noel nie ma wielkiego farta? Otóż pamiętacie, że opuścił swój pierwszy sezon w NBA? Ogólnie został wybrany w drafcie numerem szóstym, będąc kontuzjowanym. W meczy z Floryda wpadł na fotoreportera i więzadła w kolanie poszły się… (nie wytrzymały).

Kiedy po roku zadebiutował w NBA w barwach Sixers, wszyscy spoglądali na niego z nadziejami. No wszyscy poza kierownictwem z Philly. Co chwila bowiem pojawiały się pogłoski o tym, że chcą Noela opchnąć, a najwyraźniej okazywali to młodemu podkoszowemu, gdy wybierali w drafcie następnych podkoszowych. Bynajmniej nie mieli raczej pomysłu na trzy bliźniacze wieże.

Ciężko jest skupić się na grze, kiedy wiesz, że ogólnie zaraz i tak wylecisz (zostaniesz wytransferowany). Zdaje sobie sprawę, że tak wygląda rzeczywistość w NBA i każdy profesjonalny koszykarz musi się zwyczajnie oswoić z ową myślą, ale raczej nie służy to odpowiedniej motywacji.

Nerlens zyskał nowe nadzieje wraz z transferem do Dallas (luty tego roku). Najwyraźniej odrodził się nie tylko sportowo, ale i ambicjonalnie. Mavs przejęli jego spadający kontrakt (po sezonie został niezastrzeżonym FA). To dało mu prawo do przetestowania rynku w przerwie letniej. Kiedy wraz ze swoim agentem już zaczynali zapewne liczyć dolary z nowej wieloletniej umowy, spotkało ich spore rozczarowanie. Plotki głoszą, że najpierw odrzucił on umowę na 17 mln, aby po kilku dniach trzymanie go przez Mavs w niepewności, podpisać roczny kontrakt za nieco ponad 4 miliony. (żeby było jeszcze fajniej, podobno w lipcu nie za bardzo pasowała mu 4 letnia umowa na 70 mln.)

Teraz pojawia się kolejny problem dla gracza haitańskiego pochodzenia. Otóż ostatnio trener Rick Carlisle zakomunikował, że bardziej widzi Noela na ławce niż w wyjściowym składzie. Nie dziwi mnie to za bardzo, bo pozycja środkowego zajęta jest obecnie przez Dirka Nowitzkiego. Kim jest Dirk w Dallas tłumaczyć nie trzeba.

Gorszy jest fakt, że to pokazuje kim aktualnie jest Noel. W Mavs nie ukrywają, że za rok będą chcieli się skupić na sprowadzeniu DaMarcusa Cousinsa. Takie zamierzenie raczej koliduje z wizją Noela, który chciałby widzieć się w przyszłości jako starter. Patrząc na jego umowę, jego zachowanie, a także charakterystykę gry to raczej wróżę mu przyszłość Rajona Rondo. Nie za bardzo dostrzegam światełko w tym tunelu dla głównego zainteresowanego.

Co w obecnej sytuacji powinien zrobić Noel? Zacisnąć zęby i pokazywać się z jak najlepszej strony, bo mimo wszystko powinien dostawać minuty w crunch time’ie. Im bardziej oswoi swe ego i zajmie się grą, tym lepiej dla niego. Chyba aktualnie raczej nie znajdzie korzystniejszego rozwiązania.

Niestety Noel to bardziej „troublemaker” niż potulny baranek. On raczej nie będzie rzucał krzesłami na ławce lub kłócił się z trenerem w trakcie meczu. Tu raczej znów znalazł bym nawiązanie do Rondo, który w całym swym szaleństwie jest dość dyskretny. Taki cichy zabójca szatni. Przykłady? Proszę bardzo. Po pierwsze podobno nie spieszył się na workouty Mavs i dołączył do zespołu jako ostatni. Dodatkowo media związane z Mavericks donoszą, iż, mimo, że trenował sam w L.A, nie pofatygował się na mini camp, w którym brali udział gracze z Teksasu. Ciężko zatem nie stwierdzić, że chyba nie do końca identyfikuje się  ze swoim zespołem.

Nie chciał bym, żeby poszedł tą drogą, bo to może poważnie zaszkodzić jego karierze, a ta i tak póki co nie układa się zbyt różowo. Problem w tym, że chociaż chłopak wyraźnie ma pod górę, to nie robi zbyt wiele, żeby poprawić swoją sytuacje. Recepta na całe zło jest prosta. Chodzi o to, żeby Nerlens za bardzo nie odleciał.

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

5 komentarzy

  1. pop pisze:

    No z tego co wyczytałem to mogę jedynie rozwiać swoje wątpliwości co do tego pana Noela, brak profesjonalizmu połączony z jakąś młodzieńczą niecierpliwością nabicia sobie kapsy pieniędzmi, nie lubię takich zawodników. Zachłanność mogę wybaczyć utalentowanym graczom albo solidnym wywiązującym się z obowiązków weteranom. Noel nie zalicza się ani do jednych ani do drugich, łatka niewdzięcznego, zadzierającego nosa dupka może się za nim ciągnąć

  2. Blann pisze:

    Wydaje mi się czy cała ocena opiera się na plotce i domysłach związanych z kontraktem. Często można spotkać w necie opinię że nie było żadnej większej propozycji ze strony Mavs i że od początku negocjowali niski kontrakt na 1 rok. Również „podobno nie spieszył się na workouty”. Daj spokój, jako najważniejszy argument za tym że Noel sprawia kłopoty dajesz niesprawdzony news/ plotkę z otchłani internetu? Bez przesady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *