Off-season 2017: zmiana prowadzącego w Cleveland

Mimo osiągnięcia trzeciego, w ostatnich trzech latach, finału NBA wiele się działo w Cleveland Cavaliers. Przede wszystkim siadła chemia wewnątrz zespołu, a efektem tego była późniejsza wymiana Kyriego Irvinga. Zanim jednak do tego doszło, pierwszą istotną zmianą było odejście dotychczasowego managera Davida Griffina, jego miejsce zajął Koby Altman. Wraz z przejęciem stołka przez Altmana rozpoczęła się operacja „zatrzymajmy LeBrona na dłużej”. Drugim ruchem było przejęcie z Bostonu przyszłorocznego wyboru w pierwszej rundzie draftu. Trzecim, od „wczoraj”, ponowna wspólna gra dwóch wielkich gwiazd LeBrona Jamesa i Dwyane’a Wade’a. Jak te wszystkie ruchy, z mocnymi zmianami personalnymi na obwodzie, wpłyną na dyspozycję wicemistrzów ligi? czy pozwolą im zachować miejsce w finale NBA??

MOCNA ZMIANA

Odejście Kyriego Irvinga, mimo słabej chemii w zespole, to duża strata w ataku Cavs. Irving nadal jest najlepiej grającym 1:1 rozgrywającym w lidze i jego akcje będą podziwiać fani Celtics (czytaj łatwe punkty po penetracji). Szykując się na odejście KI front office Cavs szykował awaryjne rozwiązanie, czyli pozyskanie Derricka Rose’a (na promocji). Rose jaki miał sezon w Knicks (18 pkt i 4 as) taki miał, ale tak naprawdę do stycznia będzie się starał wywalczyć pozycję startera *jeśli zdrowie pozwoli. Ma więc trzy miesiące – od startu sezonu – by nie tylko pokazać się z dobrej strony na parkiecie, opanować filozofię Lue LeBrona, wkomponować należycie w zespół, ale również udodownić, iż fizycznie jest zdrowy do grania na najwyższym poziomie. Derrick przede wszystkim musi popracować nad dzieleniem się piłką oraz umiejętnie korzystać z możliwości rzutowych J.R. Smitha oraz Kyle’a Korvera. Nie wymagajmy też cudów od Derricka, ale wydaje się, że motywacje ma ogromną, bowiem może to być jego jedyna szansa na wizytę w NBA Finals. Dalej oczywiście mamy, kontuzjowanego do stycznia 2018, Isaiaha Thomasa i jego formę zagadkę na starcie przygody z Cavs; do operacji biodra ostatecznie nie doszło. Na pewno Thomas będzie chciał udowodnić w 100%, że zmiana otoczenia niewiele obniżyła jego możliwości, pracując również na nowy, maksymalny kontrakt (niekoniecznie wśród Cavs). Jeśli jednak IT dojdzie do pełnej formy to, przy back upie w postaci Rose’a, Tyronn Lue będzie miał o kilka pomysłów i rozwiązań ataku więcej niż w finałach 2017. Oczywiście, Thomas w formie to nadal upgrade nad Rosem i jeszcze większa – pewniejsza – opcja w ataku Kawalerii.

WIĘKSZE MOŻLIWOŚCI NA OBWODZIE

Rose, Thomas oraz Crowder to nowe opcje, które otrzymali trenerzy Cavs. Dodatkowa, bomba z ostatnich 48 h czyli Wade. Wcześniej, zanim doszło do wielkiej wymiany z Celtami oraz pozyskania Flasha, Cleveland przejęło Jeffa Greena (ex Thunder i ex Celtics). Wprawdzie odszedł Irving, ale dzięki nowym graczom, rośną mozliwości ofensywne i defensywne drużyny, z naciskiem na ofensywne. Pewne jest, że Rose i Wade z miejsca staną się starterami przemeblowanej Kawalerii, wzrośnie ilość gier 1:1 oraz izolacji. Cavs w pojedynkach sam na sam nie mają sobie równych na Wschodzie. Dodatkowo będą momenty, kiedy bez jeszcze kontuzjowanego Thomasa, LeBron z Flashem będą kierować grą drużyny. W piątce np. z Lovem czy Fryem nie tylko będą mieli sporo miejsca do grania 1:1 (spacing), ale również będzie szansa na szybkie dzielenie się piłką. Kiedy Lue nie będzie używał Tristana Thompsona i Imana Shumperta to jest w stanie – regularnie – wystawiać mocno ofensywne line-upy.  Wyobraźcie sobie zestaw Wade-James-Crowder-Love-Frye – teoretycznie bardzo wysoki skład, praktycznie również mocny w defensywie, walczący o zbiórki, ale i szalenie ofensywny (każdy może trafić trójkę, czterech z nich jest w stanie podjąć akcję 1-na-1)  i zestaw, z którym ciężko będzie walczyć innym wschodnim drużynom. Jeśli chcemy stworzyć mocno defensywny i fizyczny line-up : Wade-James-Shumpert-Crowder-Thompson. Z kolei gdy stawiamy na ofensywę np. przy zagraniach w meczach na styku: Wade-Smith-Korver-James-Love (lub Frye). Krótko podsumowując, każdy trener cieszyłby się z takiego kłopotu bogactwa.  P.S. diabłem z pudełka, jeśli dostanie szansę gry, może się okazać turecki skrzydłowy Cedi Osman.

SZERSZA ROTACJA, WIĘCEJ ZADANIOWCÓW

Koniec Richarda Jeffersona, jego dłuższej gry. Możliwa wymiana Imana Shumperta. Mocna pozycja Jae Crowdera, który przejmie rolę stopera na czołowych strzelcach przeciwnika (pozycje od 2 do 4). Jose Calderon jako dodatkowa opcja na pozycji rozgrywającego, na wypadek kontuzji Rose’a i Thomasa. Jeff Green, który może zmieniać Jamesa, Crowdera i dodatkowo występować na czwórce, za Love’a lub Frye’a (przy Thompsonie). Jest jeszcze Osman, o którym wspomniałem akapit wyżej oraz inny Europejczyk, przejęty w wymianie z Celtami, Ante Zizić. Zostają nadal J.R. Smith i Kyle Korver, którzy mogą znów rzutami seryjnymi bombardować obronę rywali. Bogactwo pierwszej piątki oraz piekielnie mocna ławka, z której dwóch-trzech zawodników mogłoby być starterami w innych, słabszych ekipach. Jest to kolejna wielka siła nowych Cavaliers. Tuż po doświadczeniu.

ZDROWIE

Największy? Najważniejszy element w calej układance. Znamy historię kontuzji kolan Derricka Rose’a (następny implant mają pobrać od Terminatora lub Robocopa, badania trwają). Wiemy o stanie zdrowia i biodrze Isaiaha Thomasa oraz kolanach Dwyane’a Wade’a (odpuszczanie spotkań back2back i max 50 spotkań regular season). Znamy też szklane zdrowie Kevina Love’a. Jeśli w składzie Cavs będziemy szukać ironmenów to być może doliczymy do 2, począwszy od LeBrona na Crowderze kończąc. Cavs by skutecznie rywalizować o miano najlepszej drużyny Wschodu , a następnie NBA, muszą mieć do dyspozycji Isaiaha Thomasa w solidnej formie oraz Kevina Love’a na poziomie z ubiegłego sezonu.

Podsumowanie: Mimo odejścia opcji numer 2 w ataku, Cavs nadal prezentują się jako najmocniejszy składem zespół Wschodu. Obok Golden State Warriors są najmocniejsi personalnie w całej lidze. Jednak stara prawda koszykarska mówi, że nazwiska nie grają. Do osiągnięcia sukcesu (powrót do finału) potrzebna jest praca całego zespołu na różnych płaszczyznach. Zastanawiam się czy Cavs wystarczy motywacji, nie będzie sytuacji konfliktowych jak dotrą się charaktery indywidualistów oraz czy nie zgubi ich pewność siebie? Gdybym miał postawić wszystkie pieniądze na awans Cavs do kolejnego finału – dziś bym tego nie zrobił.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

6 komentarzy

  1. meehoo napisał(a):

    Do ironmenów można dodać jeszcze Tristana Thompsona, którego licznik kolejno rozegranych meczów skończył się dopiero w ostatnim sezonie na liczbie 447.

  2. abcde napisał(a):

    Do osiągnięcia sukcesu potrzebne jest przede wszystkim zgranie i atmosfera w szatni. Tego się nie zbuduje w jeden sezon. Dlatego mistrzami znów będą GSW.

    • Woy napisał(a):

      Pytanie co rozumiesz przez zgranie? Wade zna się z Jamesem jeszcze z kadry USA i grają od 2004 roku. System gry Cavs to izolacje oraz szybkie dzielenie się piłką i ciężko by Wade tego nie ogarnął. Atmosfera to rzecz o której napisałem. Cel i kolejny awans to motywacja. Tym razem to GSW mają pod górkę bo Cavs, Celtics i Thunder oraz Rockets wyraźnie się wzmocnili.

  3. karaluch napisał(a):

    patrząc na całą 15 osobową kadrę – absolutnie najmocniejszy zespół w nba , teoretycznie żadne kontuzje im nie straszne ( za wyjątkiem jamesa oczywiście )

  4. Jacek napisał(a):

    Niestety, zupełnie się z tym tekstem nie zgadzam. Crowder nie jest żadnym ironmanem, Wade-James-Crowder-Love-Frye to nie „praktycznie mocny w defensywie skład, z którego przynajmniej 4 graczy jedt w stanie podjąć grę 1 na 1” lecz ziejąca dziura obronna, gdzie Crowder i Frye lepiej dla dobra drużyny ograniczyli się do gry bez piłki. Ogólnie patrzysz na wspomniane line-upy w różowych okularach, podświadomie chcąc dowieść, iż siłą cavs są wszechstronność i głębia składu, podczas gdy wśród grona contenderów jest to w tych aspektach najsłabszy zespół (no może wyłączając OKC). Prawda jest taka, że siłą Cavs, a zarazem jedyną przyczyną górowania nad zespołami takimi jak Toronto, Boston, Wizards, Heat jest Lebron. Cała reszta składu to zawodnicy z poważnymi problemami w różnych aspektach gry, co sprawia, że trudno to taktycznie zatuszować. Wade, Rose – słaby dystans, Thomas – defensywa, Tristan- brak rzutu, Love – fizyczność, defensywa, JR – boiskowe IQ, Shumpert i Crowder – w miarę kompletni, ale to nie mistrzowski kaliber graczy, kiepscy 1-1, Frye – defensywa, zbiórka, Korver – defensywa, zupełny brak umiejętności penetracji. Ponadto oprócz Tristana brak obrońcy obręczy. Zbyt wiele by to ukryć. Zdrowie graczy też problematyczne. Zgodzę się natomiast, że Osman i Zizić mogą być miłą niespodzianką, lecz to raczej melodia przyszłości. I niestety piszę to jako osoba, która by chciała, żeby Cavs pokonali GSW. Pozdrawiam

    • Woy napisał(a):

      Zwłaszcza podsumowanie jest w różowych okularach.
      Jae Crowdera najsłabszy meczowo sezon to ostatni na poziomie 72 spotkań. Inne lata 78 czy nawet 82.
      Z porównaniami i ławkami Wizards, Raptors, Celtics i Heat nie widać różnicy?
      Doświadczenie w play off, ogranie, jakość zmienników…
      Wypisujesz nazwiska, których ja nie używam w defensywie – Thomas, albo ofensywie – Thompson, pisząc o oczywistościach, których nie podejmuję w tekście (rzut Thompsona, kiedy Korvera widziałeś z penetracją?).
      O zdrowiu pisałem i tu i w 4:5 o Wadzie, więc ja nie wiem z czym tu się nie zgadzać poza line upem z Frye’em , który świetnie blokuje.
      Polecam jeszcze raz na spokojnie poczytać oba teksty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *