Off-season 2017: Ciężkie czasy dla Jastrzębi

3 sezony temu, z bilansem 60-22, byli najlepszą drużyną Wschodu w sezonie zasadniczym oraz dotarli do Finału Konferencji. Zaś w najbliższym sezonie mają minimalne szanse na Playoffy – a większe szanse daje im się na jedynkę w Drafcie niż na miejsce w pierwszej ósemce. Nad Atlantą zawisły czarne chmury.

Rozpad zespołu

Pierwsza piątka Hawks dostała nawet nagrodę dla zawodnika miesiąca w sezonie 2014-15. Tego lato Atlantę opuścił ostatni gracz, który się w niej znajdował – Paul Millsap. Wcześniej pozwolono odejść (za darmo) DeMarre’mu Carrolowi oraz Alowi Horfordowi, a także sprzedano Jeffa Teague’a i Kyle’a Korvera. W miarę rozpadania się ich składu grali coraz słabiej. 2 sezony temu zajęli 4 miejsce i odpadli w drugiej rundzie Playoffs. Zaś w poprzednich rozgrywkach, prowadzeni przez Millsapa, Kenta Bezamore’a i Dennisa Schroedera, uplasowali się na 5 pozycji, a następnie pojechali „na ryby” już po pierwszej rundzie, wyeliminowani przez Washington Wizards. Odejście Paula kończy pewien rozdział w ich historii – i zaczyna okres przejściowy, podczas którego Hawks będą musieli znaleźć swoją tożsamość.

Dennis i Kent

Działacze Hawks postanowili zainwestować sporo pieniędzy w dwóch stosunkowo młodych, wymienionych w poprzednim akapicie, graczy – i to wokół nich budować zespół. Rok temu podpisali przedłużenie z Kentem Bazemore’em: umowę czteroletnią, opiewającą na 70 mln $. Z kolei w tym roku wysoki kontrakt dostał ich wybór w Drafcie 2013 roku, rozgrywający Dennis Schroeder: 62 mln $ za 4 lata. Tak naprawdę od ich rozwoju zależy obecnie przyszłość Jastrzębi. Więcej pieniędzy dostaje Baze, natomiast chociażby w poprzednim sezonie dużo lepiej radził sobie niemiecki rozgrywający. 18 punktów i 6 asyst na mecz w sezonie zasadniczym oraz prawie 25 oczek i 8 asyst w Playoffs pozwalają wierzyć, że Schroeder nie będzie miał problemów z prowadzeniem gry. Z kolei Bazemore grał średnio. 11 oczek, 3 zbiórki i 2 asysty na mecz to nie są statystyki, których oczekuje się po najlepiej zarabiającym zawodniku zespołu. W serii z Wizards zaś punktował jeszcze mniej. Na pewno ma sporo do udowodnienia, ale pytanie, czy będzie dosyć zmotywowany i czy udźwignie presję bycia liderem zespołu. Chciałbym powiedzieć, że tak, ale nie jestem entuzjastą jego talentu. Ale może się mylę i Bazemore utrze nosa niedowiarkom.

 

Przebudowany skład, średnia ławka

Poza wymienioną wyżej dwójką Hawks nie mają szczególnie perspektywicznych zawodników. Miles Plumlee, efekt wymiany za Dwighta Howarda, który w poprzednim sezonie w 45 meczach zdobył łącznie 113 punktów, jest obecnie trzecim najlepiej zarabiającym Jastrzębi oraz ich podstawowym centrem. Ma 29 lat i teoretycznie jest w najlepszym wieku – i w Atlancie wierzą, że wreszcie pokaże, na co go stać. Z drugiej strony – to kolejny gracz Hawks, który ma przed sobą 3 lata wysokiego kontraktu. Czy będzie mu zależało na pokazywaniu się już teraz, a nie dopiero za 2 lata? Poza nim w składzie są jeszcze chociażby Marco Belinelli, Ersan Ilyasova, Mike Muscala, Jeremy Evans czy podpisany tego lata Dwyane Dedmon, rezerwowy center. Z zespołem nie ma już za to: wytransferowanego Howarda, Tima Hardawaya, Krisa Humphriesa czy Thabo Sefoloshy. Drużyna została niemal całkowicie przebudowana. Zespół ma obecnie sporo mało znanych graczy, którzy być może dostaną większą rolę w tym roku (Luke Babbitt i John Jenkins oraz drugoroczniacy Malcolm Delaney, Nicolas Brussino, DeAndre Bembry, Taurean Prince), a także kilku debiutantów (Josh Collins, Tyler Cavanaugh, Tyler Dorsey, Jordan Mathews). Ogólnie dla wielu graczy Hawks ten sezon (i być może najbliższe) będzie okazją na zaprezentowanie się i zaistnienie na parkietach Ligi. Coach Mike Budenholzer będzie miał ciężkie zadanie – musi jakoś poukładać drużynę i w spokoju ogrywać ofensywę opartą o Schroedera i Bazemore’a. Brakuje tutaj przede wszystkim rezerwowych, bo i ile line-up Schroeder – Belinelli – Bazemore – Ilyasova – Plumlee może być w stanie powalczyć z niektórymi zespołami, to niemal brak solidnej ławki (Muscala, Evans i Dedmon pod kosz jeszcze może być, ale na obwód, poza Delaneyem, nie ma prawie nikogo) stawia ich w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o wygrywanie meczów. Tankowanie wydaje się w nadchodzących rozgrywkach rozsądnym rozwiązaniem.

(od lewej: Kent Bazemore, Taurean Prince, Josh Collins, DeAndre Bembry, Dennis Schroeder)

Tak wygląda rozkład kontraktów w Atlancie:

Czarne chmury, ale i światełko w tunelu

Jest jednak pewien pozytyw dla Jastrzębi: poza własnymi wyborami, mają w następnym sezonie picki od Rockets (chroniony w TOP 3) oraz Timberwolves (chroniony w TOP 14), zaś w 2019 od Cavs (chroniony w TOP 10). Wszystkie te zespoły najpewniej uplasują się w Playoffs (o ile za rok LeBron James nie opuści Cleveland), zatem powyższe wybory nie będą najwyższymi. Ale kto wie, czy Hawks nie znajdą w ten sposób jednej bądź nawet dwóch perełek. Za rok będą mieli miejsce w Salary Cap na podpisanie jakiejś gwiazdy – ale do tego dobry poziom musiałoby prezentować trio Schroeder – Bazemore – Plumlee. Taki zestaw, wsparty gwiazdą oraz perspektywicznymi młodymi (w składzie jest obecnie sporo debiutantów i drugoroczniaków, za rok dojdzie minimum kolejna trójka), byłby w stanie wrócić do elity Wschodu. Do tego potrzeba jednak rozwoju wyżej wymienionych graczy – a zwłaszcza skrzydłowego i centra. I to będzie kluczem w najbliższym sezonie. Rozwój i zachęcenie w ten sposób wartościowych zawodników. Obstawiam, że zajmą któreś z trzech ostatnich miejsc Wschodu. Może już w następnym sezonie poznamy odpowiedź na pytanie: „Czy warto było inwestować w Bazemore’a?”. Ja jestem nastawiony do tego pomysłu dosyć sceptycznie (wg mnie Kent jest przepłacony), ale i tak zamierzam śledzić poczynania Atlanty. Budenholzer to w końcu uczeń Popovicha, a to znaczy, że potrafi czynić cuda nawet ze słabszym składem oraz że potrafi wycisnąć z graczy maksimum. Czy to uda się z nowymi Hawks? Pożyjemy, zobaczymy. Tak czy siak – przed nimi trudny okres.

 

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, Snookera, Wiedźmina, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

4 komentarze

  1. Trzmielasty napisał(a):

    Tekst całkiem przyjemnie się czyta. Wkradło się kilka literówek – no chyba, że rzogrywający to nowa pozycja w zespole z Atlanty :) Pozdrawiam

  2. Leniu napisał(a):

    Zgadzam się w 100% z autorem tekstu. Bazemore to nie jest opcja, na której można budować cokolwiek (chyba, że zespół w Eurolidze) i jego kontrakt będzie bolał Atleantę. Moim zdaniem Schroeder też już dużo lepiej grać nie będzie. Mają sporo młodych graczy, ale właściwie nikt na tą chwilę nie daje nawet nadziei na franchise playera. Muszą naprawdę tankować w tym sezonie i liczyć na top 3 draftu w przyszłym roku, bo z dużej ilości pierwszorundowych (lecz nie tych najwyższych) picków też będzie ciężko wyciągnąć kogoś wokół którego można budować zespół na lata. A w sumie w tych czasach tylko tak można pozyskać gracza wysokiej klasy, nie będąc topowym zespołem (gwiazdy przyciągają inne gwiazdy). Generalnie też nie rozumiem wielu GMów ligi ich wiara (czy może desperacja) z podpisywaniem średnich grajków za dużą kasę, a później zdziwienie, że ma się niewiele opcji na zmiany w zespole.

  3. PseudoZnawca napisał(a):

    Jak dla mnie Schroeder będzie takim Westbrookiem Atlanty. Taki kontynuator hero basketball.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *