Off-season 2017: nowi, ale czy lepsi Clippers?

Największą personalną rewolucję w kończącym się off-season (od soboty drużyny rozpoczynają campy przygotowawcze do sezonu) przeszli niewątpliwie Los Angeles Clippers. Podopieczni Doca Riversa, po nieudanych play off 2017 i porażce z Utah Jazz (3-4) zostali praktycznie „rozebrani” z czołowych obwodowych. Były lider zespołu Chris Paul powędrował – dosłownie za pół byłego składu Rockets – do Houston, Jamal Crawford przeszedł do Minnesoty T’Wolves, natomiast JJ Reddick wybrał lukratywną ofertę Philadelphi 76ers. Jakiekolwiek szanse na przyszłoroczne play off zostały jednak zachowane, poprzez wieloletni i wielomilionowy kontrakt dla Blake’a Griffina.

NOWY KONTRAKT GRIFFINA

5-letni deal na 173 mln USD, cena jaką za następne usługi Blake’a Griffina zapłaci głównie właściciel drużyny, Steve Ballmer. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż BG od trzech sezonów, w żadnych minionych rozgrywkach nie rozegrał 70 spotkań regular season (35 w sezonie 15/16 i 61 w sezonie 16/17), wówczas wątpimy w słuszność długości i wartości kontraktu. 21 pkt i 8 zb na mecz Blake’a to najlepsza wizytówka nadal czołowego silnego skrzydłowego ligi. Większość sceptycznie patrzących kibiców zastanawia się – na jakim poziomie będzie grał Griffin po odejściu CP-3? Niewątpliwie wszyscy fani Clippers wierzą, iż to ON zostanie liderem #1 ekipy z L.A.

WIELKA WYMIANA Z ROCKETS

18pkt – 9 as – 5 zb i PER na poziomie 26 – takie cyferki już za niedługo tylko w barwach konferencyjnych rywali z Houston. Chris Paul w Rockets, takiej bomby mało kto się spodziewał 80 dni temu. Od tego momentu fani Clippers musieli przestawić swoje myślenie, z jednego punktu widzenia – które miejsce wywalczymy przed play off? na drugi punkt widzenia – czy w ogóle wejdziemy do play off?! W zamian za jednego zawodnika, sternicy Rakiet oddali do L.A. kolejne nazwiska: Patricka Beverley’a, Sama Dekkera, Montrezla Harrella ,Lou Williamsa, Darruna Hilliarda, DeAndre Ligginsa i Kyle’a Wiltjera (tego ostatniego szybko zwolniono). Praktycznie tylko Williams i Beverley mogą walczyć o role starterów, a pozostali okazali się tylko uzupełnieniem wymiany i kto wie czy dalsza część nie opuści szeregów nowej drużyny tuż po pierwszych meczach pre-season…

ODEJŚCIE STAREJ GWARDII

Wietrzenie dotyczyło większej części szatni, w przemeblowanej ekipie Riversa zabraknie combo-weterana Jamala Crawforda, który wybrał emeryturę w zimnej Minnesocie. Naturalnym następcą snajpera wydaje się być Lou Williams, tym bardziej, że podobnie do Jamala wygrywał nagrodę dla Najlepszego Rezerwowego ligi. Druga zmiana dotyczy niskiego skrzydłowego i tutaj Clippers zyskali, dodając ex gracza Denver Nuggets – Danilo Gallinariego. Skrzydłowy dostanie możliwość zdobywania punktów w zastępstwie JJ Reddicka (Sixers). Dojście Włocha pozwoli Riversowi na różne opcje w ataku i większe możliwości gry; Gallo na czwórce i Griffin na piątce w ustawieniu small-ballowym, Gallo na czwórce jako strech four i DeAndre Jordan pod koszem, mający więcej miejsca do akcji pick’n’roll. Zagadką pozostaje jednak stan zdrowia Włocha, które ostatnie sezony miał zbliżone w absencje do Griffina.

ZMIANA ROZGRYWAJĄCEGO

Fani Clippers mogą zadawać pytania czy większej roli nie dostanie syn head coacha – Austin? Gdyby jednak Riversowi Jr nie szło, w rolę klasycznej jedynki wcieli się – od dawna kuszony do NBA – Milos Teodosić. Serb będzie mógł liczyć na 20-25 minut w gry, ale z pewnością zobaczymy jego braki defensywne, w starciach z takimi atletami jak Russell Westbrook. Teodosić również będzie mógł balansować między jedynką a dwójką, kiedy w piątce z nim wyjdzie Patrick Beverley (jeden z najlepszych obrońców na jedynce). Ex gracz Rockets obok DeAndre Jordana zadba o formę Clippers po bronionej stronie boiska, niejednokrotnie kryjąc strzelców z pozycji numer 2.  Taki wachlarz możliwości defensywnych i ofensywnych będzie również ciekawostką w szeregach Clippers i tylko głowa Riversa będzie decydować w którym momencie, jakiego zestawu użyć? Gorzej, gdy kontuzje zabiorą kolejne spotkania Griffinowi czy Gallinariemu.

DOC ZWOLNIONY Z PODWÓJNEJ ROLI

Trener, który łączył prowadzenie drużyny z funkcją dyrektora sportowego oddał swój drugi stołek Lawrence’owi Frankowi. Obaj teraz raportują do właściciela Steve’a Ballmera. Ballmer zatrudnił również, w roli specjalnego konsultanta, legendę Lakers – Jerry’ego Westa. West w ostatnich latach praktykował z powodzeniem wśród Mistrzów NBA, Golden State Warriors. Co dadzą te wszystkie ruchy i zamiany stołków? Czy dadzą Clippers jakieś nowe pomysły?? W końcu, czy przerwą pewien rodzaj stagnacji???

CO DALEJ?

Wg mnie bardzo trudno ocenić potencjał, mocno przemeblowanego zespołu. Mamy nazwiska, które znamy, wiemy czego możemy po nich się spodziewać – może poza Teodosićem – ale żadne z nowych nazwisk nie gwarantuje poziomu Chrisa Paula. Wydaje się, że nowi Clippers powinni osiągnąć pułap 45 zwycięstw, jest to próg, który pozwala im myśleć o play off 2018. Dalej, strach pomyśleć jak drużyna zareaguje, gdy ich filar Blake Griffin znów złapie przewlekłą kontuzję? Zagadką jest jak i czy szybko wkomponują się do składu Europejczycy – Gallinari oraz Teodosić. Niewątpliwie LAC bardzo ich potrzebują, tak jak potrzebują świeżości czy określonych modyfikacji w swojej grze. Zwłaszcza w ataku, który w dwóch ostatnich sezonach stawał się coraz bardziej czytelny dla rywali i nie gwarantował przejścia drugiej rundy play off (nawet pierwszej, patrząc na porażkę z Jazz). Gdzieś w głowie rodzi się inna sprawa, czy nadchodzący sezon, w przypadku niepowodzenia, nie będzie jego ostatnim na Kliperze… Znaków zapytania jest wiele, na pewno jakieś sygnały odnośnie kierunku jaki obiorą LAC otrzymamy w nadchodzącym pre-season. Osobiście postawię na 42 zwycięstwa w regular season i możliwą walkę o play off z miejsc 7 czy 8. Wyżej jakoś tego zespołu nie widzę.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony.
Fan koszykówki z lat końcówki lat ’80-tych oraz początku lat ’90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks.
Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

28 komentarzy

  1. DeDKa napisał(a):

    „Wydaje się, że nowi Clippers powinni osiągnąć pułap 45 zwycięstw, jest to próg, który pozwala im myśleć o Clippers.”

    Nie to że się czepiam, ale czy drugie Clippers=Playoffs? ;)
    No offence!

  2. pop napisał(a):

    sorry „jest to próg, który pozwala im myśleć o Clippers” tu chyba playoffs

  3. TheGodnr12 napisał(a):

    Uważam, że A.Rivers w ogóle nie powinien wąchać parkietu.
    Teodosic/A.Rivers
    Beverly/Lou Wiliams (ale bardziej, że jak teo schodzi to zostaje beverly, a potem znow Teodosic)/CJ Miles
    Danilo/Dekker/Weslej Johnson
    Blake/Harrel/Weslej Johnson (niski lineup)
    Jordan/Blake(niski lineup)

    W.g. mnie mają bardzo dobry skład, nawet brak Blake Griffina nie powinien ich stawiać poniżej NOP,Minnesoty i Portland ich bezpośrednich przeciwników do PO.
    GSW/SAS/HOU/OKL/Utah/ LAC,Memphis,Denver są wyżej dla mnie niż /Portland/Minnesota/NOP. Któryś team może zaskoczyć, ale chyba nie aż tak, aby wywalić z PO wszystkie 3 zespoły. Trochę Portland nie doceniam, ale tam formuła się wyczerpała i Nurkic nie uratuje sytuacji.

  4. Leniu napisał(a):

    Hej. Moim zdaniem Clippersi mogą być w tym sezonie lepszym zespołem niż w poprzednim. W zeszłym sezonie brakowało im poziomu z ławki, mieli za wąski skład na grę o wyższe cele. Teraz to będzie ich siła, pod warunkiem, że nie będzie plagi kontuzji (o co w tym zespole nie trudno). Na każdej pozycji właściwie mają 2 wartościowych graczy PG: Rivers i Teodosic Milos będzie strzałem w 10 do gry z Griffinem i Jordanem), SG: Beverly i Lou Williams, SF: Gallinari i Dekker, PF Griffin i Harrell, C: Jordan no i tu wartościowego zmiennika nie ma, ale LAC będą pewnie grać dużo small ballem np z Gallinariem na 4, a Griffinem lub Harellem na środku. W większości bardzo doświadczeni zawodnicy, jeszcze w swoim prime timie (wiek 28-30 lat). Jak zdrowie dopisze to play-offy spokojnie, a być może nawet 2 runda play-off z zakusami na finał konferencji. Moim zdaniem żaden z zespołów zachodu oprócz GSW nie jest poza zasięgiem Clippersów. Houston wygląda na razie, że nie będzie miało ławki (i duet Paul-Harden moim zdaniem nie zatrybi tak bardzo); Spurs wiadomo, ze bardzo mocni, ale większość kluczowych graczy niestety z racji wieku będzie coraz słabsza (i wszystko w rękach znakomitego Leonarda), Thunder – tu liczę że będzie walko o finał konferencji, Wolves – na papierze mocni, ale zobaczymy jak to Thibs poukłada, Palikany – to jedna wielka zagadka (ale przy tym trenerze chyba za dużo nie ugra nawet taki duet) Teoretycznie Clippersi mogą się bić o finał konferencji. Wiem wiem, mieli to robić co roku i wiemy jak to wyglądało, ale pech z kontuzjami musi ich w końcu opuścić.

    • Woy napisał(a):

      bardzo fajny komentarz, odniosę się;

      – brakuje mi gracza, który będzie liderem, gdy kontuzje złapie Griffin (oczywiście nie życzę mu tego, ale co w wypadku gdy jednak znów BG złapie dłuższą przerwę?)

      – zawsze można było liczyć na Paula, ewentualnie z ławki na Crawforda, a teraz sporą lukę musi wypełnić jeden z nowych czyli Williams lub Teodosić. W Beverley’a jako lidera nie wierzę, na pewno jednak przyda się w defensywie.

      – siła obwodu została zachwiana, przy odejściu Redicka. Jeśli Gallo zaskoczy, wkomponuje się i ominą go kontuzję spokojnie jest w stanie wnosić podobne zdobycze do JJa. Jednak zwróćmy uwagę, iż w erze small ballu i szybkiej gry Clippers jako nieliczni w lidze wyjdą trzema bardzo wysokimi graczami w S5.

      i na koniec, czy Rivers będzie w stanie ogarnąć towarzystwo bez faworyzowania Austina? Jak będzie się czuł w nowym klimacie Teodosić, którego bardzo cenię, ale który zaliczy ogromny przeskok z Europy do NBA. Clippers to zagadka, ale szans im nie odbieram.

    • pop napisał(a):

      no a Gallo jak z ręką jak długa ta przerwa?

      Clippers spokojnie mogą powalczyć o WCF, świeży start, bez ciśnienia związanego z CP3 pt. „jak nie teraz to nigdy” BG może wskoczyć w buty lidera ale nie musi to jest w tej chwili zgraja (w dobrym sensie) weteranów którzy wiedzą na ile ich stać liczę na właśnie Gallo że stworzy nowy trzon z DJ i BG zaplecze Williams, Pat B niesłychanie mocne… top 4 West, chyba że Thunder zrobią niespodziankę

    • Wojt napisał(a):

      Po raz kolejny i do znudzenia… Ławka Rockets: Nene, Gordon( najlepszy rezerwowy poprzednich rozgrywek), Mbah a Moute, Tucker, Black, Williams. Reszta szrot i zapchajdziury na garbage time. Napisz mi proszę w czym są słabsi od takich tuzów koszykówki jak: Williams, Rivers, Dekker, Harrell, Blake? Oczywiście Dekker i Harrell zajebiści młodzi zawodnicy, ale bez otwierających drogę do kosza, ewentualnie odrzucających piłkę na obwód asyst Hardena nie istnieją. Clippers wg mnie to będzie taka solidna drużyna ocierająca się o PO, bijąca się epicko z ligowymi dolinami i średniakami i dostająca straszneliwe bęcki od tych najlepszych.

    • Wojt napisał(a):

      Rok 2015. Clippers mieli wszystko, żeby przynajmniej awansować do finału konferencji. Na ich drodze stanęli dwaj kolesie. Jeden z nich gra teraz ogony w Lakers, drugi po touree w Chinach obecnie nie może znaleźć sobie klubu w NBA. I to właśnie Griffin w końcówkach meczów z Houston dawał dupy. Był głównym autorem tamtej porażki. Są goście, którzy mają porażkę wypisaną na twarzy i Blake, mimo mojej sympatii do nic należy. No chyba, że Clippers swoją grę będą opierać na kolejnym liderze De Andrzeju. Z jego twarzy ciężko cokolwiek wyczytać.

    • Leniu napisał(a):

      Wojt. Faktycznie patrząc na nazwiska ławki Houston nie jest tam aż tak fatalnie jak myślałem. Tyle, że podobnie jak z Clippersami może tam być problem ze zdrowiem. Gordon – wiadomo jakie problemy miał w przeszłośc, Nene to już dziadek właściwie (kurcze a młodszy ode mnie ;)), Mboah i Tucker – wartościowi defensorzy, ale też na jedną pozycję; Black i Williams to ogórki. Mam mieszane uczucia co do Houston. Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie i jestem ciekawy co pokażą w tym. Ale na ich miejscu na pokonanie GSW bym za bardzo nie liczył.

    • Blasiacco napisał(a):

      odnośnie ławki Rockets. Ona może być jeszcze krótsza jak zrobią wymianę z NYK i wezmą Carmelo.

    • Woy napisał(a):

      nie do końca , jeśli w wymianę wejdzie kontrakt Ryana Andersona (19 mln USD).
      Osobiście mając Tuckera i Mbouh a Moute pozbyłbym się też Arizy (7 mln USD).

  5. szybos napisał(a):

    fajna opinia tylko dziwi mnie powtarzane przez wszystkich błędne zdanie, że Houston nie będzie miało ławki. Morey o mega zdolny koleś, który nawet z g…. bat ukręci. Obejrzałem ich roster i na każdą pozycję mają po 2 bardzo dobrych zawodników ( no może poza PG, ale tutaj Harden może spokojnie przejąc stery). Skład mają inny, ale nie wiem czy nie mocniejszy :)

  6. Wojt napisał(a):

    @pop miałem Ciebie za rozsądnego człowieka. Jeszcze sezon się nie zaczął, a ja zaczynam już w to wątpić…

    • pop napisał(a):

      bardzo mi miło, ale w czym się nie zgadzasz, nic nie wspomniałem o Rockets…

      tak prognozuję Clippers w top 4, ew. 5 miejsce – z tym przegiąłem?

  7. hetman3 napisał(a):

    Clippers na pewno słabsi nie będą po prostu formuła z CP3 się wyczerpała i nie bylo progresu. Tamtym rosterem nigdy by nie doszli do finału. Podobnie bedzie w Portland za sezon lub dwa tylko ci są w duzo gorszej sytuacji.
    Co do CP3 to jakoś go szczegolnie mocno nie cenię. Moze ma umiejetnosci na elitarnego rozgrywajacego ale nie ma w sobie tego czegos co ciągnie reszte druzyny w górę

    • Wojt napisał(a):

      @pop. Na pewno w tym: „Clippers spokojnie mogą powalczyć o WCF”

  8. majecha napisał(a):

    Ja sie zgadzam z Wojt(em) i hetmanem3. Clippers w takim składzie to dla mnie prawie, no niemalże wręcz „tanking mode”. Ja nie wierzę, że nagle zaczną grać koszykówkę rodem z San Antonio, pełną podań, kombinacji do wolnych strzelców itp. Ta drużyna to „papierowy kolektyw”, dużo tzw. solidnych graczy, którzy to niby mają od początku sezonu grać szybki, nowoczesny basket. Small ball Panowie trzeba dobrze skalibrować, na to potrzeba czasu, treningów i adekwatnych rozwiązań a nie po prostu wstawić gościa mierzącego 203 cm na środek, 198 na PF bo biegają szybciej niż Gasol i Aldridge.

    Galinari, Griffin to szklani gracze….tak samo jak „defensywna nadzieja” LAC Beverley – w ciagu 5ciu sezonów w lidze średnio 58 meczów na sezon. Kto będzie bronił Conleya, Paula, Wesbrooka, Hilla, Holidaya, Bledsoe, Lilarda, Curryego, Balla, czy Teague? Z litości nie wymienię dysproporcji na SG i SF. Jak beverley się posypie to Clippers w obronie na obwodzie nie istnieją.

    Play Offy? Finały konferencji? Co wy pleciecie? :)

  9. Wojt napisał(a):

    Leniu. Rockets to chyba jedyna drużyna w NBA, która właśnie myśli o pokonaniu GSW. Idąc Twoim tokiem myślenia rozdajmy od razu pierścienie. Po co się męczyć? Od poniedziałku ponoć Melo w Houston. Mam mieszane uczucia co do tego. Z jednej strony gorszy od Andersona raczej nie będzie, ale czy po dodaniu CP3 i Carmelo gra Houston masakrystycznie nie zwolni?
    I czy wreszcie Harden nie zostanie zmarginalizowany ku uciesze wielu hejterów Brodacza. To on nie żadni Dragicze i Lowry wprowadził Rakiety do PO i szacun mu za to.

    • pop napisał(a):

      Wojt odnosząc się do problemu WCF i „można powalczyć o WCF” – przecież walka o WCF i sprawdzenie się z GSW to jest chyba główny cel pozostałych ewentualnych „lepszych”

      oczywiście że Rockets są z automatu siłą nr 2, Spurs ewidentnie rozegrają lajtowy sezon nie wiadomo jak to będzie wyglądać chociaż z top 4 ich nie wypieprzę bo podstawą u Popa jest wywalczenie przewagi parkietu, kto więc będzie ogrywał tak regularnie Clippers że nie będą się liczyć i będą „bić się o playoffs”? Thunder? Może… T-Wolves? Wątpię… Nuggets? Blazers?

      z moich szczegółowych obliczeń w skacowanym umyśle jasno wynika

      1. GSW – i kolejne mistrzostwo
      2. Rockets
      3-5 Spurs i ktoś z dwójki Clipps, Thunder
      6-8 T-Wolves, Nuggets, Jazz (lub Blazers)

      Blazers są dla mnie niewiadomą, Grizz przykro mi chyba nie w tym roku, Mavs chyba znowu nie w tym roku

      tak uważam że jeśli Clipps przejdą w top 4 to z przewagą parkietu mają szansę pocisnąć kogoś w 1 rundzie a potem to już zależy nie wiem jak to się układa ale trzeba robić tak żeby nie grać 2 rundy z GSW bo to wyrok

      z Warriors robi się obecnie taką maszynkę marketingową, a KD indywidualnie przedstawia się w mediach za gracza nr 2 w NBA (chociaż wszyscy wiedzą że tak nie jest) że Rockets mają szanse na poziomie Spurs przed kontuzją KL, czyli optymistycznie 10-15% jak ktoś jest optymistą

      to chyba wszystko w temacie zachodniej ;-)

    • J napisał(a):

      Tak wszyscy od razu rzucają, że GSW wygra, bo mają super skład itd. bla bla. Niewielu jednak widzi, że wynika to z doskonałej chemii i rozsądnego wykorzystania mocnych atutów graczy, wymienności pozycji i tego, że każdy z głównych graczy potrafi grać bez piłki i być produktywnym. O świetnie dobranej ławce nie wspomnę. Inne zespoły też mogą tak grać tylko jakoś nie potrafią. Gdyby dać sztab GSW do takich powiedzmy Detroit, to może być się okazało, że są kolejni gracze typu Curry czy Thompson, którzy potrafią w odpowiednim systemie grać. To tak jak z San Antonio. Nie wiem czy Kawhi byłby tak dobrym graczem, gdyby od początku kariery nie grał dla nich. Być może tak, ale czy na pewno? Śmiem wątpić. Trafiłby do takich Sacramento i zapomnij o sensownym rozwoju.

  10. behemot napisał(a):

    Wiele zależy od zdrowia Blake’a i Gallinariego i wkomponowania w skład Teodosica. Zgadzam się, że na ławce powinien wylądować Rivers, a nie Teodosic. Z tym trenerem i przy tak dużym przemeblowaniu nie widzę ich wyżej niż 7 miejsce (zakładam, że Griffin jednak co najmniej pierwszy miesiąc opuści).

  11. Wojt napisał(a):

    @pop. Wszystko ok, tylko cholernie nie pasuje mi w Twojej wcześniejszej wypowiedzi stwierdzenie SPOKOJNIE MOGĄ POWALCZYĆ. Powalczyć zawsze mogą, ale na pewno będzie tam cholernie daleko od spokojnie.

  12. ash napisał(a):

    CP3 był rakiem

  13. Szuwarek napisał(a):

    Majecha – komentarz the best ze wszystkich w tym temacie

    Jak ta drużyna wejdzie do play-off to będzie dla mnie niespodzianka. Takie ekipy w ostatnich latach, po tak poważnych zmianach, nie wychodzą.
    1. Generalnie kiedy odchodzi 1 franchise player to 3 porządnych graczy go nie zastąpi. To nie jest wymiana „=”, tylko wciąż „<", choćby nie wiem ilu graczy postawić po drugiej stronie. Oczywiście skoro CP3 chciał odejść, to dobrze jest wyrwać za niego co się da, ale to wciąż nie jest wymiana na "=". Przy tylu szklanych graczach to nie ma prawa wyjść. To kwestia statystyki. Jeżeli w ciągu sezonu będą grać 30 różnymi piątkami (a będą, bo poza DAJ wszyscy na 5-20 meczy powypadają), to nie da się zbudować teamu, który ugra 45 zwycięstw. Sorki panowie, ale ja takiej rzeczy nie kupuję. Nie ma czegoś takiego jak "limit pecha". Po prostu niektórzy zawodnicy mają takie ciała, które nie wytrzymują obciążeń NBA i grają mniej.
    2. Blake Griffin jako lider. Cyferki on może kręcić niezłe, nie przeczę. Jednak poprzednie sezony pokazywały, że jego brak niespecjalnie był widoczny, a brak CP3 zawsze był odczuwalny w % zwycięstw. Nie widzę tego, że nagle Balke "dorasta". To już jest jego apogeum. Lepszy nie będzie. Jest już w NBA wystarczająco długo. Nie notuje progresu od kilku ładnych lat. Nie wierzę w takie "przebudzenia". Dla mnie Blake jest bardzo przereklamowanym graczem. Urósł na fali mega dunków, a teraz nie ma nawet tego i jego gra jest strasznie toporna.
    3. Doc Rivers. Mam spory szacunek dla Doca za to jak prowadził Celtics. Tamten zespół miał duszę. Widać jednak, że w erze small-ballu Doc sobie nie radzi. Gra w ataku Clippersów w ostatnich latach była TRAGICZNA. Tylko CP3 w końcówkach brał ciężar na siebie i często łamał zagrywki. I granie pod syna…
    4. Majecha napisał o obronie na obwodzie, a w zasadzie jej braku więc nie będę się nad tym punktem rozwodził.

    Nie rozumiem jak w ogóle można zestawiać ze sobą Clippers z Thunder. Thunder to poukładany zespół, a który otrzymał jeszcze top 10 ligi na pozycję SF/PF (go-to-guy'a w Pacers – idealną alternatywę dla RW) i zarazem plastrem na pozycje 1-4. Jak patrzę na Thunder to mają wszystko – obronę (chyba obok Warriors najlepszą w lidze), atak, trójki, predyspozycje do small-ballu, ławkę, no i kluczowych graczy, którzy SPORADYCZNIE grają sezony poniżej 75 gier (PG, RW, SA, AR). Jedynym ważniejszym graczem w Thunder, który zasługiwałby na miano "szklanego" to chyba Kanter… No dajcie spokój – w przypadku Thunder kontuzje naprawdę można by nazwać pechem. W przypadku Clippers to normalka. Gallinari, Griffin, Williams, Beverley w jednej drużynie – przecież to jakiś koszmar.
    Clippers przy cudownym sezonie może dociągną na 8 miejsce w play-offach z bilansem około 50%, ale to by graniczyło z cudem. Moim zdaniem ten zespół posypie się w połowie sezonu i gdzieś w lutym sezon zostanie odpuszczony przy 28-32 zwycięstwach na koniec.

  14. ash napisał(a):

    Clippersi w tym roku obrazili się na Utah i nie grają tradycyjnych meczów przedsezonowych. Na szczęście z młodymi Lakersami zagraja dwa razy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *