CRUNCH TIME: Czy Irving odnajdzie w sobie lidera?

Wczorajszej nocy stało się to, na co zanosiło się od dłuższego czasu. Kyrie Irving zmienił zespół. Odszedł do ekipy Boston Celtics, a więc do najgroźniejszego rywala z Konferencji Wschodniej. O ile sama zmiana otoczenia nie zaskakuje, to już fakt przywdziania trykotu Koniczynek już trochę podgrzewa atmosferę, ale co to znaczy dla samego zainteresowanego?

Zasadniczo w środowy ranek zastanawiałem się dlaczego wszystkie media piszą w nagłówkach newsów, że Irving poszedł do Celtics, a nie odwrotnie? Czemu nie ma tytułu newsa, że Thomas trafia do Cavs. Wiem, powiecie, że Irving to topowa gwiazda, chodzące miliony dolarów i szybciej się kliknie na newsa o Kyrie’im niż o wspomnianym ex graczu Kings.

Cały internet obiegły grafiki pokazujące dwóch graczy z draftu 2011. Tego z numerem pierwszym i tego wybranego w drugiej rundzie na samym końcu (60tego). Dziś obaj zamieniają się miejscami pracy/gry – sami wybierzcie właściwą odpowiedź. Ciekawe jakie odczucia mieli obaj te siedem lat temu w Prudential Center. Na pewno byli podekscytowani wyborem w drafcie. Jest jednak różnica. Irving musiał być pewny wyboru, Thomas już raczej niekoniecznie.

OAKLAND, CA – JUNE 12: Kyrie Irving #2 of the Cleveland Cavaliers guards Stephen Curry #30 of the Golden State Warriors in Game Five of the 2017 NBA Finals on June 12, 2017 at Oracle Arena in Oakland, California. NOTE TO USER: User expressly acknowledges and agrees that, by downloading and or using this photograph, user is consenting to the terms and conditions of Getty Images License Agreement. Mandatory Copyright Notice: Copyright 2017 NBAE (Photo by Nathaniel S. Butler/NBAE via Getty Images)

Przez te 6 lat Isaiah Thomas musiał sie sporo napracować na swoją obecną pozycję. Od Pana „ledwo co załapałem się do NBA” stał się graczem All star. W barwach Kings pokazał, że ma zadatki na kogoś więcej niż na „uzupełnienie rotacji„. Przez ten czas stał się czołową postacią ligi, a transfer z Suns do Celtów dał mu szanse bycia liderem jednego z faworytów na Wschodzie. On sam ten dar od losu w pełni wykorzystał.

Irving trafił do NBA w roli gwiazdy. Początkowo jego Cavs czołgali się po dnie ligi, ale to akurat wyszło mu tylko na dobre. Zbierał doświadczenie i cierpliwie czekał na lepsze czasy. Nagroda w postaci powrotu LBJ’a pozwoliła mu walczyć o najwyższe cele. Zdobył mistrzostwo, w zeszłym roku musiał uznać wyższość Warriors w finale, ale wciąż był na topie. Z tym, że cały czas był tym gościem u boku LeBrona. Jak by się nie starał (to jego trójka w zeszłym roku przypieczętowała mistrzostwo) byłby tym drugim, jak Adaś Miauczyński.

 

Teraz w Bostonie ma wyjść z cienia Jamesa. Trochę sytuacja przypomina sagę z Neymarem, który chciał ponoć uciec od blasku gwiazdy Leo Messiego. W przypadku Irvinga brak petrodolarów powoduje, że bardziej doceniam jego ambicje.

Z tym, że teraz wraz z ową wolnością pojawia się ogromna presja. Po pierwsze, jeśli Celtowie osiągną gorszy wynik niż przed rokiem (jeśli nie awansują do finału Wschodu), to pojawią się głosy, że Irving może wcale nie być taki dobry jak Thomas. Teraz to Irving musi coś udowodnić. Rzuca wyzwanie Jamesowi, a więc człowiekowi, któremu zawdzięcza wszystkie dotychczasowe sukcesy w NBA. Gordon Hayword z pewnością nie będzie odpowiednikiem Jamesa z czasów Cavs. Jestem pewien, że każdy oczekuje, że to właśnie gwiazda Irvinga będzie najjaśniej błyszczeć. To właśnie jest element, którego szukał sam zawodnik. Teraz pytanie czy będzie w stanie podołać własnej ambicji. Czy pociągnie C’s za sobą?

Teraz mecze na linii Cavs – Celtics nabierają nowego wymiaru. Rywalizacja o pierwsze miejsce na Wschodzie wchodzi w nową fazę. To już nie jest starcie Dawida z Goliatem, teraz będziemy mieli pojedynek ucznia z wielkim mistrzem. Obaj Panowie nadal mają jeden cel, ale od wczoraj grają po przeciwnych stronach parkietu.

Jakby powiedział Wojciech Pawłowski – tylko czas powie, kto w ostatecznym rozrachunku dosięgnie swego. (Choć sympatyczny bramkarz z Koszalina chyba powiedział to troszkę inaczej). Mniejsza z tym. Niedługo nowy sezon, mamy nowy powód, aby śledzić tą ligę. Można napisac wiele o tym transferze, ale jedno jest pewne – na pewno będzie ciekawiej!

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

10 komentarzy

  1. Alonzo pisze:

    Mam nadzieję, że Wschód nie będzie, jednowymiarowy z pewnym finałem Cavs i Celtów, może np Heat odpali po zimowym okienku transferowym.

  2. Michał Wróblewski pisze:

    Wizards też mogą namieszać oni mają zgraną drużynę.

  3. Alonzo pisze:

    Żeby coś odpaliło poza Cavs i Celtami, to albo musi być duża kultura organizacji, albo ekipa zawodników, którzy robią różnicę, jak dla mnie tylko Heat może odpalić z niczego, co już pokazali, albo nagle eksploduje talent w 76ers. Z Bucks jak i Wizards jest tak jak z Raptors, wszystko super, tylko czegoś brakuje.

  4. pietro87 pisze:

    Kibicuję C’s a Kyrie to świetny gracz ale obawiam się powtórki z czasów Philly z sezonu 00-01. Cavs są za mocni ale gdyby jednak udało się Celtom ich pokonać to w finale nie mają szans z Warriors. Niestety tak to wygląda realnie.

    • abcde pisze:

      Patrzysz na tu i teraz, a powinieneś w przyszłość. Irving ma 25 lat, Hayward 27, Brown 20, a Tatum 19. Przecież to jest ekipa z mega potencjałem. Jeśli za rok LBJ ucieknie na zachód, to kto im zagrozi?

      Jedyni rywale to Wizards, Bucks i być może Heat. 76ers to drużyna na za 5-6 lat. Cavaliers (bez LBJ), Raptors, Pacers, Pistons i Hornets nie widzę. Magic, Hawks, Nets, Knicks i Bulls to drużyny na loterię.

  5. Ciuus pisze:

    Nie zgodzę się z twierdzeniem, że w Bostonie ma być jakaś wyraźna gwiazda… W Celtics jest system i jakaś kultura gry, a nie poleganie na gwiazdach. Irving dostanie odpowiednią rolę do spełnienia tak jak Hayward i tak jak dostał ją Thomas i albo się Irving z niej wywiąże albo nie. Jak nie to niestety nie będzie bezsensownego grania izolacji jak w Cavs ale ławka bo Smart tylko czeka na S5 :)

    Irving jeszcze nie grał w ogarniętej organizacji i to będzie dla niego wyzwanie. Umiejętności ma aby podołać. Wszystko zależy od jego nastawienia do gry.

    Z drugiej strony Thomas z lidera i all stara stanie się pachołkiem. Jak sobie z tym poradzi ? Dotychczas nie grał na poziomie all star będąc hamowanym przez innego all stara. Będzie bardzo ciekawie.

    • Woy pisze:

      Pachołkiem?
      Najpierw piszesz o patologii, teraz o pachołku. Polecam lepszy dobór słów.
      Dla Isaiaha i po kontuzji , gra o maksa przy LeBronie to luzik.
      Ponadto szansa na grę w finale NBA jest większa niż z Celtami.
      LeBron ściąga presję na wynik na swoje barki, a Isaiah na luzie sobie gra i robi swoje (tak to widzę).

  6. bigron pisze:

    Irving w zeszlym sezonie oddal wiecej rzutow z gry i zza 3 niz lebron wiec jakos lbj go nie ogranicza pod wzgledem gry jemu zalezy tylko na mistrzostwie mvp ma juz dosyc poprostu irving nie jest az tak skuteczny nie ma tez mentalnosci lidera i zwyciezcy, co do odejscia lbj jesli bedzie mial ekipe ktora bedzie sie liczyc w walce tytul nigdzie nie pojdzie

  7. JasonKidd pisze:

    Chłopaki mam nadzieję, że napiszecie cos fajnego o Adamie Wójciku, ktory wczoraj zmarł w wieku 47 lat. Po prostu nie mogę uwierzyć. Legenda i wzór, najlepszy koszykarz w historii Polski…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *