Knicks wysłuchają ofert wymiany za Porzingisa?

Po trwającym praktycznie cały sezon dramacie z Carmelo Anthonym w roli głównej, Phil Jackson ponownie zaszokował. Według raportu Adriana Wojnarowskiego, New York Knicks są skłonni wysłuchać ofert wymiany, w ramach której mieliby się pożegnać z Kristapsem Porzingisem. Jackson nie uważa podobno Łotysza za gracza „nie do ruszenia”, a przy okazji jest zainteresowany wybraniem z 8. numerem draftu Lauriego Markkanena, który potencjalnie – w jego oczach – mógłby zastąpić Porzingisa.

Porzingis wielokrotnie w czasie ubiegłego sezonu wyrażał swoją frustrację, a na koniec rozgrywek nie pojawił się na kończącej sezon rozmowie z włodarzami drużyny. Silny skrzydłowy Knicks nie widział się ani nie kontaktował się z Jacksonem od momentu zakończenia rundy zasadniczej.

Knicks są zdeterminowani, by dodać do swojego składu utalentowanego gracza obwodowego i w ramach wymiany Porzingisa mogłoby się to im potencjalnie udać. Według raportu Stefana Bondy’ego z New York Daily News, zainteresowani pozyskaniem Łotysza są m.in. Boston Celtics, który posiada w tegorocznym drafcie 3. wybór.

Howard Beck z Bleacher Report informuje za to, że Knicks zamierzają tylko wysłuchać propozycji innych drużyn, ale nie zamierzają prowadzić z nikim aktywnych negocjacji w sprawie wymiany Porzingisa. W rozmowie z Ianem Begleyem z ESPN brat Kristapsa, Janis Porzingis powiedział, że 21-latek chciałby zostać w Nowym Jorku.

Pojawiają się więc dość sprzeczne raporty i trudno powiedzieć, który z nich jest najbardziej wiarygodny. Jackson planował po wymianie Carmelo Anthony’ego rozpocząć przebudowę drużyny właśnie wokół Porzingisa, więc dość dziwne byłoby teraz pozbywanie się perspektywicznego i wszechstronnego podkoszowego. Z drugiej strony obecny prezydent Knicks przyzwyczaił nas już do tego, że podejmuje często kontrowersyjne, a w opinii wielu – słabe decyzje.

Porzingis został wybrany przez Knicks z 4. numerem draftu 2015 i do tej pory w dwóch sezonach w organizacji zaliczał średnio 16.1 punktu i 7.3 zbiórki na mecz.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

20 komentarzy

  1. kibic napisał(a):

    Biorąc pod uwagę trenerskie dokonania Pana Jacksona aż szkoda patrzeć co wyprawia jako prezydent Knicks. Szkoda, że sam ich nie chce trenować, bo obecnie robi więcej zamętu niż korzyści dla zasłużonego klubu z NY

  2. Pablo napisał(a):

    Patrząc na burdel w NYK na miejscu Aingea próboiwał bym oddać Horforda + np Crowdera :)

  3. Behemot napisał(a):

    Horford, Zingis, Hayward, Bradley, Thomas – byłaby paka na Lebrona.

    • Maniek napisał(a):

      jakoś nie bardzo to widzę – kto miałby bronić LBJ?

    • behemot napisał(a):

      wszyscy :)

    • Pamparampam napisał(a):

      Dokładnie o tym samym pomyślałem. Gdyby jeszcze udało się go wyciągnąć na przykład za paczkę Crowder, Rozier, picki, byłaby bajka.

  4. Starks napisał(a):

    Ciężko być kibicem NYK. Bardziej nieprofesjonalnie wyglądają obecnie chyba tylko Kings. Mam już dość Zen, Panie Jackson.

    • Marta Kiszko napisał(a):

      Jest zasadnicza różnica między Kings a NYK. Ruchy Kings da się jeszcze jakoś racjonalnie wytłumaczyć (choć nie trzeba się z tym zgadzać, ale zaczynają wszystko od początku), a tego, co dzieje się w Nowym Jorku niebardzo :)

    • Starks napisał(a):

      @Marta Kiszko Przede wszystkim mam na myśli zepsuty wizerunek organizacji przez chaotyczne i poparte chyba jedynie emocją chwili decyzje zarządu – ekscentryczne pomysły p. Ranadive będą się długo odbijać czkawką w Sacramento, pomimo ze teraz ich ruchy wyglądają bardziej racjonalnie. To samo będzie z Knicks.

    • Marta Kiszko napisał(a):

      Decyzje, a atmosfera w drużynie to też zupełnie coś innego. Ja np. nie uważam, że oddanie Cousinsa wpłynęło jakoś tragicznie na wizerunek całej organizacji. Ok, można kwestionować czy to było mądre i czy Buddy Hield jest w stanie wziąć na barki ciężar bycia twarzą organizacji (to brzmi całkiem zabawnie nawet :)), ale jednak to są jakieś konsekwencje takich a nie innych ruchów transferowych. W Knicks po prostu jest toksycznie i sami między sobą nie potrafią się dogadać. Taki klub ma słabą przyszłość, a w Kings gdzieś tam jeszcze jest nadzieja, bo rozbija się to o talent i umiejętność dobrania zawodników, a nie konflikty wewnętrzne.

  5. nosferatu napisał(a):

    Porzignis za Lova do Cavs…?

  6. Coach K napisał(a):

    Pomimo tego, ze zgadzam sie z opinia, ze jako president of basketball operations Jackson spisuje sie slabo to akurat uwazam, ze ewewntualne pozbycie sie Porzingisa do dobra decyzja. Chodzi o to, zeby wytransferowac go zanim sie polamie, zreszta przytocze tu niezawodnego Znykajacego:

    „Po drugim sezonie Porzingisa wydaje się, że nadal niestety ten pick się broni. Choć głosów, że to może być niespełniona nadzieja białych jakby przybyło (Wisła się podniosła o łokieć). Czy KP jest aż tak dobry jak chcą piewcy jego talentu? Czy 7-3 to nie jest jednak permanentny problem pleców, achillesów, barków – pytają sceptycy?
    Każdy kontakt KP z powietrzem sprawia, że ludzie zamierają w bezdechu, czy to już koniec. Czy atmosfera ziemska nie wywiera zbyt dużego nacisku na jego ciało i czy nie złamie się przy zbyt gwałtownym ruchu eteru.
    Ja należę do optymistów katastrofy.
    Uważam, że to się z punktu widzenia mechaniki i budowy ludzkiego ciała nie może udać. Nie długofalowo. Ludzie tego formatu nie są stworzeni do sportu. To fenomeny, które powinny występować w cyrku, festynie z okazji 600 – lecia Garwolina (tak – to już za 6 lat) albo jako ruchome piorunochrony wykorzystywane w okresach burzowych w gospodarstwach rolnych.
    Jeżeli spróbuje się na tych wątłych młodych łotewskich barkach dołożyć jeszcze kilka kilogramów to ścięgna, mięśnie, szkielet- po prostu pęknie, urwie się i rozpadnie. Z Kristapsem trzeba jak z jajkiem. Coś boli – pięć dni w inkubatorku. Dmuchamy. Dogrzewamy. Pieścimy. Ale… paradoksalnie bez tych kilogramów nigdy nie będzie gry KP w post, dominacji pod koszem i Draymond Green będzie mu się śnił po nocach jak goni go z siekierą i prosi o drobne na piwo.”

    • Sza napisał(a):

      To pojechales….

    • Sampras napisał(a):

      No dałeś czadu ;-)

    • stile17 napisał(a):

      dzięki za ten komentarz, dokładnie to samo widzę jak patrzę na grę Porzingisa, życzę mu jak najlepiej, mam nadzieje że się mylę, ale kontuzje go wykończą…

  7. darek napisał(a):

    A może by Jackson wysłuchał propozycji wymiany za … Jacksona.
    Swoją drogą to ani Jacks ani Jordan nie potrafią zbudować drużyny. Żaden z nich nie sprawdza się w obecnej roli.

  8. Marek napisał(a):

    Jax na starość zwariował, ewentualnie kolejny raz wykoncza Knicks, tym razem od środka.

  9. siaraczek napisał(a):

    Ciężko jest być fanem Knicks…gość na starość totalnie zwariował. To co teraz się dzieje w Nowym yorku to syf. Gwiazda zespołu z klauzulą no trade sponiewierana, największa najdzieja zespołu zaczyna byc traktowana jak nic nie warty śmieć, a to wszystko przez widzi misie jednego człowieka. Wbrew pozorom nie bylo tak źle, szukać startera na pg, wzmocnić ławkę, i playoffy spokojnie w zasięgu ręki. Ze zdrowym Noahem, może nawet druga runda. No ale to zamiast skupiać się na spokojnym budowaniu, trzeba rzucać glupoty do wszystkich mediów i zrażać do siebie wszystkich free agentów.

  10. siaraczek napisał(a):

    Jeszcze mi się przypomniało. Wszystko to uzupełnia przymus grania na siłę trójkątów, których nie czują zawodnicy, ani trener. Mój Boże, że tez właściciele niektórych drużyn są tacy ślepi. Przecież ten gość to wirus, który zniszczy drużynę na dobrych kilka lat, bo coś czuję że smród jego decyzji będzie się ciągnął latami…a i tak od dobrych kilkunastu lat nie jest kolorowo.

    • Beskid napisał(a):

      Phil Jackson to przede wszystkim świetny psycholog, potrafiący zmotywować swoich graczy. Co do systemu triangle offense, to wydaje mi się, że Knicks nie maja odpowiednich wykonawców do jego zastosowania. Potrzebowaliby jakiegoś gracza dominującego, potrafiącego zaatakować pomalowane z obwodu (vide: Jordan, Bryant). Kristaps i Melo nie są w stanie tego zapewnić. Trójkąty mają bowiem angażować cały zespół, po to, żeby ich najlepszy zawodnik miał jeszcze więcej swobody w zdobywaniu punktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *