Podsumowania sezonu 2016/17: Cleveland Cavaliers

Broniący tytułu mistrzowie NBA przystępowali do sezonu w nieco gorszym składzie niż w poprzednich rozgrywkach, ale i tak byli zdecydowanym faworytem do ponownego stawienia się w Finałach NBA. Tym razem fantastycznie zaczęli sezon (13-2), jednak w dalszej części rozgrywek pojawiać zaczęły się kontuzje (długa absencja J.R.’a Smitha i miesięczna przerwa Kevina Love’a) oraz coroczne medialne zamieszania, które tym razem polegały głównie na publicznych narzekaniach LeBrona Jamesa na brak poprawy składu drużyny. By zaspokoić potrzeby zgłaszane przez swojego gwiazdora, Cavs pozyskali Kyle’a Korvera, Derona Williamsa oraz Andrew Boguta (jego kariera w drużynie zakończyła się już w pierwszej minucie na parkiecie), ale nawet to w połączeniu z powrotami po kontuzjach Smitha i Love’a nie uchroniło Cleveland od coraz gorszej formy. Po All-Star Game mieli jedną z najgorszych defensyw w lidze i stracili rozstawienie z numerem „jeden” przed play-offami, ale okazało się to mało ważne, bowiem przez fazę posezonowej w konferencji wschodniej Kawalerzyści ponownie przeszli jak burza (12-1). W Finałach uznali jednak wyższość lepszego rywala, przegrywając z Golden State Warriors w pięciu meczach.

Mój typ przed sezonem: 63-19, 1. miejsce w konferencji
Sezon 2016/17: 51-31, 2. miejsce w konferencji

Playoffy: 4-0 z Indianą Pacers, 4-0 z Toronto Raptors, 4-1 z Boston Celtics, 1-4 z Golden State Warriors


Świetny początek

Przed początkiem rozgrywek Cleveland Cavaliers byli świadomi, jak trudniejsze wyzwanie będzie ich czekało za kilka miesięcy, ale nie zlekceważyli też rywali i tym razem świetnie weszli w rozgrywki. Wygrali 13 z pierwszych 15 spotkań, chwilę później zaliczyli kolejną świetną passę (tym razem 10 zwycięstw w 11 kolejnych meczach), zakończoną imponującą wygraną nad Golden State Warriors w święta Bożego Narodzenia. Szczególnie dobrze wyglądała wówczas Wielka Trójka – z tria James-Irving-Love każdy z nich zdobywał ponad 20 punktów na mecz – a wsparcie dawali także tacy gracze jak Tristan Thompson czy Channing Frye. Prowadzona przez LeBrona ofensywa była czwartą najlepszą w lidze (za Warriors, Raptors i Rockets), a Cavs spokojnie razem z Toronto spokojnie przewodzili w tabeli konferencji wschodniej.

Kontuzja Smitha, transfer Korvera

Po wspomnianej wygranej z Warriors zaczął się jednak regres formy Cavs i jedną z przyczyn była niewątpliwie kontuzja J.R.’a Smitha (złamał kciuk w prawej dłoni), która wymusiła spore zmiany w rotacji drużyny (w pierwszej piątce zastępował go głównie Iman Shumpert). Management Cleveland szybko zareagował na uraz jednego ze swoich najlepszych strzelców (Smith do gry wrócił dopiero na początku marca), sprowadzając w drodze wymiany z Atlanty Hawks Kyle’a Korvera, który wręcz idealnie pasował do systemu gry Cavs, w którym dobry spacing jest jednym z głównych założeń. Pomimo transferu 36-letniego super-strzelca, gra Cavs wcale nie uległa znaczącej poprawie i spisywali się – jak na siebie – dość przeciętnie, mając spore problemy szczególnie po bronionej stronie parkietu – pomiędzy Christmas Day a All-Star Game mieli 22. obronę ligi, tracąc 109 punktów na 100 posiadań. Drużyna miała też ogromne kłopoty z kreowaniem gry w ataku, gdy na ławkę rezerwowych siadał LeBron James.

Uraz Love’a, angaż Williamsa, fatalna końcówka

Tuż przed All-Star Weekend Cavaliers otrzymali dodatkowy cios, bowiem operację kolana przeszedł Kevin Love, przez co do połowy marca grali bez dwóch graczy swojej regularnej pierwszej piątki. Na braki kadrowe narzekał publicznie także LeBron i w końcu dopiął swego: zespół zatrudnił zwolnionego z Dallas Mavericks Derona Williamsa, czym zapełnili miejsce rezerwowego rozgrywającego. Cavs próbowali także dodać do składu dodatkowego obrońcę obręczy, ale Andrew Bogut doznał kontuzji w pierwszej minucie swojego debiutu w koszulce Cleveland, a Larry Sanders szybko został odesłany do D-League, a pod koniec rozgrywek – zwolniony. Zespół nie radził sobie bez Love’a i Smitha, a po ich powrotach potrzebował czasu na ponownie zgranie się i ostatecznie stracił pierwsze miejsce na Wschodzie na rzecz Boston Celtics, notując po meczu gwiazd bardzo słaby bilans 12-15. Ich defensywa była w tym czasie drugą najgorszą w lidze (lepsza tylko od „obrony” Los Angeles Lakers), a LeBron James i Kyrie Irving nie dostawali zbyt dużego wsparcia od swoich kolegów.

google.com, pub-2915109786295953, DIRECT, f08c47fec0942fa0

Nie tym razem, Bron

Pomimo wzlotów i upadków Cavs w trakcie sezonu, jedna rzecz wydawała się nie do podważenia – LeBron James jest wciąż najlepszym zawodnikiem w lidze. W wieku 32 lat, James był ligowym liderem w liczbie minut na mecz (37.8) i wydawało się, że już po raz któryś w swojej karierze zalicza swój prime. Średnie na poziomie 26.3 punktu (na skuteczności 54.8% z gry i 36.3% za trzy punkty), 8.7 asysty (career-high) i 8.6 zbiórki (także career-high) wyglądały podobnie jak te, które zaliczał w czasie swojej gry w Miami Heat, a jego wpływ na grę drużyny był wręcz kluczowy – bez niego Net Rating drużyny obniżał się aż o 16.2 punktu na 100 posiadań, a atak Cavaliers praktycznie nie istniał, gdy ich lider siadał na ławkę rezerwowych. Pomimo fatalnej formy z linii rzutów wolnych (67.4%) oraz coraz gorszej defensywie, James był cały sezon w pierwszej piątce kandydatów do nagrody MVP, a w playoffach pokazał, dlaczego wszyscy żyjemy aktualnie w erze LeBrona Jamesa. 32.8 punktu, 9.1 zbiórki, 7.8 asysty, 1.9 przechwytu, 56.5% z gry, 41.1% za trzy – to wszystko przekładało się na zwycięstwa zespołu… aż do Finałów NBA, w których James wreszcie zaczął okazywać oznaki zmęczenia (w całym sezonie rozegrał 3578 minut w 92 meczach).

Playoffs

Teoretycznie playoffy Cavaliers rozpoczęli wtedy co reszta ligi, ale tak naprawdę pierwsze trzy rundy były dla nich swoistym przetarciem przed finałowym starciem z Golden State Warriors. Pomimo kilku problemów (nietrafiony game-winner C.J.’a Milesa, prawie 30-punktowa strata w Game 3), w czterech meczach pokonali Indianę Pacers, a w rewanżu za finały konferencji sprzed roku w takim samym wymiarze poradzili sobie z Toronto Raptors, grającymi przez większość serii bez kontuzjowanego Kyle’a Lowry’ego. Swoją dominację na Wschodzie potwierdzili także w starciu z Boston Celtics, gdzie pomimo braku przewagi parkietu i krótkiego przeziębienia LeBrona Jamesa (przez które przegrali jeden mecz), nie mieli praktycznie żadnych problemów z pokonaniem w pięciu meczach osłabionych o uraz Isaiaha Thomasa Celtów. Pierwsze dwa mecze Finałów zweryfikowały jednak ich pozycję wobec Golden State Warriors, a w Game 3 pomimo prowadzenia fatalnie rozegrali końcówkę i stanęli przed zadaniem wyjścia z 0-3. Mecz numer cztery był jednym z największych popisów ofensywnych jednej drużyny w historii playoffów (49 punktów w pierwszej kwarcie, 86 w pierwszej połowie), ale coś takiego nie powtórzyło się w Game 5 i to Warriors cieszyli się z odzyskania mistrzostwa NBA.

Offseason

Kontrakty gwarantowane: LeBron James, Kevin Love, Kyrie Irving, Tristan Thompson, J.R. Smith, Iman Shumpert, Channing Frye, Richard Jefferson

Kontrakty niegwarantowane: Kay Felder, Edy Tavares

Wolni agenci: Kyle Korver, James Jones, Deron Williams, Derrick Williams, Dahntay Jones

Przewidywany cap space: brak (uwzględniając cap-hold Korvera, brak możliwości zrobienia miejsca w salary, nawet przy rezygnacji z Korvera i wszystkich niegwarantowanych kontraktów)

Picki w drafcie: brak

Cavaliers będą – dzięki jego prawom Birda – podpisać tego lata nową umowę z Kylem Korverem, pytanie tylko czy on będzie chciał zostać w Cleveland oraz jak bardzo organizacji zależy na jego posiadaniu. Poza tym, Kawalerzyści do pozyskania wolnych agentów będą mogli wykorzystać tylko minimalne umowy oraz Mid-Level Exception (mniejszy niż innych drużyn, ze względu na fakt, że płacą podatek od luksusu). Poza Korverem będą musieli postarać się o 1-2 członków rotacji i jednym z nich będzie musiał być następca Derona Williamsa (jeśli ten nie zgodzi się na minimalną umowę) na pozycji rezerwowego rozgrywającego, a drugim powinien być skrzydłowy, który także wzmocni nieco ławkę rezerwowych.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

22 komentarze

  1. Woy pisze:

    Paul George nadchodzi?

  2. Bojar pisze:

    George za Love?

  3. pop pisze:

    Jakoś nie widzę PG w Cleveland ale jest to bardzo możliwa sytuacja

    Zmiany powinny zacząć się od trenera, sam James powinien przestać się oglądać na to kogo lubi i kompletować sobie zawodników towarzysko, Tristan np. jest przeciętny ale to Love zmieni klub w pierwszej kolejności.

  4. kasior pisze:

    transfer george jest bez sensu po i tak po sezonie odejdzie do LAL a straca tylko love

    • Woy pisze:

      nie do końca, Cavs będą chcieli grać podobnie do Warriors i szukają gracza z wymiennością pozycji z Jamesem, w ataku i obroną. PG grywał na czwórce i może kryć Duranta. Najprawdopodobniej będą chcieli oddać Love’a i grać zestawem Irving-Smith-James-George-Thompson. Puszczenie Love’a również da im więcej możlwości w kontraktowaniu weteranów. Jeśli George zasmakuje Mistrzostwa to może na dłużej zostać z Cavs i Jamesem. Mogą też we dwójkę i za mniejsze pieniądze podążyć do L.A. (o przenosinach Jamesa w następnym sezonie pisał już Paweł). Scenariuszy jest wiele.

    • barcelowicz pisze:

      Cavs w obecnym składzie nie mają szans na wyrównaną rywalizację do 4 zwycięstw z GSW. Obecny zespół Cleveland nie daje wielkich nadziei na powrót na szczyt, więc kolejne lanie w Finałach na pewno nie przekona Jamesa do pozostania w Ohio. Tak więc transfer PG13 na rok może i jest bez sensu, ale za rok w Cavs może nie być też LeBrona. A z Georgem u boku może być łatwiej o mistrzostwo. A jak obaj zdobędą po pierścionku to będą większe szanse na pozostanie i LeBrona i PG13 w Cavs.
      Tak więc PG13 do Cavs, Love do Bostonu, a do Pacers pick Bostonu+ np. Crowder i Zeller do uzupełnienia salary.

    • mic pisze:

      faktycznie może się zdarzyć, że PG pójdzie na sezon do Cavs a potem razem z LBJ i kimś pójdą do Lakersów : O

      statystycznie
      indywidualnie Love miał lepsze staty niż George, czy to nie przypadkiem system Cavsów to zepsuł??
      tak samo może stać się z Georgem, Butlerem, Melo jeśli zagoszczą w Cavs…cóż taki system i zawodnicy,
      podobnie staty Boscha w dół poszły w Miami…dla odmiany Duranta w zasadzie się utzymały
      ostatni sezon w Timbs/Pacers
      Love 26,1 (45.7%), 12.5, 4.4 (w Cavs -10pkt. -3zb, -2ast, -2.5min)
      George 23,7 (46.1%), 6.6, 3.3
      statystyki nie grają, ale wg nich Love był mocniejszy przed wymianą…

  5. magik4i4 pisze:

    Ale jak to tak, odchodzic do najwiekszego wroga, z ktorym odpadlo sie w play offach? ;)

    • Woy pisze:

      Durant wyznaczył nową drogę :-):-)

    • pop pisze:

      to nie to samo, Bird rozpierdzielił Pacers do zera, ta drużyna nie ma przyszłości na lata

    • And pisze:

      Też myślę, że sytuacja jest jednak inna. Pacers nie maja realnych szans nawet na finał konferencji, odpadli 4-0 w pierwszej rundzie, a nie 4-3 prowadząc 3-1 w finałach.
      Ale ogólnie to myślę, ze jeżeli Love zmienilby sie mentalnie to Cavs maja szansę ograć GSW, w Game 3 i Game 5 tak naprawdę zabrakło jego dobrej gry. Moze dojrzeje jak LBJ, choć trochę w to wątpię. Eksperyment z PG moze sie udać ale to duże ryzyko.

    • Woy pisze:

      Love jest im niepotrzebny przy nowych realiach NBA. Jest za słaby fizycznie na centra i za miękki. Ogólnie pozyskanie PG i granie zamienne LBJ i PG na trójce/czwórce to byłoby coś nawet pod względem dominacji w Eastern Conference. Tutaj musiałaby wyjść mocna kontra Celtów i jakiś dobry transfer. Obawiam się, że Hayward albo Butler już by nie wystarczyli.

    • hep pisze:

      PG 13 in, Love out i mozna grac. Ja bym jeszcze chetnie pozbyl sie Smitha tylko nie bardzo wiem kogo za niego.

    • And pisze:

      @Woy
      Zgadzam się, ale wydaje mi się, że główna przeszkoda siedzi „w głowie” Love’a, może jestem naiwny ;-)
      Ogólnie to KD doprowadził do pewnego absurdu. Są teraz w NBA realnie dwie ekipy mogące wejść do finału (SAS nie zrobią tego bez dużych zmian), a przy tym wszyscy się zgadzają, że jedna z nich musi wymienić jednego ze swoich trzech najlepszych graczy, żeby móc zagrozić GSW. Poza tym muszą wypełnić ławkę, szczerze to spodziewałem się, że w finale Deron przypomni sobie jak się gra w koszykówkę, niestety zawiodłem się. TT to gracz jednowymiarowy, przepłacony na życzenie LBJ, Smith’a też bym sie pozbył, za dużo głupot robi w obronie, a za rzadko zaskakuje w ataku.

  6. Marek pisze:

    James do SAS w przyszłym roku. Jedyna opcja dla niego na pierścień w tym momencie. Kawhi + Lebron

    • Woy pisze:

      musieliby mieć Yodę na pokładzie.

    • Marek pisze:

      Musieli by do tego dobrać ekipę zadaniowcow i jest to realny scenariusz, szczególnie jeśli ktoś realnie chce zagrozić GSW.

    • pop pisze:

      Brrrr aż mnie ciarki obrzydzenia przeszły… wydaje mi się że gdyby Jazz ulepszyli skład to z Gobertem na czele są drużyną kalibru mistrzowskiego, tylko że na Warrirs to i tak mogłoby być za mało

    • Marek pisze:

      jeszcze plakat nad łóżkiem powiesisz ;) co do Jazz, to oni są tak samo super jak LAC, OKC, HOU. A więc nie, nie mają szans na nic, nie w tym momencie.

  7. mic pisze:

    też na espn słyszałem ten komentarz, jeśli James chce więcej tytułów to szansa w San Antonio (choć raczej nie przejdzie)…jeśli zostanie na wschodzie będzie miał finały, jeśli pójdzie na zachód to albo odpadnie z Warriors/Spurs albo dołączy do jednej z nich ;)

    • Marek pisze:

      Przejście do SAS jest realne, z uwagi a Popa plus Kawhi i realny tytuł. Dodatkowo możliwość zamknięcia ust krytyków za nie rywalizowanie na zachodzie. Ogólnie jestem na tak. Nie takie rzeczy się już zdarzały via Durant w GSW

  8. Tony pisze:

    A po tym sezonie George z LBJ pójdą do L.A. – jeden do Lakers drugi do Clippers i dalej będą toczyć epickie pojedynki ze sobą i Durantem 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *