Telegram: Cavaliers przerwali zwycięski marsz Wojowników, rekordowa noc drużyny z Ohio

Golden State Warriors 116-137 Cleveland Cavaliers

(w serii 3-1 dla Golden State)

Cleveland Cavaliers pokonali przed własną publicznością Golden State Warriors, przerywając ich perfekcyjną passę piętnastu kolejnych wygranych w playoffach. Gospodarze rozpoczęli premierową odsłonę mocnym akcentem, rzucając 49 oczek (rekord NBA Finals) ze skutecznością 58.3% z gry i aż 22 razy stając na linii rzutów wolnych (spudłowali 8 prób). Świetnie spisywał się Tristan Thompson, który czarował energią po obu stronach parkietu. Po dwa faule w tej części meczu wśród przyjezdnych złapali Stephen Curry, Klay Thompson, Andre Iguodala oraz Draymond Green. Podczas drugiej kwarty podopieczni Tyronna Lue zaliczyli run 15-6, po którym zbudowali dwudziestopunktową przewagę na niespełna sześć minut do zakończenia pierwszej połowy. Tuż przed przerwą ich prowadzenie wzrosło do 21 oczek, a po syrenie obwieszczającej półmetek zawodów na tablicy świetlnej w hali Quicken Loans Arena widniał rezultat 86-68. 86 punktów w pierwszej połowie to następny rekord finałów (67 zgromadziło trio James-Love-Irving). W trzeciej partii goście próbowali odrabiać straty, ale za każdym razem, gdy wydawało się, że zdołają odrobić straty, miejscowi znajdowali odpowiedź. Sporną sytuacją był drugi faul techniczny Draymonda Greena, po którym… zawodnik drużyny z Oakland pozostał na parkiecie, ponieważ jeden z arbitrów zauważył, że pierwsze tego typu przewinienie podyktował trenerowi Steve’owi Kerrowi, choć w protokole meczowym faul był zapisany przy nazwisku Greena. Sędziowie mieli tego wieczora masę pracy. Odgwizdali 51 przewinień, 7 fauli technicznych oraz 1 niesportowy. Dodatkowo sporo czasu spędzili przed monitorami, obserwując powtórki. Podczas finałowej ćwiartki inicjatywa wciąż należała do Cleveland, którzy w efekcie odnieśli pewne zwycięstwo. Cavaliers rzucali ze skutecznością 52.9% z gry (24/45 3 PT – rekord NBA Finals), zatrzymali oponentów na 44.8% (11/39 3PT), a także wymusili na rywalach 12 strat piłki, po których uzyskali 18 oczek. Warto nadmienić, że LeBron James zanotował dziewiąte triple-double w karierze w finałach NBA (31pkt, 10zb, 11ast), dzięki czemu został samodzielnym liderem wszech czasów, wyprzedając Magica Johnsona.

 

56 komentarzy

  1. Dawid pisze:

    W skrócie, Cavs nakręceni jak stary dobry zegar z kukułką. Irving był niesamowity, żaden tam Lebron tylko to on ciągnął drużynę kiedy było trzeba. W pierwszej połowie, łącznie, drużynowo pobite 4 rekordy NBA, jedno wielkie ofensywne WOW … i rekord trójek na zakończenie. Śmieszne gwizdki. Nie wiem co lepsze: 20 wolnych Cavs w pierwszej kwarcie, Shumpert w kontrze, błąd połowy Kyrie, czy techniki dla Greena (w sumie technik, bo po 2 kwartach okazało się, że pierwszy poszedł na konto Kerrai, tak jak napisał redaktor), Silverowi się sweep nie spodobał? Żeby nie było w drugą też babole szły np.: flagrant z d…py Love na Durancie, jednak z dużą przewagą szło na niekorzyść GSW. Tylko Durant trzymał poziom, jakby nie doszedł do GSW, to by wymiękali przy każdej możliwej okazji. Każdego u nich uda się zamknąć w obronie, tylko nie Duranta. Cavs +50% za 2 i za 3 nic więcej nie trzeba dodawać. Ostatnia kwarta dla odmiany obrzydliwa. Czy CLE będą potrafili taki drugi mecz powtórzyć … sorry takie 3 mecze, tak jak powiedział Pierce w przerwie?

    • darek pisze:

      @Dawid
      Niby w skrócie a teorii spiskowych więcej niż u Macierewicza. Może jakąś komisję założy kolega?

  2. Autor pisze:

    Wprawdzie gwizdanie w tym meczu w obie strony ale ze szczególnym wyróżnieniem Cavs to była jedna, wielka komedia i to nie w stylu Woody Allena ale Sandlera to mimo wszystko dobrze się stało, że mecz seria wróci do Oakland. Sędziowie musieli coś „przyćpać” bo nie mam pojęcia jak przy zdrowych zmysłach można podejmować takie decyzje a z meczu NBA zrobić mecz NFL.
    Silver chyba się przestraszył, że świętowanie w Cleveland przez GSW skończy się jakąś rozróbą.
    Drugim plusem jest to, że skończą się płacze szczególnie Bronsexualnych o braku rywalizacji.

  3. Forto pisze:

    Sędziowie pomagają warriors jak mogą. Ale nie tym razem. Chociaż durant mial ze sto osobistych, green nawet mógł grać po dwóch technikach to nic nie pomogło. SZkoda że w 3 meczu sędziowie ustawili mecz. Było by 2-2

    • Starks pisze:

      Zmień lekarza

    • darek pisze:

      @Starks.
      Przeszkadza Ci mój wpis odnośnie sędziowania? Widzisz, prawie po każdym zwycięstwie Cavs jest tego rodzaju pisanie, że sędziowie pomogli bla bla bla.
      Szkoda, że nie napisałeś do np. @Dawid o wizycie u lekarza. No cóż każdy widzi co chce. A zwycięstwo było tak bezapelacyjne, że „płakanie” na sędziów jest śmieszne.
      Z mojej strony to była ironia.
      Pozdrawiam

  4. adam pisze:

    Trudno wygrac z druzyna ktora rzuca tyle trojek na takiej skutecznosci. Do tego pierwsza kwarta ustawila mecz. W Q4 zaden gracz z Gsw nie wzial na siebie gry, nawet Durant zagral beznadziejnie. Swietna obrona Jeffersona na Durancie. Debatujemy tu jaki to jednostronny final a niuanse zadecydowaly ze jest 3:1 a nie 2:2. Cavs nie powiedzieli jeszcze ostatniego slowa. Juz pewnoac siebie Gsw jest zachwiana.

  5. pop pisze:

    Czy jab dobrze zrozumiałem? Technicznego dostał Kerr ale przypisano go do Greena? a potem przy pierwszym technicznym Greena okazało się że ma już 2? no i jak się to skończyło Green wyleciał czy nie wyleciał i dlaczego (jeżeli wyleciał) trzymano się kurczowo tego że to niby nie Kerr a Green dostal pierwszego?

  6. pop pisze:

    Nie zwalajcie wszystkiego na biednego Silvera, można było przypuszczać że sweep będzie po dżentelmeńsku 4-1 a James ma swoją chwilę znowu kogoś pobił w statystykach, no i jest największym koszykarzem w historii ktory jako jedyny pobił mighty Warriors więc z automatu cała liga może się pławić nad wielkością Cavs…

    • Woy pisze:

      Dziś przebił Magica w ilości triple-double w finałach, ma ich 9. Przebił też Jordana w ilości celnych osobistych w finale.

    • pop pisze:

      no ;-) to już ma dość sukcesów na ten sezon ;-)

    • mrph pisze:

      I bilans finaów 3-4 :P

    • pop pisze:

      będzie 3-5 ;-D

    • darek pisze:

      @pop
      „to już ma dość sukcesów na ten sezon ;-)”
      To zapytam czy Spurs mają dość sukcesów na ten sezon? Jak tam wypadli w serii z Warriors? Bo chyba grali, gdzieś mi mignęło że mieli grać.

    • Jesse pisze:

      Przecież Spurs odpadli przez spisek GSW i Silvera.

    • GPRbyNBA pisze:

      Moim zdaniem mecz był ustawiony. Kosmici pewnie obstawiaią u buka a jak kosmici obstawiają to nie ma zmiłuj. Zresztą sa na to niezbite poszlaki: Mecz stał na kosmicznym poziomie a sędziowie popełniali kosmiczne błędy. Do tego Irving rozegrał nieziemskie zawody.

  7. Lolkoski pisze:

    Cavs grali na 160 pkt nawet D Will wreszcie coś trafiał i wreszcie kontrolowali mecz od początku do końca

    Sędziowanie komedia wręcz tragikomedia sytuacja z Greenem ale i kilka innych powtórek i tego sprawdzania aż Van Gundy się burzył że kiedyś tego nie było i jakoś sobie radzili

    Ale od drugiego meczu każdy następny coraz bardziej ciekawy może finały jeszcze nie stracone

  8. Jesse pisze:

    Miła odmiana, niech chociaż seria się przedłuży o jeszcze jeden wyrównany mecz to może nie będzie mi żal pieniądzy za league passa.

  9. Dawid pisze:

    @pop z przed telewizora to wyglądało tak: Green dostaje technika z kapelusza i gra dalej, w dalszej kwarcie dostaje absurdalnego dacha za wygląd. Green się juz żegna czule z publicznością. Na ekranie jest napisane double „TF ejected”. Machnąłem ręką na tę bzdurę i poszedłem do toalety. Wracam a Green na boisku.

    • pop pisze:

      NBA impossible happens ;-D

    • edy21 pisze:

      Dacha dostał Kerr za wyskoczenie do sędziów po lokciu zielonego. Stolik po prostu źle to zapisał. 2gi(1szy) dach za machanie łapami, którymi p. Zielony macha zawsze po gwizdkach przeciwko niemu.

    • And pisze:

      @edy21
      Nie, dacha nie dostał Kerr, wszyscy za stolikiem potwierdzili, że mowa była o Dray’u. I jak to powiedział Mark Jackson – somebody is lying here. Techniczny był zasłużony, wiedział co robi, zrobił to w lepszy sposób niż kiedyś Ron Artest, ale nie był to przypadek. Kto grał w kosza ten wie, jakie ruchy sie robi żeby komuś przywalić, ale żeby sędzia nie uznał tego za faul niesportowy.
      Drugi techniczny był mocno na wyrost. Niby można się zgadzać z tym co chyba powiedział Barkley, że sędziowie mieli dość za mocnego okazywania emocji przez Green’a przy każdym faulu, ale k** oni grają finał NBA, mają za każdym razem zachowywać się jak mumie?!
      Jak dla mnie, sędziowie dopiero po odgwizdaniu technicznego, zorientowali się, że to już drugi i Green musiałby pójść do szatni, a to ostatnia rzecz jakiej się chce w finale, tym bardziej z tak błahego powodu. Dlatego postanowili coś wymyślić i przypisali faul Kerr’owi. Efekt dobry bo nie wypaczyli wyniku, ale raczej zgadzam się z JVG, że powinni po prostu anulować decyzję o drugim technicznym.

    • pop pisze:

      nie do końca rozumiem czyli wg was dobrze że anulowano faul Greena? od kiedy anuluje się takie rzeczy „bo grają w finale NBA”? mam rozumieć że sędziowie ulegli presji „wypaczy to wynik spotkania” i odwołali prawidłową decyzję o usunięciu awanturującego się zawodnika z parkietu?

      panowie, coś takiego to bardzo niebezpieczny precedens nawet jeśli drugi techniczny dla Greena był na wyrost, takich decyzji się nie zmienia

    • And pisze:

      @pop
      sędzia też człowiek więc się może pomylić, dla mnie taką pomyłką był drugi dach, po coś są powtórki, żeby rewidować takie sytuacje. Nie chodzi mi tu tylko o finał NBA (choć wtedy najciężej kontrolować emocje), dla mnie ten przepis jest absurdalny, nie uważam, żeby machnięcie ręką, krzyk itp. były ‚za dużym okazywaniem emocji’ i tyle. Głupsza w tej sytuacji była zmiana decyzji z pierwszej połowy, gdzie każdy doskonale wiedział, że technika dostał Green, a tu nagle się okazuje, że Kerr. Tym bardziej, że Love dostał za uderzenie w głowę KD faul niesportowy, a sytuacja była cięższa do oceny, bo Love atakował piłkę. Czy miał w głowie – machnę mocniej, jak trafię w twarz to spoko – nie wiem, ciężko to ocenić.
      Z czym NBA ma problem zaostrzając przepisy to, że takie same sytuacje są różnie gwizdane, w zależności od zawodnika. Wszyscy narzekają na Shumpa, ale Curry go łapał, nie ważne czy mocno czy nie, gdyby Iman tego nie pokazał, pewnie przeszłoby bez gwizdka. Jeżeli Curry byłby tak złapany przez kogoś większego od siebie, nikt by się nie czepiał. Chyba w drugim meczu, McGee złapał atakującego obręcz LBJ za ramiona, zupełnie nie mając w głowie atakowania piłki, ale że ten jest silniejszy od niego to nic wielkiego się nie stało, zwykły faul. W drugą stronę tak łapany Curry, pewnie dostałby faul niesportowy. Ten sam problem w NBA miał Shaq, był silniejszy od wszystkich więc wiele fauli na nim przechodziło. Dla mnie to jest większy problem, niż ocenianie przez sędziów, czy dany zawodnik przesadnie sie ekscytuje.
      Trochę długi wywód, ale taka jest moja opinie i tyle, nikt nie musi sie z nią zgadzać ;)

    • Autor pisze:

      Oczywiście, że nie dobrze. Nie dobrze, że sędziowie wpadli na pomysł, że będą gwizdać wszystkie „flopy” dla obu ekip od 1 kwarty. Nie dobrze, że gwizdnęli 22 FT w 1 kwarcie dla Cavs, bo to była jakaś fantasmagoria tych sędziów. Nie dobrze, że dali Greenowi 2 Technika bo go kompletnie nie było.
      Niestety takie zachowanie sędziów sprawiło, że stracili kompletnie panowanie nad meczem. Prawie doprowadzili do paru bójek na boisku – do bójki Zazy z Cavs brakowało sekund – a nawet najczęściej spokojny KD w pewnym momencie zaczął drzeć ryja na Brona i vice versa.
      W sytuacji z Greenem po prostu zrobili w gacie a czemu zrobili w gacie = patrz mecz 5 poprzednich Finałów a zwłaszcza mecz 6 {Curry}. Tylko, że sami do takiej sytuacji doprowadzili bezmyślnymi gwizdkami.
      Generalnie sędziowie pomogli Cavs. Jak? Zamiast pilnowania tempa gry przez Cavs to owo tempo gry pilnowali sędziowie robiąc przerwę po co drugiej akcji.

    • edy21 pisze:

      @And
      Może masz rację. Ja oglądałem mecz na nc+ z komentarzem naszego fantastycznego p. Wojciecha i on niestety tego nie analizował tak jak JVG. Zauważ że dach idzie wtedy gdy z ławki wyskakuje Kerr oburzony gwizdkiem sędziów. GSW myśleli że odgwizdali faul Shumpa.
      Pzdr

    • And pisze:

      @edy21
      Niestety komentowanie w Polsce, w kilku sportach, nie stoi na wysokim poziomie, a nikt nie odważy sie ruszyć tych ludzi. Choć tutaj akurat p. Wojtek mógł nie wiedzieć, że D. Burke pytała o te sytuację sędziów na ławce i tam kazdy potwierdził, że faul był Green’a, to samo ogłoszono przez głośniki. Dlatego sytuacja była absurdalna i jeżeli juz chcieli uratować sytuację, to zgadzam sie z JVG, powinni stwierdzić że decyzja o drugim dachu byla pochopna.

  10. bazyl pisze:

    flop roku Iman Shumpert na Currym GSW niestety dało sobie wybić myślenie o koszykówce sędziowanie z kapelusz nawet Durant nie przejął meczu w Q4.

    King WOW? akcja ala Tracy McGrady!!!

  11. mic pisze:

    cavs grali jak z nut
    curry, thompson jak na nich słabo
    sędziowie, uff masa błędów i naciąganych gwizdków jakby chcieli dłużej serii, plus kilka flopów cavs jak opisaliście

  12. walt pisze:

    Spójrzmy prawdzie w oczy, jakby GSW nie dodało duranta, to gsw finał by w tym roku wtopili, on jedyny tam nie pęka, a tak raczej 4-1. No i cavs na własne życzenie przegrywają 3-1, game 3 mieli w kieszeni, ale po to właśnie dodali duranta jak inni srają w gacie, żeby on pociągnął ten wózek. Kij z tym, że za grosz nie ma w sobie żyłki rywalizacji i poszedł jako mvp w prime do najlepszej drużyny w historii. Dla mnie jest słabeuszem i tyle, tym bardziej że w zeszłym roku miał ich na widelcu…

  13. And pisze:

    Możnaby sprawdzic box score, a nie gadac, ze gwiazdanie dla Cavs. GS mieli o 3 faule więcej, ale tez rzucali 5 osobistych więcej.
    Drugi technik Draya z kapelusza i chyba dlatego wcisneli pierwszego na Kerra. Ale skoro Love dostał flagrant, to tym bardziej powinien dostać go Green za łokcia w twarz.
    Shump w kontrze ładnie przyaktorzyl, ale Curry objął go w pasie wiec gwizdka ciężko sie czepiać.
    Ogólnie sędziowie jakby nie wytrzymali presji.
    Niby Cavs przejechali sie po GSW ale nie zdziwię sie ani jak wygraja w 7, ani jak przegrają G5 -20. Ciężko też spodziewać sie, ze Curry będzie znów mial tak słaby rzutowo mecz.

  14. nosferatu pisze:

    Nareszcie mecz jak przystało na mistrzów….spokój opanowanie kontrola wydarzeń na parkiecie….
    I to jest właściwe granie przeciwko GSW…honor uratowany + indywidualne staty LeBrona…super
    Mamy 1-3 i jedziemy na G5 więc zobaczymy czy Wojownicy znowu nie pękną jak przed rokiem.

  15. Tony pisze:

    Wreszcie Cavs zagrali na poziomie swoich zarobków i oczekiwań prezydenta/trenera Lebrona. Może James dał im jakieś dopalacze bo zapiepszali jak króliczki Duracell.
    A tak na serio to czy to jest godne zakończenie sezonu we własnej hali czy LBJ dopiero zaczyna sweepa na GSW 😀

  16. Alonzo pisze:

    GSW jest zdrowe, ma Duranta, na ławce pierwszy trener, grają teraz u siebie… Nawet cud nie pomoże Cavs

  17. adam pisze:

    Dzis ewidentnie zabraklo skutecznosci. W Q4 zblizyli soe bodaj na 11 pkt i juz musle sobie ze zaraz ich docisna ale niestety serie pudel za trzy plus celne trojki Cavs pozwolily utrzymac bezpieczny dystans.

  18. Knyppo pisze:

    Przestańcie już pieprzyć o tym że Durant słaby bo się chcę płakać jak się to czyta. Co on miał iść do Sacramento albo Philadelphi żeby cale grono znawców uważało go za super koszykarza? Miał dalej grać z bezmozgim Westbrookiem żeby odpaść w drugiej rundzie? Gsw przez ostatnie 15 lat przeprowadzilo jeden mega transfer i od razu wielki problem. Konsekwentnie budowali ekipę przez draft a nie wybierali w top3, to że grają tam all stars to jest efekt ich ciężkiej pracy i wysiłku jaki włożyli w swój rozwój. Czy ktoś bronił innym ekipą podpisać Duranta? Jak do LAL dodali nasha i Howarda to wszystko było w porządku, jak Lebron poszedł do Miami i miał obok wadea i bosha to też ok, w Cleveland też ma dwóch all stars. Prawda jest taka że chcąc wygrać mistrza musisz mieć gwiazdy w zespole i nie ma bata. Pokazuje to historia. Ot choćby Boston z allenem garrnetem i piercem, sas gdzie był Duncan Leonard Parker i ginobili a jak dodali aldridga to się nie mowilo ze sa frajerami i idą na latwizne tylko ze sa super bo dodali all stara. Komentarze o dominacji i interwencji ligi to już szczyt hipokryzji. Jak MJ miotl z ekipą 6 tytułów to było ok, jak Kobe z ekipą mietli trylogie to też spoko Ale teraz wa mac się nikomu Durant nie podoba i jest zły. Ludzie ogarnijcie się i zobaczcie ile musieli poświęcić by takiego gracza wkomponowac do zespołu. Ile ze swoich statystyk musieli zejść curry i thompson, zamiast się zachwycać nad tym jak mają świetny atak i nie gorszą obronę to wszyscy po nich jadą jak po dzikiej swini. W nba sa okresy dominacji poszczególnych drużyn i tak będzie zawsze Ale przynajmniej zmusza to do działania inne zespoły, zmusza ich do szukania możliwości pokonania mistrzów i kompletowania skład w ten sposób aby dac sobie rywalizacji, przez co inne zespoły się rozwijają. Prędzej czy później ktoś wymyśli taki sposób gry ze ich pokona Ale przez to liga będzie ciekawsza i będzie cały czas się rozwijać.

    • walt pisze:

      nikt nie ma problemu z gsw jako organizacją, bo to jak zbudowali drużynę i że udało się im ściągnąć duranta to czapki z głów. Raczej hejt jest kierowany w stronę KD, bo nie dość że poszedł do zespołu gotowego, który wygrał 73! mecze w RS, to jeszcze mógł ich wysłać na ryby, bo prowadził 3-1 i to za jego sprawą OKC tamtą serię przegrali bo grał wtedy jak g*wno.

    • And pisze:

      Dokładnie, nikt nie ma problemu z tym jak budowali sie GSW, nikt nie uważa, że Durant jest słabym zawodnikiem.
      Ale to co zrobił Durant, to co zrobił Green, bo ponoć zadzwonił do KD jeszcze z parkingu po przegranym g7, to jest ‚the weakest move ever’.

    • pop pisze:

      „był Duncan Leonard Parker i ginobili a jak dodali aldridga to się nie mowilo ze sa frajerami” – bardzo bezczelne porównanie, Aldridge opuścił Blazers kiedy jego ekipa rozeszła się i tak na wszystkie strony, i tak by gdzieś przeszedł w tym momencie Tim i Manu już dobiegali do 40stki Tim kończy karierę, Tony daleki od swojej przyzwoitej formy, jak śmiesz porównywać? Wygrali mistrza w 2014 ale popatrz kim go wygrali…

      Podobnież nie ma porównania nawet gdyby jakimś cudem (oscylującym na poziomie prawdopodobieństwa lądowania UFO-ków) C.Paul trafił do SAS to nie byłby tren sam kaliber wymiany bo założyć trzeba że Green Mills i nie wiadomo kto jeszcze tracą posadę w SA więc mamy ustawianie systemu od nowa… i Spurs nie są wtedy żadnym faworytem do mistrzostwa, nawet do WCF, pamiętam jak Kerr kpiarsko zażartował z Popa, coś w deseń „transfer Aldridge’a automatycznie ustawia ich w roli faworyta do mistrzostwa” Pop doceniając sarkazm tylko zaśmiał się krzywo półgębkiem ;-)

      Ostatnia drużyna mistrzowska w SA była w 2015r. jednak przy słabej dyspozycji Parkera i pewnym błędom Popa nie wystarczyła ona na zajebistych w 1 rundzie Clippers, Griffin i Paul zagrali wtedy chyba swój szczyt możliwości (była to również ostatnia szansa na mistrza dla Clippers)

    • mrph pisze:

      I znowu to samo – wałkowanie tematu KD :)

  19. knyppo pisze:

    Śmiem porównywać bo takie jest prawo komentujacego a Ty nie jesteś ani wyrocznią ani autorytetem koszykarskim żeby się przed Tobą klaniac, ani tym bardziej żeby mi wyjezdzac o tym czy coś śmiem, faktem jest że masz bardzo agresywny sposób narracji i nie dopuszczasz do zdania innych a swoje stanowisko przyjmujesz jako pewnik co w zasadzie wyklucza z Tobą dyskusję bo jak ktoś coś powie na San Antonio to albo dostajesz gorączki albo masz nadcisnienie bo wg Ciebie nic o nich Nie można powiedzieć. Nie ważne kim grali podpisali all stara i wisi mi to ile mieli lat, kogo to obchodzi, skoro zdecydowali i brali za to kase to traktuję ich jako pelnoprawnych zawodników. Czyli San Antonio może podpisywać all stars by wytłumaczyć to pokretnie wiekiem ale inne zespoły nie mogą bo są złe i niedobre, jak wezma Chrisa Paula to też będzie dobre San Antonio. Jak odpadają to tlumaczysz ich wiekiem jak podpisują aldridga to tłumaczy się ich wiekiem i koniecznością przebudowy, jak sie nie podoba i ciągle sie slucha o ich wieku do pozygu to niech pokoncza kariery, nikt ich nie zmusza do gry, a jak już sie zdecydowali wszyscy do kontunuowania to podlegają takim samym kryteria oceny.

    • pop pisze:

      Knyppo luzik, nie mówię że ty jesteś bezczelny tylko porównywanie jest nie na miejscu, i nie uważam się tutaj za żaden autorytet, myślę że każdy z nas ma większe autorytety w życiu niż inni kolesie komentujący w internecie, może zabrzmiało troszkę agresywnie jeżeli przyjąć „jak śmiesz porównywać” za agresywny styl

      bardzo dobrze że masz inne zdanie w tym temacie, faktycznie chyba dam se na wstrzymanie z tematem GSW…

    • Kamil pisze:

      Jestem fanem Sas od ich trzeciego mistrzostwa. Wcześniej byłem zbyt młody by docenić kunszt tej drużyny. Moim zdaniem podpisanie Aldridga = KD. Jedyną różnicą, że Ptb nie przerżnęło z Sas w tamtym sezonie. Nota bene, na miejscu Duranta zrobiłbym to samo. Przejście do contendera to wielka pokusa, abstrahując od gry z RW jako rozgrywającym.

  20. mrph pisze:

    Mecz można opisać krótko: jeden z najlepszych występów Cavs w tym sezonie. W ofensywie praktycznie bezbłędni, a w obronie pomagali im gorzej rzucający Warriors (Kura i Klej). Ciężko będzie im powtórzyć tak znakomity mecz.
    Sędziowanie w tym meczu to ponury żart, mnóstwo błędów w obie strony, choć odniosłem wrażenie, że Cavs skorzystali na tym bardziej.

    Powodem do radości jest to, że finały nie zakończyły się po 4 meczach. Ciężko jednak dawać Cavsom szanse na zwycięstwo w serii.

  21. August pisze:

    Oglądałem cały mecz od bardzo dawna (jakoś mi wystarczały skróty) i takiego „burdelu” na boisku w życiu nie widziałem. Bieganina bez ładu i składu, bum, num, bum. Praktycznie żądnej obrony – zresztą jak tu bronić kiedy za muśnięcie przeciwnika prawie gwiżdżą flagrant faul. Sędziowanie to dla mnie dramat – takich partaczy dawno nie widziałem. Pomyłka za pomyłką, co chwila przerywanie gry powtórkami i to w sytuacjach praktycznie bez znaczenia, a w takich rzeczywiście ważnych jakby o tym zapominali. Gra nie miała żadnej płynności, szarpanina od jednej linii rzutów za 3 do drugiej. Cavs mieli dzisiaj dzień konia w tym elemencie i wygrali, Warriors nic nie siedziało stąd przegrana. Wynik pierwszej połowy przerażający – pamiętam finały Bulls – Jazz kiedy podobnym wynikiem kończył się cały mecz, a emocji było kilkaset procent więcej. Z całej pierwszej połowy naprawdę niezłe były może dwie-trzy akcje. Kura dzisiaj beznadziejny, Klej na początku trochę szarpał, potem zdecydowanie odpuścił. Durant grał tylko do momentu wrzucenia 30 punktów – średnia zrobiona, dalej sobie można darować. Chyba najbardziej z Wojowników podobał mi się Livingston – chłopak z ciągiem na kosz i z jakąś myślą w grze, ale i on szybko dał sobie spokój. Warriors nie chcieli wygrać tego meczu, albo wiedzieli że go nie wygrają i dali sobie spokój z walką. Ot damy im porzucać, sami też porzucamy, zobaczymy co z tego wyjdzie. Cavs trafiali Warriors nie więc wyszło co wyszło.
    Przykro mi to napisać, ale to chyba najbardziej żenujący mecz w finałach NBA jaki widziałem. Jeśli poprzednie wyglądały podobnie, to jest to strasznie smutne, taka koszykówka zupełnie do mnie nie przemawia.

    • darek pisze:

      Dla tych co kochają obronę zapytam. Co ma większą wartość, obronienie 2pkt przeciwnika, czy samemu rzucenie 3?
      Matematyka się kłania. 3 będzie zawsze więcej niż 2.
      Dlatego zamiast się męczyć na bronionej desce drużyny szybko wyprowadzają akcję aby rzucić trojkę.
      Niestety tak to wygląda.

    • Wrt pisze:

      @darek
      Niby matematyka nie kłamie ok, ale odpaliłem sobie dzisiaj obszerne skróty większości decydujących spotkań finałowych z ostatnich 15 lat i tam gra wyglądała moim zdaniem dużo przyjemniej dla oka. Naprawdę duża różnica.

    • pop pisze:

      @darek dobra obrona w kilku kolejnych akcjach może podciąć przeciwnikowi skrzydła, na 3jkę zawsze można odpowiedzieć 3jką, matematyka nie ma tu nic do rzeczy raczej patrzyłbym tu na wątek oddziaływania mentalnego na przeciwnika…

      ale racja GSW (Cavs, Rockets) swoimi trójkami przycinają przeciwnika i sprawiają u niego poczucie beznadziejności sytuacji

    • Forto pisze:

      @pop
      tylko nikt nie pisze tutaj, że łatwiej bronić w mniejszym obszarze gdzie robi się tłok. Jeśli atak jest rociągnięty to ciężko podwoić i atakujący ma więcej możliwości. Może walnąć trójkę, zrobić wjazd pod kosz, bo obrońcy pilnują innych strzelców i jest więcej miejsca. Trójki to broń. Poza tym niektórzy piszą, że to bieganina bez składu i ładu. A ja mam wrażenie, że oni zapierdzielają jak zające. Wyobrażacie sobie dzisiaj Cartwrighta. Chłop zanim by się doczołgał to już 3 ponowienia by były. Dzisiaj te drużyny są dużo lepsze kondycyjnie. To nie do końca chaos. To szybkość. Lubiałem Thomasa, Shaqa, teraz lubię Jamesa. Od lat osiemdziesiątych oglądam NBA i mam ciągle z tego wielką radość. Teraz z młodych najbardziej podoba mi się gra Townsa i Embiida. I ciekaw jestem co będzie w kolejnych sezonach. I strasznie wkurza mnie na tym forum i innym biadolenie na sędziów, teorie spiskowe itp. Nauczcie się doceniać dzisiejsze NBA. Jako kibic Jamesa uważam, że Durant podjął najlepszą dla siebie decyzję. Życzę wszystkim (sobie) aby ta seria trwała jeszcze parę spotkań. I żal tego 3 meczu.
      I mam nadzieję, że CP3 dołączy do spurs.

  22. knyppo pisze:

    Dokładnie, należy się cieszyć koszykówką, na GSW znajdą się jeszcze kozaki. Oby nota bene SAS właśnie z chrisem paulem albo NYK za 100 lat jak cała liga będzie grała bez nóg;) pozdro

  23. Dawid pisze:

    @darek, Jesse, Forto i inni Bronkowcy. Jestem zawsze obiektywny i mówię co widzę, przykro mi, że to kłuje Was w oczy. Jak spojrzycie w wiele komentarzy, zaznaczam obiektywnych komentarzy (np.: wróć do mojego pierwszego wpisu) nie ma informacji, że tylko dzięki sędziom wygrali mecz. Sam nie mogłem uwierzyć co dzisiaj w nocy widziałem, to była nie do ogarnięcia potęga ofensywna. Tylko jako jeden z wątków była informacja o gwizdkach, które niestety były słabe. Pytanie, oglądaliście mecz, czy tylko highlighty? Prośba do @darek proszę przeczytaj mój pierwszy komentarz ze zrozumieniem i przeanalizuj sens swojego pytania, a nie mnie obrażaj.

  24. Bart pisze:

    Green bez dwóch zdań zasłużył na pierwszego technika, którego ostatecznie zapisano Kerrowi. Gość ewidentnie walnął Shumperta pomimo że ten stał za nim i nie miał szans na piłkę. Drugi technik z kapelusza skoro w sezonie nie gwiżdżą jego głupich reakcji na decyzje sędziów (a powinni), to i teraz nie powinien dostać. Jeszcze głupsza decyzja o flagrant Love’a, i to po obejrzeniu powtórek. Ogólnie sędziowanie nie najlepsze, ale tez na pewno nie było stronnicze.
    Cavs wygrali bo świetni wyłączyli Curry’ego i Thompsona, no i masa trójek im wpadła, chociaż spora w tym zasługa GSW bo zostawiali mnóstwo czystych pozycji. Wiadomo że Cavs nie będą tak trafiać co mecz, więc szanse maja tylko wtedy gdy zatrzymają znowu Curry’ego i Thompsona bo na KD obrońcy nie mają. LbJ widzi że szanse maja minimalne, ale przyznam że imponował dojrzałością w tym meczu, szczególnie w spornych sytuacjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *