Telegram: Duet Curry-Durant zdominował drugą połowę, 2-0 dla niepokonanych Warriors

Cleveland Cavaliers dużo lepiej rozpoczęli spotkanie numer 2 Finałów, LeBron James był spektakularny w pierwszych dwóch i pół kwartach meczu, ale gdy zaczął okazywać oznaki zmęczenia, inicjatywę na dobre przejęli gospodarze. Stephen Curry w trzeciej, a Kevin Durant w czwartej kwarcie wypracowali i obronili przewagę Golden State Warriors, którzy wygrali całe spotkanie 132-113 i objęli prowadzenie w serii 2-0. Podopieczni Steve’a Kerra, który wrócił w tym meczu na ławkę trenerską pozostają niepokonani w tych playoffach z bilansem 14-0.

Dla Warriors triple-double 32 punkty (14/14 z linii rzutów wolnych), 11 asyst i 10 zbiórek – a także 8 strat (6 w pierwszej połowie) zdobył niesamowity Stephen Curry, a 32 punkty, 13 zbiórek, 6 asyst, 5 bloków i 3 przechwyty dodał fantastyczny po obu stronach parkietu Kevin Durant. Wreszcie odblokował się także Klay Thompson, który wydatnie pomógł swojemu zespołowi zarówno w ataku (22 punkty, 8/12 z gry), jak i w obronie na Kyrie Irvingu. Draymond Green borykał się z problemem z faulami i miał 12-6-6 w 25 minut gry.

Cavaliers z imponującą linijką 29-14-11 (12/18 z gry) prowadził LeBron James, który jednak zwolnił tempo po dwóch i pół kwarty, wyglądając zdecydowanie na zmęczonego. Jednym z powodów było tempo spotkania, a drugim – brak wsparcia ze strony jego kolegów. Kevin Love miał 27 punktów i 7 zbiórek, ale był mało widoczny w drugiej połowie, a wspomniany Irving nie potrafił wziąć na siebie ciężaru zdobywania punktów, zaczął trafiać dopiero przy wysokim prowadzeniu Warriors i miał 19 punktów i 7 asyst, trafiając 8 z 23 rzutów z gry. Nie pomogło też 0/5 z gry Derona Williamsa, 1/6 Imana Shumperta, tylko 4 zbiórki Tristana Thompsona oraz bezproduktywne 14 minut J.R.’a Smitha (0 punktów, 4 faule).

Dzięki świetnej grze duetu James – Love, który świetnie odnajdywał się w grze pick-and-roll, Cavs dobrze rozpoczęli pierwszą kwartę, ale Warriors nie dali im odskoczyć na dużą różnicę. Pomimo strat wywołanych najczęściej złymi podaniami po podwojeniach Cavaliers w akcjach po zasłonach oraz nieuważną grą w kontrataku, Wojownicy znajdowali otwarte pozycje zarówno w szybkiej grze rozgrywanej już spod własnego kosza, jak i w ataku pozycyjnym i mogli liczyć na dobrą skuteczność swoich liderów. Runem 13-2 wrócili do meczu, zatrzymali kilka ataków Cavs świetnie pomagając sobie w obronie, a po drugiej stronie wymuszali faule (sam Curry pojawił się na linii 10-krotnie w pierwszej odsłonie) i tylko trafianie trudnych rzutów oraz atakujący obręcz James trzymali Cavs w grze, utrzymując przewagę gospodarzy poniżej 10 oczek.

Początek drugiej ćwiartki należał do Warriors, którzy skorzystali z braku Jamesa na parkiecie. Kyrie Irving nie potrafił wyczarować niczego w izolacjach (świetna obrona 1-na-1 Klaya Thompsona) i kontratakami Golden State wyszło na 12-punktowe prowadzenie. Po szybkim powrocie LeBrona goście ponownie zaczęli odnajdywać rytm w ataku, trafiali zarówno trudne rzuty z odrzuceń, jak i otwarte próby zza łuku i korzystali z kolejnych strat popełnianych przez Wojowników. Dodatkowo, podopieczni Steve’a Kerra obniżyli loty w obronie, pozwalając na punkty spod kosza Cavaliers, gdy obie drużyny zeszły nisko. Świetni James i Love zmniejszali straty swojej drużyny do zaliczających przestoje w ataku Warriors i na koniec pierwszej połowy goście tracili już tylko 3 oczka.

Warriors wyszli na kolejną kwartę już bardziej skoncentrowani, grali bardziej cierpliwie, zbudowali sobie ponownie 10-punktową przewagę i wydawało się, że otworzą blow-out – nic bardziej mylnego. Zachęceni kilkoma trafionymi trójkami zaczęli oddawać nieprzygotowane rzuty nadziewając się na kontrataki ze strony Jamesa i spółki, którzy trzymali się w grze. Piąty bieg wrzucił jednak wtedy Curry, zmęczony LeBron zaczął oddawać rzuty z dystansu (w pierwszej połowie wszystkie jego próby pochodziły spod kosza), nie dostawał wsparcia od swoich kolegów i Wojownikom nie przeszkodziło nawet 5 fauli Draymonda Greena. W czwartą kwartę wchodzili z 14-punktowym prowadzeniem, mając na swoim koncie aż 102 punkty.

Czwarta kwarta była spektaklem jednego aktora. Kevin Durant po prostu przejął ten mecz po obu stronach parkietu, świetnie pomagając w obronie i męcząc w ataku Jamesa trafiając kolejne trudne rzuty i Cavs nie potrafili znaleźć odpowiedzi. Kilka rzutów trafił niewidoczny do tej pory Irving, ale LeBron wyglądał już na kompletnie wykończonego, wciąż nie było widać wsparcia partnerów i przy około 20-punktowym prowadzeniu gospodarzy, Tyronn Lue wywiesił białą flagę na około 4 minuty przed końcem spotkania.

Trener Lue zdecydował się obniżyć zdecydowanie skład, ograniczając minuty grane duetem Love-Thompson i poskutkowało to przewagą Warriors na tablicach – 53-41. Wojownicy robili też świetną robotę w obronie obwodu (8/29 za trzy Cavaliers), choć zostawiali przez to sporo otwartych pozycji w pomalowanym (60-40 w punktach w polu 3 sekund dla Cavaliers). Gospodarze popełnili aż 20 strat (13 w pierwszej połowie), które doprowadziły do 23 oczek gości. Pozwoliło to też Cavs na oddanie aż 11 rzutów więcej, co jednak nie przełożyło się na większą liczbę trafionych prób (Warriors 46, Cavaliers 45).

Seria przenosi się teraz do Cleveland, gdzie w środę rozegrany zostanie mecz numer trzy – must-win dla gospodarzy.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

100 komentarzy

  1. Warmiak pisze:

    Durant z taką gra dostanie mvp finałów…. gws bez kerra gra lepiej!!!! I taki trener jest nic nie wart przy takim teamie i to pokazały Play offy!!! Liczę że cavs powalczą lecz 4:2 To max! Choć liczę na powtórkę z zeszłego sezonu :)

  2. Ripcitizen pisze:

    I tak najlepiej z Warriors radzili sobie Blazers

  3. Xerox pisze:

    @Woy na skróty czy nie, KD podjął decyzję taką a nie inną i obecnie jest na najlepszej drodze aby udowodnić, że dobrze zrobił dla swojej kariery. Ba, to było najlepsze wyjście dla niego i Westbrooka, aby się rozdzielić. Russell może robić swój hero ball bez obaw, że ktoś go spróbuje przywołać do porządku. A jakby zostal w OKC? Jestem pewien, że Westbrook nie mialby takich średnich. Ten hejt na KD jest tak nudny, że rzygać się chce. Będzie sweep a KD doda finals MVP

  4. Pop pisze:

    Ludzie jak można porównywać KD w GSW do Drexlera w Houston?! Jesteście bezczelni albo nie oglądaliście koszykówki w tamtych czasach. Potraficie zrozumieć że Olajuwon był koszykarzem wybitnym?! Ktoś musiał wtedy wygrać te mistrzostwa, Magic byli za młodzi mimo kupy talentu, Rockets mieli na ten czas ekipę ponad innych (przy okazji braku Jordana na wschodzie). Kompletnie inna sytuacja. Każdy kolo który farmazoni mi tutaj z takimi porównaniami jest dla mnie gimbem NBA, to nie jest porównywalna sytuacja. Masakra, bronicie typa który wypiął się dupą na swoich, o ile można to zrozumieć pod kątem weteranów u schyłku kariery to jednak u typka w swoim prime jest to niewybaczalne dla sporej części fanów. Nie zachowujcie się teraz jakby KD był najlepszym koszykarzem ligi, bo tak nie jest, jest (tylko!) najlepszym koszykarzem w najlepszej drużynie owszem ale każdy dojrzały fan NBA widzi co zrobił, umniejszył swojej spuściźnie i taka jest prawda. Nikt nie zapamięta KG, Malone’a w tym sensie, nikt im nie umniejszy, KD wybrał swój kierunek i musi się liczyć z krytyką get over it, nie pieprzcie mi tutaj że to hejt ze strony fana SAS bo tak nie jest. Cały ten hejt z resztą nie dotyczy drużyny GSW tylko samego KD. Harden (którego lubiłem w Thunder) nie trawię typa, ale stworzył siebie i swoją ekipę, RW to samo, nie trza tłumaczyć, KD przy nich to cienki bobek dla mnie zwykły pionek który poszedł na łatwiznę, zawsze bronicie że miał prawo, ale nie o to chodzi, nikt mu tego prawa nie zabrał, i nie zabronił tej decyzji, niemniej umniejszył własnej wartości bo nie będzie mógł się przez to porównywać z takimi graczami jak MJ, KB, TD, LBJ. Mało tego (już tearaz!) przedkładam przed nim wielu weteranów którzy nigdy nie zdobyli tego mistrza.

    Warriors wygrają to mistrzostwo, zapewne KD zostanie MVP zasłużenie… ale ten smrodek będzie się za nim ciągnął do końca kariery, wielu kibiców nigdy mu nie wybaczy

    piszę po pijaku, ale piszę szczerze patrząc z przykrością na to jak wielu fanów NBA nie potrafi przyjąć do wiadomości najprostszych prawd (nawet pisanych przez kolesi którzy siedzą w temacie o wiele głębiej niż ja) KD skończył się u mnie jako zawodnik zwykła pacynka, umie grać jasne, ale to nic nie znaczy

    • Autor pisze:

      Tak zdecydowanie piszesz po pijaku. Widać to po tym, że masz taki problem jakby KD wstąpił do ISIS, ukradł bombę atomową i wysadził Nowy Jork w powietrze.
      KD wybrał organizację. Wybrał organizację budowaną wg. znanego pomysłu Westa, bo West to Magik tworzenia „galaktycznych zespołów”. Organizację opartą dodatkowo na systemie grania a nie na wiecznych ISO.
      Jeśli na nikim nie robi wrażenia zbudowanie 1 Magic Lakers. To na pewno musi robić wrażenie budowanie 2 zespołu Magic. Do dwóch All-Starów Van Exela i Jonesa wyciągnął z draftu Fishera i przyszłego All-Stara Brayanta, dodał z wolnej agentury Shaqa i Horry. W ten sposób w ’98 Magic mieli m.in. 4 All-Starów w składzie. Ten skład nie zadziałał – zdarza się nawet z 4 All-Star w składzie – czyli nie dał mistrza, ale pozwolił na wymiany, które dały skład na mistrza ’00.
      Shaq został przekonany przez Westa do Nowych Lakers jako organizacji, dużego rynku, dostał więcej kasy i odszedł z ekipy finalisty NBA i finalisty Wschodu NBA z następnego sezon. Shaq odszedł, bo wiedział, że nie ma szans po dwóch sweepach na poprawienie sytuacji zostając w Magic. Wiedział, że managment Magic nie da mu tego co West w Nowych Lakers, czyli Nowej Dynastii.

    • Woy pisze:

      Pytanie kto porównuje? Napisałem transfer Drexlera do Pistons czy Barkley’a do Bulls byłoby czymś co zrobił Durant. Proponuję poczytać wszystkie komentarze zanim wejdzie się w dyskusję i leci na skróty rzucając hasłami gimb lub nie oglądaliśmy koszykówki w latach ’90. Sorry, ale nie w tym stylu.

    • super_c pisze:

      Myślę że jak KD przeczyta to wszystko to się zreflektuje i wróci do OKC :)
      A tak serio to moim zdaniem – jego życie, jego sprawa. Lubiłem OKC z poprzednich lat, nawet trochę się wkurzyłem jak przeszedł do GSW, ale… to tylko życie. Szkoda nerwów żeby psuć sobie humor i się denerwować gościem który zarabia 100 mln rocznie bo zmienił sobie drużynę:)

      Luzu trochę panowie :)

      A co do zrozumienia jego decyzji – nikt z nas nie jest w stanie nawet odrobinę sobie wyobrazić decyzji przed jaką stał. A nawet jeśli to jaką wy decyzję byście podjęli i czy na pewno? Nie wiemy do końca jak wyglądały relacje w OKC, co mu proponowali, jaka była kasa itd itd.

    • thegodnr12 pisze:

      Tylko jeden Twój cyt: „bo nie będzie mógł się przez to porównywać z takimi graczami jak MJ, KB, TD, LBJ.”
      Hehe, czyli teraz już decision LBJ, żeby połączyć się z Wade i dokoptować Bosha jest ok. Zaledwie parę lat. Cóż nie boję się o ocenę KD takich fanów jak ty, bo za 3 mistrzostwa w końcu jak mentalnie dorośniesz, to zrozumiesz jego wielkość.
      Do Drexlera jak porównywałem, bo:
      1)doszedł do mistrza NBA w swoim prime
      2)miał sukcesy, nawet doszedł do finałów, z swoim zespołem
      Jedyne czego nie brałem pod uwagę, to to że nie był MVP, czyli argument Woya, ale nie wiem czy to aż tak bardzo przekreśla podobieństwo postaci.
      Drexler jest HOF, KD jest HOF. MJ TD i LBJ nie są w innej galerii sław, niż będzie KD.
      Teraz na to narzekamy, ale za 7-8 lat będziemy mówić, że oglądaliśmy jedną z najlepszych drużyn w dziejach z KD wielokrotnym MVP finałów(czego mu życzę[no chyba, że dostanie ją SC, co byłoby po tych dwóch meczach tylko kwestią zasług, bo nie jest najlepszym graczem w swoim zespole).

    • pop pisze:

      @Woy sorry że to mogło tak wyjść że walę do ciebie. Broń Boże tak nie jest. W zasadzie to rozszarpałeś już ten temat na wszystkie strony i nie ma na to argumentów, akurat z tobą tutaj zgadzam się pod każdym wpisem. Można powiedzieć że mój post to tylko pijackie żale, bo po prostu nie uśmiecha mi się ileś tam lat dominacji GSW. Zlało mi się kilka wpisów i z bardzo wsypałem wszystkich do jednego wora. To nie było skierowane do ciebie, tylko do każdego kto broni decyzji KD.

      @thegodnr12 Różnica jest taka że drużyny Jamesa były i są do pokonania a GSW w sytstemie Kerra przy takiej zabójczej sile są praktycznie nietykalni

      Przede wszystkim przepraszam wszystkich ewentualnie obrażonychza sformułowanie o gimbach NBA, nie uznaję takich postów, i przyznaję że przesadziłem, podobnie jak ktoś mi tam powyżej napisał „piszesz jak typowy przegryw”. Bardzo się brzydzę takim typem argumentacji to się na pewno nie powtórzy.

    • mrph pisze:

      @thegodnr12
      Och, daj już spokój z tłumaczeniem, do pewnych osób argumenty po prostu nie trafiają. Zastanawiam się, dlaczego niektórzy po prostu muszą narzekać, umniejszać cudzy sukces, być może chodzi o chociaż chwilowe poprawienie własnego samopoczucia, obniżenie poziomu frustracji za zasłoną „argumentów”.
      A fakty są takie, że Durant zmienił zespół bo miał do tego pełne prawo. Gdyby poszedł do SAS, to też byłyby jęki (ktoś ma wątpliwości co do wprowadzenia Spurs wraz z Leonardem do finału?). Nie, on według wielu takich jak pop miał obowiązek siedzieć w Oklahomie i dalej męczyć się z problematycznym Westbrookiem. To był jego męczeński obowiązek, wobec stanu, drużyny, RW i siebie samego.

    • Woy pisze:

      @mrph , to nie są żale tylko własne zdanie do którego każdy ma prawo. Pisanie typu żale, ból dupy czy wieszanie psów. C’mon – nikt nie napisał, że KD to cienias, nikt nie napisał, że GSW to drugie Miami czy L.A. Powtórzę, KD idąc do Warriors pozbawił się swojego legacy oraz szansy na tytuł MVP sezonu czy nawet króla strzelców. Co do Drexlera, absolutnie w żadnym zdaniu nie zanegowałem jego transferu do Rockets. Kończył karierę , z Blazers osiągnął wszystko i Portland poszło mu na rękę. W hali dawnego klubu zawsze był witany owacją na stojąco i nigdy gwizdami. Jednak gdyby po 1990 poszedł do Pistons, pewnie skończyłoby się jak z KD czyli wyzwiska i palenie koszulek.
      Natomiast generalnie nie jestem zwolenników budowy Dream Teamów. Co do przeszłej gry w Celtics czy Lakers, dla graczy było to marzenie, zaszczyt, honor i wielkie wyróżnienie (być może Lonzo Ball , Paul George znów pokażą nam , że grają tam gdzie się wychowali i tam gdzie marzyli by grać, nie tylko o tytuł i nie tylko dla pieniędzy?).
      Podsumowując, NBA samo sobie kręci stryczek i doprowadza do sytuacji gdzie mamy dwie najsilniejsze klubu na 2-3 następne lata potem poziom średni i w końcu słaby. Bardziej intresująco i z niespodziankami bywało w minionych latach.

    • mrph pisze:

      @Woy
      Wybacz, ale w przypadku popa to jest bicie piany od paru dobrych miesięcy wyłącznie na jeden temat, jeśli tak odbierasz wyrażanie swojego zdania, to chyba dyskusje przestaną mieć sens. Być może zauważyłeś, sporo komentujących ma już tego dosyć, szczególnie że jak napisałem wyżej, to jest wciąż gadka o tym samym. Dla mnie to już nosi znamiona „żalenia się”, a nie wyrażania opinii.

      Nie neguję, że plejofy stały się przez to nudne, natomiast nigdzie nie uświadczysz mojego płaczu, że to już nie jest to samo co w latach 90. Zgadzam się z Tobą, że przez takie twory liga staje się nudna, ale nie narzekam na to w każdym komentarzu, bo nie mam takiej natury. Wolę doceniać „smaczki”, ekscytować się seriami bez większego znaczenia, niż usiąść przed komputerem i wylewać swoje frustracje na forach. W mojej opinii jest to po prostu zdrowsze.

    • Woy pisze:

      Sorry ale każdy pisze i mówi co lubi. Wylewanie frustracji? Wątpię…

    • pop pisze:

      @mrph – a o czym mam pisać skoro jest to temat nr1 jeżeli chodzi o NBA, mamy właśnie finały 2-0 dla GSW, obydwa mecze zakończone blowoutami, co w tym złego że „mam żal” do pewnych sytuacji w NBA ?

      jeżeli ktoś ma problem może się ograniczyć do śledzenia typera i nie wypowiadać się na żaden temat, tylko to jest bez sensu, po co to całe forum?

      moje dla wielu śmieszne, żałosne, czy wkurzające komentarze przynajmniej sprowokowały do jakiejkolwiek dyskusji na ten temat

      nie ograniczajmy się do asekuracyjnego „ależ ten gość jest dobry”, „w latach 90tych to było prawdziwe NBA”, „też bylem fanem tej drużyny”, „oglądam od 30 lat”, „nie znasz się na koszykówce”

      nie mam wiedzy Woya, Pawła czy twojej, ale na ile znam jakiś temat na tyle się wypowiem… i innym też polecam, kurde no ludzie czasami trzeba przeskoczyć ponad poprzeczką „ależ ten pop mnie wkurza, tylko zaśmieca forum”

    • mrph pisze:

      @pop
      Nigdy nie uważałem Twoich komentarzy za śmieszne bądź żałosne, ale fakt faktem, zaczynają się robić wkurzające, stąd moja odpowiedź. Wszyscy wiemy, jak jesteś poirytowany GSW, jak wkurzyło Cię przejście do Warriors Duranta i co sądzisz o faulu Zazy na Leonardzie. Wiemy doskonale, że Durant jest pacynką bez honoru, że może i gra dobrze ale co z tego. Wiemy, bo znamy to z dziesiątek podobnych komentarzy, po prostu zastanawiam się, czy nie zaczyna Cię już nudzić pisanie wciąż tego samego, tylko innymi słowami, albo w nieco innym kontekście.
      Zaraz zacznie się sezon ogórkowy, wtedy będzie można przynajmniej ponarzekać, że nic się nie dzieje ;)

    • Woy pisze:

      Dodając swoje trzy grosze, czy to źle że ktoś trzyma się własnego zdania? No i na co kolejny sarkazm typu nie będzie nudno? Sorry ale jak lubisz monotonię to super. Ja wolę dynamikę i niespodzianki.

    • pop pisze:

      no właśnie ;-D odpoczniecie ode mnie na chwilę jeszcze tylko kilka meczy i może mi przejdzie ;-)

  5. cynik pisze:

    Tak szczerze @pop, a co ty byś zrobił na miejscu KD? Dostał kasę i ma wielką szanse na mistrza. Miał grać dalej w Thunder i się frustrować? Tak, o ile zostanie w GSW ma szansę na kilka mistrzostw. Nie rozumiem Twojego komentarza odnośnie Olajuwona. Przecież nikt nie twierdzi, że nie był wybitnym graczem. Prawda jest taka, że gdyby Drexler nie przeszedł do Rockets to nie byłoby drugiego tytułu. I mało mnie obchodzi, że inne gwiazdy zrobiły to będąc u schyłku kariery, a inne nie. Schemat jest ten sam. Gdyby Drexler nie przeszedł do Rockets, to byłby zapamiętany jako wybitny zawodnik, ale jednak bez pierścienia. A to dla takich graczy jest ważne.

    • pop pisze:

      @Cynik – KD miał bardzo duże szanse na mistrza z OKC co udowodnili tuż przed jego odejściem, sędziowie bardzo pomogli Warriors w tej serii przymykając oko na Greena…

      a co do mojego postu sorry poniosło mnie, zakręciłem po całości… ze mną czasami nawet na trzeźwo nie da się dogadać nie tylko w temacie NBA ;-D

    • troy pisze:

      @Pop
      8 lat KD razem z RW w OKC to za mało żeby Kevin mógł stwierdzić na czym stoi ? To naprawdę sporo (zmarnowanego) czasu, a jeżeli dla tych co już mają kasę i odnieśli sukces liczy się tylko wyścig z duchem i zdobywanie jak największej ilości pierścieni to ta decyzja nie była słuszna?
      Jeżeli ktoś uważa, że LBJ, który zmienia zespoły po to by zdobyć majstra, wraca do Cavs żeby odbudować wizerunek (bo był dokładnie taki sam jak teraz KD) ale oczywiście nie tylko bo przy okazji jest tam zajebisty KI i resztę można dokupić- i to jest spoko, dalej jest w wyścigu GOAT a KD, który nic nie dostał za darmo, często miał zatargi z mediami ale ciężką pracą wniósł się na wyżyny i udowodnił, że jednak 33 lata to na pewno nie prime LBJ bo w czwartych kwartach nie ma sił żeby grać i KD nie jest już w tym wyścigu i nie zasłuży na miano GOAT to trąci to już hipokryzją. Można twierdzić, że ani jeden, ani drugi nie może stać koło MJ’a- spoko, każdy ma swoje zdanie. O kolesiu mówimy tylko dla tego bo póki co jest niesamowity, zniszczył Brona w tych 2 meczach, obnażył jego „śmiertelne” słabości i pokazał jak bardzo się rozwinął w GSW i dopasował zarazem.
      p.s. ciekawe co będzie za burza jak wynik zmieni się na 2-2 bo już się tak zachowujecie jakby było 4-0 dla GSW.
      Zawsze mówiono, że Kobas skopiował zagrywki Jordana ale LBJ chce skopiować jego życie.

  6. bazyl pisze:

    @pop to zarząd OKC popełnił błąd wypuszczając Brodacza do Rakiet może się mylę ale gdy tam grał byli w finale z HEAT po tym co Scott Brooks pokazał w tym sezonie w Czarodziejach zwracam mu honor wybitnym trenerem jest! Dotychczas miałem go za farciarza który dostał od losu brylanty. Więc dziś fani i zarząd OKC może mieć pretensje do siebie że dwóch z być może 5 najbardziej dominujących graczy w tej lidze jest w innych drużynach zamiast trzymać trzon zespołu i dobierać weteranów którzy tak jak West chętnie zrezygnują z kaski dla misia ciągle mielili nowy narybek w zespole. Popieram Duranta w jego decyzji jest jak chińczyk jeżeli nie możesz pokonać wroga przyłącz się do niego a patrząc na jego grę w finałach to chyba można powiedzieć że GSW przyłączyło się do niego:) To jaki postęp poczynił przez trzy ostatnie sezony w swojej grze obronnej robi wrażenie a jest łatwiejsze do wyeksponowania w systemie GWS. Jeżeli może być lepszym koszykarzem to mu tego nie odmawiajmy. Na miejscu Spurs bardzo bardzo wnikliwie patrzył bym na dalsze losy Klaya w GSW bo wydaje się być zawodnikiem najbardziej perspektywicznym zarówno w obronie jak i ofensywie i chyba jedynym do ruszenia z tego monolitu.

    • Woy pisze:

      bardzo słuszna pierwsza linijka. Też o tym myślałem.

    • pop pisze:

      podoba mi się co napisałeś, fajnie że wspomniałeś o Thompsonie uważam że najprędzej on zmieni klub i fajnie by było zobaczyć go w roli nawet lidera w dobrej drużynie

  7. Endergoth pisze:

    Dodając ostatni (?) komentarz. Sezon 2016/17 wynagrodzenia graczy:
    a) Cavs 128,5 mln USD
    b) GSW 107,5 mln USD

    Wiec kto idzie na łatwiznę?

    • Autor pisze:

      Daj się wypłakać Bronsexualnym jak to mawiają kibice w USA.
      Przecież 7 sezonów z rzędu z LeBronem w finale i zbudowanie dwóch Big 3 przez LeBrona oraz kompletne rozwalenie rywalizacji na Wschodzie {Cavs przegrali 5 meczów w PO na Wschodzie w 3 sezonach} nie jest w żadnym wypadku PRZEWIDYWALNE do granic możliwości. Po prostu PO do tej pory były PASJONUJĄCE i pełne niesamowitej rywalizacji podczas tych kolejnych sweepów ze strony Cavs i zastanawiania się czy jakaś ekipa może wygra 1 mecz.
      Przecież gdyby nie geniusz Dirka oraz geniusz duetu Durant+Pop to oglądalibyśmy wcale nie nudne 6 tytułów Brona.

      Jednak ten „bandyta” KD to po prostu przesadził, bo jak tak można – być może – rozwalić rywalizację na Zachodzie, bo przecież rywalizacja musi być. Rywalizacja to podstawa i do tej pory była mega rywalizacja w PO zwłaszcza w ostatnich 5 sezonach. Pasjonująca rywalizacja pod tytułem kto zagra z ekipą Brona w Finale.
      Jak więc ten KD tak mógł zamiast mordować się jak Dirk – by z weteranami oraz rollsami własnym geniuszem wyrwać pierścień oczywiście zawsze i wszędzie GOAT Bronowi i jego BIG 3 oraz dobieranym do składu jak się chce rollsom – pójść sobie do ekipy, która już przed sezonem jest faworytem do Finału.
      To niedopuszczalne. Czas pisać skargi do Silvera.

  8. PrzemoG pisze:

    Panowie
    Jak czytam cześć zdań to brzmi to jak:
    Dajcie człowieka – znajdę paragraf

    Basket w USA to biznes – i tyle
    w q arena połowa „kibiców” niemalże nie patrzy na cały mecz tylko miło spędza czas rozmawiając – takie lokalne igrzyska dla społeczeństwa
    W oakland / sf jest wrzask i megaogień

    Miło doświadczyć na żywca – życzę / polecam każdemu

    Wokół Wybitnych graczy tworzony jest perfekcyjny marketing

    Skupiam się na grze / patrząc
    i amatorsko grając

    Ktoś pamięta hasło:
    I love this game
    ?

    Wygra bardziej zdeterminowany team / zespół a nie 2 nazwiska z top listy płac

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *