Zapowiedź Finałów NBA 2017: Golden State Warriors vs. Cleveland Cavaliers

11 miesięcy minie niedługo od decyzji Kevina Duranta o dołączeniu do Golden State Warriors i mniej więcej od tamtego czasu kandydatów do Finałów NBA było tylko dwóch. Batalia o tytuł pomiędzy Warriors a Cleveland Cavaliers doczekała się właśnie trzeciego odcinka i jest to pierwszy taki przypadek w całej historii ligi, żeby te same drużyny rywalizowały w serii o mistrzostwo trzy lata z rzędu. Również LeBron James stał się pierwszym graczem w historii, który czterokrotnie wprowadził do Finałów dwie różne organizacje. Razem z Jamesem Jonesem będzie także brał udział w siódmej z kolei finałowej serii i będzie się starał zdobyć swoje czwarte mistrzostwo i czwartą nagrodę MVP Finałów. Zadanie będzie miał jeszcze trudniejsze niż przed rokiem, gdy prowadzona przez niego Kawaleria odrobiła straty po przegraniu 3 z 4 pierwszych meczów serii. Warriors skompletowali najlepszą pierwszą piątkę od czasów niesamowitych Los Angeles Lakers z początku lat 70 i w trakcie playoffów nie poczuli jeszcze goryczy porażki, czym także pobili rekord ligi. Rekordowe osiągnięcia w tegorocznym postseason są zresztą niemal codziennością – niedawno James został przecież najlepszym strzelcem w historii playoffów, wyprzedzając na tej liście Michaela Jordana. Czy uda mu się zbliżyć do MJ’a także w liczbie mistrzowskich pierścieni? A może to Warriors odzyskają tytuł i będziemy mogli wreszcie nazwać Kevina Duranta mistrzem NBA? Zapowiadają nam się jedne z najciekawszych Finałów w najnowszej historii ligi.

W sezonie regularnym: Remis 1-1

25. grudnia, Cleveland 109-108 Golden State

Kyrie Irving trafił game-winnera na 3.4 sekundy przed końcem, kończąc udaną pogoń Cavaliers w czwartej kwarcie. Gospodarze odrobili w niej 14-punktową stratę do Warriors. 36 punktów zdobył Kevin Durant, 31 oczkami odpowiedział mu LeBron James, który dostał także wsparcie od Irvinga (25 punktów) oraz Kevina Love’a (20). Dla Warriors 24 punkty dodał Klay Thompson.

16. stycznia, Golden State 126-91 Cleveland

Wojownicy zrewanżowali się Kawalerzystom trzy tygodnie po porażce w święta Bożego Narodzenia, dominowali od samego początku meczu i łatwo wygrali z Cavaliers. Thompson i Curry trafili po 5 rzutów za trzy, zdobywając kolejno 26 i 20 punktów, Durant dodał 21 punktów, a Draymond Green zaliczył trzecie triple-double w sezonie (11-13-11). James zdobył 20 oczek, trafiając tylko 6 z 18 rzutów z gry. Cavaliers popełnili 15 strat przy zaledwie 11 asystach i trafiali tylko 35.2% z gry.

GOLDEN STATE WARRIORS
I runda: 4-0 z Portland Trail Blazers
Półfinał konferencji: 4-0 z Utah Jazz

Finał konferencji: 4-0 z San Antonio Spurs

Pierwsza piątka
PG: Stephen Curry
SG: Klay Thompson
SF: Kevin Durant
PF: Draymond Green
C: Zaza Pachulia

Warriors byli niepokonani w pierwszych 12 spotkaniach playoffów, jednak były to dla nich tylko przedbiegi przed Finałami. Teraz ich defensywa zostanie wystawiona na największą próbę w tych playoffach, a w ataku będą musieli wykorzystywać każdy błąd i każdą lukę w obronie Cavaliers. Spodziewam się sporej liczby pick-and-rolli Stephen Curry – Draymond Green, którymi będą chcieli jak najbardziej zmęczyć w obronie Kevina Love’a. Kevin Durant musi spodziewać się, że będzie go bronił LeBron James i będzie także musiał zmusić do jak największego wysiłku czterokrotnego MVP w izolacjach i grze po zasłonach. Wojownicy mogą także spróbować gry pick-and-rollów Durant/Curry – Klay Thompson, by spróbować wymusić zmianę krycia Kyriego Irvinga (prawdopodobnie będzie zaczynał mecze na Thompsonie) na jednego z dwóch najlepszych ofensywnych graczy w Warriors (a może i w całej lidze). Curry musi być agresywny, a Warriors będą potrzebowali także dobrego meczu strzeleckiego od kogoś z dwójki Green – Thompson. W defensywie Warriors będą bardzo często zmieniać krycie i tu pojawia się rola Greena, który jako główny pomocnik w obronie będzie musiał łatać luki w obronie, gdy na obwodzie Irvinga lub Jamesa będzie krył Zaza Pachulia. W ustawieniach small-ballowych, Warriors muszą być przygotowani na próbę picków Irving – James i muszą unikać switchów na tych zasłonach, by nagle LeBrona nie zaczął kryć Curry. W każdym innym pick-and-rollu, James nie będzie miał aż takiej przewagi w grze 1-na-1 przy niesamowitej wszechstronności defensywnej Lineupu Śmierci. Ustawienia rezerwowe Wojowników muszą wykorzystać brak obrony obręczy Cavs i grać jak najwięcej przez high-post z Greenem/Davidem Westem, którzy będą obsługiwać partnerów podaniami z high-post. Spodziewam się także mniejszej liczby minut duetu Pachulia-McGee, który będziemy widzieć prawdopodobnie tylko wówczas, gdy ktoś będzie musiał walczyć na tablicach z Tristanem Thompsonem.

Kluczowy zawodnik: Stephen Curry. W żadnych z dwóch poprzednich Finałów Curry nie prezentował się na poziomie MVP i wydaje się, że to idealny moment na jego przełamanie na największej scenie. Do tej pory playoffy są dla niego wyjątkowo udane i jest w życiowej formie. W 12 spotkaniach zdobywał średnio 28.6 punktu, 5.6 asysty i 5.5 zbiórki, trafiając 50.2% rzutów z gry, w tym 43.1% za trzy punkty. Będzie musiał nie tylko trafiać swoje rzuty z dystansu, ale także atakować penetracjami każdą zmianę krycia Cavs.

X-Factor: Andre Iguodala. Jeszcze niedawno MVP Finałów 2015 borykał się z problemami zdrowotnymi i niezwykle ważna będzie jego postawa od samego początku serii z Cavaliers. Jego zadanie jest „proste” – musi spróbować zatrzymać LeBrona Jamesa w grze 1-na-1 oraz wraz z Draymondem Greenem trzymać w ryzach obronę Lineupu Śmierci.

CLEVELAND CAVALIERS
I runda: 4-0 z Indianą Pacers
Półfinał konferencji: 4-0 z Toronto Raptors
Finał konferencji: 4-1 z Boston Celtics

Pierwsza piątka
PG: Kyrie Irving
SG: J.R. Smith
SF: LeBron James
PF: Kevin Love
C: Tristan Thompson

Po raz pierwszy w tegorocznych playoffach Cavaliers nie przystępują do nadchodzącej serii w roli faworytów. Po raz kolejny będą za to wypoczęci i jak na razie te kilka dni odpoczynku zawsze dobrze im robiło. LeBron James i spółka muszą utrzymać swoją intensywność w ataku w starciu ze świetną obroną Warriors. Cavs muszą próbować wykorzystać fakt, że Warriors będą chcieli zmieniać krycie prawie na każdej zasłonie. Jak najbardziej muszą angażować w obronę zarówno wysokiego Pachulię (Kyrie Irving), jak i Stephena Curry’ego (LeBron), by w różny sposób rozbijać obronę Warriors. Penetracje Jamesa/Irvinga będą miały za zadanie odciągnięcie uwagi Draymonda Greena, który będzie głównym obrońcą na znajdującym się w najlepszej od lat formie Kevinie Love’ie. Wojownicy zejdą nisko w wielu momentach tej serii, przez co otwiera się szansa dla Tristana Thompsona, by powalczyć na atakowanej tablicy. Prawdziwy test Cavs przejdą w obronie, gdzie zagrają przeciwko najwszechstronniejszej ofensywie w lidze. Zmiany krycia mogą im nie wystarczyć, choć są chyba najbardziej odpowiednim systemem obrony niezwykle aktywnych w grze bez piłki Warriors. Cavs próbowali w tych playoffach czasem podwajać gwiazdy rywali, ale przy liczbie dobrych podających Golden State mogą mieć problem z zaaplikowaniem tej strategii przeciwko drużynie Mike’a Browna. Cavaliers mogą mieć przewagę w minutach ustawień rezerwowych i muszą to wykorzystać do maksimum – LeBron z pozycji środkowego musi uruchamiać ruch piłką i niezwykle ważna będzie forma strzelecka duetu Williams – Korver, który będzie tym razem kryty przez dużo lepszych graczy (m.in. Shauna Livingstona, czy Klaya Thompsona).

Kluczowy zawodnik: LeBron James. Po słabszych momentach w serii z Celtics – spowodowanych podobno przez chorobę – James wrócił do świetnej formy w Game 5 Finałów Konferencji i musi utrzymać ją od samego początku tegorocznych Finałów. W poprzednich wielką dyspozycję pokazał od meczu numer 5, tym razem to nie wystarczy. Jego umiejętność rozbicia defensywy i skupienia na sobie obrony rywali będzie niezywkle ważna w starciu z jedną z najlepszych obron w lidze. Tym razem nie będzie mógł także odpoczywać w obronie i będzie musiał kryć Kevina Duranta, z którym musi wygrać bezpośredni match-up.

X-Factor: Tristan Thompson. W starciu z uwielbiającymi grać nisko Warriors aktywność Thompsona na atakowanej tablicy będzie wręcz nieoceniona i Cavs mogą w ten sposób wykreować więcej posiadań. Ważna będzie także jego umiejętność zmian krycia na niższych graczy, do czego w wielu sytuacjach będzie zmuszony.

Terminarz serii:

Game 1: 1.06 (czwartek), 3:00, Oakland
Game 2: 4.06 (niedziela), 2:00, Oakland
Game 3: 7.06 (środa), 3:00, Cleveland
Game 4: 9.06 (piątek), 3:00, Cleveland
Game 5: 12.06 (poniedziałek), 3:00, Oakland
Game 6: 15.06 (czwartek), 3:00, Cleveland
Game 7: 18 (niedziela), 2:00, Oakland

Okiem redakcji:

Dawid Ciepliński: I stało się to o czym wszyscy wiedzieliśmy na początku sezonu albo nawet już w lipcu, kiedy Kevin Durant dołączył do Golden State – w wielkim finale po raz kolejny spotykają Warriors i Cavs. Obyło się bez niespodzianek i z jednej strony to nawet dobrze, ponieważ spotykają się dwie najlepsze drużyny tego sezonu, z drugiej jednak chcielibyśmy, żeby drużyn zdolnych powalczyć z tą dwójką było więcej. To jednak temat na osobną dyskusję i skupmy się zbliżającej się rywalizacji.

Minimalnym faworytem wydają się Dubs. Na koniec dnia to oni wydają się mieć przewagę talentu i 4 z 5 najlepszych graczy w tej serii (sorry, Kyrie). Nie znaczy to wcale, że Cavs są bez szans. To w ich szeregach gra przecież najlepszy zawodnik na świecie, który poza jednym meczem w poprzedniej rundzie z Celtics, gdzie było podobny chory, spisuje się w tych play offach fantastycznie i kto wie, czy nie najlepiej w swojej dotychczasowej karierze. Dominuje rywali na każdym kroku, robiąc co chce, kiedy chce i przed Warriors nie lada wyzwanie, żeby go spowolnić, ponieważ zatrzymać zwyczajnie nie da rady.

I to może być lekki problem dla Golden State, gdyż Andre Iguodala nie jest do końca zdrowy, dlatego liczę, że Kevin Durant potraktuje tę serię ambicjonalnie (pewnie dobrze jeszcze pamięta porażkę z Jamesem w finałach z 2012 roku) i to on będzie go krył przez większość czasu. Raczej tak się nie stanie i to AI będzie odpowiadał w głównej mierze za bronienie Jamesa, ale zwyczajnie chciałbym zobaczyć parę LeBron-KD naprzeciwko siebie w tej serii. Tym bardziej, że Durant ma fatalny bilans spotkań w karierze z Jamesem i pewnie cały czas siedzi mu to w głowie.

Zresztą Dubs mają ten komfort, że dysponując dobrymi obrońcami mogą wymieniać się w pilnowaniu go przez cały mecz i oprócz Iguodali i Duranta możemy oglądać fragmenty, gdzie naprzeciwko Jamesa stawać będą Klay Thompson, Draymond Green czy nawet Shaun Livingston. To będzie ciekawe jak LeBron będzie radził sobie kolejno z poszczególnymi zawodnikami. Czekam.

Czekam również na match up Irvinga z Curry, bo ten drugi przegrał tę rywalizację rok temu (game winner w twarz w poprzednich finałach wciąż pewnie boli Stephena) i kto wie, jak by to wyglądało dwa lata temu, gdyby Irving się nie kontuzjował i zagrał w więcej niż w jednym spotkaniu (w którym był lepszy). Fakt, Curry rok temu nie był do końca sobą przez uraz kolana, którego nabawił się w trakcie play offów, ale nie zmienia to faktu, że na koniec dnia schodził z parkietu na tarczy, a nie z tarczą i to Irving cieszył się z tytułu.

Jestem też ciekaw, jak dużym problemem dla Warriors będzie to, że ich trenerem w tej serii będzie Mike Brown, a nie Steve Kerr, który dalej jest kontuzjowany i na ten moment dalej nie jest w stanie prowadzić drużyny w meczu. Kerr to jednak wyższa półka niż Brown i jego czytanie gry, decyzje, jakie podejmuje w trakcie meczu, zmiany w rotacji stawały go w czołówce ligi pod tym względem. Tego samego nie można powiedzieć o Brownie. Tyronn Lue jest pod tym względem od niego lepszy.

Ważnym elementem będzie również obrona obu zespołów. Cleveland w tych play offach nie mieli jeszcze okazji grać przeciwko tak dobrej defensywie (Warriors tracą 99,1 punktów na 100 posiadań – 1 miejsce), ale co równie zaskakujące sami bronią na całkiem dobrej efektywności (3 obrona w post season – 104,6 punktów na 100 posiadań) w porównaniu do tego co pokazywali w sezonie regularnym (22 miejsce – taka statystyka: nikt nigdy nie zdobył tytułu mając efektywność defensywną poza top10). Ale nie tylko obroną oba zespoły stoją. To także dwie najlepsze ofensywy w tych play offach, gdzie Cavs zdobywają 120,7 punktów na 100 posiadań podczas gdy Dubs 115,8.

Dużo można by jeszcze napisać o tej serii i to tylko sprawia, że zwyczajnie nie mogę się jej doczekać. Jeśli jednak jest coś, czego bym sobie życzył to, żeby każdy z meczów był zacięty bez blowoutów, przyniósł dużo emocji i był widowiskiem na wysokim poziomie. Ciężko też jednoznacznie wskazać mi zwycięzcę, ponieważ każda z drużyn ma argumenty by postawić właśnie na nich, choć jak pisałem wyżej minimalną przewagę wydają się mieć Warriors.

Ach, co mi tam, pójdę trochę na przekór i wbrew więkoszości. Cavs w 7. Dajesz James. Nie spodziewałem się kiedykolwiek, że w finałach będę kibicował właśnie Tobie.

Michał Wróblewski: Po cichu liczyłem na niespodziankę, zwłaszcza na Rockets i Spurs na zachodzie. Jednak mamy przewidywany przez wszystkich skład finału​ i na pewno nie zabraknie emocji. Spotykają się nie tylko dwie najlepsze drużyny w tym sezonie ale też jedne z najlepszych w historii pod względem statystyk w playoffs. Jak do tej pory GSW wygrywa średnio​ największa ilością punktów, a Cavs byliby trzeci. W drużynach tych mamy 7 all-starów z tego sezonu, tylko w 1962 w serii Lakers z Celtics było ich ośmiu, jednak jakby zsumować ich PER to i tak tegoroczny finał byłby najlepszy pod tym względem. Faworytami na pewno są Warriors, którzy zdemolowali przeciwników na zachodzie, który był zdecydowanie silniejszy od wschodu. Pozwalali rywalom na zdobywanie tylko 99.1 pkt/100 posiadań i obniżyli skuteczność w ataku przeciwnika średnio o 8.8 pkt – najlepiej od 30 lat. Cavs za to mieli najlepszy atak w ciągu ostatnich 40 lat z 120.7 pkt/100, a ich Efg% na poziomie 59.8 jest najlepszy w historii.

Mistrzostwo wygrywa się jednak obroną, w Cavaliers tylko LeBrona i Thompsona możemy uznać za bardzo dobrych defensorów, reszta pierwszej piątki jest raczej przeciętna, natomiast u Wojowników nie ma słabych punktów, a Draymond Green z 94.4 DefRtg jest najlepszy w tych playoffach.

Na wschodzie nikt nie potrafił zatrzymać LeBrona 1 na 1, a podwajanie go kończyło się przeważnie celną trójką Cavs. Jednak Durant lub Iguodala są w stanie go trochę spowolnić, reszta zawodnikòw będzie mogła stać bliżej strzelców dystansowych.

LeBron i koledzy na pewno będą w stanie zdobywać punkty ale nie sądzę, że uda im się w obronie powstrzymać bardzo ruchliwej i nieprzewidywalnej ofensywy Warriors. Gsw mogą grać niskim składem z Greenem na centrze, wtedy Love będzie musiał kryć Duranta, albo wymuszą takie krycie zasłonami. W tym roku w pełni sił jest także Curry, który jak zacznie trafiać to jest nie do zatrzymania, odblokować może się Thomson, a na kłopoty zawsze można zagrać do Duranta, który jest bardzo dobry w grze w izolacjach.

Będę kibicować Jamesowi i Cavs jednak muszę postawić na wygraną GSW 4-2 w serii bo ze zdrowym ‚Kurą’ i z Durantem zamiast Barnesa są znacznie lepsi niż rok temu.

Typy redakcji:

BigAl: 4-2 Cavaliers

Paweł Mocek: 4-3 Warriors

Michał Wróblewski: 4-2 Warriors

Dawid Ciepliński: 4-3 Cavaliers

Woy: 4-2 Warriors

Typy na MVP Finałów:

Paweł Mocek: Stephen Curry

Michał Wróblewski: Kevin Durant

Dawid Ciepliński: LeBron James

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

24 komentarze

  1. Coach K napisał(a):

    Dzieki, swietny preview. Natomiast nie do konca zgadzam sie, ze pierwsza piatka GSW jest az tak niesamowita, oczywiscie jest bardzo mocna, ale wedlug mnie piatka Cavs jest nawet silniejsza.

    Point Guard: Kyrie Irving > Steph Curry – to moze byc zaskoczenie bo Curry to dwukrotny MVP ligi, najlepszy strzelec za trzy w historii nba, jeden z najlepszych rzutowo graczy w historii. Irving ofensywnie jest troche gorszy od Stepha, ale w defensywie duzo lepszy no i zdecydowanie lepszy w koncowkach kluczowych meczy.

    Shooting Guard: J.R. Smith Kevin Durant – strzelecko lepszy jest Durant, LeBron jest bardziej wszechstronny i zdecydowanie lepszy w obronie i clutch-time wiec przewaga Cavs

    Power Forward: Kevin Love = Draymond Green – w ofensywie duzo lepszy jest Love, w obronie Green, z tym ze Love jest teraz w bardzo dobrej formie. Wiec tutaj remis.

    Center: Tristan Thompson > Zaza Pachulia – znowu punkt dla Cleveland; Thompson dobrze broni i zbiera, jest mlodszy od Pachuli i z reguly w playoffs gra duzo lepiej niz w sezonie zasadniczym, Zaza nigdy nie byl zbyt skuteczny rzutow (46% FG) nie jest tez zbyt dobry na deskach

    Lawki prezentuja podobny poziom bo Cavs sie w tym elemencie wzmocnili w stosunku do zeszlego roku, a Warriors oslabili, zeby zrobic miejsce na kontrakt Duranta.

    Ogolnie uwazam, ze x-factor jest Klay; bez jego dobrej gry, Warriors tego nie wygraja. No chyba, ze Durant albo Curry w koncu zalicza finaly na poziomie LeBrona, Jordana albo Dwyane Wade’a z 2006 r.

  2. Coach K napisał(a):

    Shooting Guard: J.R. Smith < Klay Thompson – tutaj duza przewaga Warriors bo co prawda obaj to dobrzy defensorzy, ale Klay to dodatkowo swietny strzelec

  3. Coach K napisał(a):

    Small Forward: LeBron James > Kevin Durant – strzelecko lepszy jest Durant, LeBron jest bardziej wszechstronny i zdecydowanie lepszy w obronie i clutch-time wiec przewaga Cavs

  4. pop napisał(a):

    Presja na pewno będzie bardziej ciążyć na Warriors. Wydaje mi się że Cavs zagrają na większym luzie co im może pomóc, nie wiem kto wygra ale minimalne wskazanie na Jamesa i spółkę.

    Cavs w 6

  5. GPRbyNBA napisał(a):

    Wybaczcie (nie znam się) ale czemu Jamesa miałby kryć Durant a nie Green a Love Green a nie Durant?

    • Woy napisał(a):

      Bo grają na tej samej pozycji…

    • Lakers napisał(a):

      Woy ale przecież mogą zamienić krycie zawodnika, co wcale nie byłoby złym rozwiązaniem dla Warriors.

    • Woy napisał(a):

      Green musi grać blisko kosza, bo jest świetny w przekazaniu i przy pomocy, do każdego. Bardziej Green weźmie krycie na T Thompsonie, gdy na LBJa pójdzie przy zmianie Iggy. Dając DG na obwód, do LeBrona, wysyłasz Duranta na krycie podkoszowego. Tego Warriors nie chcą.

    • Autor napisał(a):

      Woy – moim zdaniem przy grze pierwszych 5 {czyli nie przy niskim składzie GSW} Thompsona będzie krył Zaza, bo TT jest jedynym bez rzutu za 3. W takim przypadku Green będzie krył Love’a a KD Brona.
      Natomiast w niskim ustawieniu Brona weźmie Igła.

    • Woy napisał(a):

      widzę, że nie odczytałeś mojego zamysłu. Więc przede wszystkim odniosłem się do krycia podkoszowego, sugerując, że Green bardziej pokryje wyższego gracza niż pójdzie na obwód, tylko do LeBrona. Dalej nawiązałem właśnie do niższej piątki, sugerując, że przy wejściu Iguodali Green weźmie TT, grając centra w obronie.

  6. kaboom napisał(a):

    Wydaje mi się że w terminarzu jest błąd. Wszystko o jeden dzień do przodu.

    • Coach K napisał(a):

      Daty sa prawidlowe (1, 4, 7, 9, 12, 15, 18) z tym, ze godziny sa podane wedlug czasu polskiego czyli rzeczywiscie mogloby byc w takim razie: 2, 5, 8, 10, 13, 16, 19. Albo mozna zostawic daty tak jak sa i podac amerykanski czas czyli mecze o 02:00 -> 20:00, a te o 03:00 -> 21:00.

  7. cynik napisał(a):

    Jeżeli wszyscy będą zdrowi, Klay w końcu zaskoczy i Green czegoś nie odwali to stawiam 4-2 dla GSW.

    • Maniek napisał(a):

      wydaje mi się że trafione jest w sedno stwierdzenie: żeby Klay zaskoczył bo to tu widzę możliwość na wygranie przez GSW tego finału… wiadomym jest że Curry do spółki z Durantem będą zdobywać dużo punktów ale wg mnie na to idealną odpowiedź mają Cavs których pociągnie LBJ i Irving do pary z Lovem… jeśli w GSW nie trafi się nikt trzeci kto zdobędzie dodatkowe +15-20 punktów w meczu to będą mieć ciężko… już kilka dni temu pisałem że to od Klay’a wymagam żeby wskoczył na wyższy poziom albo przynajmniej na poziom z RS bo to co do teraz gra to jest poniżej oczekiwań…

  8. Tony napisał(a):

    Stawiam na GSW w 7 meczach. Kura + połowa ławki Warriors ma przed sobą wolną agenturę więc zagrają finały życia bo muszą podbić swoją wartość na rynku 😀

  9. Marek napisał(a):

    Kura nic nie musi podbijać, ma zagwarantowany max, to samo Durant. Pytanie czy go wezmą, czy zostawią coś z tego dla Klaya i Greena. Żeby zostawić trzon ekipy nie ruszony. Ewentualnie jeśli nie obu, to chociaż Greena. Mam nadzieję że zostawią swoje ego za drzwiami przy podpisywaniu kontraktów, nie rozbija składu. Można mieć taką nadzieję, bo to co mają z kontraktów, szczególnie Kura i Durant to w porównaniu do kontraktów reklamowych aż tak dużo nie jest. I można kilka baniek odpuścić na korzyść ekipiy.

  10. troy napisał(a):

    Pierwszy mecz wygra Cavs a potem już gładko 4 GSW ;p

  11. jacek napisał(a):

    odniosę się do tego co napisał Dawid w swojej analizie: Cavaliers mają w tej serii 2 z 3 najlepszych graczy (sorry Stephen, Draymond i Klay) ;)

    tak jak tu zostało wspomniane, Kyrie nie jest też z pewnością gorszy w obronie od Stephena, może być ekstra seria, za klucze uważam 2 aspekty:
    1. Zimna krew – co z tego, że w Golden State jest 4 wybitnych graczy, a niech będzie i dwunastu. Ważne jest, na ile wybitny będzie ten, który dostanie piłkę w decydującym fragmencie – magia się nie sumuje. Tu uważam, że killer taki jak Kyrie jest na wagę złota – GSW nie mają odpowiedzi
    2. System – GSW ma przewagę, ilość ich opcji w ataku jest ogromna, siła defensywy również – jest to drużyna, która jest w stanie zrobić więcej „poza piłką” od Cavs

    Biorąc pod uwagę te 2 kwestie wyciągam wnioski, iż im bardziej gra będzie dążyła do wymiany kosz za kosz, im bliżej wyrównanej końcówki – tym bardziej rosną szanse Cavs. Jeśli seria będzie się przedłużała, może do 7 meczy, będzie intensywna, a drużyny pójdą na wymianę ciosów – GSW zyskuje przewagę. Kibicuję Cavs, ale typowania się nie podejmę, bo tu to Nostradamus musiałby się wypowiedzieć.

  12. Autor napisał(a):

    Całe Finały wg. mnie zależy wyłącznie od sędziów.
    Jeśli będą gwizdali przynajmniej tak jak w meczu GSW – SAS to będą ciekawe Finały a jeśli będą gwizdali tak jak w całym PO dla Cavs to jest po widowisku.
    Specjalnie stworzyłem statystykę Play Off dotyczącą „wożonka” Cavs.
    Statystyka obejmuje 3 najlepsze ekipy Cavs, GSW, SAS – SAS wziąłem specjalnie jako, że uznawani są za najlepszą drużynową defensywę ligi.
    Statystyka obejmuje – faule {F}, faule przeciwnika {FP}, FT, FT przeciwnika w meczu {FTP}
    Średnie statystyki dla całego PO.

    Cavs:
    Faule 17,3; FP – 21,5; FT – 26,8; FTP – 18,8 – średnia na mecz
    DOM: F -17; FP – 21,6; FT -27,6; FTP – 19
    WYJAZD: F -17,7; FP – 21,7; FT 26,1; FTP – 18,7

    GSW:
    F -20,66; FP – 21,25; FT – 25,33; FTP – 24
    DOM: F -20; FP – 21; FT – 24,2; FTP – 20,3
    WYJAZD: F -21,3; FP – 21,5; FT -26,5; FTP – 27,6

    SAS:
    F -18,75; FP – 21,3; FT – 24; FTP – 21,1
    DOM: F 17,8; FP – 22; FT – 26,75; FTP – 20,5
    WYJAZD: F -19,6; FP – 20,6; FT – 21,25; FTP – 21,6

    Jak, więc widać sędziowie gwizdali Cavs tak samo bez względu czy grali u siebie, czy na wyjeździe.
    Jednocześnie nawet SAS na wyjazdach nie dostawali przeciętnie więcej FT od przeciwników, gdzie Cavs dostawali przeciętnie ponad 6 FT na mecz na wyjeździe, czyli prawie tyle samo co grając u siebie.
    Szczególny był przegrany mecz z Bostonem gdzie Cavs gwizdnięto 11 fauli i rozdano 36 FT przy 12 dla Bostonu.

    • Jesse napisał(a):

      Spisek.

    • szybos napisał(a):

      heh….to przez te faule i osobiste Boston jest pierwszym zespołem w historii finałów konferencji, który ani razu nie prowadził w meczach u siebie :)

  13. Szuwarek napisał(a):

    Irving lepszym obrońcą od Curry’ego? Hmm… to by było nawet ciekawe. Niestety wszystkie zaawansowane statystyki pokazują, że jest to dość mocna iluzja… Z Irvingiem na parkiecie obrona Cavs spada, z Currym delikatnie rośnie. Liczba przechwytów – również na korzyść Curry’ego. Ogólnie Curry jest znacznie bardziej kompletnym zawodnikiem (ofens, defens i jeszcze na samym rozegraniu). To widać ze wszystkich statystyk. Chyba jedyną przewagą Irvinga jest jego głowa w clutch. Potrafi przejąć mecz i być nie do zatrzymania. Curry generalnie jak mu nie idzie rzadko się przełamuje w końcówce. Irving w 4 kwarcie zazwyczaj gra najlepszą koszykówkę.

    Warriors mają sporą przewagę nad Cavs, bo mają świetnych obrońców na LeBrona. Love będzie miał ciężkie życie z Greenem. Myślę, że Warriors mają jednak więcej argumentów i na nich stawiam. W zeszłym roku jednak też myślałem, że Cavs nie mają szans, a jednak się myliłem więc sprawa jest otwarta. Procentowo 40 – 60 dla Warriors. Teoretycznie jak wygrają u siebie może być nawet 4-1. Każdy wynik od 4-1 do 2-4 jest możliwy.

    We wpływ sędziów nie wierzę. Sędziowanie może być w jednym meczu na korzyść, ale w ogólnym rozrachunku najczęściej wszystko się wyrównuje.

  14. flappjack napisał(a):

    Autor – jak wychodzisz z psem na spacer to statystycznie macie po trzy nogi 😀

  15. Adrian89 napisał(a):

    Pisanie ze Curry nie jest top 3 tej serii to żart… Ja bym nawet go określił 1b po lebronie… Zastanawiam się czy Wola świętować u siebie w meczu nr 5 czy jednak zamiatanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *