Telegram: John Wall game-winnerem uratował sezon Wizards, doprowadził do Game 7

Washington Wizards byli na skraju eliminacji z playoffów w końcówce meczu numer 6, ale w najważniejszym momencie spotkania mogli liczyć na swojego lidera. John Wall trafił game-winnera na 3.5 sekundy przed końcem spotkania, który ustalił wynik spotkania na 92-91 dla gospodarzy i doprowadził do Game 7, który odbędzie się w poniedziałek.

Bohaterem Czarodziejów razem z Wallem (26 punktów) był także Bradley Beal, który z 33 punktami był najlepszym strzelcem spotkania. Obaj panowie po słabym starcie spotkania – Beal nie trafił swoich pierwszych 7 trójek, a Wall 11 z 12 pierwszych prób z gry – zdobyli 23 z 26 punktów Wizards w czwartej kwarcie. Zwycięstwo Waszyngtonu oznacza, że w 10 spotkaniach pomiędzy tymi drużynami w tym sezonie zawsze wygrywał gospodarz. Dla Bostonu po 27 punktów zdobyli Isaiah Thomas oraz Avery Bradley.

Celtics prowadzili trzema punktami po trzech kwartach, a w końcówce nawet 87-82, jednak Wizards udało się powrócić do meczu dzięki postawie swoich liderów. Na 7.7 sekundy przed końcem potencjalnego game-winnera trafił z półdystansu Al Horford, ale Wall trudnym pull-upem z około 9 metrów nad Averym Bradleyem dał jednak prowadzenie i wygraną Wizards. W ostatniej części meczu było aż 6 remisów i 9 zmian prowadzenia.

Jest to pierwszy przypadek w tegorocznych playoffach, w których gospodarzowi udało się wygrać tzw. elimination game. Zwycięzca poniedziałkowego meczu w Bostonie zmierzy się z Cleveland Cavaliers.

Wizards: Beal 33 (15/26 FG, 1/8 3PT, 5 ast), Wall 26 (9/25 FG, 8 ast), Morris 16 (5/14 FG, 11 zb), Mahinmi 6 (3/3 FG), Gortat 4 (13 zb)
Celtics: Thomas 27 (7 ast, 5 TO), Bradley 27 (10/18 FG, 4 stl), Horford 20 (8/12 FG, 6 zb), Crowder 10 (8 ast, 7 zb), Olynyk 4 (8 zb)

 

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

21 komentarzy

  1. Jesse pisze:

    Ciekawe ile jest już warta karta rookie Beala z autografem, która mi się trafiła kiedyś :D

  2. gruby pisze:

    Trafił 9 z 26 rzutów i to ma być bohater.

    • Woy pisze:

      Jordan miewał gorsze staty w finałach NBA, a game winner robił z niego bohatera (finały z Sonics czy Jazz). Dlaczego więc Walla mamy nie doceniać? Facet zrobił wielką rzecz, a Wizards pokazali ikrę.

  3. adam pisze:

    Wall, po kiepskim meczu (również kiepskiej czwartej kwarcie) zatarł złe wrażenie po tym meczu i wygrał mecz Czarodziejom. Szacun. W Game 7 wszystko może się zdarzyć. Fatalna ławka Cs, tylko 4 punkty od dwóch graczy.

  4. super_c pisze:

    A ja muszę pochwalić Marcina za q4. Świetne zasłony i zaangażowanie. Fajnie go widzieć jako ważna cześć zespołu na tym etapie rozgrywek

  5. Alonzo pisze:

    Gortat widać wykonuje czarną robotę i ostro rozpycha miejsce pod koszem, dobrze mu idzie.

  6. listonoszniedoręczawniedzielę pisze:

    Na Kill’em All to już tylko kotlety odgrzewał ;)

  7. Tony pisze:

    Cavs i GSW będą mieli wymęczonych przeciwników, chociaż po cichu liczę, że dłuższa przerwa wybije ich z rytmu i będzie niespodzianka.

    • Mateusz pisze:

      Niespodzianka czyli urwanie 1 czy 2 meczy :P :P ??

      A tak na poważnie to chyba tylko coś niesamowitego może pozbawić nas w tym roku finału GSW – Cavs.

    • Juzek pisze:

      Sweep bardziej prawdopodobny na wschodzie niż zachodzie no chyba ze nie wróci Kłai to będą dwa sweepy :)

  8. Tony pisze:

    Niesamowity Pop 😀

  9. pop pisze:

    sweep na Spurs? chyba sami w to nie wierzycie… uważam za śmieszne takie prognozy, zakładam 4-2 dla GSW ale na 7meczowiec liczę

    • Autor pisze:

      Pobożne życzenia, bo na razie nic na to nie wskazuje. Warriors to nie 1 gwiazda, którą da się wyłączyć z gry i nie ograni na poziomie finałów ludzie pogubią w przerażaniu grą Simmonsa. :D
      Simmonsa to Warriors zjadają na śniadanie.
      Dodatkowo na razie to wygląda tak, że Khawi będzie grał na jednej nodze.
      7 meczów to były CUD. Jeśli Spurs wyrwą 2 mecze to uznam to za niebywały wręcz sukces.

    • pop pisze:

      wiem kto gra w GSW ale ostatecznie samymi nazwiskami nie wygrają a SA jednak ma 3 spotkania u siebie i nie jest jakąś rzeczą niemożliwą wygrać 2 z nich, a czy Leonard będzie grał na jednej nodze to się okaże

      tak jak powiedziałem zakładam GSW w 6

    • Bart pisze:

      @Autor
      Takie same gadanie było że Houston rozjedzie SAS a tym czasem to Spurs grają dalej. Każdy wie jaki potencjał ma GSW ale to nie nazwiska graja jak zauważył Pop. I z góry nie skreślałbym SAS bo w tym sezonie potrafili już ograć Wojowników.

    • Autor pisze:

      Jeśli nie widzisz różnicy między Rakietami a Wojownikami to masz poważne problemy ze wzrokiem.
      Po pierwsze rakiety to 1 gwiazda Harden i rzucający za 3.
      SAS wykończyli ich odcinając Hardena i dobrze broniąc pomalowane = koniec łatwych punktów.
      W przypadku GSW nie da się odciąć ich od pomalowanego po mają takich graczy jak KD.
      Nie da się też jednocześnie odciąć od gry Curry, Klaya i KD.
      Wreszcie GSW ma równie dobrą defensywę jak SAS i równie skuteczny system gry w odróżnieniu od Rakiet, których defensywa jest marna.

      „to nie nazwiska graja jak zauważył Pop”

      Oczywiście, że nie grają nazwiska, ale umiejętności, doświadczenie a w najtrudniejszych momentach talent.
      GSW ma większe umiejętności, co najmniej takie samo doświadczenie w PO a przede wszystkim nieporównywalnie większą ilość talentu.

      SAS ograli GSW w pierwszym meczu sezonu oraz gdy obie ekipy grały rezerwami, więc to o niczym nie mówi.

    • Bart pisze:

      Po pierwsze to nie porównywałem GSW do Houston tylko, pisałem o zakładaniu z góry wyniku co z góry robisz. Każdą drużynę da się zatrzymać w tym GSW naszpikowane gwiazdami.
      Po drugie Houston to nie tylko Harden i to jest po raz kolejny deprecjonowanie wyniku SAS którzy wyeliminowali Rakiety.
      Po trzecie GSW też ma swoje słabsze strony, grę opierają na kontrze i rzutach za 3, czego Pop ma świadomość, dodatkowo nie ma póki co Kerra co jest dużym minusem.
      Co do doświadczenia w PO to chyba kpisz, albo interesujesz się NBA od 2-3 lat.
      GSW są faworytami, mają więcej talentu, są młodsi i ich gwiazdy są w tzw. prime time, SAS graja bez Parkera i mają w większości starszy skład z debiutantami, ale to i tak nie powód by z góry ferować wynik. Dla przypomnienia „Where amazing happens”

  10. Autor pisze:

    To był mecz walki. Ta seria podoba mi się, bo jest w niej walka i zaangażowanie.
    Celtics oddali zwycięstwo w końcówce. 5 pkt. przewagi i piłka w łapie? Zresztą trzeba docenić Beala i jego 3 również w ostatnich akcjach.
    W Bostonie może być ciekawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *