Podsumowania sezonu 2016/17: New Orleans Pelicans

Sezon New Orleans Pelicans w założeniu miał kończyć się walką o playoffy, ale mimo fantastycznej gry Anthony’ego Davisa rozpoczęli rozgrywki od ośmiu kolejnych porażek i postawili się w bardzo trudnej sytuacji. Na początku sezonu nie mogli w dodatku liczyć na Jrue Holidaya, problemy z kontuzjami nadal trapiły Tyreke’a Evansa oraz Quincy’ego Pondextera, środkowi Omer Asik i Alexis Ajinca pokazali, dlaczego tak dużym błędem było podpisanie ich obu na kilkuletnie kontrakty latem 2015 roku, a trener Alvin Gentry przyprawiał o ból głowy wszystkich kibiców Pels. Na szczęście Pelikanów rywale z Zachodu nie wysilali się zbytnio w walce o pierwszą ósemkę i przed All-Star Game, podopieczni Gentry’ego mieli tylko 2.5 meczu straty do miejsc gwarantujących udział w fazie posezonowej. Transfer DeMarcusa Cousinsa był jedną z historii tego sezonu, ale jeszcze w tegorocznych rozgrywkach nie dał im powrotu do playoffów. W Nowym Orleanie teraz patrzą jednak już tylko w przyszłość.

Mój typ przed sezonem: 35-47, 12. miejsce w konferencji
Sezon 2016/17: 34-48, 10. miejsce w konferencji


Uncle Jrue

Sytuacja, w jakiej znalazło się latem małżeństwo państwa Holiday przypomniało nam, że życie jest większe niż koszykówka. U ciężarnej Lauren Holiday wykryto nowotwór mózgu i zdecydowała się ona na urodzenie dziecka, a następnie przejście operacji jego usunięcia. Z tego powodu, co zrozumiałe, Jrue opuścił pierwsze 12 meczów sezonu regularnego. Pelicans bez niego radzili sobie beznadziejnie i z bilansem 2-10 byli najgorszą drużyną w lidze. Tuż po jego powrocie wyglądali już jednak jak inny zespół po obu stronach parkietu, wygrali cztery kolejne spotkania i krok po kroku wracali do walki o playoffy. Niezwykle ważnym czynnikiem było jego zdrowie – po raz pierwszy w ciągu czterech lat spędzonych w Nowym Orleanie 26-latek był zdrowy praktycznie przez całe rozgrywki i gdyby nie przerwa na początku rozgrywek miałby na swoim koncie rozegranych około 75 meczów w sezonie 2016/17. W 67 spotkaniach zaliczał średnio 15.4 punktu, 7.3 asysty i 3.9 zbiórki, rzucając ze skutecznością 45.3% z gry i 35.6% za trzy punkty. Był też bardzo ważną częścią obrony Pelicans – bez niego na parkiecie tracili aż o 4.8 punktu więcej na 100 posiadań niż bez niego.

One-Man Band

Już w pierwszym meczu sezonu Anthony Davis zdobył 50 punktów, ale jego drużyna przegrała – i to jest bardzo dobrym podsumowaniem sezonu New Orleans Pelicans przed powrotem Jrue Holidaya, a później przyjściem DeMarcusa Cousinsa. Davis robił co mógł, był najważniejszą częścią swojego zespołu po obu stronach parkietu, lecz dostawał bardzo małe wsparcie, przez co Pelicans nie potrafili od samego początku przebić się do playoffowej ósemki na Zachodzie. Davis podobnie jak Holiday nie miał w tym sezonie problemów ze zdrowiem, zagrał w aż 75 meczach i zaliczał w nich career-high w punktach (28.0) i zbiórkach (11.8), dodając do tego 2.1 asysty, 2.2 bloku i 1.3 przechwytu, trafiając 50.4% swoich rzutów z gry. Różnica w Net Ratingu drużyny, gdy przebywał na parkiecie wynosiła aż +10.4 w porównaniu do momentów, w których go brakowało. Do niesamowitego sezonu Davis dołożył jeszcze MVP meczu gwiazd, który odbył się w Nowym Orleanie. Zdobył w nim aż 52 punkty.

Kontuzje

Przed rozpoczęciem sezonu z drużyny odeszli podatni w czasie swojego pobytu w Nowym Orleanie na kontuzje Eric Gordon oraz Ryan Anderson, ale lekarze Pelicans i tak mieli w tym roku pełne ręce roboty. Czekano w zespole na powrót Quincy’ego Pondextera, ten tymczasem przeszedł kolejną operację kolana i w obecnej sytuacji można mieć wątpliwości, czy w ogóle jeszcze zobaczymy go kiedyś w koszulce Pelikanów. Z tym samym stawem już od jakiegoś czasu problemy miał także Tyreke Evans i tym razem musiał opuścić prawie dwa pierwsze miesiące sezonu. Potem Evans nie robił dużej różnicy na parkiecie i drużyna bez żalu poświęciła go w wymianie za DeMarcusa Cousinsa. Swoje problemy ze zdrowiem mieli także inni gracze rotacji – Dante Cunningham (opuścił 16 spotkań) oraz Tim Frazier (17 meczów), a po All-Star Game groźnego wirusa złapał Omer Asik, co również wyłączyło go z gry do końca sezonu. Braki w rotacji męczyły Pelicans nie tylko ze względu na brak talentu, ale także na liczbę urazów, z powodu których różni gracze byli zatrudniani na 10-dniowe kontrakty (przez Nowy Orlean przewinęło się w tym sezonie 26 graczy).

Boogie na pokładzie

Z Nowym Orleanem w czasie trwania sezonu łączono kilka nazwisk – m.in. Jahlila Okafora – ale wymiana jakiej dokonali, przerosła wszelkie oczekiwania kibiców Pelikanów. W dzień All-Star Game odbywającego się w tym roku w Big Easy Adrian Wojnarowski wypuścił wreszcie jedną ze swoim Wojbomb i stało się – DeMarcus Cousins trafił do Pelicans. Razem z nim do klubu z Luizjany przeszedł Omri Casspi, a w zamian za nich w Sacramento wylądowali Buddy Hield, Tyreke Evans, Langston Galloway, wybory w pierwszej oraz drugiej rundzie draftu 2017 (wybór drugorundowy należący do 76ers). Cena za Boogiego była więc zadziwiająco niska i Dell Demps tym razem może być z siebie dumny. Jeszcze w tym sezonie duet Davis-Cousins nie spisywał się tak, jak mogliśmy się spodziewać (ustawienia z tymi dwoma zawodnikami zdobywały tylko 102.5 punktu na 100 posiadań), ale Boogie zaliczył kilka dobrych spotkań i łącznie w 17 meczach zdobywał średnio 24.4 punktu, 12.5 zbiórki i 3.9 asysty, trafiając ze skutecznością 45.2% z gry i 37.5% za trzy punkty.

Trenerski bół głowy

Drużynę z Nowego Orleanu w drugim sezonie z rzędu prowadził Alvin Gentry i delikatnie mówiąc nie pomagał swoim zawodnikom. W ofensywie zdominowanej bardzo przez jednego zawodnika używał zwykle systemu „czytaj grę i reaguj” (ang. read and react) i nie używał praktycznie żadnych zagrywek przygotowanych specjalnie dla swoich graczy. Dlatego w wielu posiadaniach piłka na kilka 10-12 sekund przed końcem akcji trafiała do Anthony’ego Davisa i rozpoczynało rozpaczliwe poszukiwanie dobrego rzutu, często nieskuteczne. Potencjał ofensywy Pelicans wzmocnił się zdecydowanie z pozyskaniem Cousinsa i choć ich efektywność w ataku nieco się zwiększyła, to wynik na poziomie 105.5 punktu na 100 posiadań to wciąż bardzo przeciętny rezultat. Gentry od samego początku sezonu znajdował się na gorącym krześle i jest jednym z tych trenerów, których pozostanie na stanowisku na kolejny sezon wcale nie jest zbyt pewne.

Offseason

Kontrakty gwarantowane: Anthony Davis, DeMarcus Cousins, Solomon Hill, Omer Asik, E’Twaun Moore, Alexis Ajinca, Quincy Pondexter, Tim Frazier, Cheick Diallo

Kontrakty niegwarantowane: Jordan Crawford, Axel Toupane, Quinn Cook

Wolni agenci: Jrue Holiday, Dante Cunningham, Donatas Motiejunas

Przewidywany cap space: brak (uwzględniając cap-hold Holidaya, do $16.2 miliona po rezygnacji z Holidaya i wszystkich niegwarantowanych kontraktów)

Picki w drafcie:

  • 1. runda (pójdzie do Sacramento, jeśli wypadnie poza top3)
  • 2. runda (40. pick)

Celem numer jeden na ten offseason jest zatrzymanie Jrue Holidaya. Pelicans powinni to zrobić z dwóch powodów. Po pierwsze, Holiday całkiem nieźle pasuje do systemu z Davisem i Cousinsem, ponieważ nie musi grać przez cały czas z piłką i jest dobrym obrońcą. Po drugie, Pelicans nie znajdą na rynku zawodnika, który zmieści się w granicach ich pozostałego salary, a będzie lepszym graczem od ich obecnego rozgrywającego. Teoretycznie mogliby spróbować oddać gdzieś wysokie kontrakty, ale chętnych na wielomilionowe i kilkuletnie umowy Omera Asika, Alexisa Ajincy czy Solomona Hilla nie będzie zbyt łatwo znaleźć. Mała liczba pieniędzy do wydania może też ograniczyć Pelicans możliwość pozyskania pomocy dla duetu Davis-Cousins. Wzmocnień potrzebują szczególnie na pozycjach 2 i 3, a przydałby im się także wysoki rezerwowy gracz potrafiący grać zarówno na „czwórce”, jak i na „piątce”.

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

1 Odpowiedź

  1. saturn pisze:

    Problem w tym, że oni mają kilku facetów, którzy mogą grać na pozycjach 4-5 : Ajinca, Asik, Diallo, Motiejunas. Więc jak się dołoży Davisa i Kuzyna to jest aż tłok na tych pozycjach… ale po za Davisem to nie ma solidnego obrońcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *