Telegram: Wizards i Celtics obronili przewagi własnego parkietu, prowadzą 3-2 w swoich seriach

Po raz drugi w tych playoffach mieliśmy tylko dwa mecze ostatniej nocy i w obu lepsi okazali się gospodarze, obejmując prowadzenie 3-2 w swoich seriach. Bradley Beal i John Wall przetrwali świetny mecz Dennisa Schroedera i atak Hawks w ostatnich minutach spotkania, a Boston Celtics wykorzystali niemoc Chicago Bulls w czwartej kwarcie i będą mieli szansę w piątek zakończyć swoją serię na wyjeździe. Gramy!


Washington Wizards 103-99 Atlanta Hawks
w serii 3-2 dla Waszyngtonu

Washington Wizards powrócili do domu i znowu na własnym parkiecie okazali się lepsi od Atlanty Hawks, obejmując prowadzenie w serii do 4 zwycięstw. Bradley Beal zdobył 27 punktów, a 20 punktów i 14 asyst dodał John Wall. Na początku spotkania to Jastrzębie kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie. W pierwszej kwarcie nie pozwolili Wallowi na zdobycie żadnych punktów, Dennis Schroeder trafił trzy pierwsze swoje trójki i po runie 9-4 na początku drugiej odsłony goście prowadzili 34-27. Wówczas obudzili się gospodarze, odpowiadając po przerwie na żądanie swoją serią punktową – 13-2 – przejmując prowadzenie, które utrzymali do końca pierwszej połowy. 16 punktów i 4 asysty z czterema trafionymi trójkami w pierwszych dwóch kwartach miał Schroeder. Drugą połowę lepiej zaczęli podopieczni Scotta Brooksa, szybko budując sobie 11-punktowe prowadzenie, jednak równie szybko odpowiedziała Atlanta, która wyrównała stan rywalizacji jeszcze przed końcem trzeciej kwarty. Hawks trzymali się cały czas blisko Waszyngtonu i po kolejnej trójce Schroedera mieli dwa punkty straty na 1:09 przed końcową syreną. Swój rzut dający bezpieczną przewagę trafił jednak John Wall, a w następnym posiadaniu Paul Millsap nie zdołał trafić do kosza. Jastrzębie dostały jeszcze szansę na powrót do meczu dzięki głupiej decyzji Marcina Gortata o dobitce niecelnego rzutu Walla, podczas gdy mógł po prostu przytrzymać piłkę, bo zegar 24 sekund już został wyłączony. Gortat nie trafił, ale po drugiej stronie parkietu Hawks zbyt długo szukali dobrego rzutu i Czarodzieje nie oddali zwycięstwa.

Najlepszym strzelcem spotkania był Dennis Schroder, który zdobył 29 punktów, dodał do tego 11 asyst i 5 trafionych trójek (jego rekord w playoffach). 21 punktów i 11 zbiórek miał Millsap, ale Hawks w piątek będą musieli walczyć o uniknięcie eliminacji z tegorocznych playoffów. Dla Wizards potrzebne wsparcie dali Otto Porter i Bojan Bogdanović, którzy pomogli powrócić zespołowi powrócić do meczu w drugiej kwarcie.

Wizards: Beal 27 (11/22 FG, 1/9 3PT, 5 ZB, 3 STL, 3 BLK), Wall 20 (14 AST, 6 ZB, 4 TO), Porter 17 (5 ZB), Bogdanović 14 (6 ZB), Morris 8 (5 ZB), Gortat 5 (1/6 FG, 10 ZB, 3 BLK)
Hawks: Schroeder 29 (10/18 FG, 5/6 3PT, 11 AST), Millsap 21 (11 FG), Hardaway 15 (6/18 FG), Prince 10 (6 ZB, 4 AST), Howard 5 (10 ZB)


Boston Celtics 108-97 Chicago Bulls
w serii 3-2 dla Bostonu

Avery Bradley i Isaiah Thomas zdobyli po 24 punkty, prowadząc Boston Celtics do ważnego zwycięstwa u siebie, dzięki któremu w piątek będą mieli szansę na wyeliminowanie Chicago Bulls. Na początku spotkania gospodarze mieli jednak problemy z umieszczaniem piłki w koszu, nie trafili swoich pierwszych 8 prób zza łuku i pozwolili Bykom objąć wczesne, 7-punktowe prowadzenie. Celtics szybko jednak znaleźli skuteczność i jeszcze przed końcem pierwszej kwarty zrobili run 13-4, którym przejęli prowadzenie. Obie drużyny nie grały dobrej koszykówki w drugiej kwarcie – Celtowie nie trafiali z otwartych pozycji (6/25 za trzy w pierwszej połowie), a Bulls nie potrafili wykorzystać strzeleckiej niemocy przeciwników – i na przerwę Chicago schodziło z 2-punktową stratą. W trzeciej odsłonie dzięki punktom Dwyane’a Wade’a i Robina Lopeza Byki odzyskały prowadzenie, ale Celtics potrafili odpowiedzieć i po dalekim buzzer-beaterze Jimmy’ego Butlera goście prowadzili tylko 2 oczkami wchodząc w czwartą kwartę. W pierwszych czterech minutach ostatniej ćwiartki Byki miały jednak więcej strat (6) niż trafionych rzutów z gry (5), pozwolili rozkręcić się Isaiah Thomasowi (11 ze swoich 24 punktów w czwartej kwarcie) i dzięki runowi 20-5, Celtics prowadzili 15 oczkami na 4 minuty przed końcem spotkania. Bulls zdołali zmniejszyć różnicę do 9 punktów, ale na nic więcej nie było ich stać i wkrótce było już po meczu.

Dla Celtics kolejny dobry mecz z 21 punktami, 9 asystami i 7 zbiórkami zaliczył Al Horford. Bradley oprócz zdobycia 24 punktów zatrzymał też Jimmy’ego Butlera na 14 punktach na skuteczności 6/15 z gry. Najlepszym strzelcem Byków był Wade z 26 punktami, 11 zbiórkami i 8 asystami. Celtics wygrali walkę w pomalowanym, zdobywając w nim 56 punktów, przy 42 oczkach Bulls i nie pozwalając im na punkty drugiej szansy (tylko 5 ofensywnych zbiórek gości). Popełnili też 6 strat, przy 16 błędach Chicago, które doprowadziły do 23 oczek gospodarzy.

Celtics: Thomas 24 (6/17 FG, 1/10 3PT, 5 ZB, 4 AST), Bradley 24 (11/19 FG, 6 ZB), Horford 21 (9 AST, 7 ZB), Olynyk 14 (5 ZB), Crowder 8 (2/11 FG, 8 ZB), Smart 8 (8 AST)
Bulls: Wade 26 (11 ZB, 8 AST, 4 TO), Butler 14 (8 ZB, 6 AST), Lopez 14 (6/7 FG, 6 ZB, 4 AST, 3 BLK), Morrow 8

Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

23 komentarze

  1. Woy pisze:

    Porwałem się na pierwszy mecz i co ciekawe, tak jak progonozowałem po transferze, Bogdanović okazał się jokerem. Jego rzuty z dystansu pozwoliły trzymać wynik i przełamywać ucieczki Hawks. Z drugiej strony Howard zagrał fatalnie w ataku. Bazemore też był cieniem siebie z poprzedniego meczu. Jestem natomiast pod wrażeniem postępu Schroedera i łatwości rzutu z dystansu.

    • Maniek pisze:

      czemu nie postawiłeś jednak na Hawks :P miałbym tylko 2pkty straty…

    • Woy pisze:

      Ciesz się że przed tygodniem zbyt pochopnie postawiłem na Bulls, nie wiedząc o kontuzji Rondo. Poczekałbym dwie godziny i nie byłoby remisu…

    • Maniek pisze:

      dobra to jak dziś typujesz ;P bo muszę odwrotnie żeby coś ugrać jakoś fartownie ;P ;) a tak na poważnie to już po zabawie raczej jest… mój hura optymizm dla OKC (ale tutaj akurat sercem zawsze typowałem :) i pomyłka w 4 meczu w Chicago (chciałem na Celtics ale jakoś nie wiem jak postanowiłem na Bulls…)

    • Woy pisze:

      dzisiaj tylko i wyłącznie na faworytów. Ale poczekam do informacji o meczu i kontuzjach.

  2. Jesse pisze:

    No to teraz musi wrócić Rondo. Szkoda Bullsów, mogli być czarnym koniem gdyby nie ta kontuzja.

  3. hetman3 pisze:

    Może i Gortat nie ma za duzo do powiedzenia w ataku ale te jego zasłony to mistrzostwo świata. Parę razy postawił taką scianę że wystarczylo oddac rzut z czystej pozycji badz wjechac pod kosz

    • lordam pisze:

      Po sezonie w Suns, gdy chciał być ich liderem i 3 sezonach w Wizards Marcin już wie, że nie będzie nawet 4 opcją ofensywną zespołu, lecz może być jednym z 3 jej najważniejszych elementów. Śmiechy śmiechami, ale dziś byliby Wizards gdyby nie zasłony i defensywa Marcina? Można stękać, można opluwać, ale silnej specjalizacji w tych 2 elementach nie można mu zabrać. Kiedyś Van Gundy naklejał karteczki na drzwi od szatni każdego zawodnika. Dziś Marcin miałby pewnie „screen, screen, screen…. defence, rebound”.

  4. pop pisze:

    dokładnie! nie ma się co śmiać gdyby nie nasz Marcin Wizards nic by nie ugrali… ni ma to tamto wykręca cyferki jak złoto, brawo!

    • Woy pisze:

      Przydałby się w San Antonio

    • sasoo pisze:

      Shitstorm allert błyskotliwie wygaszony przez Woya :) Szacun :)

    • pop pisze:

      słabo broni, słabo rzuca osobiste i nie umie trójek rzucać więc odpada ;-) Pop by go w życiu nie wziął, starego psa nowych sztuczek nie nauczysz… to już wolę na ławce Dedmona

    • pop pisze:

      może go wezmą do NOP przejmie rolę Asika ;-)

    • lordam pisze:

      Ważne, że Aldridge, Gasol i Lee są genialnymi obrońcami :)
      Marcin robi double-double co nos w PO.
      10.6 screen assists co noc ;)

    • pop pisze:

      Lordam, sorry ale ci zawodnicy są przynajmniej o klasę wyżej od MG, (tak, nawet Lee)

    • lordam pisze:

      Defensywnie?

    • Woy pisze:

      @Pop – Gasol? ten relikt…Pau był świetny , ale przed erą Mike’a D’Antoniego. Teraz już odcina kupony.

    • pop pisze:

      jak był w Chicago to chyba nie narzekałeś na relikta? ;-)

    • Woy pisze:

      Pudło. Kompletnie go tam nie chciałem i nie widziałem. Czekałem na dwójkę z prawdziwego zdarzenia.

  5. cynik pisze:

    Największym mankamentem Gortata jest niestety rzut z półdystansu, bo w defensywie sobie radzi.

  6. Autor pisze:

    Kolejny wyrównany mecz Wizards-Hawks, ale tym razem Czarodzieje nie mieli problemów ze skutecznością. Nawet jeśli to będzie w 7 meczach to wygląda, że Czarodzieje nie dadzą sobie wyrwać tej serii.
    Byki powalczyły, ale jednak widać różnicę w jakości gry. Celci chyba to zamkną nawet w Chicago.

  7. hetman3 pisze:

    Dla Gortata są dwie opcje pozostać w Wizards lub poszukac jakiegoś contendera. Jakos go sobie nie wyobrazam grajacego w duzynach pokroju Suns czy Magic. Słabsze druzyny będą ogrywac swoje talenty wiec po co im 33letni center?
    Na szczescie Marcin jest super mobilny jak na swoj wiek i pozycję. Zdecydowana wiekszość centrów w tym wieku to juz klocki bez kolan nie odrywające sie od ziemi.
    Swietnie by sie odnalazł w jakims contenderze np Spurs Warriors Celtics ewentualnie Bucks nawet wchodząc z ławki.

  8. GPRbyNBA pisze:

    Chicago przegrało ten mecz już w 1 połowie. Gdy się nie wykorzystuje tak słabej dyspozycji strzeleckiej głupio tracąc piłkę oraz nie pilnując zbiórek na własnym koszu to może być tylko gorzej. No i gorzej było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *