Rozkład jazdy – 21/04/2017

Boston Celtics – Chicago Bulls (wynik serii: 0-2) – godz. 1.00

Must win dla Celtics i bogowie koszykówki chyba starają się im pomóc, ponieważ w dzisiejszym spotkaniu zabraknie Rajona Rondo, który w meczu nr 2 doznał kontuzji kciuka. Dokładniejsze badania wykazały, że doszło do złamania i rozgrywającemu Bulls założono gips. To może, ale nie musi być koniec Rondo w tych play offach, gdyż w przeciągu kolejnych 7-10 dni ma on zostać poddany kolejnym badaniom, więc jeśli do tego czasu obie drużyny dalej będą walczyć lub Bulls awansują do drugiej rundy i RR9 będzie czuł się lepiej to jego powrót nie jest wykluczony.

Jego brak oznacza jednak, że większa odpowiedzialność za grę zespołu spadnie na barki Jimmy’ego Butlera i Dwyane’a Wade’a, a z kolei jego minuty przejmie pewnie Michael Carter-Williams, który do tej pory zagrał w tej serii raptem 4 minuty. Miejsce w pierwszej piątce ma zająć Jerian Grant.


Ten pojedynek robi się coraz ciekawszy. Ponadto biorąc pod uwagę, że kontuzja Rondo dotyczy jego rzucającej ręki to w sumie nie powinno być z tym większego problemu i Rajon mógłby zagrać, skoro i tak nie umie rzucać.


Houston Rockets – Okahoma City Thunder (wynik serii: 2-0) – godz. 3.30

Kolejna odsłona pojedynku Hardena i Westbrooka (polecam też tekst Pawła na ten temat). Ten mecz to must win dla Thunder, tak jak i zresztą dla Celtics. Nikt nigdy nie wyszedł z 0-3 i jeśli OKC będą grać tak, jak do tej pory to i oni również nie poprawią tej statystyki. Przede wszystkim lepiej powinni zagrać pozostali gracze Thunder, którzy w meczu nr 2 w siedem minut bez Westbrooka na parkiecie byli minus 15, natomiast przez pozostałe 41 z nim plus 11. Może nową taktyką na resztę serii będzie granie Russellem cały czas, skoro bez niego OKC sobie nie radzi?


Los Angeles Clippers – Utah Jazz (wynik serii: 1-1) – godz. 4.30

Dziś, podobnie jak w spotkaniu nr 2 zabraknie Rudy’ego Goberta, po tym jak kontuzjował sobie kolano w pierwszych sekundach meczu nr 1. Jak duże znaczenie ma jego obecność w pomalownym mogliśmy zobaczyć w poprzednim pojedynku, gdzie Jazz zostali wypunktowani pod koszem 60-38. Dlatego też większą rolę powinien wziąć na siebie Gordon Hayward, który jak na razie nie gra za specjalnie dobrze i trafia w serii jedynie 36,4 proc. rzutów z gry. To jest jednak ten moment, by wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać, że może poprowadzić Jazz do awansu do drugiej rundy.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

4 komentarze

  1. Blasiacco pisze:

    wbrew pozorom – to też jest must and win mecz dla Chicago – bo jak przegrają to Celtics (przy braku Rondo) poczują swoją szanse bardzo mocno.

  2. Warmiak pisze:

    Już po Celtach… Ale tylko wiem to Ja i młody Thomas :) go Bulls !!

  3. Puziu pisze:

    Trzymam kciuki za Bulls.

  4. grifin pisze:

    Boston ich popchnie zobaczycie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *