Telegram: Utah tracą Goberta, ale wygrywają po game-winnerze Iso-Joe, Bucks przejęli przewagę parkietu

Playoffs!

Faza posezonowa przywitała nas czterema meczami, w których tylko w dwóch mielśmy walkę do samego końca, ale dawka emocji, jaką otrzymaliśmy na pewno nie była zbyt mała. Utah Jazz stracili Rudy’ego Goberta, ale Joe Johnson wygrał dla nich mecz równo z końcową syreną, Cleveland Cavaliers przetrwali w bólach Game 1 przeciwko Paulowi George’owi i Lance’owi Stephensonowi, a najlepsza drużyna Wschodu po All-Star Game przegrała ósme z rzędu spotkanie otwierające play-offy. Gramy!

Przy okazji w imieniu swoim oraz całej redakcji Enbiej Akszyn chciałbym złożyć Wam i Waszym rodzinom najlepsze życzenia z okazji świąt wielkanocnych. Smacznego jajka, mokrego dyngusa i wielkich koszykarskich emocji przez najbliższe dwa miesiące. Wesołego Alleluja!


Cleveland Cavaliers 109-108 Indiana Pacers
w serii 1-0 dla Cleveland

Cleveland Cavaliers pomimo 32 punktów, 13 asyst i 6 zbiórek LeBrona Jamesa nie potrafili uciec Indianie Pacers przez całe spotkanie i nawet przy 10-punktowym prowadzeniu mistrzów NBA w czwartej kwarcie podopieczni Nate’a McMillana nie zwiesili głów i powrócili do meczu. Paul George (29 punktów) trafił wielką trójkę na 40.5 sekundy przed końcem, która zmniejszyła straty do jednego punktu, następną akcję Pacers wybronili i mieli szansę na wygranie meczu. W ostatnim posiadaniu piłka trafiła rzecz jasna w ręce George’a, jednak został on podwojony jeszcze przed wjazdem pod kosz, co wymusiło podanie do C.J.’a Milesa, który nie trafił rzutu z półdystansu i Cavs przetrwali Game 1.

LeBron James wygrał tym samym swój 18. kolejny mecz w pierwszej rundzie play-offów. Dla Cavs 23 punkty zdobył Kyrie Irving, a Kevin Love dołożył 17. Mistrzowie NBA trafili tylko 14 z 27 prób z linii rzutów wolnych. Świetne wejście z ławki rezerwowych zaliczył Lance Stephenson, który zdobył 16 punktów w 27 minut gry.

Cavaliers: James 32 (12/20 FG, 13 ast, 6 zb, 3 stl), Irving 23 (11/27 FG, 6 ast), Love 17 (4 zb), Frye 11 (3/4 3PT), Thompson 8 (13 zb)
Pacers
Pacers: George 29 (6/8 3PT, 7 ast, 5 zb, 4 TO), Stephenson 16 (8/13 FG, 7 zb), Teague 15 (4 ast), Turner 11 (8 zb, 4 stl), Ellis 11 (4 zb), Young 8 (9 zb, 4 ast)


Toronto Raptors 83-97 Milwaukee Bucks
w serii 1-0 dla Milwaukee

W pierwszym meczu swojej drugiej play-offowej serii w karierze Giannis Antetokounmpo zdobył 28 punktów, trafiając 13 z 18 rzutów z gry i pomógł swojej drużynie już w pierwszym meczu serii przejąć przewagę parkietu. Toronto tym samym już po raz ósmy z rzędu przegrało mecz otwierający play-offową serię. Gospodarze przegrywali po pierwszej kwarcie 30-22, jednak wrócili do gry w drugiej, wygrywając ją 29-16 i do przerwy prowadzili 5 oczkami. Przy stanie 64-64 na 4:33 przed końcem trzeciej kwarty, Antetokounmpo złapał swój czwarty faul i musiał zejść na ławkę, ale jego koledzy poradzili sobie bez niego wyjątkowo dobrze i mieli 5 punktów przewagi wchodząc w czwartą kwartę. Po powrocie swojego lidera do gry, Bucks zdobyli osiem kolejnych punktów i na 9 minut przed końcem meczu mieli 14-punktową przewagę. Na tym jednak nie poprzestali, pozwolili Toronto na zdobycie ich pierwszych punktów w ostatniej odsłonie dopiero na 7:49 przed końcem meczu i spokojnie powiększyli różnicę nawet do 19 oczek, powodując wcześniejsze powroty do domu niektórych kibiców Raptors.

Raptors zaliczyli fatalną drugą połowę, w której trafili tylko 7 z 35 rzutów z gry (3/18 w trzeciej kwarcie i 4/17 w czwartej). W całym spotkaniu zanotowali zaledwie 36% skuteczności z gry. DeMar DeRozan zdobył 27 punktów, Serge Ibaka miał 19-14 i był jedynym starterem Raptors, który trafił w tym spotkaniu rzut za trzy punkty. Zawiódł za to Kyle Lowry – 4 punkty, tylko 2 trafione rzuty na 11 prób i sześć pudeł zza łuku. Antetokounmpo dostał solidne wsparcie – Malcolm Brogdon miał 16 punktów, Greg Monroe zaliczył double-double 14-15, a Khris Middleton miał 10 punktów i 9 asyst. Milwaukee po przegraniu 13 z 14 spotkań przeciwko Raptors wygrali z nimi dwa ostatnie pojedynki – jeden w sezonie regularnym i jeden w play-offach.

Raptors: DeRozan 27 (13/14 FT, 8 zb), Ibaka 19 (8/14 FG, 14 zb, 3 blk), Valanciunas 9 (9 zb), Tucker 7 (4 zb)
Bucks: Antetokounmpo 28 (13/18 FG, 8 zb), Brogdon 16 (4/7 3PT), 6 zb), Monroe 14 (15 zb), Snell 11 (4 zb), Dellavedova 11, Middleton 10 (4/15 FG, 9 ast)


San Antonio Spurs 111-82 Memphis Grizzlies
w serii 1-0 dla San Antonio

Kawhi Leonard w pełni wykorzystał brak Tony’ego Allena i wyrównał swój play-offowy career-high z 32 punktami, prowadząc San Antonio Spurs do łatwego zwycięstwa w pierwszym meczu fazy posezonowej. Memphis Grizzlies trafili swoje pierwsze pięć rzutów (i pierwsze cztery próby zza łuku), wychodząc na prowadzenie 18-7, które utrzymali aż do stanu 28-15, jednak od tamtej pory Spurs powoli i spokojnie zaczęli przejmować kontrolę nad meczem. Swoje pierwsze prowadzenie zdobyli już na 8:43 przed końcem drugiej kwarty i do przerwy prowadzili trzema oczkami. Trzecia kwarta była już popisem Leonarda, który zdobył w niej 15 punktów trafiając 4 z 5 rzutów z gry i 7 z 7 z linii rzutów wolnych, pomagając powiększyć różnicę aż do 20 punktów. Na tym się jednak nie skończyło, Spurs dla pewności zrobili run 19-0 na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, a w ostatniej odsłonie mieli nawet 36 punktów przewagi i Gregg Popovich spokojnie mógł dać odpocząć swoim podstawowym graczom.

Marc Gasol także zdobył 32 punkty, ale zaledwie 7 z nich w drugiej połowie. Dostał także słabe wsparcie od partnerów i jedynym jego kolegą z pierwszej piątki z dwucyfrową zdobyczą punktową był Mike Conley – 13 oczek. Wstrzelić nie mógł się Zach Randolph, który zdobył 6 punktów z 13 rzutów. San Antonio wygrało dziewiąty z rzędu mecz play-offów przeciwko Memphis. Dla Ostróg 20 punktów zdobył LaMarcus Aldridge, a Tony Parker dołożył 18.

Spurs: Leonard 32 (11/14 FG, 9/9 FT, 5 ast), Aldridge 20 (6 zb), Parker 18 (8/13 FG), Mills 9 (3/3 3PT), Gasol 6 (4 zb), Dedmon 0 (8 zb, 2 blk)
Grizzlies: Gasol 32 (11/18 FG, 5 zb), Conley 13 (5/14 FG, 7 ast, 5 zb, 3 stl), Harrison 10, Davis 7 (4 zb)


Los Angeles Clippers 95-97 Utah Jazz
w serii 1-0 dla Utah

Utah Jazz stracili Rudy’ego Goberta już w pierwszej akcji meczu, kiedy po kolizji z Lukiem Mbah a Moute był zmuszony zejść do szatni i już nie wrócił na parkiet, ale nie zamierzali się poddawać. Dzięki runowi 14-2 w drugiej kwarcie utrzymali się w meczu i na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku remisowym. Dzięki starcie trzeciej kwarty 16-10 i sześciu kolejnym punktom Gordona Haywarda na finiszu tej samej części meczu, Jazz mieli cztery punkty przewagi wchodząc w czwartą kwartę. Różnicę tę powiększyli do 8 oczek, ale w czwartej kwarcie Chris Paul zdobył 10 kolejnych punktów dla Clippers i gospodarze zbliżyli się na jeden punkt na 23 sekundy przed końcem po dwóch trafionych rzutach wolnych Blake’a Griffina. Faulowany Derrick Favors spudłował jedną z prób z charity stripe i po timeoucie Doka Riversa Paul trafił floatera na remis dla Los Angeles. Ostatnie słowo należało jednak dla najlepszego strzelca Jazz w tym spotkaniu – Joe Johnsona (21 punktów). Quin Snyder bardzo przytomnie nie wziął przerwy na żądanie po trafieniu Paula, dzięki czemu Iso-Joe mógł zagrać izolację przeciwko Jamalowi Crawfordowi i trafić zwycięski rzut z paint równo z końcową syreną.

Gobert ma przejść badania rezonansem magnetycznym, ale według informacji ESPN, jego ACL oraz MCL pozostały nienaruszone. Dla Jazz 19 punktów i 10 zbiórek zdobył Gordon Hayward, a George Hill dodał 16 oczek. Clippers porażką przerwali siedmiomeczową serię zwycięstw. Chris Paul miał 25 punktów i 10 asyst, Blake Griffin dodał 26 punktów, a DeAndre Jordan pod nieobecność Goberta miał 10 punktów i 15 zbiórek.

Clippers (51-31): Griffin 26 (7 zb, 6 TO), Chris Paul 25 (10/19 FG, 11 ast, 7 zb, 3 stl), Jordan 10 (15 zb, 3 blk), Speights 8, Crawford 8 (4/12 FG), Mbah a Moute 7 (4 zb)
Jazz (51-31): Johnson 21 (9/14 FG, 3 stl), Hayward 19 (10 zb), Hill 16 (7/13 FG, 4 zb), Favors 15 (6 zb), Ingles 8, Diaw 7 (6 ast, 4 zb)


Paweł Mocek

Redaktor naczelny Enbiej.pl. Kiedy miał 12 lat obejrzał swój pierwszy mecz NBA, po czym wpadł w nałóg, z którego do dziś nie może się wyleczyć. Sympatyzuje z Miami Heat. Twórca Enbiej Insidera. Prywatnie wielki fan piłki nożnej.

17 komentarzy

  1. pop pisze:

    Siostra I.Thomasa zginęła w wypadku samochodowym :-(

    • pop pisze:

      Thomas raczej nie zagra, a nawet jeżeli zagra to nie będzie sobą

    • Marek pisze:

      Może zagra, nic na razie nei jest przyklepana. Takie wydarzenia uwalniają w człowieku inne pokłady energii. Prostując, to była jego siostra przyrodnia. Wspólny ojciec

  2. hep pisze:

    Jazz sa niesamowici
    Brogdon fantastyczny

  3. Autor pisze:

    SAS mogę to skończyć w 4-0, bo Memphis nie mają kim zatrzymać Leonarda a nie mają skutecznej ofensywy.
    Cavs są w potężnym kryzysie. Ich obrona jest żałosna.
    Jazz kończą ekipę Clippers z taką grą. Griffin kolejna 4 kwarta dno.
    Raptors znów „zaskoczeni” w 1 rundzie :D Pewnie znów będą grali do 7 meczów, jeśli Lowry wróci do formy.

    • Jesse pisze:

      Problem z Lowrym jest taki, że w PO od trzech lat gra sobie w kratkę. Niech go wymienią po sezonie na kogoś solidniejszego, bo szkoda tak fajnego zespołu.

    • pop pisze:

      Co do meczu z Bucks dziwię się że Casey nie stawia na duet Tucker – Ibaka, JV niestety jest tylko „OK”, taki grubo ciosany chłop z lasa w świecie koszykówki ;-)

  4. Kal pisze:

    Wszystkie osoby, które w typerze postawiły na Toronto, powinny za karę został zdyskwalifikowane za niewyciąganie wniosków z przeszłości.

    • Zayl pisze:

      Trudno nie obstawiać Raptors, gdy jest się ich kibicem.
      Myślałem, że skoro Nets nie grają z nimi w pierwszej rundzie, to tym razem pójdzie lepiej. ;)

  5. SuiEtkar pisze:

    Czyli wszyscy xD

  6. realista pisze:

    Świetna ta ostatnia akcja Joe Johnsona- stary cwaniak zuchwale wjechał w pomalowane nie bojąc się Jordana i rzutem wysokim łukiem dał prowadzenie Jazz. A taki Paul George w ostatniej akcji przestraszył się podwojenia przez Jamesa i CJ Miles niestety chybił, choć pozycję rzutową miał niezłą.

    Na ile wypada Gobert? Czy może zagra w kolejnym meczu jednak?

  7. kidzi pisze:

    Mam nadzieje ze Jazz wygraja i Paul w przyszlym sezonie odejdzie do innego zespolu. Jak powazny jest uraz Goberta?
    Cavs bardzo slabo w obronie, moze wkoncu Lebron nie zagra w finale.
    No i brawo Grek :) pieknie sie to oglada:)
    A pozatym Zdrowych i Wesolych dla wszystkich :)

  8. Followme pisze:

    Szkoda Goberta, ale badanie MRI nie okazało się aż tak tragiczne. Jego status przed 2 meczem to doubtful.

  9. Islandor pisze:

    Wyniki piękne. Zwszłaszcza Jazz i Bucka! To będą playoffy coś czuję….

  10. dawid_devel pisze:

    Piszę jako zasmucony kibic LAC.. Po dzisiejszym meczu, mam wrażenie, że obejrzałem pogrzeb swojej drużyny. Takiego absolutnego braku pomysłu na grę nie widziałem od dawna. Chociaż symptomy bylejakości i bezradności już dało się zauważyć w RS. Obrona indywidualna w miarę ok, ale jak Jazz zaczynało więcej grać piłką, to nie było już tak pięknie i kilka szkolnych rozegrań kończyło się łatwymi punktami dla Utah. Jednak dzisiaj absolutnie załamała mnie ofensywa LAC, a raczej brak pomysłu na jej realizację. Po kolei – JJ Reddick zostawiony sam sobie, zero podsłon i wsparcia, efekt -Ingles przykrył go indywidualnie i zniszczył. BG, mimo swoich 26 pkt., znowu próbuje grać jak rozgrywający i operuje wzdłuż linii za 3.. Zamiast stworzyć przewagę w pomalowanym, zabiera miejsce swoim kolegom na obwodzie. Paul Pierce cały sezon odpoczywa i szykuje się na PO.. wreszcie wchodzi na boisko, gra 2 minuty i wraca na ławkę (a jego nieco młodszy kolega z Nets – Joe Jonson, również weteran, pokazuje jak powinno się grać). DJ, przy „szczęśliwej” absencji Goberta, powinien ofensywnie być petardą, a okazał się wydmuszką. Mo Speights, również uparł się, że będzie graczem obwodowym. Znowu mam wrażenie, że tryb PO załączył jedynie CP3. Wiem, jaką obroną dysponuje Jazz, ale dzisiaj byli do ogrania. Bez najlepszego defensora, do połowy „wygwizdani” przez sędziów, zaczęli odpuszczać akcje penetrujące. Tylko, że Clipps uparcie tego nie wykorzystywało. Podsumowując LAC – zero akcji Pick’n’rol (i innych dwójkowych), zero wykorzystania wysokich graczy, zero chęci do biegania, zero pomysłu na grę. Obawiam się, że po tej serii może być również zero zwycięstw na koncie. A to wszystko w sytuacji, gdy już od kilku tygodni było wiadomo, że to właśnie z Jazz zmierzą się w PO. Przy taki sztabie trenerskim, ktoś przecież musi odpowiadać za taktykę drużyny. Albo i nie musi.. Liczyłem na emocjonujące PO, ale nie taki rodzaj emocji miałem na myśli. Przepraszam, za ten przydługawy wywód, ale musiałem dać ujście frustracji :( a na tym forum mogę liczyć na zrozumienie..

    • pop pisze:

      Spoko, spoko, nie przejmuj się porażki motywują, wg mnie Clippers wciąż zdecydowanym faworytem tej serii (mimo że kibicuję Jazz)

    • Trev pisze:

      Nie ma sprawy, takie komentarze stanowią siłę i potencjale tego bloga.

Pozostaw odpowiedź hep Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *